Zauroczenie wieczne czyli co nowego w Anthropologie

Do Anthropologie zaglądam czasami tylko po to, żeby nacieszyć oczy. Nie znam piękniejszego sklepu. Sklepu z tak oryginalnymi, uroczymi, po prostu pięknymi i zabawnymi rzeczami. Czasem nie wytrzymuję i Wam muszę coś niecoś pokazać. Przemycam te cuda w różnych postach. Dzisiaj jednak muszę poświęcić im więcej uwagi!

Zobaczcie co ostatnio przykuło moja szczególną uwagę w niezrównanym Anthropologie!

 

34 30 32 38 31 36 42 37 33 40 41 35

Moment 04

W tym momencie uwielbiam…

7

 

Genialny, cudowny, przepiękny świecznik, idealny na świąteczny stół. Jestem zachwycona pomysłem Projekt Cacko / Pakamera

 

5 6

Nowa pozycja magazynu USTA zapowiada się wspaniale – O KWIATACH Łukasz Marcinkiewicz, Radosław Berent / Kwiaty&Miut. „Album zawiera piękne fotografie kwiatowych kompozycji oraz opowieść o kwiatach. Łukasz i Radek, właściciele znanej poznańskiej kwiaciarni Kwiaty&Miut w swoją osobista historię wplatają w sezonowość świata roślin. Opowiadają o dostępnych w tych porach roku gatunków kwiatów i tłumaczą, jak się nimi zajmować. Od hiacyntów i kwitnących gałęzi, przez jaskry, zawilce, dalie, po chryzantemy, sukulenty i oplątwy. Podają też kilka przepisów step by step, jak kompozycje kwiatowe wykonać.” / sklep.ustamagazyn.pl

 

1-tile

 

Jeśli szukacie oryginalnych kartek na Wielkanoc – już znaleźliście! Bardzo spodobała mi się cała kolekcja sklepu PiesKot.

 

18 19

Od dawna jestem totalnie zakręcona na punkcie tamborków na ścianach. Te powiesiłabym u siebie z największą ochotą! Grzyby, kurę, pióra i maliny! GoodNaturedArt (via Creative Ideas)

 

10-tile

 

Ceramika bolesławiecka weszła na światowy poziom! Wygląda obłędnie! Ceramika Design (via Ubieraj się Klasycznie)

 

8 9

Idealna mata dla każdego dziecka (i dla mnie!) „Bawełniany odpinany pokrowiec pokrywa gąbkę grubą na 3 cm, co pozwala na położenie maty na podłodze. Nieużywana może zostać zawieszona na dwóch uchwytach na ścianie jako ozdoba lub zagłówek do łóżka. Może też być wykorzystana jako dywanik.” / Opa & Company

20

Toż to nie tylko dzieci o czymś takim marzą! Ja też! Tylko do wnętrza dodałabym sporo kolorów, poduszek i materiałów! Design Plus Magazine / Ki Design Studio

22 23

Cudne wiszące doniczki! Dodadzą każdemu wnętrzu sporej dawki radości i optymizmu! LEIF

 

21

 

Na koniec terrarium. Ale, ale! Nie takie oczywiste! To nie są sukulenty, to jest deser! Do zrobienia przez każdego! Sprawdźcie koniecznie na Sprinkle Bakes!

 

Trochę wiosny dla Was

Jedną z najcudowniejszych rzeczy wiosną są kwiaty mirabelki. Uwielbiam je! Uwielbiam ich zapach, uwielbiam ich delikatność i subtelność, i to, że spadają niczym płatki śniegu. Nie mogłam się już ich doczekać. Postanowiłam więc nieco wiosnę przyspieszyć, zebrałam kilka gałązek z pączkami i przyniosłam do domu. Wczoraj rano przywitał mnie piękny widok!

Musiałam wykorzystać je w jeden z sesji do książki. A przy okazji i Wam przesłać nieco wiosny, tej ciepłej, słonecznej!

