Łagodne Mleczko Migdałowe do oczyszczania twarzy, do picia i peelingu

Lubicie migdały? Ja bardzo! Cenię je nie tylko za ich wspaniały smak, ale także za nieocenione właściwości pielęgnacyjne. O oleju ze słodkich migdałów rozpisywałam się nie raz. Tym razem zrobimy wspólnie coś innego – cudowne Łagodne Mleczko Migdałowe do oczyszczania twarzy, do picia i peelingu! Czyli zbawienne 3w1.
Mleczko migdałowe stanowi wspaniałe uzupełnienie diety dla każdego, ale w szczególności poleca się je osobom uczulonym na mleko krowie. Jest jego idealnym substytutem, jako że jest po prostu pyszne i zdrowe. Smakuje delikatnie mlecznie i migdałowo. Jego istotną zaletą jest to, że pomaga się uspokoić przy stanach
napięcia nerwowego. Zawiera bardzo dużo witaminy B i E oraz kwasu foliowego,
przez co zalecane jest do picia przez kobiety w ciąży.
Używane kosmetycznie wzmacnia warstwę lipidową naskórka i zapobiega utracie wody, stymuluje aktywność metaboliczną komórek, nadaje skórze miękkość, gładkość i elastyczność, regeneruje i odżywia skórę suchą oraz łagodzi podrażnienia (źródło). Doskonale tez oczyszcza zmęczoną cerę. Wystarczy za pomocą wacika rano i wieczorem przemyć twarz.
A co najważniejsze, nie musicie go kupować, ponieważ bardzo prosto zrobicie je sami w domu! Jak? Zobaczcie krop po kroku poniżej!
Będziecie potrzebowali:
  • pół szklanki migdałów
  • 2 szklanki wody przefiltrowanej lub przegotowanej
  • gazę lub woreczek do prania bielizny
  • blender
Przygotujcie pół szklanki migdałów. W miseczce zalejcie je wodą i pozostawcie na całą noc do zamoknięcia. Ważne jest, aby moczyły się przynajmniej 8 godzin. Nazajutrz dokładnie je opłuczcie.
Migdały przesypcie do blendera i zalejcie je 2 szklankami chłodnej wody. Istotna jest tu proporcja migdałów do wody 1:4. Jeśli więc będziecie chcieli przygotować więcej mleka użyjcie np. szklanki migdałów i czterech szklanek wody. Całość miksujcie przez 1-2 minuty na najwyższych obrotach.
Przygotujcie sobie teraz większą miskę oraz gazę lub woreczek do prania bielizny, przez który przecedzimy nasze mleko. Przy okazji nie dopuśćcie do włożenia do niego małego konika.
Przelejcie mleko przez woreczek lub gazę i dokładnie dociśnijcie i odcedźcie. Mleczko gotowe!
Mleko możecie już przelać do szklanek do wypicia, a jego niewielką część do małej buteleczki do celów kosmetycznych. Przechowujcie je około 2 dni w lodówce. Przed użyciem wstrząśnijcie. Jak już wspominałam, mlekiem na waciku przemywajcie twarz rano i wieczorem.
Ale, ale… pozostało nam jeszcze sporo papki migdałowej, czyli po prostu zmielonych migdałów! Wykorzystajcie je do delikatnego peelingu twarzy i ciała. Zmieszajcie je z mleczkiem do uzyskania konsystencji peelingu. Możecie tutaj wykorzystać także wodę, miód lub olej. Peelingiem masujcie skórę pod prysznicem.

Na koniec można pocałować małego konika za nieocenioną pomoc w tworzeniu mleczka!

