Posts Tagged‘przepisy’

Bazy kosmetyczne – pomysły i zestawy dla Was!

Przywędrowały do mnie takie smutne, takie bezzapachowe. I czekały, dosyć długo na swoją kolej. A w zasadzie, na jakiś ciekawy pomysł. Bazy kosmetyczne w końcu oswoiłam. I powiem, że wyszło całkiem fajnie! Stosowaliście już może? Jeśli nie, to mam też dla Was małą niespodziankę.
Mam trzy bazy, które od niedawna w swojej ofercie ma BliskoNatury.pl. Do tej pory unikałam podobnych półśrodków. Wierzyłam, że co jak co, ale sama lepiej sobie poradzę. Kiedy jednak zaczęłam się nimi bawić, odkryłam kilka ich istotnych zalet. Komu zatem polecam bazy? Otóż:
  • osobom, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z domową produkcją kosmetyków;
  • tym, którzy nie mają na co dzień wystarczająco czasu, aby robić wszystko od początku;
  • osobom, które chciałyby wykorzystać konkretny składnik, ze względu na jego konkretne działanie i potrzebują do tego pewnej podstawy;
  • oraz wszystkim, którzy chcą wykorzystać wspólny czas z dziećmi, mamami i przyjaciółkami na kreatywne zabawy kosmetyczne.
Co ważne, takie bazy wcale nie wychodzą drogo. Sami możemy decydować, co do nich dodamy i w jakiej ilości, a w razie potrzeby składy te modyfikować. Możemy w kilka chwil stworzyć swój własny idealny balsam do ciała lub odżywkę do zniszczonych włosów. Do baz się więc przekonałam.
Na stronie sklepu (TUTAJ) znajdziecie przykładowe receptury do wykorzystania oraz procentowe ilości dodawanych składników. Bazy są jednak na tyle łatwe w użyciu, że nie bawiłam się w dokładne odmierzanie moich dodatków. Dodawałam je bowiem na oko. Tak, aby mniej więcej wstrzelić się w proponowaną ilość. Nawet więc jeśli nie macie wagi kuchennej i kalkulatora pod ręką, jestem pewna, że sobie poradzicie.
Wykorzystałam organiczne bazy balsam do ciała i odżywka do włosów oraz hipoalergiczną bazę myjącą, która już niestety naturalna nie jest i zawiera chociażby myjący detergent. Stworzyłam z nich marokański balsam, czerwoną odżywkę i wiśniowe mydełko do rąk.
Najmniej do gustu przypadła mi baza myjąca. Jak wspomniałam wyżej, niestety daleko jej do naturalności. Zaletą jest jednak to, że bardzo dobrze się pieni i dokładnie zmywa. A skoro już i tak nie jest naturalna to i wymyśliłam sobie, że dodam do niej olejek zapachowy wiśniowy (także z BliskoNatury.pl), który swoją drogą pachnie świetnie. Baza ma niestety swój zapach, który miał być neutralny, ale dosyć mocno przebija mi przez wiśnię. Musiałam więc dodać dosyć sporo aromatu. I wyszło w sumie fajne mydełko.
Wiśniowe mydełko do rąk
Do bazy myjącej dodałam:
  • ok. 5-10% oleju ze słodkich migdałów
  • ok. 30% wody różanej
  • ok. 1% olejku zapachowego wiśniowego
Wykonanie zacytuję ze strony:
Odmierzoną bazę i wybrane składniki wystarczy dokładnie
wymieszać w przygotowanym naczyniu i przełożyć do opakowania.  Zaleca się najpierw dodawać składniki fazy wodnej, czyli wodę, hydrolat, substancje nawilżające, a po dokładnym wymieszaniu dodać składniki fazy tłuszczowej. Opakowanie z pompką dodatkowo przedłuży trwałość produktu. Gotowy produkt nie musi być przechowywany w lodówce.
Proste, prawda?
Stworzyłam też cudowny balsam do ciała. Jego zaletą jest, że ma bardzo lekką konsystencję i szybko się wchłania. Baza oparta jest na naturalnych masłach i olejach z dodatkiem soku aloesowego. Spokojnie możecie wykorzystać ją nawet bez żadnych dodatków. Sama w sobie jest dobrym produktem.
Marokański balsam do ciała
Do bazy balsamu dodałam:
  • ok.5% oleju arganowego
  • ok.5% oleju z czarnuszki
  • ok. 2% olejku z róży marokańskiej (3% w oleju jojoba)
Całość dokładnie zmieszałam i gotowe! Pachnie tak jak lubię! Aromat czarnuszki miesza się z różą. Oleje wzbogaciły mój balsam i dodały mu sporo pielęgnacyjnej i odmładzającej mocy. Dzięki czarnuszce dodatkowo balsam zyskał delikatny różowy odcień.
Najbardziej zadowolona jestem z odżywki. Sama baza już dobrze wpłynęłaby na moje włosy. Jednak jako, że ostatnio sprawiają mi sporo problemów, zdecydowałam się na dodatek regulujących i przeciwłupieżowych olejków eterycznych, dla złagodzenia skóry głowy – oleju aloesowego (choć już nieco aloesu w składzie mamy), a do celów odłuszczających – czerwoną glinkę. Całość wyszła bardzo dobrze! Odżywkę pozostawiam na włosach na chwilę, niczym maskę, a potem bardzo dokładnie spłukuję, aby nie pozostawić ani śladu glinki. Efekty, wierzcie mi, są naprawdę dobre!
Czerwona odżywka do włosów
Do bazy odżywki dodałam:
  • ok. 5% oleju aloesowego (macerat w oleju sojowym)
  • ok. 1-2% łącznie olejków: rozmarynowego, lawendowego i cytrynowego
  • ok. łyżeczkę czerwonej glinki
Baza z glinką wymaga intensywnego mieszania. Dzięki temu pozbędziemy się grudek. Gotowa jest jednak już po chwili. To właśnie glinka nadaje jej ten charakterystyczny kolor.
 
