KategorieWnętrza

Zauroczona: Gebrüder Thonet Vienna

Ogromnie, ale to ogromnie podoba mi się połączenie tradycji i nowoczesności w kolekcji mebli Gebrüder Thonet Vienna!

Nie mogło więc być inaczej! Oto przed Wami kolejne moje zauroczenie. Klasyka w całkiem nowym wydaniu. Meble, które widziałabym w uroczym hoteliku, ale i u siebie w domu. Przywracają wspomnienia o dawnych fotelach bujanych z charakterystyczną siateczką, a jednocześnie są tak całkowicie współczesne, inne, oryginalne, no, piękne wręcz.

Kojarzycie te klasyczne krzesła Thonet, prawda?

Pierwsze z nich powstało w 1850 roku, a w kolejnych latach stworzono całkiem sporo jego wersji. Charakterystycznie gięte, obłe, tak wtedy, jak i teraz – tchnące i nowoczesnością i elegancją. Model krzesła oznaczonego numerem 14 wyprodukowano w ponad 50 milionach sztuk w latach 1850 – 1930!

/ materiał
Gebrüder Thonet Vienna GmbH /

Ich twórca Michael Thonet (1796-1871), z pewnością z radością podziwiałby nowe oblicze firmy, tworzonej przez jego następców w Wiedniu.

Jeśli dobrze rozumiem zawiłości ścieżki marki, obecnie istnieją różne jej odłamy, opierające się na imieniu i historii Michaela Thoneta. Niemniej jednak to właśnie kolekcja Gebrüder Thonet Vienna zauroczyła mnie najbardziej. Dokładnie tak powinno się interpretować tradycję i dostosowywać ją do obecnych trendów.

Po więcej zajrzyjcie na stronę Gebrüder Thonet Vienna.


Before & After: Nasz salon świątecznie

Oj, najwyższa już pora na kolejny post z serii “Before & After”! Tym razem zaprezentuje się Wam nasz salon w wyjątkowej, bo świątecznej oprawie!

Przypominam, że poprzednie wpisy wnętrzarskie z pozostałymi pomieszczeniami z naszego mieszkania i całą maaaaaaasą inspiracji znajdziecie w kategorii NASZE MIEJSCE. Zajrzyjcie koniecznie!

Co bardziej uważni na niektórych zdjęciach znajdą naszą sunię Misię, która biedna straciła swój stały kącik na rzecz choinki. Cóż… taki sezon 🙂 W każdym razie, zapewniam, że nie wygląda na szczególnie zatroskaną tym problemem.

Przejdźmy jednak do rzeczy!

Nasz salon, a właściwie pokój dzienny pełni kilka funkcji – jest to w końcu jedynie część mieszkania, musimy więc wykorzystać przestrzeń możliwie najpełniej. Mamy więc tutaj mój kącik do pracy, który już jakiś czas temu pokazywałam Wam w Lili (kliknijcie we wcześniejszy link). Mamy niewielką jadalnię z małym stołem, który jednak potrafi się rozłożyć i przyjąć miłą grupkę gości. Mamy kąt z witrynką na papiery wszelakie i miejscem dla psa (i dla choinki). Mamy w końcu przytulne zacisze wypoczynkowe, które osobiście uwielbiam 🙂 Zwłaszcza teraz, bo kiedy zaświecę wszystkie świąteczne światełka, a mamy je jeszcze na tarasie, jest tam tak milutko, cieplutko i spokojnie!

Co ważne jest też jeszcze odrobina miejsca na szaleństwa wszelakie – czy to imprezowe tańce czy wygibasy z dziećmi. Wszystko tak jakoś zgrabnie się zmieściło!

A jak było kiedyś? Na początku tej trudnej wędrówki?

Było o prostu pusto. Potem wnętrze zamieszkały pomysły, masa pomysłów. I pan fachowiec 🙂

A jeszcze później wszystkimi tymi pomysłami zajęły się dziewczyny z pracowni projektowej JOOKA.PL.

Przypominam tu wpis o tym, jak współpracować z architektem wnętrz i jak powstawała poniższa wizualizacja naszego salonu – TUTAJ.

