KategorieUncategorized

W roli głównej: Femi Owocowy Peeling Enzymatyczny

Czekał w kolejce grzecznie, zużywał się powoli i oto nadszedł jego czas. Choć nieco kontrowersyjny, warto go przedstawić. Przed Wami dzisiaj zatem Owocowy Peeling Enzymatyczny od Femi!

Peeling ten zaliczyłabym do kategorii kosmetyków ciekawych, a uczucia względem niego określiła jako… nieokreślone. Lub dwojakie… Peeling ma bowiem swoje zalety, ale też wady, które mogą przeszkadzać w jego używaniu….
Po pierwsze – zapach. Tak samo jak w przypadku olejku, który już opisywałam (TUTAJ), jak i kremu, który próbowałam, peeling ma zapach… hmm… charakterystyczny. I choć przy olejku Cocoa Samba byłam w stanie się do niego przekonać, tak tutaj za każdym razem stwierdzam, że to jednak nie moje nuty zapachowe. Nie potrafię niestety go opisać, ale mam wrażenie, że za każdym razem jest to ta sama rodzina aromatów. Sama nie wiem…
Kosmetyk jest peelingiem enzymatycznym, czyli nie ma żadnych drobinek, które w sposób mechaniczny ścierałyby naskórek. Ma gładką, kremową konsystencję i żółtą barwę. Swoje działanie opiera na naturalnych enzymach występujących w papai i ananasie. Zacytuję producenta: „Bromelaina i papaina to enzymy proteolityczne, które stosowane na skórę w odpowiednim stężeniu, mają zdolność rozpuszczania martwych, zrogowaciałych komórek naskórka. Enzymy te wygładzają i delikatnie pilingują naskórek, działając tylko na jego powierzchni, bez wnikania do wnętrza skóry, dzięki temu nie powodują podrażnienia i są odpowiednie dla każdego typu cery cery, która nie toleruje złuszczających kwasów lub peelingów mechanicznych. Aktywność enzymów została tak dobrana, aby zapewnić skuteczne a jednocześnie łagodne i bezpieczne działanie na skórę.” W peelingu znajdziemy także wyciąg z lukrecji, allantoinę i D-pantenol.
Peeling nakłada się na twarz, tak jak maseczkę i odczekuje kilka minut. I tu pojawia się druga wada – po nałożeniu kosmetyku skóra bardzo szczypie. Po chwili trochę się przyzwyczaja, ale mam wrażenie, że osoby o wrażliwszej niż ja cerze miałyby naprawdę duży kłopot. Jest to niestety dosyć niekomfortowe i po prostu nieprzyjemne. Pomna jednak na efekty nie zrażam się wcale!
Efekty bowiem są zauważalne! Skóra po zmyciu peelingu jest jakby bielsza, bardziej promienna, oczyszczona i ewidentnie wygładzona. Lepiej wchłania lekki krem. Po takiej małej kuracji pozostaje uczucie głębokiego nawilżenia, a cera pozostaje elastyczna i miękka.
Co więc o peelingu myśleć? Podoba mi się to jak działa i jak się po nim czuję, ale z drugiej strony pozostają te małe nieprzyjemności w trakcie jego używania. A może któraś z Was go już stosowała? Jakie miałyście odczucia?

Peeling dostępny jest TUTAJ.

Po-Weekendowe Cuda no40

Sernik bez sera (1)? Nie wymyśliłabym! Ten tutaj brzmi bardzo dobrze! Z mnóstwem orzechów, olejem kokosowym, miodem i lawendą. Do wypróbowania!
A tu (2) może zacytuję: „Me’amoore prezentuje nową kolekcję
biżuterii ZEADES – „Taupe”. Znak rozpoznawczy marki to połączenie stali
szlachetnej oraz delikatnej, barwionej skóry. „Taupe” to kolejna
zaskakująca kompozycja, w której jedną z głównych ról odgrywa
szarobrązowy odcień.” Śliczne!
Sukienki z mapami i rycinami (3) przykuły moje oko 🙂 Oryginalne, choć przyznam, że nie wiem czy skusiłabym się na taką dla Róży… Moje serce geografa jednak ku nim podąża!
Cudne retro radio (4)! Bo nowoczesność tez może mieć elegancję i atmosferę tamtych lat!
Kto powiedział, że sprzęt turystyczny musi być nudny i zawsze w tych samych kolorach (5)? W takim namiocie z pewnością śpi się przyjemniej, a i można zabłysnąć na campingu 🙂
Bambusowe rurki do napojów (6) – genialne! Ekologiczne, wielorazowe i po prostu – ładne!
Czy ta spódnica nie jest boska (7)????
Pomysł na piknik w stylu prowansalskim (8). Piszę się choćby zaraz 🙂

