Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9466

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9474

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9479

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9485

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9495

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9498

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9518

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9523

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9544

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9551

Przepis na mus do twarzy monoi-tamanu

Mam dzisiaj dla Was bardzo prosty przepis na olejowe serum w nieco innej postaci – musu. Ma niezwykle lekką konsystencję, która pod wpływem ciepła palców szybko zmienia się płynny olejek. Mus jest delikatny, ale mocno i przyjemnie odżywia. Stosujemy go na wieczór pod lub zamiast kremu. Polecam też raz-dwa razy na tydzień zamienić go w kondycjonujący peeling – wystarczy łyżeczkę musu zmieszać z łyżeczką sody oczyszczonej i taką mieszaniną masować twarz, następnie zmyć całość naturalnym mydełkiem. Buzia promienieje!

SONY DSC

Podstawą musu jest mój ulubiony olej monoi czyli macerat gardenii tahitańskiej w oleju kokosowym o najcudniejszym zapachu świata! Olej kokosowy, jak zapewne wiecie, pomimo tego, ze na co dzień jest twardy jak masło, ma bardzo niską temperaturę topnienia, więc jak tylko zrobi się cieplej zamienia się w olej płynny. Właśnie tą jego cechę wykorzystujemy w musie. Dodałam do niego olej babassu, który posiada naturalne właściwości emulsyfikujące, dzięki czemu sprawił, że mus jest kremowy, gładki, a wszystkie składniki ładnie połączone.

Do nasze bazy dochodzą kolejne cenne składniki. O młodą i jędrną buzie zadba ekstrakt z zielonej herbaty wraz z naturalnymi polifenolami, a o jej odżywienie i wygładzenie – amarantus. Całość wzbogaca najcięższy olej tamanu, który dodałam dla jego silnych właściwości antybakteryjnych, antywirusowych, przeciwgrzybiczych i regenerujących. Ma on jednak jedną wadę – dosyć intensywny zapach (przynajmniej ten ekologiczny, nierafinowany, tłoczony na zimno). Jeśli wolicie pozostać przy cudnym zapachu oleju monoi, wybierzcie olej rafinowany lub inny, ulubiony.

SONY DSC

Mus do twarzy monoi-tamanu

Składniki

  • 3 łyżki oleju monoi
  • 2 łyżki oleju babassu
  • 1 łyżeczka oleju z zielonej herbaty (macerat w oleju słonecznikowym)
  • 1 łyżeczka oleju z amarantusa
  • 1 łyżeczka oleju tamanu
  • 2 krople witaminy E

(wszystkie składniki z BliskoNatury.pl)

W miseczce mieszamy wszystkie składniki, lekko je ubijając widelcem lub małym mikserem do mleka przez kilka minut. W trakcie mieszania całość przybierze formę olejku. Aby składniki dobrze się połączyły i nie rozdzieliły, przygotowujemy większą miskę pełną kostek lodu, wkładamy do niej miseczkę z olejami lub pojemniczek na krem, do którego została przelana mieszanina. Całość ponownie mieszamy, a lód sprawi, że konsystencja zacznie się stabilizować.

Mus przechowujemy w temperaturze pokojowej. W czasie upałów może się roztapiać, wtedy warto schować go do lodówki. Stosujemy, jak już wspominałam, jak serum olejowe, pod lub zamiast kremu. Polecam tez opisany wyżej sposób na peeling!

(Mus do zdjęć lekko schłodziłam w lodówce)

SONY DSC

Wish List: Z naturalnych polskich nowości na rynku

Śledząc nowości na naszym rynku, natknęłam się na kilka naprawdę ciekawych kosmetyków, które niniejszym dołączam do mojej listy życzeń. Znacie któreś? Polecacie?

wish

 

1. Clochee Lekki balsam nawilżający – dzika róża. Kupiłabym go już za sam różany zapach! Delikatny i szybko wchłaniający się balsam do ciała do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Nawilża, regeneruje, poprawia elastyczność skóry i nasyca ją zapachem dzikiej róży. / Clochee, cena: 59 zł

2. Świeca do masażu SCANDINAVIA zielona herbata. Miałam świecę różaną i balsam z peelingami marki o zapachu zielonej herbaty. Teraz marzy mi się połączenie zapachu z pomysłem na świecę. Efekt musi być wspaniały!  / Scandinavia Green Line

