Czy macie już swój ałun?

Czy macie już swój ałun? Nie? To zastanówcie się poważnie nad jego kupnem. Jest to jedna z tych rzeczy, która powinna znaleźć się w każdym domu. Ot, choćby na wszelki wypadek. Albo na co dzień.

A po co?

Ałun to po prostu kryształ, który od wieków wykorzystywano w medycynie i kosmetyce. Ma bowiem silne właściwości antyseptyczne, przeciwzapalne i ściągające. Jest przy tym bezpieczny i niesamowicie wydajny – tradycyjny, dostępny w klepach sztyft – czysty kryształ, starczy Wam na około rok.

W dawnych czasach ałun stosowali mężczyźni do łagodzenia drobnych ranek po goleniu. Każdy porządny golibroda w swym golącym arsenale posiadał właśnie taki kryształ. Wystarczyło przyłożyć go do zadrapania lub zacięcia. Ałun ma kwaśny odczyn, może trochę szczypać w zetknięciu z otwartą raną. Ale to nic, bo przy tym wytwarza na jej powierzchni bakteriobójczą barierę, która tamuje krwawienie, przyspiesza gojenie i zapobiega zakażeniom.

Ałun znany jest najbardziej jako naturalny dezodorant. Stanowi wartą uwagi alternatywę dla antyperspirantów, znacząco się jednak od nich różni. Nie hamuje całkowicie pocenia, które jest naturalną czynnością organizmu. Zabija jednak przykry, charakterystyczny zapach oraz delikatnie zwęża gruczoły potowe. Musicie wiedzieć, że pot sam w sobie nie ma nieprzyjemnego zapachu. Tworzą go dopiero mikroorganizmy, które uwalniają z potu nienasycone kwasy, odpowiedzialne za zapach. Ałun, dzięki swym właściwościom bakteriobójczym, hamuje rozwój tych właśnie mikroorganizmów.

Sam ałun jest bezzapachowy, łagodny, hipoalergiczny. Nie brudzi, nie pozostawia osadu. Nie zatyka porów, nie ingeruje w naturalne funkcje organizmu. Nie podrażnia, nie uczula, nie przebarwia. Ciekawostką jest, że może służyć także do usuwania nieprzyjemnych zapachów z dłoni, np. ryb czy czosnku. Wystarczy podczas mycia rąk, kilkukrotnie potrzeć nim dłonie.

Do czego sama stosuję ałun?

  • Na wszystkie możliwe ranki, wypryski, ukąszenia, zadrapania. Jest szybkim i skutecznym antyseptykiem. Znacząco przyspiesza gojenie. Łagodzi też swąd w przypadku ukąszeń owadów. Jak już wspominałam, przyłożony do ranek, szczypie, ale nie jest to nic strasznego.
  • W spokojniejsze dni zastępuję nim dezodorant. Zazwyczaj wybieram jednak mocniejsze, ale kiedy tylko daję ciału odpocząć, sięgam po ałun.
  • Jako antyseptyk po depilacji. I tutaj sprawdza się wspaniale. Wybieram jednak nie zwykły kryształ, a któryś z dostępnych na rynku naturalnych dezodorantów ałunowych, czyli roztworów ałunu w wodzie, uzupełnionych dodatkowo np. ekstraktami z łagodzących roślin (rumianek, lawenda, kora dębu). Umieszczone są zazwyczaj w buteleczce typu roll-on, co pozwala na bardzo łatwą ich aplikację na depilowane miejsca. Polecam tu np. dezodorant Crystal z rumiankiem i zieloną herbatą.

Jak go stosować i jaki wybrać?

Na rynku dostępnych jest coraz więcej ałunów – w sztyfcie-krysztale, już sproszkowanych – do rozpuszczania np. w kąpieli (polecane do kąpieli stóp dla osób cierpiących na nadmierną ich potliwość) czy gotowych dezodorantów ałunowych, będących roztworami kryształu (jak już wyżej wspominałam). Na początek polecam zaopatrzyć się w sam, czysty ałun w sztyfcie, kostce lub nieregularnej bryłce. Nie jest to duży wydatek, zważywszy na fakt, jak bardzo ałun jest wydajny. Przed użyciem zwilżamy go lekko wodą, a następnie przykładamy do podrażnionego miejsca na skórze lub pocieramy delikatnie jej powierzchnię.