A na koniec zeszyt w sam raz dla mnie (9)! Chyba sobie sprawię… 🙂

Zauroczona: Vyrobeno Lesem

Imponują mi ludzie z pasją i talentem. I z ogromną wyobraźnią. Na takich właśnie natknęłam się niedawno w internecie. Niedaleko mieszkają, bo w Czechach. Choć dokładniej to chyba w czeskim lesie. Stworzyli niezwykły projekt o ładnej nazwie Vyrobeno Lesem, a z angielska Made by Forest. Poprzez swój koncept starają się przenieść atmosferę lasu do codziennych przedmiotów, kreując w ten sposób specyficzny leśny design. No… czyli coś, co tygryski lubią najbardziej!
Niesamowite jest, jak gorące jeszcze szklane wazy i naczynia umieszczają na konarach, gałęziach czy na szyszkach, tworząc w ten sposób specjalne kształty i tekstury. Zauroczyły mnie leśne pojemniczki i buteleczki. Lampki wyglądają cudownie! A zmiotki z igłami sosny wydają się być zabawną i uroczą alternatywą.
Zwiedzanie leśnego świata polecam rozpocząć od obejrzenia filmiku o pracy twórców projektu. Potem zobaczcie sobie na zdjęcia i wpadnijcie na ich stronkę – Vyrobeno Lesem.


Vyrobeno Lesem from Petr Krejčí on Vimeo.

 Zdjęcia Vyrobeno Lesem.

Post Sponsorski: ZłotoMaroka.pl

Kiedy poproszono mnie o przygotowanie postu sponsorskiego dla sklepu i dystrybutora marokańskich wspaniałości, pomyślałam, że może to być świetna okazja do przypomnienia Wam pielęgnacyjnych właściwości oleju arganowego. Bo to on przecież nazywany jest złotem Maroka! Przed Wami dzisiaj naturalna oferta sklepu ZlotoMaroka.pl!

Tytułem arganowego wstępu dodam tylko, że sklep zajmuje się dystrybucją także takich cudnych olejów jak ze słodkich migdałów i z czarnuszki. To właśnie z nich ostatnio zrobiłam olejek Arabska Noc. I jeszcze wspomnę o nich wkrótce na blogu. Warte uwagi są także pozostałe sklepowe produkty, czyli rękawica Kessa, Emulsja Arganowa i Glinka Ghassoul! 

Kilka wskazówek, jak osiągnąć maksimum korzyści ze stosowania 
oleju arganowego

Certyfikowany w 100% naturalny olej arganowy przeznaczony jest do kosmetycznego użytku zewnętrznego. Zawiera pełną gamę niezbędnych składników odżywczych i naturalne środki ochrony skóry, w tym niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), witaminę E, przeciwutleniacze i fitosterole. Naturalne połączenie tych składników daje zdumiewające efekty w zakresie ochrony i nawilżania skóry oraz nadawania jej w zdrowego, elastycznego wyglądu i atrakcyjnego odcienia. Przy regularnym stosowaniu, w krótkim czasie uwidoczniają się nawilżające, rewitalizujące i odmładzające efekty właściwości oleju.

DO CAŁEGO CIAŁA: OD WŁOSÓW PO PAZNOKCIE STÓP

Olej arganowy nie zatyka porów skóry, jest bardzo łatwo wchłaniany przez naskórek i nie pozostawia tłustych śladów na ciele. Dla uzyskania pożądanych efektów – wystarczy zaledwie kilka kropli. Należy więc skrupulatnie odmierzać dawki przeznaczone do pielęgnacji poszczególnych części ciała.

TWARZ

Codziennie rano i wieczorem – kilka kropli oleju arganowego nanieś na koniuszki palców i delikatnie wmasuj w skórę twarzy i szyi aż do momentu całkowitego wchłonięcia. Olej głęboko nawilża i uelastycznia skórę nadając jej niepowtarzalny odcień. Opóźnia przy tym pojawianie się zmarszczek, a w przypadku skóry bardziej dojrzałej – widoczne ich zmniejszenie.

