KategorieUncategorized

Wish List: Do rąk

Źle, oj źle traktuję swoje dłonie. Notorycznie zapominam o rękawicach podczas mycia naczyń czy podłogi. Za rzadko nawilżam, pielęgnuję… W zasadzie uwagę zwracam głównie na paznokcie. Błąd duży. Bo o dłonie dbać trzeba. Bo wtedy pozostaną piękne i miękkie. Spójrzcie więc na moją listę życzeń do rąk!




I Provenziali Krem do rąk z masłem karite
Krem mocno nawilżający, odżywczy. Z działaniem przeciw wysuszaniu się skóry. Chroni skórę dłoni. Bogaty w naturalną glicerynę.
ItalBioEco, cena: 34,99zł

Delikatny krem do rąk z bio aloesem i olejkiem z oliwek NEOBIO
Intensywnie pielęgnuje skórę rąk, nawilża ją, odżywia i chroni. Zawiera cenne składniki organiczne: bio aloes, bio olejek z oliwek oraz masło shea.
ecoKraina, cena: 12zł

Alphanova Natural Repair – Organiczny Krem do Rąk
Krem ma zastosowanie kompleksowe: chroni i nawilża. Nietłusta konsystencja dobrze się wchłania i nie przykleja się.
ekoMaluch, cena: 29zł

KIVVI Odżywczy krem do rąk z Wiśnią i olejem z pestek Winogron Jedna z moich ulubionych marek. Krem zawiera odżywczy kompleks Kivvi- olej z rokitnika, pestki wiśni, orzecha macadamia, z nasion kiwi i winogron
BeeEco, cena: 76zł

Planeta Organica Krem do rąk Rokitnik
Najbardziej mnie ciekawi! Krem do rąk na bazie olejku z rokitnika arktycznego – dostarcza odżywczych i nawilżających składników skórze dłoni.
Iwos, cena: 11zł

Absolute Organic Organiczny krem do rąk
Organiczny krem do rąk bogaty w wyciąg z Gorysza (Imperatoria) – roślinę pochodzącą z Alp Szwajcarskich, znaną ze swoich niezwykłych właściwości leczenia i przeciwdziałania stanom zapalnym.
NaturaiJa, cena: 23,99zł

Po-Weekendowe Cuda no47

Przygotowując post o bransoletkach (TUTAJ) natknęłam się na sklepik Vezzi.pl i przepadłam. W ofercie posiada on bowiem bardzo dużo, bardzo ładnej (choć pewnie chińskiej) biżuterii w naprawdę niskich cenach. I tak mnie wzięło, że zrobiłam zamówienie, które dzisiaj doszło. Zachwycenie moje trwa nadal – obsługa sprawna, błyskawiczna, sympatyczna (z odręcznym podziękowaniem i gratisową bransoletką). Wybrałam m.in. jeden z powyższych naszyjników (1), ten beżowy. Naprawdę jest taki ładny! I oczywiście polecam bransoletki – te za kilka złotych są doprawdy urocze. Musiałam więc polecić!
Na Facebooku natomiast moje oczy przykuła Dekopaka w Szafie (2). Jest to jedna z tych młodych polskich kreatywnych marek odzieżowych dla dzieci, które tak ładnie teraz podbijają rynek. Z tym, że ta chyba najbardziej mi się podoba! Uwielbiam jej jesienne kolory i zwierzęce motywy. Tunika z kominem w ptaszki i ocieplacze na nogi byłyby wprost idealne dla Róży!
Pozostając w temacie dzieci… Widzieliście już może to cudo (3)? Nazwya się to to The NüRoo Pocket i wydaje się być znacznie fajniejsze od standardowej chusty. Przynajmniej jak dla mnie. Do zwykłej chusty się nigdy nie przekonałam – mieliśmy dwa nosidełka, w tym jedno materiałowe. W każdym razie – świetny pomysł.
Bardzo spodobała mi się kolekcja wiosenna na 2014 rok od Orla Kiely (4) zaprezentowana na London Fashion Week. Tchnie brytyjskim zdobywaniem dzikiej Afryki czy tajemniczych Indii. Super!
Pomysł na proste, a zachwycające aranżacje, idealne na wczesną jesień (5)! Od Marie Nichols, znalezione na Heart Hand Made UK.
Kolejny cudowny sklepik, wart polecenia! Zakupów wprawdzie jeszcze nie robiłam, ale może się niedługo na coś skuszę. Bo tu wszystko kusi! Zobaczcie White Loft (6).
W sobotę odbyło się spotkanie blogerów BAM – Bloggers and Authors Meet Up (7) organizowane przez Edytę z Life Skills Academy. Było wspaniale, inspirująco, radośnie. Doszkoliliśmy się nieco z kreatywności i social media. Wypiliśmy przepyszną kawę. No i poznałyśmy się troszeczkę bliżej! Oby więcej takich imprez w Krakowie!
Znajdziecie mnie na zdjęciu?
I na koniec – Ekotarg.pl podesłał mi bardzo ciekawy gadżet do każdej torebki, każdej kobietki, dbającej o jakość kosmetyków. Chodzi o karty zdrowej wiedzy „Szkodliwe składniki kosmetyków” (8). O tyle fajne, że bardzo poręczne, praktyczne i w foli, więc można taką kartę spokojnie zabrać na zakupy. Trzy z nich rozlosuję spośród osób, które zgłoszą się na Facebooku – TUTAJ! Zapraszam!