Ładne te wizualizacje, prawda?

Trochę jednak namieszałam i ostatecznie nasz salon wygląda tak!

W salonie znajdziecie:

1.Moja ukochana, trochę szalona i na pewno nie do przegapienia – lampa Modern Orchid ze Step Into Design – zajęła centralne miejsce w salonie i jest jego główną ozdobą. Zajrzyjcie jednak na stronę marki i pooglądajcie inne przepiękne lampy – zakochacie się! / Step Into Design

2. Różne rzeczy inni na nim widzą… dla mnie jednak jest to pejzaż nadmorski, spokojny, nienachalny, choć przyznam, kusi mnie, aby dodać mu jakieś zwariowane sąsiedztwo! Niemniej jednak bardzo polecam i sam obraz Congelado i pozostałe obrazy i plakaty z Mix Gallery

3. Już o tym wspominałam, ale przy okazji tego wpisu muszę powtórzyć – jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z tego narożnika! Dokładnie taki chciałam 🙂 Szary, na nóżkach, twardy, rodzinny, dziecioodporny, rozkładany, z wyższym zakończeniem z obu stron. Bardzo polecam – to narożnik Jesper z MP Collection, ale dostępny w salonach BRW (tam też go kupiliśmy) / MP Collection

4. O cudownych meblach ze starego drewna z warmińskiej manufaktury Regalia pisałam Wam niedawno w TYM wpisie. Mój stoli kawowy wciąż i nieustannie uwielbiam. Zachwyca się nim także praktycznie każdy gość, który nas odwiedza. Zajrzyjcie więc na stronę i poszukajcie swojego wymarzonego – Regalia

5. Długo szukałam idealnego lustra do naszego wnętrza. Bo tak bardzo spodobał mi się pomysł z lustrem, widocznym na wizualizacjach JOOKA, że nie mogłam o nim zapomnieć. Nie mogło to być jednak takie zwyczajne lustro, prawda? Szczęście sprawiło, że odkryłam rodzinną firmę rzemieślników szklarskich z Radzymina, która tworzy prawdziwe cuda! Od razu spodobały mi się prawie wszystkie lustra z oferty GieraDesign, jednak kiedy ujrzałam lustro Sunset, wiedziałam, że to jest to jedno jedyne. O firmie napiszę Wam więc za czas jakiś jeszcze specjalny post, a tymczasem zajrzyjcie na GieraDesign

6. Krzesła, które uwielbiam! Choć na lato znajdę im ładne poduszeczki, bo czasem jakieś źdźbło z naturalnego rattanu wyjdzie. Niemniej jednak są bardzo wygodne, nie przytłaczają i zwyczajnie – podobają mi się! Krzesła z naturalnego rattanu czarne z VidaXL

7. …i krzesła z rattanu w kolorze naturalnym z VidaXL

8. Wymarzona witrynka o którą często pytacie – Billy / Oxberg z Ikei – dla mnie idealna, bo dosyć wąska, a sporo mieści, wygląda lekko, na dole można pochować wszystkie domowe papiery, a wyżej poukładać książki / Ikea

9. Na jednej całej ścianie umieściliśmy kolor roku 2018 Dulux – Różowy a brąz z palety Przytulnego Domu. Od razu spodobał się i mi i mojemu mężowi i podoba nam się bardzo cały czas. Poza tym w innych pomieszczeniach znalazły się 3 inne barwy tej palety, dzięki czemu jest spójnie i faktycznie przytulnie! / Dulux

Poza tym:

  • legowisko dla psa, które pies polubił od razu / Nel Mal
  • stół, biały, rozkładany o 60 cm, z którego ogólnie jestem zadowolona, gdyby nie fakt, że już w pierwszym tygodniu podniszczyłyśmy z Różą lakier… / znaleziony i zakupiony na sprzedajemy.pl
  • Zasłony i firany / Ikea
  • Dywan wyszukany w TK Max
  • Elementy z kącika pracy znajdziecie w TYM poście
  • Poduchy z Nanu Nana, H&M Home i Jysk

Wpis powstał przy okazji bardzo miłej współpracy z markami Dulux, Step Into Design, Polska Manufaktura Regalia, Mix Gallery i GieraDesign.

