Kokosowe Kuleczki Peelingujące

Lubicie Rafaello? Ja uwielbiam! Odkąd pojawiły się te małe białe cuda, jestem ich stałą fanką. Może więc i ciału zaserwować szczyptę kokosowej słodyczy? Zrobimy dzisiaj bardzo proste i wspaniale pachnące kokosowe kuleczki, które z jednej strony będą nam ciało masować, złuszczać i pobudzać krążenie, a z drugiej od razu odżywią i nawilżą skórę. 
Kuleczki są fragmentem materiału, który już w październiku ukaże się w Green Canoe. Jak tylko numer wyjdzie – dam Wam znać!

 Do wykonania kuleczek przygotujcie

  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 2 garście wiórków kokosowych
 Do tego przepisu wykorzystajcie najlepiej ten nierafinowany olej, który
intensywnie pachnie kokosem. Dostaniecie go nawet w hipermarketach, więc warto się rozejrzeć. Olej mieszamy, a właściwie ucieramy w miseczce z
wiórkami. Ma on stałą konsystencję, ale pod wpływem ciepła dłoni nieco się
rozpuści i dobrze połączy z wiórkami. Z masy kokosowej formujemy 3 kulki
wielkości jajka i odkładamy je w chłodne miejsce, aby stwardniały. 
Kule powinny
być przechowywane w temperaturze pokojowej. Wyjęte z lodówki byłyby za twarde
do użytku, a jeśli będzie zbyt ciepło mogą się zacząć roztapiać. Pod prysznicem
urywamy część kuli, rozdrabniamy w dłoniach i masujemy skórę. Jedna kula
powinna wystarczyć na całe ciało. Wiórki oczyszczą skórę, a olej od razu ją
odżywi i nawilży.

Deszczowe Love czyli wyniki + olejek na małe przeziębienia

Tak pochmurno i przygnębiająco za oknem, że wzięłam się za farbki, żeby ten deszcz nieco odczarować! Nastawiamy się więc na deszczczczowe LOVE i sprawdzamy, kto wygrał dwa ostatnie lili konkursy!!!

Zaczynamy od wrześniowego! Z kremikiem Neobio i Skin Blossom do wygrania! Nawet nie wiecie jak trudny był wybór, bo niektóre wyrażenia były po prostu genialne! Jaki jest Wasz wrzesień? To aromatyczne wieczorne wino, schyłek lata, początek rozjesiennienia, duuużo wrzosów, liści i grzybów, mgliste poranki, skakanie po kałużach, Mazury z nim, babie lato, kasztany, jarzębinowe korale, książka, świece i herbata. Jest nostalgiczny, oniryczno-rudolistny i eteryczny. Te ostatnie to moje ulubione słowa!
Wybrałam jednak odpowiedź, która łączy w sobie wszystko i sprawia, że w głowie pojawia się nagły ciepły pachnący obraz września w kolorach żółto-fioletowych! Szszszszsz…

Katarzyna Muller
szelest, wrzos, szarlotka

Gratuluję i poproszę o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl!

Drugi konkurs zabierał nas na chwilę do Afryki. W kosmetyczną podróż! Pamiętacie? Jak nie, to wpadajcie się ocieplić TUTAJ!

Baobabowe zestawy mini kosmetyków do stóp Martina Gebhardt wylosowały:
for love and wild heart
Barb Sab
Magdalena Fabritius
Anna Czarnecka
Gabriela Krzemińska

Również poproszę o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl!