A teraz niespodzianka!

Kochani, jeśli chcielibyście także wypróbować bazy, mam dla Was

6 zestawów 
po 50ml bazy balsamu, odżywki i myjącej

Przygarniecie?
Aby wygrać jeden z zestawów wystarczy tylko w komentarzu pod tym postem pozostawić informację o chęci przygarnięcia baz. Nie bądźcie anonimami – jeśli nie macie konta google, podpiszcie się choćby nickiem.
Na Wasze zgłoszenia czekam do środy 12.02.2014 do północy.
Spośród wszystkich, którzy zgłoszą mi swoją chęć, wylosuję 6 osób, do który powędrują zestawy. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu. Na adresy do wysyłki nagród będę czekała 10 dni. Wysyłka na terenie Polski, a wysyła BliskoNatury.pl

Zapraszam!

Krem na mróz

Dostałam ostatnio kilka zapytań o dobry krem na mróz. Postanowiłam więc zaserwować Wam dzisiaj przepis na jeden z najlepszych! 

Prosty, szybki w wykonaniu, bezpieczny i skuteczny. Doskonały i dla dorosłych i dla dzieci. Całkowity tłuścioszek, który zabezpiecza skórę przed chłodem, wiatrem i śniegiem. W naturalny sposób ją odżywia i pielęgnuje. Dodatek oleju aloesowego koi i łagodzi podrażnienia. A delikatny słoneczny zapach ylang ylang od razu poprawia nastrój i dodaje tropikalnej energii!
Zanim jednak przejdziemy do przepisu polecam Wam ciekawą analizę kremów dla dzieci na portalu Dzieci są ważne – TUTAJ. Tak na wypadek, gdybyście nie mieli czasu na domowe kręcenie.

Do wykonania kremu na mróz przygotujcie:

  • 10g bielonego wosku pszczelego
  • 30g masła shea rafinowanego
  • 25g oleju ze słodkich migdałów
  • 10g oleju aloesowego (macerat w oleju sojowym) (z BliskoNatury.pl)
  • 5 kropelek olejku eterycznego ylang ylang
  • czysty wyparzony słoiczek