Warto wiedzieć, że istnieją dwa dostępne rodzaje ałunów – amonowy i potasowy. Poleca się znacznie bardziej ten drugi – jest on pochodzenia naturalnego i ze względu na nieco mniejszą kwasowość, trochę mniej szczypie.

Poniżej zestawiłam Wam kilka ałunów dostępnych w naszych sklepach.

 

alun2

 

1. Naturalny dezodorant AŁUN 100g w sztyfcie Najel, cena: 34,99 zł

2. Dezodorant Crystal w kamieniu – ałun 40g, cena: 12,99 zł

3. AŁUN 120g Sultan d’Alep, cena: 32,50 zł

4. Dezodorant Ałun 120g Alepp, cena: 22 zł

5. Naturalny ałun, 130g, bryłka Thawas, cena: 14,95 zł

6. AŁUN w proszku 200g BEAUTE MARRAKECH, cena: 15 zł

7. Ałun w kostce 100g Allume di rocca, cena: 11,95 zł

8. Ałun 50g Organique, cena: 25,90 zł

 

Macie już ałun? Stosujecie i polecacie? A może w końcu zdecydujecie się na jego zakup?

3 x opakowanie

Jestem wzrokowcem. Zwracam ogromną uwagę na opakowania. Na skład, skuteczność czy zapach oczywiście też, ale jeśli w moje ręce wpada świetny kosmetyk w brzydkim opakowaniu, to już raczej do niego nie wracam. Warto bowiem otaczać się pięknymi rzeczami, nawet drobnymi i spełniającymi zgoła inne funkcje.

Po raz kolejny wyszukałam Wam produkty w ciekawych opakowaniach. Zobaczcie, co przykuło moją uwagę tym razem!

(Ach, bo czasami wcale nie chodzi o wyszukane słoiczki, buteleczki czy pojemniczki. Liczy się pomysł. A tym w naszym kraju niestety stoimy bardzo słabo.)

1. LEIF Botanist Candle

Rozpoczynamy od świec. Od dawna uwielbiam botaniczne motywy rodem ze starych rycin. Tutaj wykorzystano je w dosyć prostych etykietach. Całość wygląda bardzo spójnie i świetnie współgra ze szklanym słoiczkiem i korkiem. Do tego wpisuje się w trendy, przyciąga uwagę i tworzy piękną wizualnie serię. Niezwykle ciekawa jestem tych zapachów. Kupiłabym w ciemno!

40

42

43

2. ILLUME seria Momentary Escape™

Całkowicie zauroczyły mnie opakowania kremów do rąk i mydeł (są jeszcze perfumy, ale już nie tak ładne). Uwielbiam logo, złote, „odręczne” napisy oraz wzory! Ach… wzory! Szczególnie połączenie marmuru z kwiatami (pierwsze od góry). Także tutaj niezwykle ciekawa jestem zapachów i także tutaj – kupiłabym za samo opakowanie!

 

44

 

3. The Artist’s Studio

Nie sądzę, żeby to były szczególnie trwałe opakowania (bo z kartonu), ale ich w nich pozytywnej, dobrej energii! Coś dla kobietek pełnych uśmiechu. Znowu mamy wzory, dużo wzorów. Może nie są już tak subtelne, ale z pewnością przyciągają uwagę i kolorują codzienność.

 

49

50

51

Zima prawdziwa

Zima prawdziwa jest tylko w górach. Tylko tam mnie cieszy. Tylko tam śnieg jest czysty, chłód nie przeszkadza, a każdy widok wywołuje uśmiech na twarzy.

To raz, a dwa, drodzy moi, dla zdrowia psychicznego (fizycznego też), potrzebne są takie weekendy, kiedy można się całkowicie wyszaleć. Pod każdym względem. Powariować, śmiać pełną piersią, zamienić się znowu w nastolatków. Potrzeba weekendów z przyjaciółmi w górach. Zwłaszcza zimą, kiedy w mieście jest tak strasznie szaro.

Wynajęliśmy więc chatkę góralską w Beskidzie Żywieckim. Taka prawdziwą, drewnianą, starodawną. Wyjechaliśmy w 10 osób, do tego dzieci, choć kto mógł, zostawił z dziadkami 🙂 I było szaleństwo. I trochę spokoju też. I pyszne jedzenie w karczmach w Węgierskiej Górce. Najpyszniejsze placki ziemniaczane w sosie borowikowym. I narty były. I sanki oczywiście. I śniegu spadła cała masa.