Deszczowy post, deszczowe love, więc i deszczowy przepis!
Dziecię moje od początku września chodzi do naszego osiedlowego domu kultury do Akademii Malucha. Cztery godzinki dziennie – Róża się bawi, ja mam czas na pracę. Podoba jej się bardzo. Kiedy przychodzi godzina powrotu do domu, wszystkie dzieci lecą do swoim mam czy babć, a Róża mówi mi „papa” i leci dalej do zabawek. Wszyscy zatem dobrze na tym wychodzilibyśmy, gdyby nie fakt, że moje niechorujące zbytnio do tej pory dziecko, chodzi teraz zasmarkane i zakaszlane. Jak sobie z tym radzimy?
Staramy się wzmacniać jej odporność. Od podstaw – wietrzymy dom, często chodzimy na spacery, do „przedszkola” i w domku Mała dostaje do picia wodę z miodem i cytryną, często kupujemy i zajadamy się malinkami. Stacho zrobił swój specjalny cebulowy syropek na miodzie, który po troszeczku codziennie pijemy. Nie obyło się też niestety bez „zwykłego” syropku wykrztuśnego czy ibumka na noc.
W użycie codzienne weszły olejki eteryczne – lawendowy i eukaliptusowy. Najbardziej oczywiście ten pierwszy. Kropelka lawendy na zasmarkany nosek czy gardełko to już standard. Tak samo na wieczór na piżamkę, dla ukojenia. Na nosie jednego z ulubionych do spania misiów lądują dwie kropelki eukaliptusa. Dzięki temu unosi się on delikatnie w łóżeczku. 
Aby udrożnić górne drogi oddechowe stosujemy też bardzo prosty olejek – cztery łyżki oleju bazowego (np. ze słodkich migdałów, słonecznikowego czy z pestek winogron) mieszamy z 6 kropelkami olejku eukaliptusowego i 6 kropelkami olejku lawendowego. Taką mieszaniną masuję na wieczór plecki, klatkę piersiową i gardełko dziecka. Olejki pomagają jej wtedy oddychać, ułatwiają zasypianie i wybijają okropne bakterie.

I na szczęście do naszego „przedszkola” cały czas chodzimy!

Małpa moja 🙂

Post sponsorski: ECOfanaberia.pl

Po raz kolejny mam przyjemność przedstawiać Wam ciekawy sklepik z naturalnymi produktami, który prężnie się rozwija i stale poszerza swój ekologiczny asortyment. Poznajcie ECOfanaberia.pl!

Słowo wstępu od właścicielki…
Ecofanaberia to miejsce zrodzone z pasji i zamiłowania do natury. Miejsce, dzięki któremu, postanowiliśmy małymi krokami zmieniać świat na lepsze. Miejsce, w którym znajdziesz ekologiczne kosmetyki bazujące tylko na surowcach naturalnych – ekstraktach roślinnych, olejkach eterycznych czy naturalnych olejach…
Biokosmetyki, które oferujemy, zostały przez nas starannie wyselekcjonowane. Większość z nich przetestowaliśmy osobiście, a pozostałe czekają na swoją kolej. Wszystkie posiadają certyfikaty przyznane przez organizacje ekologiczne, dzięki czemu mamy pewność, że w ich składzie nie znajdziemy toksycznych substancji… Kosmetyki naturalne są produkowane z poszanowaniem dla środowiska naturalnego. Nie są testowane na zwierzętach i pochodzą z czystych, ekologicznych upraw. Substancje, które zostały wykorzystane do ich produkcji nie są szkodliwe i nie podrażniają skóry…
Oraz mój wybór ciekawych sklepowych produktów! Zaczniemy od tych sygnowanych nazwą sklepu – soli kąpielowych, błota, mydła i akcesoriów! A ma być tego jeszcze więcej!

Produkty ECOfanaberia znajdziecie TUTAJ!

Sklep oferuje także kosmetyki cenionych naturalnych marek oraz ekologiczną oliwę z oliwek. Mój wybór padł tutaj na…

Z kompleksem minerałów morskich i wyciągiem z morskiej mięty.
cena: 29,90zł
Nadaje włosom połysk, przywraca witalność, ułatwia ich układania
cena: 26zł
Ma działanie odżywcze, gojące, łagodzące i ochronne.
cena:  49,50zł
Jest tradycyjną rękawicą w Hammam służąca do głębokiego oczyszczania skóry z martwego naskórka
cena: 24,99zł
Uzyskana z oliwek pochodzących z plantacji ekologicznych w rejonie Cordoba w południowej Hiszpanii.
cena: 29,99zł
Najbardziej wyszukana z najlepszych oliw, jakie można znaleźć w ofercie De Prado.
cena: 18,99zł
Olej z pestek malin posiada rzadko spotykane bogactwo naturalnej wit E. i kwasów tłuszczowych nienasyconych

cena: 59zł

ECOfanaberia.pl zaprasza!

Najbliższe warsztaty: Zainspiruj się jesienią!