Before & After: Nasza Kuchnia

Kuchnia jest chyba najczęściej pokazywanym przeze mnie pomieszczeniem. Pomimo tego wciąż otrzymuję zapytania o całą masę szczegółów. Najwyższa więc pora na kolejny post z serii before & after z naszą kuchnią w roli głównej!

Powiem Wam, że chociaż co chwilę odnajduję w internecie zdjęcia coraz to nowszych, przepięknych, oryginalnych kuchni, w których także zapewne czułabym się dobrze, które także w pełni korespondują z moimi upodobaniami… pomimo tego, ta tutaj właśnie, nasza gołąbkowa kuchnia jest tą jedną jedyną, w której chcę codziennie zaczynać dzień od kawy, gotować, no, być po prostu. Już ją sobie w pełni oswoiłam, już mi w niej tak zwyczajni dobrze, już nawet prawie umiem obsługiwać wszystkie urządzenia! Dobrze mi tu wychodzi i stanie bez specjalnego sensu i gapienie się w okno i totalnie produktywne gotowanie najpyszniejszych dań. A jakąż miłością zapałałam do zmywarki! Nie umiem tego nawet wyrazić! Powiem tylko, że wcześniej nigdy zmywarki nie miałam, a różnicę w codziennej rutynie uważam za kolosalną!

Nasza kuchnia, choć miała być szara szara, ostatecznie została kuchnią gołąbkową. Nie wiem czy jest lepsze określenie dla tego koloru szafek – one zmieniają swój odcień od bardziej szarego, w kierunku niebieskości lub zieleni, w zależności od oświetlenia. Bywa to wręcz fascynujące.

Nasza kuchnia przeważnie jest zalana słońcem, co bardzo chciałam pokazać Wam na zdjęciach.

Naszą kuchnię wymyśliłam ja sama, choć z dużą pomocą stolarza i mojego męża.

W naszej kuchni jest to, co zawsze chciałam, aby się w niej znalazło – specjalne miejsce na wina i inne alkohole, witrynka, stolik śniadaniowy, wysoka szafka wysuwana – cargo (mega praktyczne), wysuwana szuflada na kosze na śmieci, granitowy zlew.

Bardzo też zależało nam na pełnej zabudowie, aż po sam sufit. Mamy sporo rzeczy, nie tylko stricte kuchennych, jak choćby moje warsztatowe i kosmetyczne utensylia, ale także i sporo wszelkich hobbystycznych akcesoriów mojego męża. Wszystko to chciałam zamknąć w szafkach.

Nie zdecydowaliśmy się na drewniane blaty. Głównie dlatego, że sama nie do końca umiałabym sprostać szczególnym wymaganiom ich pielęgnacji. Zdecydowaliśmy się więc na płytę laminowaną, która jak na razie sprawdza się bardzo dobrze. Co ważne, w tym samym “kolorze” można było wykonać inne elementy jak wnętrza szafek, półki czy konstrukcję na wino. Dzięki temu całość jest spójna i praktyczna.

Zastanawiam się jeszcze poważnie nad jasną rzymską roletą. Ale ta decyzja musi sobie dojrzeć. Na razie wystarcza zazdrostka i roleta zewnętrzna.

No dobra… zobaczmy, jak to było wcześniej…

 

 

A teraz…

 

 

A zanim przejdziemy do kolejnych zdjęć, porcja linków!

Sporo już Wam pisałam w poprzednich postach z serii Nasze Miejsce, pora jednak na małe podsumowanie.

