Kulinarnie: Bakłażanowe piramidki na szpinaku

Kiedy pracowałam we Włoszech, miałam do dyspozycji hotelową pracownicza stołówkę. Największym przysmakiem, jaki tam co jakiś czas serwowano, były właśnie takie bakłażany. Uwielbiałam je! Nigdy tego smaku zapewne nie powtórzę, bo i pomidory musiałby być tamtejsze i mozzarella całkiem inna i nawet bazylia jakoś tam mocniej pachnie. Warto jednak choć namiastkę Włoch sobie do domu zaprosić! Polecam Wam dzisiaj przepyszne, a naprawdę bardzo proste, bakłażanowe piramidki na szpinaku! Idealne na lunch lub przystawkę.

Bakłażanowe piramidki na szpinaku

Składniki

  • średni bakłażan
  • pomidor
  • mozzarella
  • listki bazylii
  • 4 garście świeżego szpinaku
  • dwa ząbki czosnku
  • sól, pieprz
  • odrobina oleju

Przepis na idealny balsam do ust z różą, żurawiną i aloesem

To stanowczo jeden z moich najlepszych przepisów! Zakochałam się w nim bez pamięci. I używam, używam, używam! Nie tylko do ust! Bo dzisiejszy balsam z różą, żurawiną i aloesem jest wielofunkcyjny! Sprawia, że usta są miękkie i gładkie. To oczywiste. Idealnie jednak sprawdza się także jako odżywczy krem na noc, regenerująca maska do twarzy czy maść pierwszej pomocy do przesuszonych, podrażnionych miejsc. Cudownie, prawda?

Bardzo polecam, zwłaszcza, że to tylko 4 w pełni naturalne składniki! Nadają mu one subtelnego zapachu płatków róży, delikatnego różowego koloru żurawiny i łagodzącej mocy aloesu!

Balsam do ust z różą, żurawiną i aloesem

Składniki

  • 20 g masła aloesowego (olej kokosowy z aloesem, Blisko Natury)
  • 5 g bielonego wosku pszczelego
  • 10 ml oleju z róży damasceńskiej (macerat płatków róży w oleju ze słodkich migdałów, Blisko Natury)
  • 1 łyżka suszonej sproszkowanej żurawiny (Zielony Klub)

Puszkę na balsam wyparzamy i osuszamy. W kąpieli wodnej lub mikrofali rozpuszczamy masło aloesowe i wosk, co chwilę mieszając. Ściągamy z ognia lub wyjmujemy z mikrofali, aby całość lekko ostygła. Dolewamy olej z róży i wsypujemy żurawinę. Całość bardzo energetycznie mieszamy przez kilka minut, aby rozmieszać wszystkie grudki i dobrze połączyć składniki. Mieszaninę przelewamy do pojemniczka i ostawiamy do ostygnięcia. Kiedy zacznie już lekko gęstnieć, raz jeszcze balsam mieszamy końcówką plastykowej łyżeczki.

Stosujemy, jak już wspomniałam, na co dzień, do ust. Polecam jednak wypróbowanie jego pozostałych zastosowań,. Jest cudowny!

 

Wiosenne przyjemności!

Wiosna! Drodzy moi, wiosna! Nareszcie! Cały świat zdaje się nam sygnalizować nowy magiczny czas – najpierw zorza nad Polską, dzisiaj zaćmienie, jutro kalendarzowa wiosna i równonoc! Coś musi być na rzeczy! Dzisiaj więc skupimy się na wiosennych przyjemnościach – wybór subiektywny!

 

 

1. Wiosennie-obowiązkowy nowy numer Green Canoe! Do popołudniowej kawki, aby podładować baterie, zainspirować się i… zacząć działać! Zmienić coś w domu, stworzyć coś samemu, znaleźć coś pięknego w sieci!

2. Wraz z nadejściem wiosny mamy w Lili in the Garden nowe pudełeczka! Jestem nimi zachwycona! Całkowicie kobiece, kwiatowe i piękne! Idealne na prezent! Zapraszam do sprawienia sobie przyjemności – z kodem rabatowym „wiosna” macie 10% zniżki na naszą biżuterię do końca marca!

Jabłkowy zabieg rozświetlający czyli w roli glównej jabłkowe kosmetyki Phenomé

Uwielbiam jabłka. Szczególnie, rzecz jasna, te nasze, pyszne, sierpniowe i wczesnojesienne. Być może dlatego tak spodobały mi się jabłkowe kosmetyki Phenomé? A może to ich działanie? Dzisiaj mam dla Was mały pomysł na domowe SPA – wieczorny zabieg rozjaśniający z wykorzystaniem nowej linii marki!

 

Ale zacznijmy od początku. Najpierw urzeka zapach.  Cudownie jabłkowy! Świetny! Linia promuje się właśnie jabłkowo. Wymienia ekstrakty z jabłka, miłorzębu i aceroli. „Rozjaśniona, optymalnie nawilżona i uelastyczniona skóra o jednolitej, świeżej karnacji” – tak zapewnia producent. Nie znam niestety wszystkich produktów serii, ale jedno wiem na pewno – polecam Wam żel do mycia twarzy Calming i wyświetlającą maseczkę Vitality Shine.

Żel jest niezwykle łagodny. Czasami mam wrażenie, że za bardzo, że nie zmywa tak dobrze, jakbym chciała. Ma jednak inną niezwykle ważną zaletę – mocno koi. I oczywiście pięknie pachnie. Oparty został na wodzie aloesowej, która sama w sobie łagodzi podrażnienia. Do tego dodano moc naturalnych wspomagaczy. Ekstrakty z papai, ananasa, hibiskusa i grejpfruta, wraz z zawartymi w nich kwasami i enzymami owocowymi, złuszczają i sprawiają, że skóra staje się promienna i rozjaśniona.

Ekstrakt z jabłka „działa przeciwrodnikowo i przeciwutleniająco, nawilża i rozświetla skórę oraz pomaga w zwalczaniu egzem skórnych.” Wyciąg z miłorzębu dwuklapowego „skutecznie neutralizuje wolne rodniki i rozjaśnia cienie pod oczami. Wzmacnia i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych”, wyciąg z aceroli – „bogaty w witaminę C silny antyoksydant przeciwdziałający starzeniu się skóry. Intensywnie nawilża i uelastycznia naskórek. Jest naturalnym filtrem UV”. Mamy tu też ekstrakty z kłącza irysa, żeńszenia, winorośli, ocet owocowy, wyciąg ze skórki cytrynowej i pomarańczowej, z zielonej herbaty, żurawiny oraz kwas hialuronowy. Szczerze? Żal taki żel spłukiwać z twarzy!

Kulinarnie: Czekoladowe tartaletki wielkanocne

Jadłyśmy kiedyś z siostrą we Włoszech najpyszniejsze z ciastek – czekoladowe tartaletki! Z lekkim, miękkim, mocno czekoladowym kremem. Były wspaniałe! Czemu więc nie spróbować wyczarować takich w domu?

Zauroczona nową lidlową książką, postanowiłam pokombinować już świątecznie i stworzyłam własną wariację tartaletkową w wielkanocnej odsłonie! Powiem Wam, że wyszły przepyszne! W ramach odchudzania zostały sprezentowane znajomym, sąsiadom i teściom 🙂 No… ale i mnie nie umknęły!

 

 

Facebook