Kochani, jesień w Krakowie to czas pełen inspiracji! Pracownia Poskrzydła przygotowała bardzo ciekawy rozwojowy program, w którym na pewno znajdziecie coś dla siebie – TUTAJ
Ja zapraszam na mój warsztat, 20 października, w którym zatopimy się w świecie zapachów… Szczegóły i zapisy – TUTAJ!

W świecie zapachów 
warsztat kosmetyki naturalnej i aromaterapii

Będzie pachniało! Oj, jak będzie pachniało! Podczas warsztatu rozpoczniemy aromatyczno-kosmetyczną
przygodę. Odkryjemy aromaterapię i jej wpływ na nasze ciało. Nauczymy
się łączyć zapachy tak, aby pomagały nam w codziennych troskach i
zmaganiach. Stworzymy własne, indywidualne aromaty.  A zatopimy je w:
  • mini-olejku ratunkowym na konkretne dolegliwości
  • odżywczej babeczce-masełku do ciała
  • roll-onie zapachowym z koralikami – osobistych perfumach do każdej torebki
Uczestnicy
wykonają i zabiorą ze sobą do domu powyższe kosmetyki. Poznają podstawy
aromaterapii i kosmetyki naturalnej oraz konkretne receptury
kosmetyczne.

Po-Weekendowe Cuda no46

Całkowicie zauroczył mnie ten złoto-liściasty naszyjnik Hervé Van der Straeten (1). Oczywiście nie bardzo osiągalny… ale pomarzyć można!
Moje serce skradła też pewna mała sowa (2) – urocza torebka na każdą okazję, bo i do eleganckiego stroju doda szczyptę humoru! Także pozostaje w sferze marzeń 🙂
Natomiast H&M Home wydaje się już nieco bliższy – i cenowo i fizycznie 🙂 Ciekawa jestem bardzo tych nowych sklepów! I zapewne skuszę się na jakieś zwierzaczkowe naczynia (3) 🙂
Przeurocze nowości w Scandi Loft (4). Lampkę muchomorek już planuje kupić do pokoiku Róży. A termosy i skrzyneczki są po prostu przepiękne!
Miętowa miseczka idealna (5) ze ScandiShop. W „organicznym” kształcie.
Dzisiaj nieco domowo w cudach… no, ale nie mogłam się oprzeć! Zobaczcie te turkusowe donice (6) z Lawendowego Kredensu. Już je widzę na ganku z ciemnego drewna… Kolejne marzenie…
I najpiękniejsze naczynia do zapiekania (7) – Z potrzeby piękna. Kolorowe, optymistyczne, no… cudne!
Genialne ekologiczne torby śniadaniowe z termoizolacją (8) z BeeEco. Niby dla dzieci, ale sama chętnie taką bym przygarnęła!
Małe przesłanie poniedziałkowe (9) 🙂
A do zrobienia świetny podwójny pierścionek z My Little Secrets (10)!

Maseczka glinkowa x3

Lubie glinki. A jeszcze bardziej lubię gotowe glinkowe maseczki. Moja, czasem nieco wariująca, cera bardzo ich pożąda. Dzisiaj zatem polecam Wam trzy naprawdę godne uwagi glinkowe kosmetyki. Zakręcamy się!
I tworzymy własne glinka-art na twarzy! Zwłaszcza, że glinki same w sobie mają różne kolory. Od dawna kusi mnie wypróbowanie różowej.. Ale do rzeczy! Dzisiaj skupiamy się na maseczkach oczyszczających marki Orientana, FEMI i Phenomé.

Każda z nich jest inna, ale każda ma bardzo dobry wpływ na stan cery, zwłaszcza problematycznej, mieszanej czy zanieczyszczonej. Różnią się opakowaniem, pojemnością, zapachem, kolorem, składem i pochodzeniem. Wszystkie jednak to polskie marki. Wszystkie naturalne. No i wszystkie oparte na glince.