W roli głównej: Phenomé Łagodząco-kojąca maska do twarzy z płatkami róż Blossom

Trochę retro, trochę jakby z babcinej spiżarni żywcem wyjęta. Taka jest i wcale się tego nie wstydzi. Ba! Dumna jest, że pozostaje soba i może Wam dzisiaj się zaprezentować. W roli głównej wystąpi Phenomé Łagodząco-kojąca maska do twarzy z płatkami róż Blossom!

Kolejny wart polecenia kosmetyk polskiej marki Phenomé. Trzeba im przyznać, że o jakość i składy dbają. I znowuż, w przeliczeniu na bardzo dużą jak na maseczkę pojemność – 125ml, cena 145zł nabiera nieco lepszego odcienia. Jestem przekonana, że co jak co, ale ten produkt swoją wartość zna. Jest bowiem… cudowny!
Siostra moja, która także maskę próbowała, mówi na nią „dżemik”. Całość ma bowiem coś z babcinej spiżarenki. Ten ciemnobrązowy szklany słój, te charakterystyczne etykiety jakby z XIX-wieczej apteki. A do tego sama maska faktycznie konsystencją przypomina nieco płynny dżem. Jest to bowiem gęsty żel o brązowawo-rudawo-różowym kolorze, z drobinkami płatków róży japońskiej. Pachnie delikatnie suszonymi różami,co przywodzi mi na myśl małe różane manufaktury.
Maska oparta jest na wodzie z róży stulistnej i aloesowej, czyli na prawdziwym kojącym dobru. Zacytuję może pozostałe istotne składniki: sok aloesowy (nawilża i chroni skórę), ekstrakt z aceroli (wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, działa rewitalizująco, przeciwzapalnie i przeciwutleniająco), wyciąg z nawrotu lekarskiego (redukuje pajączki, zmniejsza obrzęki, łagodzi stany zapalne), ekstrakt z nasion kasztanowca (działa wzmacniająco i uszczelniająco na naczynia krwionośne, łagodzi stany zapalne, tonizuje), ekstrakt z róży francuskiej (nawilża i tonizuje), olejek z róży damasceńskiej (odświeża, nawilża, zmiękcza, regeneruje, poprawia napięcie skóry), ekstrakt z nagietka (działa nawilżająco, odbudowująco, gojąco i przeciwzapalnie), wyciąg z kwiatów rumianku (łagodzi, działa przeciwzapalnie), ekstrakty: z żurawiny, borówki, owoców goji (dodają skórze witalności i energii, działają przeciwutleniająco), kwas hialuronowy (optymalnie nawilża, wiąże wodę w naskórku).
Przeznaczona jest do cery naczynkowej, ale moim skromnym zdaniem spodoba się każdemu, komu potrzebne jest ukojenie. Maseczka wspaniale łagodzi skórę, sprzyja jej regeneracji i pozostawia delikatnie napiętą, elastyczną i bardzo miękką. Jest idealna w lecie, kiedy to potrzebujemy pozwolić skórze na chłodny oddech po upalnym dniu.
Osobiście stosuje maskę dwojako – co jakiś czas jako maseczkę, nakładam jej grubą warstwę i po 15 minutach zmywam. Często jednak zastępują nią krem, wklepując niewielką ilość z skórę. Jako posiadaczka cery o nieco skomplikowanym charakterze, bardzo lubię uzupełniać pielęgnację o kosmetyki w postaci żelu. Szczególnie w porze letniej, mam wrażenie, że pozwalają skórze oddychać i nie zapychają tak jak kremy.
Różane ukojenie pozostanie więc mi bardzo bliskie!
Maska dostępna na Phenome.pl

Bransoletki

Bardzo lubię bransoletki wszelakie. Są bardzo kobiece i potrafią dodać do stroju to „coś”. Można je łączyć w różne kombinacje, a czasem jedna malutka drobniutka potrafi zrobić swoje. Z każda moją bransoletką łączy się jakaś historia, jakieś wspomnienie. Tą kupiłam na wakacjach w pięknej małej miejscowości, tamtą podarowała mi bliska osoba. Inna wpadła w moje ręce kiedy czekałam na spotkanie ze znajomymi, a kolejną znalazłam na dnie mamy szuflady. Nadaje im to wyjątkowy sentymentalny charakter. I każdą z nich bardzo lubię!
Mam dzisiaj dla Was mały bransoletkowy przegląd! Kilka moich własnych i kilka do zaopatrzenia się w przyszłości!

