W roli głównej: Femi Owocowy Peeling Enzymatyczny

Czekał w kolejce grzecznie, zużywał się powoli i oto nadszedł jego czas. Choć nieco kontrowersyjny, warto go przedstawić. Przed Wami dzisiaj zatem Owocowy Peeling Enzymatyczny od Femi!

Peeling ten zaliczyłabym do kategorii kosmetyków ciekawych, a uczucia względem niego określiła jako… nieokreślone. Lub dwojakie… Peeling ma bowiem swoje zalety, ale też wady, które mogą przeszkadzać w jego używaniu….
Po pierwsze – zapach. Tak samo jak w przypadku olejku, który już opisywałam (TUTAJ), jak i kremu, który próbowałam, peeling ma zapach… hmm… charakterystyczny. I choć przy olejku Cocoa Samba byłam w stanie się do niego przekonać, tak tutaj za każdym razem stwierdzam, że to jednak nie moje nuty zapachowe. Nie potrafię niestety go opisać, ale mam wrażenie, że za każdym razem jest to ta sama rodzina aromatów. Sama nie wiem…
Kosmetyk jest peelingiem enzymatycznym, czyli nie ma żadnych drobinek, które w sposób mechaniczny ścierałyby naskórek. Ma gładką, kremową konsystencję i żółtą barwę. Swoje działanie opiera na naturalnych enzymach występujących w papai i ananasie. Zacytuję producenta: “Bromelaina i papaina to enzymy proteolityczne, które stosowane na skórę w odpowiednim stężeniu, mają zdolność rozpuszczania martwych, zrogowaciałych komórek naskórka. Enzymy te wygładzają i delikatnie pilingują naskórek, działając tylko na jego powierzchni, bez wnikania do wnętrza skóry, dzięki temu nie powodują podrażnienia i są odpowiednie dla każdego typu cery cery, która nie toleruje złuszczających kwasów lub peelingów mechanicznych. Aktywność enzymów została tak dobrana, aby zapewnić skuteczne a jednocześnie łagodne i bezpieczne działanie na skórę.” W peelingu znajdziemy także wyciąg z lukrecji, allantoinę i D-pantenol.
Peeling nakłada się na twarz, tak jak maseczkę i odczekuje kilka minut. I tu pojawia się druga wada – po nałożeniu kosmetyku skóra bardzo szczypie. Po chwili trochę się przyzwyczaja, ale mam wrażenie, że osoby o wrażliwszej niż ja cerze miałyby naprawdę duży kłopot. Jest to niestety dosyć niekomfortowe i po prostu nieprzyjemne. Pomna jednak na efekty nie zrażam się wcale!
Efekty bowiem są zauważalne! Skóra po zmyciu peelingu jest jakby bielsza, bardziej promienna, oczyszczona i ewidentnie wygładzona. Lepiej wchłania lekki krem. Po takiej małej kuracji pozostaje uczucie głębokiego nawilżenia, a cera pozostaje elastyczna i miękka.
Co więc o peelingu myśleć? Podoba mi się to jak działa i jak się po nim czuję, ale z drugiej strony pozostają te małe nieprzyjemności w trakcie jego używania. A może któraś z Was go już stosowała? Jakie miałyście odczucia?

Peeling dostępny jest TUTAJ.

Facebook