1. Orientana Maseczka z glinki Migdał i Szafran
 50g, cena 31zł

Maseczka o zdecydowanie najpiękniejszym, wręcz cudnym zapachu. Takim kobiecym, kwiatowym, tajemniczym. Wyprodukowana została w Indiach dla Orientany, tchnie więc egzotyką. Glinkę w głównej mierze zmieszano z wodą i olejem słonecznikowym. Sam migdał w postaci oleju i pudru zajmuje nieco dalsze miejsce w składzie. Szafran w ogóle znajduje się na samym końcu, ale trudno tu się dziwić. Drogi jest, ot po prostu. Duży plus za sok aloesowy i wodę różaną. 
Kosmetyk ukryty jest w estetycznym, plastikowym słoiczku. Ładnie się rozprowadza na skórze i dosyć długo utrzymuje wilgotność, zanim ostateczne wyschnie. Polecam używanie go wraz z jednym z nowych toników Orientany w sprayu. Spryskujemy nim buzię co jakiś czas, aby glinka pozostała mokra. Te dwa zapachy połączone ze sobą są doprawdy wspaniałe. Mnie osobiście dodatkowo relaksują i wprawiają w dobry nastrój.

2. FEMI Maseczka Oczyszczająca Bio-Puritas
50ml, cena 97zł

Zacznę od wad – niestety i wygląda bardzo nieatrakcyjnie (kolor!) i pachnie niespecjalnie. Może to mi tylko ten zapach kosmetyków FEMI nie bardzo pasuje… Jest to jednak maseczka, która najlepiej skórę odżywia i nawilża. A to dlatego, że więcej jest w niej masła shea i kakaowego niż glinki. Całość dopełnia duża ilość mocno ściągającej wody oczarowej. 
Zacytuję producenta, bo zgadzam się ze wszystkim: „maseczka posiada właściwości oczyszczające i detoksykujące, delikatnie wysuszające i ściągające pory oraz regulujące wydzielanie sebum. Zawarte w maseczce wyciągi z kocanki, oczaru wirginijskiego i kamelii chińskiej, roślin znanych ze swoich właściwości przeciwzapalnych i gojących, wspomagają naturalne funkcje skóry”.
Bardzo podoba mi się zawartość olejków eterycznych z kocanki, lawendy i drzewa herbacianego, które to doskonale działają na skóry problematyczne i trądzikowe. Maseczka nałożona na skórę w zasadzie w ogóle nie wysycha. Pozostaje na niej w formie lekko podsuszonego kremu. Co ważne, nie trzeba po niej nawilżać skóry innym preparatem!

3. Phenomé Purifying white clay mask Maseczka oczyszczająca i ściągająca pory
125ml, 125zł

Słoiczek wygląda najbardziej imponująco. Maseczki znajduje się w nim bowiem ponad dwa razy więcej niż w powyższych kosmetykach. Adnotacja na opakowaniu sugeruje, aby zużyć ją do 6 miesięcy i boję się, że będę miała z tym pewne trudności. 
Stanowczo ma najładniejsze opakowanie – ciemno-brązowe grube szkło, z charakterystyczną dla marki etykietą. Jest to maseczka, która moim zdaniem najlepiej oczyszcza buzię, a jednocześnie najszybciej na niej wysycha. I faktycznie – w składzie glinka znajduje się na pierwszym miejscu, jeszcze przed płynami. Zamiast zwykłej wody wykorzystano tu hydrolaty ze skórki cytryny, migdałów i herbaty. Maska pełna jest dobroczynnych tłuszczów – są tu oleje ze słodkich migdałów, z pestek winogron, arganowy i masło shorea. Ekstrakt z ananasa działa niczym delikatny peeling enzymatyczny, a liczne roślinne ekstrakty dodatkowo pielęgnują, ściągają, działają antybakteryjnie i regulują wydzielanie sebum.
Maska ma dziwny, nieperfumowany specjalnie zapach i całkowicie biały kolor. Bardzo szybko rozprowadza się na skórze, a jeśli się jej nie nawilża dodatkowo wodą, pozostawia wrażenie cementu. Cóż… to właśnie jest cecha charakterystyczna glinek!
Czy potrafię wybrać jedna najlepszą? Nie..
Każda jest nieco inna i pozostawia nieco inny efekt. Dla przyjemności użytkowania wybrałabym Orientanę, dla dobrego oczyszczenia i walki z niedoskonałościami – Phenomé, a dla jednoczesnego zadbania o mocne odżywienie i nawilżenie – FEMI. Sami musicie zdecydować na czym Wam najbardziej zależy!
Facebook