KategorieUncategorized

Po-Weekendowe Cuda no28

Róża w czerwcu obchodzić będzie drugie urodziny. Zbieram już sobie powoli inspiracje na ciekawą a prosta aranżację kameralnego przyjęcia. Bardzo spodobał mi się pomysł z balonami – m.in. w postaci takich uroczych zaproszeń (1)!
Widziałam już kiedyś podobny sposób na ekspozycje wizytówek na stół dla gości weselnych i cały czas jestem pod wrażeniem (2)! Te małe kaktuso-sukulenty mogą się stać przy okazji cudownymi i oryginalnymi podziękowaniami dla tychże gości. Myślę, że doskonale sprawdzą się tu także np. małe doniczki z bratkami!
Do wypróbowania – ekologiczna czekolada (3). Wygląda bosko i… inspirująco:)
Kolejne talerze skradły moje serce! Tym razem takie, które wyglądają jak szalona porcja… sztuki (4)!
Rozgorzał temat koszy piknikowych! Musiałam więc sprawdzić te z Home&You (5) i oczywiście przepadłam… Są idealne! Poza ceną oczywiście…
I jeszcze urzekła mnie kolekcja słodko-muffinkowa (6)! Za słodka? Wcale nie! Odrobina słodyczy każdemu się przyda! A te kolory i wzory wyzwalają we mnie małą dziewczynkę:)
Pomysł na proste przeobrażenie zwykłej butelki – złote wzory (7)! I oryginalny wazon gotowy! Bardzo mi się podoba:)
Ale jeszcze bardziej podoba mi się biżuteria z koronki dla panny młodej (8)! Przepiękna! Delikatna, kobieca i idealnie pasuje do okazji!
PS Pamiętajcie tez Kochani, że dzisiaj ostatni plebiscytowy dzień – wpadnijcie koniecznie zagłosować TUTAJ!

Kojąca Mgiełka Lawendowa

Kochani, jeszcze tylko do jutra, poniedziałku, do północy możecie głosować w Lili Wiosennym Plebiscycie na najlepsze kosmetyki naturalne. Gorąco Was zachęcam i kuszę cudownymi nagrodami!! Wpadajcie szybciutko TUTAJ!

A jeśli już zagłosowaliście na swoich ulubieńców, to zabieramy się do pracy twórczej i robimy Kojącą Mgiełkę Lawendową! Szczególnie przydatną dla cery podrażnionej, potrzebującej regeneracji, odrobiny równowagi i złagodzenia. Mgiełka w delikatny sposób pielęgnuje, uspokaja skórę i pozostawia ją przyjemnie nawilżoną. Do dzieła zatem!

Do wykonania kojącej mgiełki lawendowej przygotujcie:

  • buteleczkę z atomizerem 50 ml
  • 4 ml frakcjonowanego oleju kokosowego
  • 2 ml oleju z pestek moreli
  • 10 ml wody różanej
  • 34 ml wody lawendowej
  • 3-4 kropelki olejku lawendowego
Wszystkie składniki wlejcie do buteleczki, zakręćcie ją i wstrząśnijcie. Mgiełka jest gotowa! Spryskujcie nią twarz kilka razy dziennie lub używajcie jako płynu do oczyszczania cery za pomocą wacika.  Każdorazowo przed użyciem wstrząśnijcie, aby oleje zmieszały się z wodami. Oleje, których użyliśmy są tak szybko wchłanialne, że nie pozostawią tłustej warstwy na skórze. Mgiełkę możecie też używań na miejsca podrażnione depilacją, aby wspomóc regenerację skóry i ją ukoić. Przechowujcie ją w chłodnym miejscu.

Dwa wiosenne projekty

Chciałabym podzielić się z Wami moimi nowymi odkryciami… Będą to dwa wiosenne, cudowne projekty autorstwa  Brittany Watson Jepsen, która stworzyła je jako posty gościnne do Designe Sponge. Jest w tych całych wspaniałościach niestety jeden problem – pomysły te nie są tak łatwe jak w Lili lubię… Wymagają nieco więcej czasu i umiejętności. No… może umiejętności to można nabrać w trakcie, ale czasu to z pewnością potrzeba…. Ale sami przyznajcie, że efekt jest świetny!
 
Brittany zauroczyła mnie w szczególności swoim wykonaniem zawijaczka do zbierania kwiatów (bardzo, ale to bardzo starałam się znaleźć lepsze słowo i się nie udało…) oraz kosza piknikowego. Oba cuda idealnie sprawdzą się podczas majowych eskapad i rodzinnych wypadów. Oba są bardzo romantyczne i kobiece. W zawijaczku chętnie zagoszczą majowe bzy, a kosz piknikowy, ze specjalnymi kieszonkami na sztućce, może stać się pretekstem do miłego popołudnia z bliską sercu osobą. Do tego słomkowy kapelusz, zwiewna sukienka, sandały i…. jest pięknie.
 
