NapisałaAdriana Sadkiewicz

Zauroczona: Lampy z Loftbar

Los był dla mnie łaskawy… Albo wręcz przeciwnie – postanowił zrobić mi na złość i zadrwić sobie ze wszystkich moich wymówek – że za daleko, że czasu nie ma, że drogo… i otworzył mi fitness tuż pod domem! Doprawdy, bardzo zabawny ten los! I poszłam i zakupiłam ten karnet open… no zakupiłam – jak już wszystko takie ładne, nowe, wypasione, program szeroki i siłownia, sauna i w ogóle – zumba! No i Kochani zaczynam się zumbować i fitnesić! Czyli idę o krok dalej niż w poście Be Happy z Lili! 🙂 I obym trochę w swej wytrwałości wytrzymała!
A tymczasem przedstawiam wam niesamowite lampy ze sklepiku Loftbar! Cudnie pomysłowe! Cena niestety trochę odstrasza… Ale może staną się dla Was inspiracją i sami takie zrobicie?

Zdjęcia Loftbar

Po-Weekendowe Cuda no19

Najpiękniejsza tapeta do pokoju dziecka jaką mogłabym sobie wymarzyć (1)!

Takie małe wiszące wazoniki-probówki (2) chętnie zawiesiłabym na werandzie… gdybym tylko ją miała…
Postcardens – pomysł na pocztówki, które rosną (3)! To znaczy wyrastają z nich roślinki:) Bardzo oryginalne, bo z pocztówek powstaje także rodzaj papierowego budynku.
Jestem psiarą… bo psy wolę od kotów… ale taki zabawny kalendarz z mega-zabawnym-kotem (4) chętnie bym sobie powiesiła! Człowiek od razu się śmieje patrząc na te grafiki!
Uwielbiam kompozycje i zdjęcia kwiatów ze Style Me Pretty (5)! Są przepiękne, kobiece… Idealnie pasują na najwspanialsze wesela!
Lody (6)? Mydła? Tym razem nie! Bo tym razem te lody to urocze przyborniki do manicure! I like!!
W tym samym sklepie natknęłam się też na produkty Paul & Joe (7), które zachwyciły mnie swoim designem, kolorystyką  i pomysłem na opakowanie i sam produkt. Na zdjęciu cienie oraz pudełeczko na szminkę.
Parasolka-klatka dla ptaków (8) – marzenie… Świetna jest!
Zachwyciły mnie też naturalne i oryginalne dekoracje (9) – ta tutaj nazywa się Baranie Rogi – zgadnijcie czemu! Wykonane przez mojego uroczego sponsora Gałecka Dekoracje.
Różany drink (10)… Szalenie ciekawa jestem jego smaku… Zrobiony z syropu na wodzie różanej, musującego wina, ginu i wody sodowej. A udekorowany płatkami róży… Hmmm…

Na koniec małe ogłoszenie – dzisiaj OSTATNI dzień konkursu z widzialas.to – zapraszam TUTAJ! Do wygrania mydła-lody i perfumki w roll-onie:)
Miłego tygodnia!

Ser, jabłka i gruszki niebanalnie

W Lili lubimy oryginalne pomysły! Dzisiaj przyszedł zatem czas na trzy kulinarne cuda! Z serem i gruszką lub jabłkiem w roli głównej! Połączenia niebanalne. Nieco swojskie, nieco wyrafinowane. Jedno jest pewne – zaskoczą!

Mój dzisiejszy faworyt! Sałatka z gruszką, niebieskim serem i orzechami z La receta de la felicidad!  Główne miejsce zajmuje niezwykła gruszka! Została bowiem obrana, ścięto jej dół, aby ustała prosto oraz obłożono paskami ciasta francuskiego. Tak przygotowana powędrowała na 15 minut do zapieczenia. Jej niejako tłem jest mix młodych sałat, włoskie orzechy, niebieski ser oraz klasyczny dressing. Dokładny przepis znajdziecie TUTAJ.

 Takie wspaniałe tarteletki z kozim serem, jabłkami i miodem zafundowało nam Style Me Pretty! Do ich wykonania również użyto ciasta francuskiego. Na nim znalazła się mieszanka koziego sera, soku z cytryny i soli. To z kolei przykryto warstwą jabłek, które posmarowano miodem zmieszanym z masłem. Proste! Po dokładny przepis wpadnijcie TUTAJ.