W kuchni:

  • uchwyty – Domex.sklep.pl
  • płytki na podłodze – Vives Calvet Gris – Tanieplytki24
  • meble na wymiar – MebleKrak, a w nich
    • blat – Dab Canyon Kronopol
    • fronty lakierowane – kolor 0241 ICA
  • płytki na ścianie – Ceramika Color Glazura Emporio soft grey – Obi
  • granitowy zlew z Alezlewy.pl – to zlew Lavello Luxor z automatycznym syfonem i dozownikiem na płyn do mycia naczyń. Do zlewu dobrałam baterię tej samej marki (). Całość wyszła naprawdę pięknie. Jedynie co, to niedawno tata zamontował mi nową, ruchomą końcówkę do baterii – bardzo fajna!
  • moja idealna lampa miedziana Italux Emerald, ŚwiatłoiStyl.pl
  • ściany – biała farba Dulux – kuchnia i łazienka Easycare
  • miedziana patera – Wired z pt, store.
  • reling – czarna szyna do zawieszania – Ikea
  • przypomnę jeszcze TEN wpis o naszym piekarniku i o tym, jak zdobyć go w ciekawy, bezkosztowy sposób 🙂

 

 

Zauroczona: Anthropologie c.d.

Gdybym miała wskazać sklep, którym jestem całkowicie zauroczona, w którym wręcz jestem wprost zakochana i to od tak dawna… W którym absolutnie każda rzecz jest wyjątkowa, unikatowa i niezwykła… Który zawsze, ale to zawsze potrafi mnie zaskoczyć czymś całkowicie nowym… Do którego wchodzę, choć niestety tylko online, aby zachłannie przeglądać kolejne karty, zachwycać się i inspirować… Który niestety też jest wciąż nieosiągalny… Byłby to Anthropologie!

Niezwykły zbiór unikalnych, pozytywnych, oryginalnych przedmiotów, ubrań, mebli, dodatków i kosmetyków. Choć przyznam, że najbardziej lubię podglądać tę domową kategorię. I to i w amerykańskiej i w europejskiej wersji sklepu.

Z resztą, już nie raz pokazywałam Wam cuda rodem z Anthropologie!

Kiedy ostatnio weszłam sobie pooglądać, co tam nowego, znalazłam taką masę dobra, że musiałam się nią i z Wami podzielić! Stąd ten post i kilka przemyśleń. Wydaje mi się bowiem, ze estetyka Anthropologie jeszcze do naszego kraju nie dotarła. Wciąż króluje tu biały, zimny, północny minimalizm. Tymczasem na Zachodzie bardzo docenia się tak oryginalny styl, tak unikatowe przedmioty, tę energetyczną przestrzeń barw, ornamentów, struktur i wytworów nieco zwariowanej wyobraźni. Ogromnie żałuję, że tak daleko nam do oferty sklepu. Że wciąż jesteśmy szarzy i zachowawczy – ze mną na czele. Choć coraz mocniej się ku temu szaleństwu przełamuję. Coraz skrupulatniej wyszukuję do naszego mieszkania dodatki, które dodałyby mu nieco zwariowanej energii.

Jeśli nadal nie wiecie, co mam na myśli, zajrzyjcie koniecznie do Anthropologie. Albo zauroczcie się zdjęciami, które dzisiaj wybrałam!

Before & After: Nasz zwariowany przedpokój

Nadeszła pora na kolejny post z serii “before & after”! Tym razem przedstawiam Wam nasz szalony przedpokój!

Przedpokój, w którym nie nie jest normalne i standardowe. No… może dużą szafą wnękową z lustrzanymi drzwiami – polecam, genialna rzecz!

Jest to przedpokój, który osobiście uwielbiam! Który wita mnie dobrą energią.

Uwielbiam moje granatowe drzwiczki do schowka pod schodami do sąsiadów, uwielbiam też ich złotą gałeczkę.

Uwielbiam dżunglę, która wita gości i skrywa masę tajemnych zwierząt.

Uwielbiam kojący widok morskiego wybrzeża na brązowej ścianie.

Uwielbiam moje złote kuliste plafony.

Uwielbiam równie złoty wieszak.

I jeszcze, och jak uwielbiam moją ławę z trawy morskiej!

Uwielbiam też zwariowaną podłogę. Kiedyś myślałam, ze położę na niej jakiś chodniczek. Zmieniłam jednak zdanie po pierwszym uruchomieniu ogrzewania, które w przedpokoju jest podłogowe. Jak przyjemnie się po tym chodzi!

