KategorieUncategorized

Zauroczona: Miss Foch

To będzie post pilny! Jak większość z tych z serii „zauroczona”. Bo jak mnie coś tak bardzo zauroczy, to nie mogę się doczekać, aż Wam tego nie pokażę! Dlatego zupełnie nie wychodzi mi planowanie postów… Zawsze coś się poprzesuwa. Zawsze coś nowego wskoczy. Bo musi! Tak po prostu!
No i wskoczyła mi wczoraj Miss Foch. Zdjęcie jej pracowni wrzuciła na Facebooka Ula z bloga Sen Mai (swoją drogą polecam fan page!), ja kliknęłam, weszłam i przepadłam. A potem już tylko oglądałam i oglądałam. Bo Kochani – Miss Foch Bloguje to jeden z najfajniejszych blogów, nie tylko spośród krajowych, ale także znanych mi zagranicznych, jakie widziałam! Uwielbiam już te zdjęcia, te kolory, te pomysły! I zazdroszczę talentów wszelakich!
A z resztą sami zobaczcie… Miss Foch Bloguje!
Poniżej mała próbka 🙂

Uśmiechnięty konkurs!

Brakuje Wam czasem powodu do uśmiechu? A może macie ich bardzo dużo? Podzielcie się nimi, abyśmy wszyscy mogli śmiać się do rozpuku! Lub przynajmniej delikatnie pod nosem uśmiechnąć! Bo uśmiech to taka codzienna porcja szczęścia 🙂

Dla tych, którzy zechcą podzielić się swoim powodami do uśmiechu przygotowałam cztery uśmiechnięte zestawy! Mam nadzieję, że i one staną się jednym z takich właśnie powodów 🙂 
Mamy zatem cztery włoskie mydełka marsylskie Winni’s ze sklepiku ItalBioEco.pl, które możecie używać zarówno do mycia, jak i do prania oraz pachnące mydełka-lody i perfumki w roll-onie! 
W zestawach:
  1. Mydło marsylskie Winni’s + Soapylove Mydlane lody na patyku Flower Power
  2. Mydło marsylskie Winni’s + Soapylove Perfumki w roll-onie Berry Blossom
  3. Mydło marsylskie Winni’s + Soapylove Perfumki w roll-onie Sugared Vanilla
  4. Mydło marsylskie Winni’s + Soapylove Mydlane lody na patyku Citrus Twist
Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu od tym postem wpisać jeden powód do uśmiechu. Można go uzasadnić, ale nie trzeba. Ważne, aby wywoływał uśmiech na twarzach czytających!
Zostawcie też proszę namiar na siebie! A jeśli zechcecie udostępnić informację o konkursie na Waszych blogach lub Facebooku, będzie mi bardzo miło!
Spośród wszystkich komentarzy wybiorę cztery najciekawsze, do których autorów powędruje po jednym z zestawów – według kolejności wyboru.
Na Wasze powody do uśmiechu czekam do 8 sierpnia 2013 do północy. Wyniki ogłoszę na blogu do 11 sierpnia 2013.
W konkursie można brać udział tylko raz. Wysyłka jedynie na terenie Polski. Na adresy do wysyłki nagród będę czekała 10 dni od daty ogłoszenia wyników.

W roli głównej: Cudowne mydełka dwa – Olivaloe i Le Chatelard 1802

Czy dwa małe mydełka potrafią cuda? Czy dwa małe mydełka mogą poprawić nastrój, wywołać uśmiech na twarzy, a na skórze… na skórze pozostawiają swoje piętno! Piętno jak najbardziej pozytywne. O dziwo! 

Kochani, przed Wami dwa najcudniejsze mydełka z jakimi miałam do tej pory styczność!