 

 
 
W zawijaczku szczególnie ujęły mnie rączki, za które posłużyły zwyczajne gałęzie. Dzięki nim zawijaczek z kwiatami możecie też powiesić na ścianie! A koszyk… gdy już wykonacie jego płócienne wnętrze, może ono Wam posłużyć dwojako – także jako prosta torebka piknikowa! Bo na przykład nagle padnie deszcz i trzeba się będzie szybko zwijać. Zwróćcie też uwagę na niesamowite kolory. Wszystko zostało zafarbowane w uroczy sposób, nieco niedbale, a przez to… idealnie!

Dokładne instrukcje wykonania zawijaczka znajdziecie TUTAJ, a kosza TUTAJ.

Zdjęcia: zawijaczek TUTAJ, kosz TUTAJ, Designe Sponge by  Brittany Watson Jepsen

 

W roli głównej: ITALCHILE Delikatny żel do demakijażu

Kolejne małe cudo prosi i prosi. A ja wiem, że bardzo chce się Wam pokazać. I cieszy mnie to tym bardziej, że sama w uwielbieniu swym do niego wpadłam po uszy… Tym razem w roli głównej prezentuje się Delikatny żel do demakijażu ITALCHILE.
 

Delikatny to chyba najlepsze słowo, jakim mogłabym określić ten żel. Jednak z zastrzeżeniem, że przy całej swojej delikatności jest jednocześnie bardzo skuteczny.  Bo oczyszcza się nim twarz i oczy, standardowo – na płatku. Rano i wieczorem. Lub po prostu, żeby zmyć makijaż. Mam wrażenie, że jest to coś pomiędzy mleczkiem a tonikiem. Taki złoty środek.
 
Ma konsystencję żelową, ale dosyć płynną oraz prawie niezauważalny zapach. Ma certyfikat ekologiczny i 98,90% składników roślinnych pochodzenia organicznego. Ale co najważniejsze, ma bardzo ciekawy skład. Oparty jest na olejku z dzikiej róży, chabrze, rumianku i aloesie. Wszystkie cztery roślinki bardzo lubię. Chaber-bławatek ceniony jest jako środek do pielęgnacji oczu, co doskonale pasuje do tego typu produktów. Aloes  nawilża, koi, rumianek regeneruje, a róża doskonale odżywia, rozjaśnia i pozostawia skórę promienną. Wszystkie składniki doskonale ze sobą współgrają.
 
Opakowanie, rzekłabym, że jest typowe dla włoskich gustów. A to przecież kosmetyk włoski. Nie do końca pozostaje w mojej stylistyce, ale trzeba przyznać, że buteleczka wygląda uroczo. Zawiera 150ml żelu, który jest bardzo wydajny, więc starcza na naprawdę długo. Już mała jego ilość zaaplikowana na buzię ładnie ją oczyści.
 
Na koniec chciałabym jeszcze tylko zacytować właścicielkę sklepiku Ecosme.pl, z którego żel pochodzi –  „mam wrażenie, że panie rzadziej się na nie (kosmetyki oczyszczające) decydują i wolą inwestować w kosmetyki pielęgnacyjne, a ja chciałabym jednak je przekonać czy nakłonić do stosowania w pierwszej kolejności tych oczyszczających”. Bo dziewczyny kochane – bez odpowiedniego oczyszczania skóry nie ma pielęgnacji!

Zauroczona: Seventh Tree Soaps

Uwielbiam podglądać małe domowe zachodnie manufakturki kosmetyków. I uwielbiam przy tym marzyć o mojej własnej, przyszłej… Nic tak nie inspiruje jak ludzie pełni pasji i pomysłów! Bo w tych małych manufakturkach powstają prawdziwe cuda! I nie chodzi mi tu nawet o ich niesamowite kosmetyki i mikstury. Bo to swoją drogą… Ale ta cała wspaniała otoczka zachwyca. Opakowania, kształty, kolory, teksty… No właśnie…
 
Tym razem zauroczył mnie mały sklepik Seventh Tree Soaps z mydłami-sowami i kwiatami, z pięknymi zestawami prezentowymi i balsamami do ust. Cudne!
 
 

 

 

 

Zdjęcia Seventh Tree Soaps

Kwiaty inaczej

Krótka cisza w Lili… Mam ostatnio pewne małe kłopoty, które odcięły mnie od mojego magicznego komputera pełnego zakładek, pomysłów, linków i programów graficznych. Ale mimo to mam coś dla Was! Temat kwiatów jadalnych bardzo Was zainteresował. Piszecie, pytacie, dzielicie się pomysłami. Mam zatem kilka nowych ciekawych możliwości wykorzystania tych darów natury! Przed Wami kwiaty! Nieco inaczej…

Na serkach – inne nieco od moich serków, fantastyczne, kolorowe
Na ciasteczkach – jako nieziemska dekoracja
Jako lody – pomysł uroczy, choć mało praktyczny
W lizakach – już je Wam kiedyś pokazywałam, ale są tak cudne, że warte powtórzenia
Spring Rolls – czyli sajgonki rodem z rajskiego ogrodu
W kostkach lodu – niezwykle prosty pomysł, który zawsze zadziwi Waszych gości!

A wspaniała kwiatowa czcionka jest autorstwa Anne Lee Designs

Facebook