Serek z kwiatami jadalnymi

Mam taki natłok nowych postów w głowie, że postanowiłam zaserwować Wam dzisiaj kolejny po Po-Weekendowych Cudach! Będzie to bardzo wiosenny pomysł na serki z kwiatami jadalnymi! Jednocześnie prosty i spektakularny, czyli to co w Lili lubimy najbardziej!
Takie serki będą wyglądały cudownie podane w porannym słońcu na śniadanie w ogrodzie. Jeśli ktoś ma ogród oczywiście. Jeśli nie macie, to gwarantuję – tak czy tak będą wyglądały cudnie. A ten smak… mmmm… Tym z Was, którzy posiadają zdolności kulinarne, polecam zrobienie sera samemu. Jeśli nie czujecie się na siłach – wykorzystajcie mój przepis. 
Dodajcie ulubione kwiaty lub nowalijki. Myślę, że jeśli wykorzystacie rzodkiewki i szczypiorek, serki wyjdą równie ciekawie. Ja dodałam bratki i trochę fiołków. I powiem Wam, że wprawdzie bratki ślicznie wyglądają, ale kiedy spróbowałam serka z miodem i fiołkiem, doprawdy rozpłynęłam się w zmysłowej rozkoszy. Mniej więcej:) Polecam więc fiołki i ich niesamowity ujmujący aromat, który szczególnie się sprawdzi w przypadku romantycznych śniadań do łóżka!

Do wykonania serków przygotujcie:
  • taką samą ilość serka twarogowego
  • co serka do smarowania kanapek – naturalnego
  • ulubione kwiaty jadalne – jak już wspominałam – fiołki są boskie! A użyłam też bratków.
  • gazę
  • miseczki
  • miód do polania serków przed podaniem

 Wyłóżcie gazą miseczki. Na dnie ułóżcie kilka kwiatów tak, aby ich główki odwrócone były do dna miski. W osobnej misce zmieszajcie dokładnie widelcem oba sery i przełóżcie je do misek w takiej ilości, jaka Wam najbardziej odpowiada. Delikatnie dociśnijcie ser do dna i wygładźcie z wierzchu. Całość odstawcie do lodówki na 1-2 godziny. Po tym czasie znowuż bardzo delikatnie przełóżcie serki na talerzyki. Przed podaniem polejcie obficie miodem. Smacznego!


Po-Weekendowe Cuda no26

Prosty, uroczy filcowy naszyjnik (1) z pewnością zrobi każda z Was! Ma dwie istotne zalety- jest śliczny i niedrogi!
Bardzo, ale to bardzo spodobał mi się pomysł na wesele/przyjęcie na farmie (2) – czyli, po naszemu, po prostu w gospodarstwie 🙂 Stoły jakby wpisano w przestrzeń, dzięki czemu gości otacza ogródek warzywny i sad. Do jedzenia – własne plony! Super! Gorzej z nieprzewidywalnością pogody w naszym klimacie…
Grzechotki  DINGaRING skradły moje serce (3)! Jeśli kiedyś Róża doczeka się rodzeństwa, to takie nam sprawię!
Mamy dzisiaj Dzień Ziemi. Z okazji tej ogłaszam, jest ona moim ulubionym miejscem na świecie 🙂 (4 – źródła niestety nie pamiętam, internet)
Wprawdzie w Barcelonie byłam tydzień temu, ale nie wiedziałam jeszcze wtedy o istnieniu tam takiej świetnej lodziarni – eyescream & friends (5)! Podpowiem Wam, że w nazwie jest ukryta angielska gra słów – zamiast słowa „ice”-lód użyto „eyes”-oczy. Pomysł genialny, bo do każdej porcji lodów dodawane są małe oczka! Wszytko prezentuje się genialnie na tacce, na którą nakład się jeszcze dwa pojemniczki z wybranymi sosami czy owocami. Kupiłabym te lody, dla samego pomysłu!
Czyż ten kwiatowy żyrandol (6) nie jest cudny? Jest!
Perfect day gwarantują mi ostatnio herbatki Pukka (7). Pokosztowałam już kilku i chcę więcej 🙂
Na koniec małe przesłanie (8). Niby oczywiste, ale najciężej czasem zrozumieć oczywistości. Jesteś w idealnym miejscu, ażeby dostać się stąd tam.

Zauroczona: Buty w kwiatach

Zauroczyły mnie buty! A nawet nie tyle same buty, co sposób, w jaki zostały sfotografowane. Urzekł mnie pomysł na kampanię reklamową marki Olive Thomas. Jednocześnie zaskakujący i przykuwający oko, a przy tym wizualnie – piękny! Bo buty te wpisano w kwiaty! Utożsamiono z roślinami, dzięki czeu rozkwitły na zdjęciach.