3. YOPE – mydło w płynie Figa. Mydło figowe! Już za sam fakt figowy mogłabym je kupić! Naturalny ekstrakt z owoców figowca, pomaga komórkom skóry walczyć z wolnymi rodnikami, regeneruje ja i nawilża dzięki zawartości witamin B i C oraz cennych dla naskórka mikroelementów.  Kosmetyk zawiera też dużą dawkę gliceryny roślinnej, która nawilża, uelastycznia i wygładza skórę. W składzie są także witamina B5 i alantoina łagodzące podrażnienia i wspomagające regenerację naskórka. / Blisko Natury, cena: 20,99 zł

4. Iossi Masło do ciała Flower Power. Intryguje mnie za względu na połączenie oleju szafranowego-krokoszowego z tym marchwiowym. Ponoć pozostawia na skórze zapach wiosennej łąki 🙂 / Iossi, cena: 40 zł

5. Resibo, Tonik. Mgiełka nawilżająca. Zawiera wodę różaną, która poprzez poprawę ogólnego krążenia redukuje obrzęki i zmniejsza spękane naczynka oraz wodę pomarańczowa, pozyskiwaną z kwiatów gorzkiej pomarańczy. Działanie nawilżające toniku gwarantują kwas hialuronowy oraz wyciąg z korzenia rabarbaru. / Resibo, cena: 49 zł

6. Orientana Bio Henna GORZKA CZEKOLADA. Jako, że całkiem niedawno rozpoczęłam przygodę z hennowaniem włosów, chętnie sprawdziłabym nowości Orientany – henny. W składzie znajdziemy takie dobroczynne zioła rodem z Indii – amlę, bhringraj, neem, aloes i shikakai. / Orientana, cena: 20,16 zł

7. Avebio Wygładzająca ambrozja do twarzy Like A Flower. Nazwa cudowna, czyż nie? Jest ponoć niezwykle lekkim produktem. Kompozycja płatków kwiatów róży stulistnej, jaśminu, stokrotki zapewnia odczucie gładkości i aksamitności, a egzotyczne guarango wzbogacone potrójnym kompleksem hialuronowym nawilża skórę natychmiast po użyciu jak i długotrwale. / Avebio, cena: 79 zł

Zauroczona: kamienie jako donice SoulMakes

Dawno nic nie zachwyciło mnie tak bardzo! Jestem całkowicie zauroczona pomysłem na przemienienie niemal magicznych agatów i ametystów w donice. No… doniczki dla sukulentów. Są fantastyczne! Mogłabym poustawiać je w całym domu. Co ciekawe, kamienie w swej pierwotnej wersji miały być świecznikami na tea-lighty. W tej formie także są wspaniałe, bo delikatne płomienie rozświetlają ich kolory od wewnątrz. Magia, prawda?

Niesamowite kamienne świeczniki pochodzą z SoulMakes. Pomysł na zamianę w doniczki znalazł się na blogu sklepu – SoulMakes blog.

Zobaczcie koniecznie. Zakochajcie się!

Spring_House-0238 Spring_House-0176 Spring_House-0197 Spring_House-0157 Spring_House-0175 Spring_House-0188 Spring_House-0159

Marsz na ciuchy

Przyznam się Wam skrycie, że uwielbiam chodzić na ciuchy! Już kiedyś nawet o tym wspominałam. Za żadne w sumie pieniądze można zaopatrzyć swoją szafę w coś naprawdę ciekawego, nieraz unikatowego, z dobrą metką, świetnej jakości. No…świetna sprawa!

Poza oczywistą zaletą, jaką jest możliwość znalezienia czegoś ładnego, dodać tu jeszcze trzeba instynkt łowczy jaki się przy tym włącza. Jest to ponoć ten sam mechanizm, który odczuwamy choćby zbierając grzyby. Poszukujemy, polujemy, wybieramy, a jak już coś dorwiemy to oblewa nas przyjemne poczucie satysfakcji i dumy. Tak… dokładnie takie poczucie mam, kiedy wychodzę z moich osiedlowych ciuchów z czymś „nowym”. Znacie to uczucie?

SONY DSC

Tak naprawdę dopiero niedawno przekonałam się do takiej „grzebaniny”. Dosyć długo siedziała we mnie niechęć do przeszukiwania stosów używanych ubrań, nie znosiłam tego charakterystycznego zapachu, nigdy też wcześniej nie umiałam sobie nic fajnego znaleźć. Przekonały mnie dopiero miejsca, w których większość rzeczy wywieszona jest na wieszakach, tzw. wycena – z metką z już ustaloną ceną. Przypomina to zwykły outlet, ale wybór jest dużo ciekawszy. W mojej dzielnicy większość towaru pochodzi z Wielkiej Brytanii, mamy więc całą masę ubrań z metką Atmophere, Dorothy Perkins, Top Shop, Monsoon, H&M, Marks & Spencer, Zara, itp. Często są tu rzeczy nowe, ometkowane. Poza ubraniami mamy sporo angielskiej porcelany i ceramiki, dzięki czemu tworzę sobie swoja własną porcelanową kolekcję. Są zabawki, drobiazgi, lampy, stolnice, firanki, tapety i czego tam jeszcze nie ma! Instynkt szperacza i poszukiwacza staroci można w pełni zaspokoić!