 

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Pomysł na ozdobne zawieszki zapachowe

Lubię, kiedy coś co dekoruje, spełnia jednocześnie praktyczne funkcje. A takie właśnie są nasze dzisiejsze zawieszki zapachowe. Spędzam ostatnio w kuchni sporo czasu, opracowując przepisy do książki. Te zawieszki powstały trochę jako efekt uboczny moich eksperymentów. Postanowiłam bowiem trochę się pobawić, a jednocześnie wesprzeć organizm aromaterapeutycznie. Jedna więc pełna jest kojącego, uspokajającego olejku lawendowego, druga gwarantuje jasność umysłu dzięki olejkowi rozmarynowemu.

Zróbcie koniecznie! Pobawcie się w artystę tworzącego kwieciste kolaże. Takie to proste, a daje tyle radości. A do tego – cudownie pachnie!

SONY DSC

Ozdobne zawieszki zapachowe

Na 1 sztukę:

  • 40 g wosku sojowego
  • 5-10 ml olejku lawendowego lub rozmarynowego
  • suszone rośliny
  • rurka do picia
  • sznureczek
  • prostokątna foremka

Wosk roztapiamy w kąpieli wodnej. Ściągamy z ognia i dolewamy olejek eteryczny – jego ilość dostosujcie do własnych preferencji. Wosk przelewamy do foremki. Układamy na nim rośliny, tworząc ciekawe kompozycje. Odstawiamy na chwilę. Kiedy zacznie tężeć, odkrawamy około centymetrowy kawałeczek rurki i wkładamy go do wosku tak, aby powstała dziurka na sznurek. Rurka ma pozostać wbita, aż wosk całkowicie stwardnieje. Wyciągamy go wtedy z foremki. Napierając na rurkę, delikatnie wyciągamy ją od spodu. Przywiązujemy sznureczek.

SONY DSC

Naturalnie na sen

Macie może problemy z zasypianiem? Czy wiecie, że w naturalny sposób można im zaradzić? Bardzo mnie cieszy, że docierają już do naszego kraju marki, które oferują produkty oparte na naturalnych olejkach eterycznych, które koją, uspokajają, a w rezultacie – pomagają spokojnie zasnąć.

Sama wprawdzie z zasypianiem nie mam najmniejszego pomysłu – spać mogę zawsze i wszędzie. Dziecku i mężowi jednak czasami aplikuję po prostu olejek lawendowy – moje wszechstronne panaceum na wszelkie dolegliwości. Warto wypróbować na początek w formie relaksujących kąpieli lub jednej – dwóch kropelek przy łóżku.

Ewentualnie polecam zdać się na sprawdzone receptury naturalnych producentów. Zobaczcie, co dla Was znalazłam!

 

balsam na sen

 

1. Gwdihw Balsam pomagający w zasypianiu – pachnie specjalną mieszanką z eterycznych olejków w tym ylang ylang i mandarynki, aby zmniejszyć stres i nadać im uczucie relaksu i odprężenia / cena: 25,59 zł

2. – mieszanka aromatów w poręcznym opakowaniu roll-on dla wypoczynku i spokojnego zasypiania i snu. / cena: 46,59 zł

3. Badger Balm Sleep Balm – Uspokaja i zachęca do relaksu niespokojne dusze / cena: 30,19 zł

4. Balm Balm Balsam „Spokój” – z olejkami eterycznymi z drzewa sandałowego, kadzidłowca, cedru i paczuli, które koją i przynoszą ulgę / cena: 49,99 zł

5. Farfalla Spray do ciała „Dobranoc” – wyjątkowa mieszanka aromatów w poręcznej butelce z olejkami eterycznymi z organicznej lawendy, neroli, organicznej melisy i róży. / cena: 34,89 zł

6. Primavera Spray do poduszek śpij dobrze – kojący spray z olejkiem lawendowym, neroli i ekstraktem z miodu dba o odprężający klimat w pomieszczeniu / cena: 44,19 zł