CIAŁO 

Po ciepłej kąpieli (w wannie lub pod prysznicem) warto pozostawić skórę lekko wilgotną i dłońmi wmasować kilka kropli oleju arganowego w całe ciało aż do całkowitej absorpcji. Po wchłonięciu olejek pozostawia na skórze odczucie gładkości, jędrności i energetyzującego orzeźwienia.

WŁOSY

Aby przywrócić trwały, naturalny blask włosom i chronić je przed rozdwajaniem, przed myciem nanieś niewielką ilość olejku na całej długości włosów i wetrzyj odrobinę w skórę głowy. Pozostaw na ok. 0,5 – 1 godziny, a następnie umyj stosując łagodny szampon. Między kolejnymi myciami nakłada się znikome ilości przed szczotkowaniem włosów, dzięki czemu są odżywione i uzyskują zdrowy, błyszczący wygląd, a ponadto są chronione przed szkodliwym wpływem środowiska, w tym m.in. wody morskiej, czy chloru w basenie.

PAZNOKCIE

Aby mieć mocne, twarde paznokcie ze zdrowym połyskiem, regularnie wcieraj odrobinę olejku w każdy paznokieć i / lub raz w tygodniu przez osiem tygodni, mocz paznokcie w miksturze złożonej w 50% z oleju arganowego i w 50% z soku z cytryny przez około 15 minut. W takiej samej mieszance można moczyć paznokcie stóp.

ROZSTĘPY, BLIZNY, STWARDNIENIA 

Naturalne działanie nawilżające oleju arganowego poprawia elastyczność skóry i jej sprężystość, dzięki czemu wyrównuje blizny, zmniejsza rozstępy i wypełnia zmarszczki. Żaden inny olejek tak doskonale nie eliminuje szorstkiej, stwardniałej skóry na łokciach, kolanach i piętach.

ŁUSZCZYCA, TRĄDZIK, EGZEMY, ŁOJOTOKOWE ZAPALENIE SKÓRY

Regularne stosowanie olejku arganowego dwa razy dziennie zmniejsza złuszczenia i świąd związane z łuszczycą aż do 80%. Olejek doskonale sprawdza się również jako środek zmniejszający ślady i blizny powstałe w wyniku chorób skóry takich jak trądzik, egzemy czy łojotokowe zapalenie skóry.

PO OPALANIU

Olej arganowy może być aplikowany jako kojący i orzeźwiający balsam po opalaniu, odżywiający i nawilżający wysuszoną, zaczerwienioną, wskutek działania słońca skórę.

Zapraszamy do ZlotoMaroka.pl

Depresja pourlopowa? Nic z tego! Czyli tanie latanie i last minute!

Dopadła mnie depresja pourlopowa. A przecież nie wychodzę z domu do gderliwego szefa, pracuję sobie spokojnie w zaciszu dużego pokoju, wstaję spokojnie, aby spędzić leniwy poranek z Różą… A jednak mnie dopadła… Bo jednak jest to osiedle z wielkiej płyty, są codzienne domowe sprawy, a więcej czasu spędzam przed komputerem niż na powietrzu…
Przeglądam więc zdjęcia z Turcji. Czasem zamykam oczy, żeby choć na chwilę, małą chwileczkę, tam się jeszcze znaleźć. Najbardziej przerażająca myśl to jednak ta, że znowu mamy rok czekania na wakacyjny wyjazd! Cały rok… z tą półroczną zimą po drodze.
Też tak macie? Czujecie ten ścisk w brzuchu, kiedy kończy się urlop? Ogarnia Was przygnębienie i marazm?

 

Bo jeśli tak Kochani to spieszę donieść, że znalazłam na to radę!
Wydaje mi się, że w depresji pourlopowej najgorsza jest świadomość, że znowu przed nami tyle czasu do wakacji. Cóż więc zrobić? Skrócić ten dystans! Wyznaczyć sobie mały wyjazdowy cel w trakcie roku, kiedy jest chociażby znacznie taniej. Stworzyć specjalny fundusz mini-wakacyjny, na którym będzie się odkładać drobne kwoty co tydzień lub dwa…
I znowu będzie na co czekać, znowu można w głowie planować i się ekscytować! Siedzieć godzinami nad ofertami, szukać, przeglądać i porównywać. Bo to oczekiwanie bywa najfajniejsze, a do tego niesamowicie poprawia nastrój! A ciepłe morze w listopadzie czy w lutym… ech… lub chociażby widok na jeszcze troszkę chłodnawe morze… Nie do przecenienia!