SONY DSC

SONY DSC

Staram się trzymać kilku zasad w moich ciuchowych poszukiwaniach. Nic wielkiego, ale zapewne większość z Was zgodzi się ze mną, że…

  • na ciuchy nie chodzimy zbyt często, bo i tak nie ma sensu. Nowe dostawy są raz na tydzień czy dwa i to wtedy najlepiej znaleźć chwilę na zakupy;
  • dzieci i psy pozostawiamy w domu! Bo o ile pies jeszcze nawet może poczekać, to jęczące, znudzone dziecko raczej nie ułatwia nam sprawy. Szkoda męczyć i je i siebie 🙂
  • wybieramy tylko te rzeczy, które wyglądają jak nowe, nie są sprane, podziurawione, podniszczone;
  • wszystko mierzymy! Nawet jeśli coś jest tanie i wygląda na to, że się chyba zmieścimy, to w domu może okazać się, że jest zgoła inaczej. Szkoda nawet tych 10 zł!
  • Nie patrzymy bezkrytycznie na metkę z rozmiarem. Rozmiarówki na świecie bywają doprawdy różnorakie. Zamiast z góry odrzucić coś, co opisane jest dziwnym rozmiarem, mierzymy!
  • nie kupujemy „na siłę”, tylko dlatego, że jest „nawet nawet”, pomimo, ze gdzieś tam odstaje czy się marszczy. Nie ma co – po co nam ciuchy, w których nie czujemy się dobrze na 100%? Poczekajmy jeszcze tydzień czy dwa, z pewnością w końcu znajdzie się coś ekstra!

Zgadzacie się ze mną? A może macie swoje własne zasady, których się na takich polowaniach trzymacie? A może nie lubicie chodzić na ciuchy?

Ach, na zdjęciach kilka z moich najulubeńszych ostatnich zdobyczy!

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Owocowy olejek rozjaśniający w lesie schowany

Ukryty pośród traw, głęboko w lesie… No dobra… Może i nie znaleziony w lesie, a zrobiony przeze mnie, ale cudowny na pewno! Jeden z najlepszych olejków jakie kiedykolwiek zrobiłam – owocowy olejek rozjaśniający.

Jeśli Wasza skóra potrzebuje mocnego witaminowego kopniaka, jeśli pojawiły Wam się przebarwienia, np. po słońcu, jeśli macie cerę przygaszoną i poszarzałą, zróbcie koniecznie! Olejek pełen jest najczystszego dobra rodem z owoców! Najwięcej w nim maceratu jagód goji we frakcjonowanym oleju kokosowym. Jest to olejek niezwykle lekki, suchy, szybko się wchłaniający. Sprawił, że całość też jest lekka!

SONY DSC

SONY DSC

Do niego dodałam olej z pestek czereśni, czarnej porzeczki, kiwi i papai. Wszystkie pełne dobroczynnych składników i opóźniające procesy starzenia się skóry. Olej z czarnej porzeczki jest jednym z najbogatszych naturalnych źródeł kwasu gamma-linolenowego (GLA), który jest bardzo ważnym składnikiem dla skóry. Natomiast w olejku z papai skrył się enzym papaina, który naturalnie złuszcza naskórek! Do tak owocowej mieszanki dodałam jeszcze coś, co idealnie nam olej wzbogaciło – olejek cytrynowy. To on sprawia, że wszystko wspaniale pachnie.

Dzięki tak skomponowanej mieszance olejów, dużej ilości witaminy C, z której słyną jagody goji, złuszczaniu papai i olejkowi cytrynowemu, gotowy kosmetyk ma właściwości rozjaśniające przebarwienia. Używa się go z przyjemnością, bo jest naprawę lekki i pięknie pachnie. Koniecznie jednak należy pamiętać, aby stosować go jedynie na noc, pod krem – olejek cytrynowy na skórze, którą wystawimy na działanie promieni słonecznych może ją podrażnić.