No i wieczory też były szalone. I wesołe. Z bitwami na śnieżki, zjazdami, nocnymi spacerami i ciepłym kominkiem.

Dla zdrowia psychicznego, moi drodzy, konieczne są takie weekendy. Prawda?

 

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Wish List: Dłonie

Nie wiem jak Wy, ale ja ostatnio mam okropnie przesuszone dłonie. Rękawiczki, chłody, a potem centralne ogrzewanie nie sprzyjają ich regeneracji. Muszę im więc zafundować porządne domowe SPA! A wybiorę do niego któryś z produktów z mojej dzisiejszej listy życzeń!

 

wish list do rak

 

1. Lavera Regenerujący krem do rąk z bio-żurawiną i bio-olejem arganowym. Bogata formuła pielęgnacyjna na bazie bio-masła shea, bio-oliwy z oliwek i kwasu hialuronowego wspiera odnowę komórkową, opóźniając procesy starzenia się skóry. / Green Line, cena: 13,50 zł

2.Natura Siberica – LOVES Estonia – Nagietkowy Krem do rąk nawilżenie i odżywienie. Stworzony na bazie naturalnych ekstraktów roślin Estonii. Ekstrakt nagietkowy z wyspy Saaremaa, wzbogacony w polisacharydy, flawonoidy, zmiękcza cerę, uspokaja, nawilża w ciągu całego dnia. / BliskoNatury.pl, cena: 15,90 zł

3. L’Occitane Krem do rąk Peonia. Dla tej samej tubki dałabym… no… wiele! „Niczym pieszczota płatkiem peonii, krem pozostawia dłonie pachnące zielonymi, kwiatowymi nutami inspirowanymi kwitnącą peonią.” / L’Occitane, cena: 65 zł

4. Planeta Organica – Krem do rąk ORGANICZNY CEDR. Na bazie organicznego oleju cedru syberyjskiego pozwala zachować piękno i delikatność skóry. Doskonale chroni przed utratą wilgoci i działa zmiękczająco na skórę. / Triny.pl, cena: 9,99 zł

5. Vianek Nawilżający krem do rąk. Marka Vianek to nowe dziecko Sylveco, które bardzo dobrze się zapowiada! Lekki krem do rąk z mocznikiem (5%), zawiera ekstrakt z robinii akacjowej, olej z kiełków pszenicy i masło shea, gwarantujące natychmiastowy efekt nawilżenia. / Vianek na FB

6. BIOpha Naprawczy Krem do Rąk z Masłem Shea i Olejkami. Organiczny aloes nawilża i łagodzi nawet podrażnioną skórę, olej arganowy regeneruje ją i sprawia, że staje się bardziej odporna na szkodliwy wpływ środowiska. Kosmetyk zapobiega utracie wody przez skórę i utrzymuje jej optymalne nawilżenie. / Ekodrogeria.pl, cena: 21 zł

Mały biznes / Migawki 01

Czy są wśród Was, dziewczyny moje drogie, właścicielki małych biznesów? Prowadzicie jednoosobowe firmy? A może większe? Albo planujecie spełnić marzenie o porzuceniu pracy na etacie i rozpoczęciu czegoś własnego? Pokażcie się! Podlinkujcie swoją działalność w komentarzu! Opiszcie swój pomysł na siebie. Poznajmy się!

Z myślą o Was oraz o wszystkich ciekawych małego biznesu od kuchni, rozpoczynam nową serię. Będą to migawki ze zwykłego dnia mojej firmy. Przykłady sytuacji, z którymi mierzę się na co dzień. Które warte są podzielenia się z Wami. Bo i mi ich opisanie pomoże uporządkować sobie rzeczywistość, a Wam może coś podpowie, zainspiruje lub rozjaśni.

Pierwszy odcinek sponsoruje literka D jak dystans!

Bowiem, moje drogie, jeśli jeszcze nie wiecie, to się dowiedzcie, a jeśli już wiecie, z pewnością przyznacie mi rację, że zachowanie odpowiedniego dystansu do swojej działalności to klucz do stabilnego zdrowia psychicznego, a i jeden z kluczy do osiągnięcia sukcesu w tym, co robicie!

Bez dystansu można zwariować.