Wciąż jednak czekamy na zabudowę wodomierza, który tutaj sprytnie na razie skrywa za sobą mała palma (czy tam cycas). Będzie to biała szafka do sufitu. Taka na wszystko. Ale to jeszcze chwilę na nią poczekamy. Cycas jednak pasuje wyśmienicie. Przynajmniej chwilowo. Bo w sumie coraz częściej wypiera go rower róży, który najprościej nam tymczasowo tu stawiać.

Z braku szafki lub komody do położenia kluczy (tę funkcję będzie pełniła zabudowa wodomierza, a dokładniej dwie otwarte półki), zdecydowaliśmy się zamontować mały biały organizer na klucze i okulary. Sprawdza się wybornie. Zostanie już na zawsze!

 

Ale do rzeczy… na początku było tak…

 

 

A teraz tak!

 

W przedpokoju:

1.Lampa plafon Colours Cimon / Castorama

2. Tapeta Jungle Land Verdant – do zamówienia pod konkretny wymiar ściany / Rebel Walls

3. Plakat nadmorski – pejzaż 55 / Mix Gallery

4. Wieszak – organizer na klucze – ja kupiłam w Tchibo (już nie widzę), ale jest też na Allegro

5. Wieszak Saturnus gold, black XL by pt, / Exito Design

6. Ława z siedziskiem z trawy morskiej / Emako

 

FARBY

Na jednej ścianie –  brąz z palety przytulnego domu – z mieszalnika D2.11.43 Dulux

Na pozostałych – Nieskazitelna biel Easy Care Dulux

 

 

W przygotowaniu wpisu pomogły mi marki Dulux i Mix Gallery. Bardzo dziękuję!

Before & After: Pokój Róży

Zapraszam na kolejną odsłonę naszego nowego mieszkania. Tak dokładniej to tym razem zaprasza Was Różyczka świeżo upieczona pierwszoklasistka, bo to właśnie jej małe królestwo!

Jak już pisałam Wam na Facebooku i Instagramie, nie jest to jeden z tych modnych, monochromatycznych pokoików, pełnych starych mebli i burych dodatków. Choć muszę przyznać, że zawsze się nimi zachwycam.

To jest pokój Róży. Jest spełnieniem jej marzeń. Był tworzony razem z nią, choć z moją dużą pomocą. I na tym najbardziej mi zależało. Bardzo chciałam, aby miała taki pokoik, w którym będzie się czuła dobrze. I być może za jakiś czas miną jej te kolorowo-różowe nastroje, to normalne, wiem o tym. Ale tu i teraz mam szczęśliwe dziecko i to cieszy mnie najbardziej. (No dobra, ja to też mogłabym w nim pomieszkać!)

Bo ten pokoik jest tak kolorowy i szalona jak Róża. Jest księżniczkowy i bajkowy. Jest różowy i jednorożcowy. Jest dziewczęcy i ciepły. Choć podstawa jest spokojna – białe meble, większość delikatnie szarych ścian, pokombinowałyśmy z dodatkami!

Głównym elementem jest różowa ściana w złote grochy. Jak już kiedyś pisałam, był to mój pierwszy pomysł na to wnętrze, a spodobał się Róży tak bardzo, że już z nami pozostał. Choć, wierzcie mi, kusiłam ją licznymi pięknymi tapetami. I dobrze, bo wyszło ładnie i oryginalnie. Do tego dołożyłyśmy nieco spokojnej szarości i szalonych tęczowych dodatków – jak ptasia girlanda czy krzesełko. Mi osobiście bardzo podoba się lampa z metalowych wstążek i ta sztuczna skórą, którą mamy także w sypialni. I jeszcze ten regał na przeciwko łóżka, który zamienia książki z niezwykłe, barwne dekoracje.

Muszę tu jeszcze dodać ogromne ochy i achy nad tymi wszystkimi uroczymi przyborami szkolnymi, które są teraz dostępne wszędzie, a za które oddałabym wiele w moich szkolnych czasach! No świetne są! I te wszystkie kolorowe pastele, i kredki, i cienkopisy, i pisaki! Aż chce się malować!