Zacznę od tej wielkiej zielonej kostki marki Olivaloe, o której już kilka razy Wam pisałam. To mydełko miałam jako pierwsze z opisywanych i już nie mogę się doczekać nowej jego dostawy. Jest to bowiem najlepsze mydło z tych wszystkich mydeł z rodziny wielkokostkowych oliwnych, czystych marsylskich, szarych czy aleppo. Każda z Was z pewnością takie mydełko kiedyś w ręce miała. One są naprawdę skuteczne i bardzo uniwersalne. W tym jednak mydełku ukryło się dodatkowe dobro – duuużo aloesu, rumianek i nagietek!
Wyobraźcie sobie, że podczas mycia, na powierzchni mydełka pojawia się żel! Jak mniemam – aloesowy. Tak jest go tam dużo! A kojące działanie mydła, spotęgowane kwiatami i aloesem, czuć na całym ciele! Łagodzi i przyspiesza regenerację, co ma szczególne znaczenie upalnym latem. Mydełka używam zarówno do mycia twarzy jak i bardzo wrażliwych miejsc i jestem w pełni zadowolona! Wada? Ma niestety ten charakterystyczny zapach oliwkowego mydła…
Jeśli bowiem zależy Wam na zapachu, sięgnijcie po mydełka Le Chatelard 1802. To moje kolejne odkrycie, nieco przypadkowe, bo mydełko było mała niespodzianką. A niespodzianka ta ma wspaniały zapach pomarańczy z cynamonem! Ale nie taki świąteczny. Nieco inny, ciepły lecz orzeźwiający. Słodki, ale kwaskowaty. Zaiste ujmujący!
Co ważne, jest to także roślinne mydło marsylskie, hipoalergiczne, łagodzące i bezpieczne. Zajrzałam sobie na stronę producenta i się zauroczyłam. Ponownie 🙂 Jest to bowiem bardzo lawendowa prowansalska manufaktura z ofertą niezwykle klimatycznych kosmetyków i ogromną ilością mydełek. W kilkudziesięciu aromatach. Aż się cieszę na myśl, ile jeszcze mam przed sobą zapachów do wypróbowania…
Oba mydełka bardzo polecam! Używamy je całą rodziną, choć Róża najbardziej upodobała sobie to pomarańczowo-cynamonowe 🙂

Olivaloe dostaniecie w Kreta24.pl
Le Chatelard 1802 w EcoKraina.pl

PS właśnie zauważyłam, że w Kreta24.pl jest promocja na mydła – 9zł za taką kostkę to jest świetna cena!!

Po-Weekendowe Cuda no39

Czekoladowe origami jako dekoracja deserów (1)? Jasne! Bomba! Nie sądzę, żeby aż tak ładne mi wyszło, ale można kiedyś spróbować!
Boskie torebki odkryłam u Javore Design (2). Ze skórzanym stelażem. Czyż nie genialne?
Świetny pomysł na schłodzenie butelki z wysokoprocentowym trunkiem. I nie tylko 🙂 A do tego bardzo spektakularny. Lodowe pojemniczki z kwiatami (3) mogą mieć jednak pewną wadę… Same w końcu się roztopią…
W tym samym co powyższe źródle – w Sweet Paul Magazine znalazłam uroczy sposób na wykorzystanie starych metalowych pojemniczków. Można w nich bowiem stworzyć niezwykły świat – obrazek trójwymiarowy czyli tzw. shadow box (4). Może to i nie praktyczne, ale ładne!
Trzy proste sposoby na wykorzystanie świeżych kwiatów (5). Mnie najbardziej podoba się ten z kwiatowym pierścionkiem!
Zdjęcia plaż z lotu ptaka (6) zapadły głęboko w serce i pamięć. Ator Gray Malin. Jej, ależ mam dzisiaj ochotę na morze….
Patera dinozaurowa (7)! Świetna! Na przykład na przyjęcia dla dzieci, ale nie tylko, bo i dobrze się sprawdzi w nowoczesnym oryginalnym wnętrzu.
Toż to cudo… Poduszki z wizerunkami siana lub ryb Yurko Gutsulyak (8)… Widzielibyście takie w swoich domach?
A znowuż te huśtawki wyglądają cudownie (9). Takie spełnione dziecięce marzenie…

Ufff… jak dzisiaj gorąco!

Kulinarnie: Pomysły na pomidory

Sezon pomidorowy w pełni! Pomidory w końcu wyglądają i smakują. Czas najwyższy eksperymentować! Ja mam dzisiaj smak na poniższe cuda!

Swoją drogą, gdzie, no gdzie ja się pytam, są te wszystkie kolorowe, małe i duże odmiany pomidorów? Bo na moim straganie najwyżej znajduję dwie. I to obie czerwone! Na pobliskich podobnie. No to gdzie one są?



1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8
i…rodzaje pomidorów

I jeszcze polecam zeszłoroczny post pomidorowy – o przeciwsłonecznym ich działaniu – TUTAJ!