Zdjęcia Olive Thomas

Podpatrzone: Kąpielowy olejek rozmarynowo-tymiankowo-miętowy

Podpatrzyłam i uprzejmie donoszę, że bardzo spodobał mi się pomysł na ziołowy olejek! Z prawdziwymi, żywymi roślinami w środku. Nie tylko stanowi doskonały dodatek do odżywczej kąpieli, ale także dekoruje! Zrobicie zatem kąpielowy orzeźwiający olejek rozmarynowo-tymiankowo-miętowy?

Olejek znalazłam w sklepiku Terrain, który jest kopalnią naturalnych ciekawostek. Jestem przekonana, że bardzo łatwo zrobicie go sami w domu. Polecam też wszelkie wariacje ziołowe i dopasowanie składu do swojego gustu. Olejek na pewno będzie ślicznie wyglądał w ozdobnej buteleczce, podarowany bliskiej osobie.
W jego składzie znajdziemy naturalne roślinne oleje, które sama bardzo lubię – z krokosza barwierskiego, macadamia i rycynowy. Do środka włożone zostały gałązki rozmarynu i tymianku. Do całości dodano także witaminę E, antyutleniacz rozmarynowy oraz olejki eteryczne – rozmarynowy, tymiankowy i orzeźwiający miętowy. Jak myślicie, jak pachnie? Ciekawa jestem bardzo takiego połączenia. 
Kilka kropel takiego oleju dodanych do wanny z wodą pozwala się odstresować i ukoić zmęczoną ciężkim dniem skórę. Takie połączenie olejków eterycznych działa też bardzo ożywczo na umysł. Pobudza go, dodaje energii i stymuluje do działania. Kąpiel taka wskazana jest więc przed większym wysiłkiem umysłowym.
Zdjęcia Terrain

W roli głównej: Terapia truskawkowa The Body Shop

W grupie raźniej! I bardziej truskawkowo! Bo o to przecież chodzi w terapii truskawkowej. Przed Wami zatem w roli głównej truskawkowe trio The Body Shop. I jeszcze raz powtórzę – mocno truskawkowe:)

Na zimowy marazm i przesilenie wiosenne. Bo u nas to zawsze coś jest:) Na chandrę i załamanie nastroju. Na co dzień i na specjalne okazje. Na uśmiech i błysk w oku. No i na zwrócenie na siebie czyjejś uwagi – nie każdy przecież pachnie smakowicie truskawką!
Truskawkowe kosmetyki pojawiły się w mojej torebce i łazience w bardzo dobrym czasie – kiedy jeszcze trzymała nas ta wstrętna zima. Kiedy zastrzyk pozytywnej energii i letnich smaków był bardzo wskazany. Dlatego tak bardzo się ucieszyłam z truskawkowego suchego upiększającego olejku do ciała, twarzy i włosów, wody toaletowej i pomadki do ust!
Moje serce skradła najszybciej właśnie pomadka! Ma najbardziej intensywny i przepyszny zapach. Cały czas mam ochotę nakładać ją na usta i rozkoszować się tym aromatem. Dzięki zawartości filtrów przeciwsłonecznych przydała mi się bardzo w Barcelonie. Bardzo też podoba mi się nieco zawadiacka grafika na opakowaniu. LOL 🙂
Lubię suche olejki. Palubiłam więc i ten od razu. Mam wrażenie, że pachnie najmniej intensywnie, ale za to idealnie się wchłania i nie pozostawia na długo tłustej warstwy. Ma szerokie przeznaczenie, bo i do włosów i do twarzy, ale dla mnie pozostanie olejkiem do ciała. Relaksującym i przenoszącym w ciepłe czasy.
Na koniec woda toaletowa… W prostej, ale eleganckiej buteleczce. Myślę, że spodoba się zarówno nastolatkom jak i starszym kobietkom. Używam jej codziennie, aby rozsiewać w domu zapach truskawek. Bo w zasadzie ostatnio jestem cała truskawkowa. I dobrze mi z tym:)
Facebook