Po-Weekendowe Cuda no13


Sklepik Dessaccord jest niezwykły (1). Znajdują się w nim zupełnie niesamowite rzeczy. Mnie urzekły zwłaszcza te dwie – już wyprzedane – głowa hipopotama i grzyby:)
Świetny pomysł na zdjęcie dla pary (2)! I to nie tylko weselne, jak w tym przypadku, ale i takie ot, zwykłe. Na pamiątkę. Romantyczne i niebagatelne. Stworzone z nałożenia dwóch zdjęć na siebie. Z Oncewed.
Sklepik Pressed Cotton (3) pełny jest pomysłów. Niestety nie jest polski, ale jestem pewna, że wiele z oferowanych tam produktów możecie stworzyć sami. A jakże można się zainspirować! Jeśli zamierzacie organizować wesele lub jakiekolwiek przyjęcie to wpadnijcie tam koniecznie!
Zwierzątkowe ręczniki dla dzieci (4) skradły moje serce! Są przeurocze!
Bardzo też spodobały mi się buteleczki i składy olejków Natura Siberica (5). Ciekawią mnie ich zapachy. Czy ktoś już może próbował?

Na koniec motywujące przesłanie (6) 🙂

Banana Pops

Tym razem zacznę od zaproszenia Was na fan page Lili na Facebooku, gdzie co jakiś czas jakieś drobnostki kosmetyczne rozdaję:) Tym razem czekają urocze perfumki w roll-onie o kwiatowo-jagodowym zapachu! Zapraszam TUTAJ.
A tymczasem mam cudowny pomysł na szybki podwieczorek niedzielny! Przepisy na Banana Pops widziałam już w internecie niejednokrotnie. Musiałam więc spróbować sama! I mogę stwierdzić szczerze – są pyszne! I oryginalne. Nie za słodkie i mocno bananowe. Dzieci będą za nimi szalały!
Pewnie już się domyślacie jak je zrobić, ale, żeby tradycji stało się za dość, napiszę… Przygotujcie więc:
  • patyczki do lizaków lub słomki
  • banany
  • czekoladę deserową
  • posypki wszelakie – ja wybrałam wiórki kokosowe i odrobinę kolorowych kółeczek

Banany pokrójcie na 3-4 części. Nadziejcie je na patyczki. Czekoladę roztopcie w kąpieli wodnej lub mikrofalówce i zanurzcie w niej banany. Możecie także banany polewać czekoladą za pomocą łyżeczki. Gotowe posypcie obficie posypkami i odstawcie do zastygnięcia. Następnie bardzo delikatnie oderwijcie je od podłoża – tak, żeby nie oderwała się czekolada i… smacznego! 

PS Banany mogą być nieco niestabilne na patyczkach. Jest na to kilka sposobów. Albo nadziejcie je dosyć porządnie na długość, albo najpierw na patyczek nadziejcie coś innego, np. piankę (mashmallow). Możecie też u podnóża banana polać nieco czekoladą, która tam właśnie zastygnie i zabezpieczy Wasze bananki.

Zauroczona: Górskie kosmetyki Juniper Ridge

Natknęłam się niedawno na kosmetyki Juniper Ridge i  totalnie się znowuż zauroczyłam! Świetny pomysł, w świetnej oprawie, dla świetnych facetów i nie tylko!

Misją twórców marki Juniper Ridge jest przenoszenie klimatu i atmosfery gór do naszych domów. Marka jest amerykańska, a tworzą ją pasjonaci górsko-pustynnych regionów zachodniego wybrzeża Stanów. To tam właśnie zbierają dziko rosnące rośliny u wytwarzają z nich ekstrakty, które później wykorzystują w swoich mydłach, wodach kolońskich, zapach do pomieszczeń, herbatkach czy kadzidełkach. 
W moim odczuciu jest to idealna marka dla mężczyzn. I opakowania i przesłanie kojarzą się traperskim żywotem, wewnętrzną siłą i kilkudniowym zarostem na twarzy:) Jestem ogromnie ciakwa tych zapachów, które ponoć mają przypominać górskie wędrówki i campingi we wspomnianym regionie. Najbardziej intrygują mnie aromaty wód kolońskich… Ciekawe czy Juniper Ridge przywędruje do Polski…
Pomimo powyższego sama chętnie używałabym takich mydełek, pachnących ziołami i lasem. Nie bardzo lubię kadzidełka, ale te akurat mnie kuszą. A już najnajbardziej chętnie to wybrałabym się w taką wędrówkę dzikimi szlakami gór Sierra Nevada…

Zdjęcia i więcej o marce na stronie Juniper Ridge.

Mandarynkowe SPA domowe

Tak sobie myślę, że dobrze, że w zimie jest akurat sezon cytrusowy. Że w zasadzie codziennie mamy w domu pomarańcze lub mandarynki. Cytrusy bowiem są skutecznymi antydepresantami! A dokładniej olejek eteryczny w nich zawarty. Pozyskuje się go ze skórki owoców i używa, na przykład, do aromatyzowania powietrza lub do wspaniałych relaksacyjnych masaży.
Chciałabym zaproponować Wam zatem dzisiaj wspaniałe mandarynkowe domowe SPA!! Wpłynie pozytywnie zarówno na Wasz nastrój, jak i na ciało. Dwa proste kosmetyki oczyszczą je, zregenerują, odżywią i nawilżą. A wszystko w bardzo mandarynkowej atmosferze! Zaczynamy od peelingu i przechodzimy do emulsji!