A na koniec wspaniałości ze Sprinkle Bakes! Naleśniczki z serem brie, jabłkami i karmelem, zawinięte w mieszki. Słodycz karmelu musi bardzo ciekawie współgrać z serem. Na każdym naleśniczku wylądował kawałek sera, nieco podsmażonych na maśle z cukrem i cynamonem jabłek oraz trochę karmelu (cukier, masło i śmietanka). Całość zawiązano gałązkami mięty i chwileczkę zapieczono w piekarniku. Mniam! Dokładny przepis znajdziecie TUTAJ.

Podpatrzone: Saszetki kąpielowe z eukaliptusem, miętą i cytryną

Kolejna porcja kąpielowych inspiracji! Mam nadzieję, że nadążacie w tym kąpielowym szaleństwie i się porządnie relaksujecie! Tym razem podpatrzyłam na blogu House of Earnest pomysł na kąpielowe saszetki z eukaliptusem, miętą i cytryną!
Do stworzenia saszetek autorka postanowił wykorzystać filtry do kawy. W przypadku ich braku, polecam także gazę (tak jak w przepisie na mieszki kąpielowe). Do filtrów włożone zostały gałązki eukaliptusa, mięty oraz starta skórka cytrynowa. Saszetki należy oczywiście wrzucić do kąpieli, aby rośliny pod wpływem ciepłej wody wydobyły swoje naturalne olejki eteryczne oraz stworzyły rodzaj kąpielowej świeżej herbatki.
Autorka sugeruje wykorzystanie w podobny sposób innych mieszanek, w których doskonale mogą się komponować np. pąki róży,  skórka grejpfruta, lawenda, rumianek, mleko i miód w proszku czy płatki owsiane. Warto także dosypać nieco morskiej soli, która dodatkowo wzbogaci kąpiel. Osobiście sugeruję, aby takie saszetki zużyć w ten sam dzień, aby w pełni wykorzystać ich dobroczynne właściwości. 
. Zdjęcia House of Earnest

Pomysł: Warzywne kartki rozkwitające

Pamiętacie może mój papier rozkwitający? Jeśli nie, to wpadnijcie TUTAJ. Znalazłam coś w podobnym stylu! I uważam, że jest to świetny pomysł! Sama chętnie dostałabym kartkę z ziarenkami marchewki albo papryki! Taki uroczy papierowy recykling! Wpłynie pozytywnie zarówno na duszę (bo przecież dostaniecie od kogoś miłą kartkę) jak i na ciało (w takiej marchewce to jest duuużo dobra!).

Reasumując – kartki z nasionkami warzyw są cudne! Pochodzą z Ruff House Art.

Zdjęcia Ruff House Art.

W roli głównej: Lavera Błyszczyk do ust Płatek Róży

Serdecznie i uprzejmie w roli głównej prezentuje się Wam dzisiaj Błyszczyk do ust Płatek Róży od Lavery!

Angielska nazwa błyszczyka to Rosy Promise. W Polsce funkcjonuje jako Płatek Róży. Ta pierwsza jednak bardziej do mnie przemawia. Przywodzi mi na myśl tajemniczy różany ogród, do którego trzeba wejść i zakosztować jego wspaniałości…
Ale do rzeczy – błyszczyk uwielbiam! Za jego subtelność. Za jego kobiecość. Za naturalność, dzięki której nie boję się oblizać warg. Za delikatny błysk i lekko różowy kolor. Jest idealny na co dzień lub na specjalne okazje, kiedy nałożę go na szminkę. W mojej torebce znalazł już swoje stałe miejsce.
Lubię go też za to, jak pachnie. Jest to delikatnie słodki zapach, który przypomina mi aromat migdałów. I jeszcze za to go lubię, że wspaniale pielęgnuje! Zawdzięcza to zawartości masełka kakaowego i naturalnych olei roślinnych. Usta zaczynają go pożądać 🙂
A na koniec lubię go za opakowanie! Eleganckie, praktyczne, srebrne… Tak… za to go lubię!

Facebook