 

Aby więc dobrze rozeznać się w możliwościach jakie przed nami stoją poprosiłam o poradę dwóch ekspertów turystycznych! Renia Wiśniowska, która od lat pracuje w biurze TravelOne.pl opowie nam o wycieczkach last minute, które mogą mieć naprawdę okazyjne ceny, a Grześ Pękała, bloger prowadzący serwis praktycznyprzewodnik.blogspot.com, o tanim europejskim lataniu.

Zaczniemy od Grzesia! 

 

 

Czy warto?

Krótkie wycieczki, zwykle lotnicze, do miast europejskich to świetny pomysł na spędzenie wakacji, gdy nie mamy zbyt dużo urlopu do
wykorzystania. Wystarczy polecieć do ciekawego miejsca w piątek wieczorem lub w sobotę rano i wrócić wieczorem w niedzielę. Wówczas mamy w miarę spokojny jeden dzień, a jeśli skorzystamy z przechowalni bagażu w hotelu lub prywatnej gdzieś „na mieście”, wówczas także drugi dzień możemy spędzić na zwiedzaniu atrakcji turystycznych. Nie zaszkodzi wziąć też jednego dodatkowego dnia urlopu więcej. Wówczas można polecieć na przykład już w czwartek wieczorem, a wrócić w poniedziałek rano i od razu iść do pracy. To oczywiście wersja dla podróżników nie bojących się swoich szefów – po powrocie pewnie będziemy w biurze trochę przysypiać.
Kiedy?
W wakacje ceny noclegów w dużych metropoliach oraz na południu Europy znacznie wzrastają. Taki już urok sezonu urlopowego. Mamy
jednak prawie zawsze słoneczną pogodę i otwarte wszystkie atrakcje turystyczne. Jeśli zawsze chcieliśmy spróbować włoskiej kawy albo hiszpańskiej cavy, to taki weekendowy wylot może zaspokoić nasze pragnienia. Czasem będzie też taniej polecieć za granicę niż wydawać pieniądze na imprezę w rodzinnym mieście. A na pewno – zupełnie inaczej się to doceni. O wiele lepszą porą na krótki wyskok (city break) jest wiosna i jesień. Wtedy jest mniej turystów, a zwykle pogoda w Europie dopisuje od marca do października. Ceny w hotelach i innych usług turystycznych spadają. Bilety lotnicze też powinny być nieco tańsze.
Gdzie szukać lotów?
Osobiście tanich przelotów szukam bezpośrednio na stronach przewoźników. Proponuję zacząć od Ryanair i Wizzair, a potem posprawdzać jeszcze EasyJet, Eurolot, GermanWings i Norwegian. Co którąś środę, gdy promocje ma LOT, daje się upolować ciekawe oferty od naszego narodowego
przewoźnika. Dobrym pomysłem jest również skorzystanie z agregatorów informacji o lotach, takich jak SkyScanner. Ostatnio rozwinęły się też blogi sygnalizujące okazyjne wyloty z poszczególnych miast Polski. Na uwagę zasługują między innymi Mleczne Podróże. Warto przejrzeć też strony biur podróży, gdzie trafiają się tanie przeloty czarterowe.
Gdzie lecieć?
Latam z Krakowa, dlatego pozwolę sobie polecić tanie wyskoki do Palma de Mallorca (zwiedziłem ją w 2 dni!), na Maltę oraz do Bolonii i na Sycylię (Trapani). Tutaj lotniska są naprawdę blisko miast, więc będzie i tanio, i nie stracimy czasu na dojazdy. W każdym z tych miejsc zdążyłem w parę
dni odpocząć, „nazwiedzać się”, a także porozmawiać z lokalsami. Oczywiście, zawsze żałuję, że nie mogę wyrwać się na dłużej, ale tak to już jest, gdy kręcę reportaże telewizyjne i muszę działać niezwykle szybko.
Nadzwyczaj tanie bilety daje się zarezerwować też do Barcelony (główne lotnisko to El Prat, a nieco dalej położone to Girona), Cypr (uwaga na wysokie ceny hoteli w sezonie!), Oslo i Sztokholmu (tutaj z kolei ceny noclegów spadają w sierpniu).