7. Manna Balsam na skronie “Kolorowe sny” – spokojny sen zawdzięczamy olejkowi z nagietka lekarskiego oraz lawendowemu olejkowi eterycznemu. / cena: 24,90 zł

 

Przypominam też mój zeszłoroczny pomysł na zestaw Sweet Dreams – ułatwiający zasypianie – świece, spray do poduszek i jogurt do kąpieli z etykietami do ściągnięcia – TUTAJ!

cats

Mały Biznes / migawki 03 – sytuacje problematyczne

Sytuacje problematyczne zdarzały się, zdarzają i zdarzać się będą. Są nieodłączną częścią prowadzenia małego biznesu. Wynikają zazwyczaj ze wzajemnego niezrozumienia i różnych oczekiwań. Trzeba więc nauczyć się z nimi radzić. Wypracować sobie pewien schemat, który stosujemy, pomimo ogromnej różnorodności takich sytuacji. Dla mnie najważniejsze to – kultura i uprzejmość, grzeczne zakończenie współpracy, wnioski na przyszłość i zaprzestanie myślenia o problemie. Z ostatnim, jak zawsze, najgorzej…

Przykłady, najciekawsze zawsze są przykłady. Rozpoczęłam niegdyś współpracę z dobrze rokującą, ale jeszcze bardzo małą marką. Za doprawdy symboliczną kwotę zgodziłam się na artykuł sponsorski – ja naprawdę lubię polecać, coś, co wydaje mi się godne polecenia. Wkrótce potem otrzymałam paczuszkę z produktami marki (dwie, bo w pierwszej jedna buteleczka się rozbiła i wszystko umazała). Tuż po otrzymaniu przesyłki zrobiłam zajawkowe, szybkie zdjęcie i umieściłam je na Facebooku – jest to w zasadzie rodzaj przysługi dla marki, jej dodatkowa promocja. Był to piątek. Wieczorem, jakoś przed 20, siedziałam sobie ze znajomymi w ogródku jakiejś przyjemnej knajpki i cieszyłam się początkiem letniego weekendu, kiedy zadzwonił do mnie pan z tej marki ze stwierdzeniem, że zdjęcie jest brzydkie (zrobiłam sondę wśród znajomych – było naprawdę ładne), że kosmetyki umieściłam na tle kanapy, że zdarzały im się już blogerki, które np. pokazywały ich kosmetyki na tle dżinsów (!!!!) i żebym to zdjęcie usunęła. Przyznam, że wcięło mnie totalnie, a na usunięcie zdjęcia zgodziłam się jedynie z tego powodu, że stwierdziłam, że ja tej marki promować w takim razie dodatkowo nie zamierzam. Kosmetyki okazały się bardzo fajne, napisałam o nich pozytywny post, ale od tamtej pory do nich nie powróciłam i nie powrócę. Wiem też, że ten pan nie tylko dla mnie był taki nieprzyjemny, a jeden ze sklepów aż wycofał całą markę po równie problematycznej sytuacji.

Kiedyś zgodziłam się na niewielka kampanię promocyjną nowego sklepu z ręcznie robionymi ubraniami. Pasowały mi do Lili, wymyśliłam więc formę wywiadu z ich twórczynią, jako kobietą prowadzącą właśnie mały biznes oraz zaprezentowanie samych ubrań w postaci kolażu (wiecie, że lubię kolaże). Podesłałam pytania do właścicielki, otrzymałam odpowiedzi, które uznałam za ciekawe i mogące zainteresować moich czytelników, zrobiłam też kolaż z ubrań, które najbardziej mi się spodobały. Gotowy post podesłałam do akceptacji. W odpowiedzi otrzymałam niespecjalnie sympatycznego maila z informacją, że pani się spodziewała, że ja jej wypowiedzi wplotę w jakiś większy artykuł, a w kolażu zupełnie wszystko pomieszałam, umieściłam produkty z różnych kolekcji i w ogóle jest nieładny. Cóż, kwestia gustu, kolaż jeszcze mogłabym zmienić, ale forma i sposób w jaki mnie potraktowano sprawiły, że uznałam, że dalsza współpraca raczej sensu nie ma. Jestem pewna, że gdybym ją kontynuowała, na każdym kroku pojawiałyby się kolejne problemy, pani bowiem miała swoje zdanie dotyczące tego, jak całość powinna wyglądać, ale nie umiała zupełnie go przedstawić zawczasu. Podziękowałam więc grzecznie i życzyłam sukcesów (sprawdziłam – sklep już nie istnieje).