 

Ale do rzeczy! Tak było na początku:

 

Tak nieco później:

 

 

Tak to wyglądało na pięknych wizualizacjach pracowni projektowej JOOKA.PL

(Nad huśtawką wciąż debatujemy, choć zakupiona jest)

 

A tak jest teraz!

 

 

W kwestii szczegółów, o których chciałabym specjalnie wspomnieć – oto one:

 

 

1.Dream Big

Nie mogłabym odpuścić tego plakatu w pokoju Róży – Dream Big ze złotym połyskiem! Wciąż czeka na jakieś miłe obrazkowe towarzystwo, ale to na spokojnie. / Złote Plakaty

2. Wisząca półka ze sklejki z księżycem

Jak tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że ją kupię. Zwłaszcza, że cena dobra. Jest teraz boom na podobne sklejkowe domki, ale jakoś nigdy nie przemawiały one do mnie tak bardzo. Księżyc wpasował mi się idealnie. Ach, są też kotki! / Allegro

3. Lampa wisząca EMMA 1037 Milagro / mlamp

4. Złote kropki

Jak złote naklejki to ze Złotych Plakatów 🙂 Grochy idealne – łatwo się przyklejało, w ogóle nie schodzą, pięknie pobłyskują. Wszyscy się zachwycają! Bardzo polecam! / Złote Plakaty

5. Sowa Huhuś

Całkiem niedawno w pokoju Róży rozgościła się… sowa! Róża ją uwielbia, śpi na niej, zabiera w różne miejsca. Jest to dzieło zaprzyjaźnionej, początkującej blogerki Szycie for Em! I wyobraźcie sobie, że taką sowę możecie zrobić sami! Gosia, autorka, pokazuje Wam wszystko w jednym ze swoich tutoriali – zajrzyjcie TUTAJ!
To jak? Zrobicie?

6. Krzesło Marzeń – Nowy Styl

Krzesło do biurka, jak wiadomo, to dosyć poważna sprawa dla każdego pierwszoklasisty. Nie tylko musi być wygodne i dobre dla małych plecków, fajnie też, jeśli po prostu cieszy. Tak i tym razem Róża sama zdecydowała i wybrała sobie tapicerkę krzesła Nowy Styl. To nasze jest częścią nowej serii marki, pełnej postaci z bajek Barbie i HotWheels. Róża oczywiście wybrała najbardziej kolorowe, z tęczami (kolor “tęczowy” całkowicie uwielbia) i z jednorożcem. Tak i spełniło się kolejne marzenie małej dziewczynki, które dodało pokoikowi dodatkowego, mega kolorowego twista. / Krzesła Marzeń Nowy Styl

7. Uwielbiam! Sztuczna, szara, owcza skóra / Jysk

8. Chyba najtańsza z poduszek z Ikei, a tak się nam spodobała, że wzięłyśmy od razu! / Ikea

9. Idealne dla pierwszoklasistki biurko Luna / Allegro

10. Super wygodne i naprawdę ładne łóżko Luna z materacem / Allegro

 

I jeszcze…

 

Farby

Właśnie takie kolory sobie wymyśliłam i takie udało się uzyskać. CIepły, delikatny róż, przełamany leciutką szarością. Róż przed zachodem, jak tu na większości zdjęć, lekko wchodzi w brzoskwiniowe odcienie, ale to kwestia wrześniowego słońca.

Na różowej ścianie – Kolory Świata Różane Perfumy Dulux
Na pozostałych, lekko szarych ścianach – Easy Care – Niewzruszona szarość Dulux

Sufit – Nieskazitelna biel Easy Care Dulux

Poza tym

  • Szafy wnękowe i półka na książki – na wymiar od stolarza
  • W rogu regał modułowy Besta z Ikei
  • Pozostałe zabawki i dodatki – ze starego pokoiku

 

W przygotowaniu wpisu i tego pięknego pokoiku, pomogły mi marki Dulux, Nowy Styl i Złote Plakaty. Bardzo dziękuję!

Facebook