Ustawcie w kąpieli wodnej na małym ogniu ceramiczną/porcelanową miseczkę. Wsypcie do niej wosk pszczeli i dajcie mu się rozpuścić. Następnie dodajcie masło shea do rozpuszczenia. Na końcu wlejcie oleje, całość zamieszajcie i ściągnijcie z ognia. Tłuszcze przelejcie do większej miseczki. Za pomocą małego  miksera do spieniania mleka, ręcznego mieszadła lub zwykłego miksera na najmniejszych obrotach, rozpocznijcie mieszanie. Kiedy całość zgęstnieje i się ochłodzi, dodajcie olejek ylang ylang i kontynuujcie miksowanie przez chwilę. Krem odstawcie w chłodne miejsce na 5 minut i ponownie dokładnie zmieszajcie. Czynność tę powtórzcie jeszcze raz, a następnie przełóżcie krem do słoiczka.
Ma miękką, tłustą, przyjemną konsystencję. Smarujemy nim zarówno twarz przed wyjściem na zewnątrz, jak i spierzchnięte usta, dłonie, stopy, kolana czy łokcie. Krem wykonany w czystej przestrzeni i przechowywany w suchym miejscu spokojnie postoi kilka miesięcy. Jeśli chcielibyście przedłużyć żywot tłuszczy i zapobiec ich zbyt szybkiemu jełczeniu, warto dodać odrobinę witaminy E.

http://www.lilinaturalna.com/p/lili-przepisy.html

Peeling Kolorowy

Kiedy dopada nas szarość… A dopada nas w naszym klimacie często… Kiedy i smutek i niechęć przychodzą… Kiedy brak uśmiechu i słońca… Wtedy to wbiegamy do kuchni, sięgamy po migdały, jagody goji i limonki i robimy sobie energetyczny, soczysty i radosny Peeling Kolorowy!!!
Zapraszam Was dzisiaj na prosty przepis na dobry humor i piękne, zadbane, odżywione i odmłodzone ciało! Peeling ten jest bowiem wysycony składnikami odżywczymi, które pomogą nam zadbać o skórę. Jagody goji znane są ze swej ogromnej ilości przciwutleniaczy, które niwelują nam procesy starzenia się skóry. Witamina C zadba o jej koloryt. Limonka i jej naturalne olejki eteryczne wpłyną pozytywnie na nasz nastrój, a jej sok delikatnie spulchni skórę. Migdały wygładzą i złagodzą. Odrobina oliwy pomoże w odpowiednim nawilżeniu. 
Peeling przeznaczony jest do pielęgnacji ciała, pod prysznicem. Zrobiłam sobie jednak z niego także maseczkę na twarz. Wyszło genialnie. Skóra jest mięciutka i elastyczna. I ma jakby więcej blasku! Polecam!
 
Do zrobienia Peelingu Kolorowego przygotujcie:
  • garść jagód goji
  • garść łuskanych migdałów pub płatków migdałowych
  • 3 limonki
  • do uzyskania odpowiedniej konsystencji, wedle uznania: oliwę z oliwek, inny olej, wodę, sok z limonki lub miód płynny
Limonki wyparzamy wrzątkiem, myjemy i suszymy. Na tarce o małych oczkach ścieramy ich skórkę. Jeśli nie chcemy wykorzystywać peelingu tego samego dnia, a przechować go w suchej formie dłużej,  przekładamy zest do żaroodpornego naczynka i suszymy w piekarniku przez 10 minut. Świeża ma jednak więcej olejków eterycznych.
W blenderze miksujemy jagody goji na drobną mączkę. To samo robimy z migdałami. Zmielone jagody i migdały oraz podsuszoną skórkę z limonki możemy przesypać warstwowo do czystego słoiczka. Przed kąpielą (najlepiej z 2 godzinki wcześniej) przygotowujemy z suszu pastę peelingującą. Dodajemy do niej to, na co akurat mamy ochotę. Jeśli peeling ma być gęsty i tłuściutki, pamiętamy o oliwie. Warto dodać nieco odżywczego i antybakteryjnego miodu. Jeśli zależy nam na lekkości, pozostajemy przy wodzie. Osobiście polecam nieco oliwy, soku z limonki i wody. Do konsystencji miękkiej pasty, którą z łatwością rozprowadzimy na ciele. Ostrzegam, że jagody mogą brudzić, musimy więc peeling po wymasowaniu ciała, dokładnie spłukać. Wart jest tego!!