Follow on Bloglovin

Wiśniowe SPA Sielskie i najwspanialsze ciasto wiśniowe

Gdybym miała własne SPA, jak to kiedyś sobie marzyłam (choć miało się znajdować na wyspie Puka Puka w archipelagu wysp Tuamotu w Polinezji Francuskiej…) serwowałabym swoim gościom menu sezonowe. Zupełnie jak w restauracjach. Z tą różnicą, że tam karmimy się od środka, a tutaj karmimy nasza skórę. W sezonie wiśniowym proponowałabym zabiegi bardzo wiśniowe!
Albo inaczej… Wyobraźcie sobie siebie w małej wiejskiej pobielanej chatce, pośród pól, łąk i sadów. Nazbierałyście kosz wiśni, od rana drylujecie je, słuchając radia. Potem na małym ogniu smażycie z nich konfitury, przelewacie je do słoiczków. W między czasie pieczecie ciasto z wiśniami, spoglądając co rusz przez okno na powoli przesuwające się po niebie chmury. Zmęczenie dopada? Sięgacie do lodówki po maślankę od zaprzyjaźnionej gospodyni, na półkę po cukier i… maszerujecie do łazienki… na chwilę relaksu! Wydobyć z wiśni to, co w nich najlepsze. Dać odetchnąć zmysłom i ciału. Serwujecie sobie wspaniałe Wiśniowe SPA Sielskie!

Przegryzając najlepszym pod słońcem wiśniowym ciastem!

U teściów w ogrodzie rosną dwie wiśnie. Jedna niestety już ogłosiła koniec sezonu, druga natomiast wdzięczyła się ostatnio w swym pełnym i bujnym rozkwicie! I jak tu tego nie wykorzystać? Nazbierał więc mąż cały kosz wiśni i zawieźliśmy to dobro do domku. Efekty? Nastawiona nalewka, nasmażone konfitury, ciasto upieczone. No i wiśniowe SPA zaliczone! A takie jest przyjemne, że polecam Wam wszystkim!!

Wiśniowe SPA Sielskie

Składniki

Krok 1 – tonik wiśniowy

  • 2-3 łyżki soku z wiśni – najlepiej powstałego podczas drylowania wiśni, jako efekt uboczny

Krok2 – peeling wiśniowy

  • 5 łyżek cukru
  • 2 łyżki konfitury wiśniowej
  • 1 łyżka ulubionego oleju

Krok3 – lotion wiśniowy

  • 200ml maślanki
  • garść świeżych wiśni
  • 1 łyżka płynnego miodu

Przygotujcie sobie trzy miseczki. Do jednej nalejcie soku z wiśni. Możecie, choć nie musicie rozcieńczyć go wodą kwiatową lub zieloną herbatą. W drugiej zmieszajcie cukier, konfiturę i olej tak, aby uzyskać jednolitą konsystencję pillingu (jeśli dostaną się do niego całe wiśnie, lepiej je zjeść lub wyrzucić). 
Garść wiśni wymyjcie i wydrylujcie, a następnie zmiksujcie je np. w blenderze. Wiśniowy miąższ połączcie z maślanką i miodem i wlejcie taki lotion do ostatniej miseczki. Teraz przenieście je do łazienki, zamknijcie się w niej i stwórzcie przyjemny, kameralny nastrój.

Wasz  wiśniowy rytuał zacznijcie od przemycia sokiem wiśniowym na waciku twarzy. Dajcie mu się delikatnie wchłonąć, a pozostałość spłuczcie letnią wodą. Następnie w wannie lub pod prysznicem wymasujcie całe ciało peelingiem. Możecie także bardzo delikatnie wykonać peeling twarzy. Na koniec sięgnijcie po lotion i myjcie nim całe ciało niczym żelem pod prysznic, ale  nie spłukując go od razu. Dajcie mu się wchłonąć. Pamiętajcie także o twarzy. 
Po chwili spłuczcie wszystko letnią wodą, zawińcie się w szlafrok i przejdźcie do wygodnego fotela, gdzie czekać na Was powinna herbatka z najwspanialszym pod słońcem wiśniowym ciastem…

Najwspanialsze pod słońcem wiśniowe ciasto

Składniki

  • 700-800g wiśni
  • 125 g masła + nieco do nasmarowania foremki
  • 125g trzcinowego cukru
  • laska wanilii
  • 3 jajka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 200g mąki
  • nieco soku z cytryny
  • 2 łyżki płynnego miodu
  • cukier puder do posypania

Wiśnie myjemy i drylujemy. W dużej misce ucieramy na jednolitą masę miękkie masło, cukier oraz nasionka z przekrojonej laski wanilii. Do tego dodajemy jajka i ponownie dobrze ucieramy. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i przesypujemy do ciasta. Całość dobrze łączymy i przekładamy do nasmarowanej masłem foremki. Na wierzchu układamy wiśnie, które skrapiamy sokiem z cytryny i polewamy delikatną strużką płynnego miodu. Ciasto wkładamy do piekarnika na 180 stopni na około 50 minut. Gotowe posypujemy obficie cukrem pudrem. Świetnie się sprawdzi w towarzystwie waniliowych lodów lub świeżo ubitej śmietany.

Facebook