Peeling Mandarynkowy
Składniki:

  • 5 łyżek cukru
  • 1 łyżka soku z mandarynki/klementynki
  • 1 łyżeczka dowolnego oleju (ja użyłam ze słodkich migdałów)
  • opcjonalnie: 5 kropelek olejku z mandarynki lub klementynki
Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Peelingiem masujemy całe ciało i spłukujemy ciepłą wodą. Następnie nakładamy emulsję…

Emulsja Mandarynkowa do Ciała
Składniki:

  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1 łyżka dowolnego oleju (ja użyłam ze słodkich migdałów)
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżeczka soku z mandarynki/klementynki
  • opcjonalnie: 5 kropelek olejku z mandarynki lub klementynki

W małej miseczce umieszczamy wszystkie składniki i dokładnie, przez kilka minut mieszamy, najlepiej widelce. Całość ma mieć postać delikatnej emulsji.  Emulsją smarujemy całe ciało, niczym lotionem lub maską i pozostawiamy na 15 minut do wchłonięcia. Następnie spłukujemy ciepłą wodą. Oba kosmetyki należy zużyć tego samego dnia.
Ale, ale… w SPA liczy się też atmosfera, która sprzyja relaksowi i odprężeniu! Podajcie zatem sobie lub bliskiej osobie nasze specyfiki w specjalny sposób! Duże mandarynki lub klementynki przetnijcie na pół i wydrążcie miąższ. W ten sposób powstaną Wam urocze kokilki na peeling i emulsję. W ten sam sposób wykonacie mandarynkowe świeczki. Wystarczy do kokilki włożyć podgrzewacz – tea ligtha. Ciepło ognia sprawi, że w naturalny sposób zacznie się wydzielać do powietrza olejek mandarynkowy!

A teraz… relaaaaaks….

Podpatrzone: Pastelowe balsamy do ust

Uwielbiam zaglądać do Torie Jayne i do jej pastelowego świata. Całkiem niedawno odkryłam u niej urocze przepisy na pastelowe właśnie balsamy do ust – różowy-truskawkowy i miętowy-miętowy🙂 Ich podstawą jest wosk pszczeli bielony oraz olej słonecznikowy, czyli nic skomplikowanego. Do tego autorka dodaje olejki zapachowe oraz barwnik spożywczy lub kawałeczki szminki.
Co urzeka najbardziej, to dbałość o szczegóły. Każdy balsam mieści się w małym pojemniczku opatrzonym specjalną etykietą. Najbardziej jednak uwagę przykuwają drobne urocze figurki jelonka i liścia na balsamach, zrobione z połowy łyżeczki wosku pszczelego, łyżeczki oleju i kropelki olejku zapachowego. Składniki zostały roztopione, zmieszane i przelane do maluteńkich silikonowych foremek (już sprawdziłam, gdzie je można dostać – na Etsy.com:) ). Genialne!
Po dokładne przepisy i instrukcję wykonania odsyłam Was do Torie Jaynebalsam truskawkowy / balsam miętowy
Zdjęcia Torie Jayne

Dla Ciebie Żabko

My się zimie nie dajemy! Tak? Stanowczo tak, choć łatwo nie jest. Jeśli choć pada śnieg, jeśli biały puch pokrywa park, jeśli drzewa uginają się pod ciężarem skrzącej się w słońcu pierzynki, to jeszcze… jeszcze to lubię. I wyobrażam sobie, że jestem gdzieś poza miastem. Na wsi spokojnej, wsi wesołej…. Tymczasem, w mieście zimno, ponuro, śnieg taki jakiś nie do końca… Myślami jestem już więc z wiosną. I stąd ten post!

Przygotowałam optymistyczny, wiosenny, słoneczny prezent na poprawę humoru. Ze słońcem, z kwiatami, z zielenią soczystą. Mój jest dla koleżanki mojej serdecznie. A Wasz będzie dla kogo? Podarujecie komuś trochę ciepła i optymizmu? Sprawicie mu/jej radość? Nic prostszego! 

Prezent składa się z dwóch elementów – uśmiechniętego opakowania i kolorowej zawartości.

Do wykonania opakowania wykorzystałam:

  • białe pudełęczko
  • zieloną modelinę twardniejącą w piecu ProArt (zakupioną w NanuNana za 2,50zł)
  • literkowe stempelki (moje nowiuteńkie, z Allegro)
  • zieloną wstążkę
  • linijkę

Modelinkę odkryłam niedawno i muszę stwierdzić, że jest to świetna rzecz to wyżycia się artystycznego! A do tego miała cudne neonowe kolory, więc zakupiłam od razu kilka sztuk. Aby móc modelować, trzeba ją najpierw mocno pougniatać w dłoniach, aż stanie się plastyczna. Wtedy zaczynamy działać. Ja stworzyłam niedużą sztywną wstęgę z napisem. Wystarczyło rozprasować modelinkę na stole i linijką wyciąć kształt. Następnie stemplami literkowymi wybiłam napis, a gwoździkiem dwie dziurki. Gotową „wstęgę” włożyłam do pieca na pół godziny, aby stwardniała. Zieloną wstążeczkę przełożyłam przez dziurki i zawiązałam nią pudełeczko, jak na zdjęciu.
 
A wewnątrz… wewnątrz znajdują się kwiatowe pinezki, o których już kiedyś Wam pisałam. Totalnie proste do wykonania. Tutaj w towarzystwie woreczka celofanowego i motylka na spinaczu. 
Przygotujcie:
  • pinezki
  • kwiatowe kaboszony (moje znowuż z beads.pl)
  • klej typu kropelka

 Przyklejcie kaboszonki do pinezek i stwórzcie sobie kwiecistą łąkę na Waszych tablicach korkowych. Uwielbiam patrzeć na swoją. Pełna jest pomysłów i inspiracji na bloga. Opatrzonych oczywiście takimi oto kwiatami. Od razu robi się przyjemniej!

 A zatem, podarujecie komuś trochę ciepła i optymizmu?

Facebook