 Zrobicie? 🙂

Wykwintne Serniczki Kąpielowe

Dopada Was czasem ochota na coś słodkiego, rozpływającego się w ustach i jednocześnie lekkiego? Mnie ostatnio dopadła. Ale zamiast wyskoczyć do pobliskiej cukierni, wykorzystałam ją nieco bardziej kreatywnie. I stanowczo lepiej dla mojej figury!
Zrobimy tym razem bowiem smakowite Wykwintne Serniczki Kąpielowe
 Idealne! O lekkiej miękkiej konsystencji sernika. Wypełnione po brzegi odżywczym kozim mlekiem, pielęgnacyjnym masełkiem shea i wygładzającym olejem babassu. Pachnące słodkim i kuszącym serniczkiem truskawkowym. A do tego elegancko przyozdobione uroczymi mydełkami – kameami o takim samym zapachu. Dzięki temu, kiedy nasze babeczki rozpuszczą się już w wannie z ciepłą wodą, uwalniając swe dobroczynne składniki, mamy od razu czym się umyć! No i oczywiście nadają one serniczkom delikatności galaretkowej polewy.
Oj, to chyba jeden z najlepszych moich przepisów! I uwaga – zapach naprawdę sprawia, że chciałoby się je zjeść!

Do wykonania Wykwintnych Serniczków Kąpielowych przygotujcie:
Na kamee:

  • bazę mydlaną białą (moja z EcoFlores)
  • bazę mydlaną glicerynową (jak wyżej)
  • barwnik czerwony (z ZielonyKlub)
  • olejek zapachowy kosmetyczny serniczek truskawkowy (ZielonyKlub)
  • foremki silikonowe (Beads)

Na 4 serniczki

  • 1 łyżkę masła shea rafinowanego (BliskoNatury)
  • 1 łyżkę oleju babassu (BliskoNatury)
  • 1/2 łyżki oleju ze słodkich migdałów (BliskoNatury)
  • 1/3 łyżki bielonego wosku pszczelego (BliskoNatury)
  • 5 łyżek koziego mleka w proszku (ZielonyKlub)
  • 20 kropelek olejku zapachowego serniczek truskawkowy (ZielonyKlub)
  • papilotki na pralinki czekoladowe (w hipermarketach)

Zaczynamy od przygotowania mydełek. W miseczce rozpuszczamy odrobinkę bazy mydlanej białej – w mikrofali lub w kąpieli wodnej, nie dopuszczając do wrzenia. Potrwa to dosłownie chwileczkę. Do powstałego płynu wlewamy 1-2 kropelki barwniku czerwonego i całość szybko mieszamy. Bazę wylewamy sprawnymi ruchami na dno foremek w kształcie kamei. Ma pokryć jedynie twarze, co pozwoli uzyskać nam ciekawy efekt. Jeśli mydełko w miseczce za szybko zastygnie, podgrzewamy je chwileczkę.
W osobnej miseczce roztapiamy nieco więcej bazy glicerynowej. Tak samo jak powyżej. Do płynnej dodajemy kilka kropelek olejku zapachowego, całość mieszamy i ponownie sprawnym ruchem zalewamy nasze kamee. Ważne, aby postarać się zalać je dokładnie do linii foremki. Jeśli jednak się nieco przeleje, z łatwością możemy je wyrównać nożykiem, jak już mydełka stwardnieją. A twardnieją doprawdy w 5 minut. Gotowe wyciągamy z foremek i odkładamy na chwilę na bok.
Aby przygotować serniczki, roztapiamy w miseczce w kąpieli wodnej lub mikrofali wosk pszczeli, masło shea i olej babassu (który ma stałą formę masła). Co chwile mieszamy. Kiedy staną się płynne, ściągamy je z ognia, dolewamy do nich olej i olejek zapachowy, a następnie wsypujemy kozie mleko, cały czas mieszając. Staramy się to robić na tyle intensywnie, aby nie pozostały nam żadne grudki. Gotową masę przelewamy do podwójnych papilotek. Na wierzch każdej babeczki kładziemy kameę. Serniczki odkładamy w spokojne miejsce na godzinę. W temperaturze pokojowej powinny mieć stałą formę, ale pod naciskiem będziemy wyczuwać, że są delikatnie miękkie. Jak sernik!
Serniczki, jeden lub dwa, wrzucamy do wanny z ciepłą wodą. Po chwili masełka zaczną się topić, a kozie mleko rozpuszczać. W łazience uniesie się słodki serniczkowy zapach. Mydełko wystarczy w sam raz na umycie całego ciała. Po takiej kąpieli nie będziecie już musieli nawilżać skóry balsamem. Będzie cudownie odżywiona i wypoczęta! Mmmm….