Jestem wręcz zakochany w Barcelonie. Nie dość, że wspaniała architektura, długie plaże w środku miasta, to jeszcze sympatyczni ludzie i dobra komunikacja do Andory i do Walencji. W tej ostatniej miałem okazję być na fiestach Las Fallas (palenie gigantycznych kukieł) i La Tomatina (rzucanie się pomidorami). Przez Barcelonę latałem też na Gran Canarię i na Ibizę – takie samodzielnie złączone loty kosztowały naprawdę grosze. Niezłą rundkę po Włoszech zrobiłem też podczas wizyty w Bolonii – spędziłem tam cztery noce, ale dzięki punktualnym i częstym kursom włoskiej kolei, udało mi się dotrzeć też do Parmy, Modeny, Ferrary, Rawenny i Florencji. Teraz tęsknię za Rzymem, w którym już dawno nie byłem. Ciężko mi już zliczyć, w ilu miejscach byłem, dlatego zainteresowanych serdecznie zapraszam na mojego bloga podróżniczego, gdzie podpowiadam pomysły na wakacje.

 

Gdzie spać?

W niejednym miejscu zmrużyłem już oko 😉 Noclegi można znajdować na cztery sposoby:

– wbijać się za darmo do osób udostępniających swoją kanapę, czyli przez słynny www.couchsurfing.org
– wbijać się do czyichś pokoi lub apartamentów, ale już nie za darmo, czyli www.airbnb.com lub www.wimdu.com
– szukać po znajomych, przeglądać ogłoszenia, które wyskoczą po wpisaniu odpowiedniej frazy do wyszukiwarki
– porównać ceny hoteli z różnych serwisów w tzw. porównywarce cen noclegowych, np. www.hotgo.pl

 Co radzisz?

Niesamowicie się zdziwiłem, gdy wylądowałem w Bolonii na początku wiosny i padał… śnieg. To mnie nauczyło, że zawsze trzeba sprawdzić
profil klimatu danego miejsca. Pierwsze skojarzenie – Włochy, ciepło przez cały rok – zawiodło mnie. Zimą z kolei, gdy zdaje nam się, że można polecieć tylko do egzotycznych państw, da się znaleźć w Europie całkiem ciepłe miejsca – takie jak Wyspy Kanaryjskie. Zawsze zabieram ze sobą Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), aby w razie czego móc skorzystać z pierwszej pomocy lekarskiej w publicznej służbie zdrowia danego kraju. Za ubezpieczenie służy mi karta Euro 26 World, która wbrew pozorom dostępna jest dla osób do 30 roku życia. Choć to brzmi jak banał – nie zapominajmy o kremie do opalania i właściwym nawilżeniu skóry po wypoczynku na plaży, a nawet po spacerowaniu na świeżym powietrzu. Ładna opalenizna nie zrobi się sama, a poparzenie słoneczne owszem.
Życzę udanych wakacji!
A teraz słowo od Renatki!

Kiedy?

Od lat znaczna część klientów biur podróży wyjeżdża na wakacje last minute, rezerwując wyjazd w ostatniej chwili. Ostatnie lata pokazały jednak, że tzw. lasty w pełni sezonu wcale nie należą do najtańszych i często są mniej korzystne cenowo niż oferty rezerwowane przed sezonem. W tym roku jest podobnie – ceny wycieczek są dość wysokie. Nie oznacza to absolutnie że należy zupełnie zrezygnować z wyjazdów last minute. Dla wszystkich, którzy chcą skorzystać z tego typu wakacji mamy kilka wskazówek. 

 

Najlepsze oferty last minute możemy znaleźć poza głównym sezonem turystycznym (lipiec-sierpień). Bardzo dobrą opcją jest zaplanowanie urlopu w maju lub w czerwcu, kiedy to znaleźć można najbardziej atrakcyjne oferty. W tym okresie do wyboru mamy większość kierunków z basenu Morza Śródziemnego oraz kraje arabskie, jak Egipt, Tunezja, Maroko czy Turcja. Ceny spadają wówczas nawet do 1000 – 1500 zł za osobę!

 

Drugi dobry termin na „polowanie” na lasty jest okres zimowy – listopad/grudzień. Możemy wówczas znaleźć bardzo tanie wakacje w słonecznym Egipcie, na Wyspach Kanaryjskich czy też na Maderze. Atrakcyjną opcją jest oferta last minute na egzotyczne kierunki, realizowane samolotami czarterowymi – Kenia, Sri Lanka, Dominikana, Tajlandia i wiele, wiele innych krajów. W poprzednich latach ceny tygodniowego pobytu w Kenii na przełomie listopada i grudnia spadały nawet do około 2000 zł/os. Za mniej niż 2 tys. zł/os. znajdziemy też bardzo atrakcyjne oferty na Kanary, Maderę czy do Maroka.