Kosmetyk stosowany codziennie, wieczorem, na oczyszczoną, wilgotną skórę, przyniesie wspaniałe rezultaty!

SONY DSC

SONY DSC

Owocowy olejek rozjaśniający

Składniki

  • 30 ml oleju z jagód goji – maceratu we frakcjonowanym oleju kokosowym (ZielonyKlub.pl)
  • 10 ml oleju z pestek czarnej porzeczki (BliskoNatury.pl)
  • 10 ml oleju z pestek czereśni (BliskoNatury.pl)
  • 10 ml oleju z pestek papai (BliskoNatury.pl)
  • 10 ml oleju z pestek kiwi (BliskoNatury.pl)
  • 3 krople witaminy E (ZrobSobieKrem)
  • 10 kropelek olejku cytrynowego (ZielonyKlub.pl)

 

Wszystkie składniki wlewamy do wyparzonej buteleczki i dokładnie mieszamy. Olejek przechowujemy w ciemnym i suchym miejscu. Stosujemy wieczorem, jako serum pod krem, na oczyszczoną, stonizowaną skórę.

UWAGA raz jeszcze przypominam, że olej stosujemy jedynie wieczorem lub za dnia, jeśli nie mamy w planach wychodzenia w domu. Olejek cytrynowy wystawiony na słońce może podrażnić skórę.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

 

Kulinarnie: Ziemniaczane kotleciki z kurkami na rukolowym pesto

Ziemniaczane kotleciki z kurkami na rukolowym pesto – czyli sezonowy rodzinny obiadek nieco inaczej. Uwielbiam kurki! Z resztą – kto ich nie lubi? Postanowiłam więc wykombinować coś do nich. Idealnie sprawdziły się tu proste ziemniaczane kotleciki! Całość podkreśliła zielenina w mocno zmiksowanej postaci, ale o charakterystycznym wyrazistym smaku. Ach… nie mogłoby być też ziemniaków i kurek bez porządnej łyżki gęstej śmietany! Może i mało to wszystko dietetyczne, ale jakie dobre!

SONY DSC

 

Ziemniaczane kotleciki z kurkami na rukolowym pesto

Składniki

Kotleciki / na ok. 8-9sztuk

  • 800g ziemniaków
  • 2 średnie cebule
  • 2 jajka
  • łyżka mąki ziemniaczanej
  • łyżeczka czarnuszki
  • łyżeczka białego pieprzu
  • łyżeczka gałki muszkatołowej
  • bułka tarta na panierkę, ok. 1,5 szklanki
  • sól
  • łyżka masła
  • olej do smażenia

Pesto

  • 4 garście świeżej rukoli
  • 2 łyżki oleju np. lnianego
  • ząbek czosnku
  • łyżka obranych migdałów
  • sól, piperz
  • kurki w dowolnej ilości
  • masło, sól
  • sezonowa żółta papryka
  • śmietana 18%

 

Ziemniaki obieramy, kroimy na drobniejsze i gotujemy w osolonej wodzie do miękkości. Gotowe odcedzamy i odstawiamy do ostygnięcia. Cebulę kroimy na drobną kostkę i podsmażamy na złocisty kolor. W dużej misce ubijamy dokładnie ziemniaki i najlepiej przeciskamy przez praskę. Łączymy je z cebulą, czarnuszką, pipeprzem, gałką, mąką ziemniaczaną i jednym jajkiem. Solimy do maku. Wyrabiamy jednolita masę. Formujemy z niej niewielkie kotleciki, które panierujemy – najpierw maczamy w rozbitym jajku, a następnie obtaczamy w bułce tartej. Kotleciki smażymy na oleju aż będą złociste z obu stron. Odstawiamy na talerz pokryty ręcznikami papierowymi, które odciągną nadmiar tłuszczu.

W blenderze lub wysokim naczyniu miksujemy rukolę z migdałami, czosnkiem i olejem na jednolitą masę. Dodajemy soli i pieprzu do smaku.

Kurki przekładamy do miski i zalewamy gorącą osoloną wodą, aby się oczyściły. Następnie je odcedzamy i przekładamy na suchą ściereczkę. Smażymy je w całości na sporej ilości masła, lekko soląc, przez nie więcej niż 5 minut – kurki nie lubią długiego smażenia.

Paprykę kroimy na drobną kosteczkę.

Na talerze nakładamy pesto, na to kotleciki i kurki. Całość posypujemy lekko papryką. Można też delikatnie polać masłem spod kurek. Podajemy z łyżką śmietany.

Smacznego!

SONY DSC

Facebook