http://www.lilinaturalna.com/p/lili-przepisy.html

Winter Wonderland czyli gwiazdkowe musujące babeczki do kąpieli z niespodzianką

Lubicie jajka niespodzianki? A może Wasze dzieci lubią? Ja od zawsze je uwielbiałam! A może lubicie zimowe ciepłe aromaty? Połączenie mandarynki, wanilii i kakao? I jeszcze długie relaksujące kąpiele, kiedy za oknem pada śnieg (choć na razie się na to nie zapowiada)? Jeśli to wszystko lubicie, to mam dzisiaj coś i dla Was i dla Waszych dzieci! 
Winter Wonderland czyli gwiazdkowe musujące babeczki do kąpieli z niespodzianką umilą każdą kąpiel! Choć przyznam, że powstały z myślą o dzieciach. Ze śnieżynkami i niebieskimi cukrowymi kuleczkami, o zapachu ciasta świątecznego. W wodzie musują, uwalniając i aromat i dobroczynne masełko kakaowe, które nawilży delikatną skórę. A co najważniejsze… w środku kryje się niespodzianka! Kiedy bowiem babeczka rozpływa się w toni wodnej, naszym oczom ukazuje się gwiazdkowe mydełko, którym na koniec możemy się umyć! Mamy więc 2w1 – zabawę i kąpiel!
Muszę specjalnie wspomnieć o zapachu babeczek! Użyłam do nich naturalnej kompozycji olejków eterycznych o nutach mandarynki, kakao i wanilii Taoasis, w której jestem całkowicie zakochana! Już w listopadzie zaczęłam dawać sobie kropelkę mieszanki na ubranie w okolicach szyi i cieszyć się tym cudownym zapachem! Jest naprawdę wspaniały – jednocześnie orzeźwiający i ciepły. Idealny na Święta i zimę. Pachną mi więc nim ubrania, pachną babeczki, pachnie dom, kiedy zapalę kominek zapachowy. Bardzo polecam!

Do wykonania 3 babeczek Winter Wonderland przygotujcie:
  • 100g sody oczyszczonej
  • 50g kwasku cytrynowego
  • 30g skrobi ziemniaczanej
  • 25g masła kakowego
  • wodę w spryskiwaczu/mgiełce
  • 25 + 5 kropelek olejku – jak już wspomniałam, tutaj jest to kompozycja naturalnych olejków eterycznych o nutach mandarynki, kakao i wanilii Taoasis z Akebia)
  • bazę mydlaną białą (z ecoFlores)
  • barwnik kosmetyczny pomarańczowy (z Zielony Klub)
  • foremki silikonowe na muffinki i na pralinki czekoladowe w kształcie gwiazdek
  • zestaw do dekoracji świątecznych ciasteczek: cukrowy papier jadalny w kształcie śnieżynek, pisak lukrowy, kuleczki cukrowe (Belbake Magic Winter z Lidla)