A ja… cóż… mam z nim ogromny problem. Weźmy na przykład sklep Lili in the Garden. Staram się bardzo, aby to, co w nim oferujemy sprawiło radość kupującemu. Wybieram więc biżuterię, którą uznam za piękną, przykładam dużą wagę do jakości, do opakowania, szybkości obsługi, etc., etc. A i tak czasami coś pójdzie nie tak, coś przeoczę, coś odpryśnie. I nie ma w tym nic dziwnego. To całkowicie normalne w tego rodzaju działalności, choć oczywiście ważne, aby były to jedynie pojedyncze przypadki. Kto nie pracuje, ten się nie myli. Problem w tym, że traktuję zwroty lub reklamacje, jako osobistą porażkę.

Tuż przed Świętami mieliśmy nieprzyjemną sytuację. Zadzwonił bardzo zdenerwowany klient, który właśnie otrzymał przesyłkę, a w środku znalazł zupełnie coś innego, niż zamawiał. Ja oczywiście załamana, zdenerwowana i mocno zasmucona. Mieliśmy w tym czasie bardzo dużo wysyłek, ale zawsze bardzo dokładnie sprawdzałam ich zawartość. Pomimo tego – taka gafa. Nastrój opadł całkowicie, dzień nagle wydał się czarny, a cały żywot bezsensowny. Głupia ja, prawda?

Wszystko skończyło się dobrze. Okazało się, że to kurier źle dopasował przesyłki do listów przewozowych. Ja zadzwoniłam do klientki, która otrzymała zamówienie owego zdenerwowanego klienta (była bardzo miła i pomocna), mąż do tego pana, któremu emocje już ostygły i mogliśmy na spokojnie zorganizować wymianę. Dołożyliśmy dodatkowe naszyjniki jako zadośćuczynienie za całą sytuację. Jako, że do Świąt pozostała jedynie chwila, od razu wysłaliśmy zamówienia od nowa. Musieliśmy więc opłacić dodatkowe przesyłki kurierskie – wysyłki i zwroty (zgłosiłam reklamację u przewoźnika, jeszcze nie mamy decyzji).

Koniec końców klienci byli zadowoleni, a mi stres opadł.

Tylko po co było się tak denerwować?

Trzeba, koniecznie trzeba, oddzielić pracę od emocji. Nie całkowicie, ale w dużej mierze. Koniecznie trzeba zachowywać maksymalny profesjonalizm i starać się zrozumieć klienta, ale tak głupich, drobnych w zasadzie wypadków, nie można traktować jako personalnych porażek. Bo jeśli taki drobiazg tak bardzo na nas oddziałuje, to co będzie, jak firma się rozrośnie i pojawią się prawdziwe problemy?

Także, moje drogie, dystans to ważna sprawa.

I jeszcze jedno – pamiętajcie, że klient, któremu w satysfakcjonujący sposób rozpatrzyliście reklamację lub podobną sytuację kryzysową, lepiej Was zapamięta i chętniej wróci, niż klient, którego zamówienie zostało zrealizowane w standardowy sposób. Uczono mnie tego na studiach i sprawdziło się to w praktyce!

Moment 01

Z nowym rokiem rozpoczynam trochę nowych blogowych serii. Mam nadzieję, że będziecie do nich powracać. Albo i dla nich. Zapraszam w każdym razie ciepło.

A w tym momencie ruszamy z momentem. Pierwszym. Bo w tym momencie uwielbiam to, co zobaczycie poniżej!

307

306

Te ramki całkowicie skradły mi serce! Mogłabym mieć wszystkie!

Z Fundamental Berlin (via Miss Moss)

 

305

No boska 🙂 Z tą łezką…

LunaontheMoon

 

300 301-tile

 

Talerze z melaminy do zakochania. Dla osób z poczuciem humoru.

TheMadPlatters

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zakochałam się w tym pokoju!

Monsters Circus

 

309

Najbardziej symetryczny profil na Instagramie. Niesamowity!

@symmetricalmonsters

 

Blank picture frame at the wall with copy space and clipping path for the inside

Delikatnie, ale zaskakująco!

Plakaty Pinklove / Kasia Kucwaj

 

311 312

Zawsze chciałam mieć dom z ogródkiem. Teraz to takie proste… Cudny pomysł na domki z rzeżuchą.

Matchcarden / Kanapony.pl

 

Facebook