A może first minute?

W sezonie letnim (lipiec/sierpień) również pojawiają się oferty last minute, ale nie są one tak atrakcyjne cenowo. Jeśli nie mamy żadnych zobowiązań i na urlop możemy wyjechać właściwie z dnia na dzień, to jest to zdecydowanie oferta dla nas. Jeśli natomiast wybieramy się na wakacje w sezonie większą grupą lub zależy nam na konkretnym obiekcie, wówczas wakacje należy zaplanować z wyprzedzeniem. Tutaj warto zastanowić się nad ofertą first minute, która gwarantuje zniżki w wysokości nawet 30-40% oraz liczne dodatkowe bonusy. W głównym sezonie w najlepszych cenach znaleźć można wakacje w Bułgarii, Grecji, Turcji czy Egipcie. Z kolei Hiszpania, Portugalia czy Włochy to kierunki, gdzie ceny zwykle przekraczają 2500 zł za tygodniowy pobyt dla jednej osoby.
Hotel? 
Rezerwując wakacje last minute nie ma wiele czasu na zastanowienie, ponieważ w sezonie miejsca znikają często w przeciągu minuty. Dlatego wcześniej należy sprawdzić opinie o hotelu który nas interesuje, aby nie być rozczarowanym na miejscu. Szczególnie decydując się na wyjazd do krajów arabskich i Grecji warto poświęcić chwilkę czasu, aby dokładnie zapoznać się z ofertą i standardem rezerwowanego hotelu.

Gdzie szukać?

Bardzo dobrą opcją na wyszukiwanie ofert last minute są portale turystyczne, które skupiają w jednym miejscu pełną ofertę większości biur podróży dostępnych na rynku. Po wybraniu interesujących nas parametrów wyjazdu otrzymamy listę dostępnych ofert, które w łatwy sposób porównamy. Większość portali udostępnia opcję rezerwacji online, a w razie pytań i wątpliwości do dyspozycji mamy pracowników Call Center.
Renata Wiśniowska, TravelOne.pl

To gdzie jedziemy?

Zapisz

Zapisz

Masło na brzuszek dla przyszłych mam

Ciepło jej i przytulnie. Bo nigdzie jej już tak dobrze nie będzie jak pod maminym serduszkiem. Rośnie mała kruszynka i za czas jakiś pojawi się na świecie. Boimy się troszkę o nią, ale w głębi duszy wiemy, że będzie zdrową, piękną, kochaną dziewczyną. Prawda Mamusiu?
A tymczasem zadbać musimy o przyszłą Mamę i o jej rosnący powoli brzuszek! Cóż może być lepszego od naturalnego masełka? Poprosiła mnie więc o nie i oto jest. I oby dobrze służyło, ładnie natłuszczało i rozstępom zapobiegało! 

Aby wykonać masełko na brzuszek przygotujcie:
  • 30g masła shea rafinowanego
  • 30g masła kakowego
  • 20g oleju ze słodkich migdałów
  • 15g oleju z pestek moreli
  • 5g oleju z kiełków pszenicy
  • 15 kropelek olejku mandarynkowego
  • 10 kropelek olejku neroli – z kwiatów gorzkiej pomarańczy (w tym przypadku 3% w oleju jojoba)
  • mieszadełko na baterie lub zwykłe metalowe

W kąpieli wodnej rozpuśćcie masła, do nich dolejcie oleje, przemieszajcie i zdejmijcie z ognia. W wysokiej miseczce mieszajcie całość mieszadełkiem przez kilka minut. W między czasie, kiedy temperatura olejów nieco spadnie, dolejcie olejki mandarynkowy i neroli. Są one szczególnie polecane w tego typu kosmetykach dl przyszłych mam, a do tego pięknie pachną. Mieszaninę przelejcie do czystego słoiczka i odstawcie w chłodne miejsce do stężenia. Masełkiem smarujcie brzuszek codziennie, a najlepiej rano i wieczorem.
 Kochana, trzymamy kciuki! Za Ciebie, za Maluszka! I za Tatę i Braciszka także!
Facebook