 Zaczynamy od przygotowania niespodzianki czyli małych gwiazdkowych mydełek. Przygotowujemy foremki na pralinki. Ucinamy kawałeczek bazy mydlanej – jego ilość szacujemy na podstawie wielkości foremek. Kroimy go w kostkę i wkładamy do kąpieli wodnej lub mikrofali, podgrzewając, aż się rozpuści. Nie dopuszczamy mydła do wrzenia i często mieszamy. Baza rozpuści się bardzo szybko. Gotową wyciągamy i cały czas mieszając, dodajemy kilka kropelek barwnika, aż do uzyskania preferowanego odcienia. Do tego dodajemy około 5 kropelek kompozycji zapachowej. Jeśli uznamy, że to za mało, że za słabo pachnie, możemy dodać więcej. Mydełka sprawnym ruchem przelewamy do foremek na pralinki na wysokość około pół centymetra. Jeśli zacznie nam w miseczce za szybko zastygać, po prostu ponownie przez chwilę podgrzewamy. Foremki odkładamy na 20 minut do zastygnięcia. Gotowe mydełka wyciągamy z foremek.
Do dużej miski sypiemy sodę, kwasek i skrobię. W kąpieli wodnej lub w mikrofali rozpuszczamy masełko kakaowe i dolewamy go do mieszaniny. Do tego dodajemy jeszcze olejek zapachowy i całość ręką dokładnie mieszamy. Dosypujemy około 3-4 łyżki kuleczek cukrowych, które nadadzą babeczkom ciekawy kolor i ponownie mieszamy. Całość spryskujemy mgiełką wodną, wyrabiając ręką niczym ciasto. Ma uzyskać konsystencję mokrego piasku do budowy zamków lub po ściśnięciu w ręce powinno zachować zwarty kształt. Jeśli będzie za mokre, może nam nasze „ciasto” nieco rosnąć. Wystarczy je wtedy po prostu na bieżąco uklepywać ręką lub łyżką. Mieszaninę przekładamy do foremek. Najpier około łyżki na spód. Następnie na to nakładamy jedno z gwiazdkowych mydełek i zasypujemy je do końca pachnącym babeczkowym „ciastem”. Dokładnie dociskamy i wygładzamy powierzchnię babeczek. Wypełnione odkładamy na całą noc do stwardnienia.
Nazajutrz wyciągamy babeczki z foremek. Za pomocą pisaka lukrowego doklejmy śnieżynki z papieru jadalnego. Jak tylko lukier zaschnie, będą się one mocno trzymały. I gotowe! Gwiazdkową pachnącą babeczkę wrzucamy do wanny z ciepłą wodą. Będzie ona w niej musować i pielęgnować skórę. W niedługim czasie z babeczki zacznie wystawać mydełko, którym się możemy na koniec umyć. Miłej kąpieli!

Marcepanowe mydlane śnieżynki lizaczki dla grzecznych dzieci

Ponownie wprowadzamy w Świąteczna atmosferę trochę koloru i humoru! Zrobimy dzisiaj uroczy prezent dla wszystkich grzecznych dzieci, małych i dużych! Zrobimy myjące smakołyki o obłędnych słodkim zapachu! Zrobimy marcepanowe mydlane śnieżynki lizaczki! Pachną tak, że trzeba sobie przypominać, że to mydła, a nie coś do zjedzenia 🙂

Do wykonania lizaczków mydlanych wykorzystałam:

Produkcję naszych mydełek musimy rozpocząć od przygotowania kolorowych ornamentów na wierzchu lizaków. Ja postanowiłam zrobić każdy w innym kolorze. Oszacowałam więc mniej więcej ile bazy mydlanej potrzeba na poszczególną część, pokroiłam ją w mniejsze kawałeczki, przełożyłam do miseczek i roztopiłam w mikrofali. Potrwało to dosłownie kilka sekund. Możecie także topić bazę w kąpieli wodnej. Do płynnej dodajemy wybrany barwnik, po kilka kropelek, aż do uzyskania preferowanego odcienia. Mydło wlewamy do foremek, na ich spód, uważając, aby poza wyryte żłobki nie wylało się go zbyt dużo. Trzeba to robić dosyć sprawnie, bo masa szybko tężeje. Jeśli staje się zbyt twarda, wystarczy ponownie ją roztopić. Nadmiar mydełka usuwamy wykałaczką. Ważne jest, aby znajdowało się ono tylko w wybranych wgłębieniach. W ten sposób uzyskamy ładny śnieżynkowy efekt. Czynność tą powtarzamy przy każdym z mydełek.
Bazę naszych śnieżynek stanowi mydło białe. Należy więc roztopić odpowiednią ilość bazy i dodać do niej tym razem olejek zapachowy. Około kilkunastu kropelek. Tak, aby intensywność zapachu Wam odpowiadała. Całość szybko mieszamy i przelewamy na do foremek z kolorowymi spodami, w których umieściliśmy także patyczki do lizaków. Jeśli mydełka się wyleją poza formę – nic nie szkodzi. Za chwilę zastygną i z łatwością zeskrobiemy nadmiar wykałaczką. Patyczki od lizaków warto przytrzymać chwileczkę pod powierzchnią płynnego mydła. Dzięki temu zastygną w odpowiedniej pozycji. Mydełka odkładamy w chłodne miejsce, aż całkowicie stwardnieją. Przed wyciągnięciem ich z foremek, wkładamy je jeszcze na 10 minut do zamrażalnika. Wyciągamy je sprawnym ruchem, napierając mocno dłonią na foremkę. I gotowe!

Facebook