Jakiś czas temu otrzymałam krem do testów. Bardzo dobrze się zapowiadał, skład ciekawy, marka ciekawa, ale po zaledwie dwóch dniach zaczął się rozwarstwiać, a wkrótce nie nadawał się do używania. Nie mam w zwyczaju prezentowania w Lili bubli, napisałam więc do pani właścicielki, że kremu po prostu nie opiszę. I tu zaczęła się dosyć długa wymiana maili, w których doprawdy niegrzecznie sugerowano mi, że się mylę, że nie umiem przechowywać kremu, że jak to możliwe, że cała seria dobrze się sprzedała, a akurat mój krem się zepsuł. Poproszono mnie o zwrot pieniędzy, których nigdy mi nie wpłacono. Zgodziłam się też na jego odesłanie, choć za wyjątkowo nie na miejscu uważam fakt, że sama za przesyłkę musiałam zapłacić, chciałam jednak całą sytuację po prostu zakończyć. Po jakimś czasie otrzymałam kolejny niemiły mail z pytaniem gdzie jest ten krem – okazało się, że czekał na poczcie, bo pani pomyliła się w adresie. Całość pozostawiła tak ogromny niesmak, że nawet trudno mi powracać myślami do marki, a co dopiero dać jej drugą szansę.

Sami widzicie, że powyższe sytuacje to w zasadzie drobnostki. Nie dotyczą niczego bardzo ważnego, nie wiążą się z milionowymi stratami, wprowadzają jednak nieprzyjemny ferment w codzienność. Przez takie sytuacje niepotrzebnie się przejmuję i, co gorsza, marnuję swój czas. Na przykładzie każdej dodatkowo się jednak uczę. Dokładniej opisuję zasady współpracy, a co ważniejsze, wiem jak asertywnie podchodzić do problemów. Nie daję już szansy emocjom, nie stresuję się niepotrzebnie cały dzień. Jestem uprzejma (czasem może zbyt uprzejma), ale stanowcza, bo wolę sama pozostać w zgodzie ze sobą niż dać się sprowokować.

Pamiętajcie też kochani, że to co Wam wydaje się jasne, wręcz oczywiste, nie jest zawsze tak jasne dla drugiej strony. Albo jest jasne dla większości, ale w końcu pojawi się kontrahent, który nie zrozumie w równie przejrzysty sposób Waszych intencji. Problem polega na tym, że odkryjecie to dopiero wtedy, gdy pojawi się sytuacja problematyczna. Ostatnio właśnie musiałam się z czymś takim zmierzyć. Wiem już, że w umowie na organizację warsztatów muszę dodać kolejny podpunkt. Cóż, nie zawsze wszystko można przewidzieć. Ważne, aby choć trochę postarać się zrozumieć tą drugą stronę, nawet jeśli przestaje być uprzejma i wyciągnąć wnioski. Ważne, aby samemu zachować się profesjonalnie i możliwie wszystko wyjaśnić. Mamy w końcu ten luksus, że nie musimy do współpracy powracać, po co jednak pozostawiać za sobą… hmmm… przykry zapach?

Miłego dnia!

— Zobacz pozostałe wpisy z serii Mały biznes / migawki

Facebook