1. House of Mima, cena: 35zł
2. Decobazaar, cena: 220zł, projektant: Joccos Design
3. Vezzi, cena: 14,45zł
4. by Dziubeka, cena: 59zł
5. Iloko.pl, cena: 21,90zł
6. Me’Amoore, cena: 148zł
7. Decobazaar, cena: 89zł, projektant: Małgorzata Lachowska
8. by Dziubeka, cena: 52zł
9. Zalando, cena 779zł
10. Decobazaar, cena: 57zł, projektant: Barboleta
11. Vezzi, cena: 18,90zł
12. kate spade, cena: 78$

13. kate spade, cena: 178$
14. O la la, cena: 39,90zł
15. H&M, cena: 24.90zł
16. Me’Amoore, cena: 130zł
17. Vezzi, cena: 5,90zł
18. Zalando, cena: 269zł
19. Iloko.pl, cena: 16,90zł
20. Zalando, cena 1859zł
21. House of Mima, cena: 35zł
22. by Dziubeka, cena: 138zł
23. Vezzi, cena: 16,90zł
24. Decobazaar, cena: 36zł, projektant: Mikashka

Kokosowe Kuleczki Peelingujące

Lubicie Rafaello? Ja uwielbiam! Odkąd pojawiły się te małe białe cuda, jestem ich stałą fanką. Może więc i ciału zaserwować szczyptę kokosowej słodyczy? Zrobimy dzisiaj bardzo proste i wspaniale pachnące kokosowe kuleczki, które z jednej strony będą nam ciało masować, złuszczać i pobudzać krążenie, a z drugiej od razu odżywią i nawilżą skórę. 
Kuleczki są fragmentem materiału, który już w październiku ukaże się w Green Canoe. Jak tylko numer wyjdzie – dam Wam znać!

 Do wykonania kuleczek przygotujcie

  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 2 garście wiórków kokosowych
 Do tego przepisu wykorzystajcie najlepiej ten nierafinowany olej, który
intensywnie pachnie kokosem. Dostaniecie go nawet w hipermarketach, więc warto się rozejrzeć. Olej mieszamy, a właściwie ucieramy w miseczce z
wiórkami. Ma on stałą konsystencję, ale pod wpływem ciepła dłoni nieco się
rozpuści i dobrze połączy z wiórkami. Z masy kokosowej formujemy 3 kulki
wielkości jajka i odkładamy je w chłodne miejsce, aby stwardniały. 
Kule powinny
być przechowywane w temperaturze pokojowej. Wyjęte z lodówki byłyby za twarde
do użytku, a jeśli będzie zbyt ciepło mogą się zacząć roztapiać. Pod prysznicem
urywamy część kuli, rozdrabniamy w dłoniach i masujemy skórę. Jedna kula
powinna wystarczyć na całe ciało. Wiórki oczyszczą skórę, a olej od razu ją
odżywi i nawilży.

Deszczowe Love czyli wyniki + olejek na małe przeziębienia

Tak pochmurno i przygnębiająco za oknem, że wzięłam się za farbki, żeby ten deszcz nieco odczarować! Nastawiamy się więc na deszczczczowe LOVE i sprawdzamy, kto wygrał dwa ostatnie lili konkursy!!!

Zaczynamy od wrześniowego! Z kremikiem Neobio i Skin Blossom do wygrania! Nawet nie wiecie jak trudny był wybór, bo niektóre wyrażenia były po prostu genialne! Jaki jest Wasz wrzesień? To aromatyczne wieczorne wino, schyłek lata, początek rozjesiennienia, duuużo wrzosów, liści i grzybów, mgliste poranki, skakanie po kałużach, Mazury z nim, babie lato, kasztany, jarzębinowe korale, książka, świece i herbata. Jest nostalgiczny, oniryczno-rudolistny i eteryczny. Te ostatnie to moje ulubione słowa!
Wybrałam jednak odpowiedź, która łączy w sobie wszystko i sprawia, że w głowie pojawia się nagły ciepły pachnący obraz września w kolorach żółto-fioletowych! Szszszszsz…

Katarzyna Muller
szelest, wrzos, szarlotka

Gratuluję i poproszę o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl!

Drugi konkurs zabierał nas na chwilę do Afryki. W kosmetyczną podróż! Pamiętacie? Jak nie, to wpadajcie się ocieplić TUTAJ!

Baobabowe zestawy mini kosmetyków do stóp Martina Gebhardt wylosowały:
for love and wild heart
Barb Sab
Magdalena Fabritius
Anna Czarnecka
Gabriela Krzemińska

Również poproszę o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl!

Deszczowy post, deszczowe love, więc i deszczowy przepis!
Dziecię moje od początku września chodzi do naszego osiedlowego domu kultury do Akademii Malucha. Cztery godzinki dziennie – Róża się bawi, ja mam czas na pracę. Podoba jej się bardzo. Kiedy przychodzi godzina powrotu do domu, wszystkie dzieci lecą do swoim mam czy babć, a Róża mówi mi „papa” i leci dalej do zabawek. Wszyscy zatem dobrze na tym wychodzilibyśmy, gdyby nie fakt, że moje niechorujące zbytnio do tej pory dziecko, chodzi teraz zasmarkane i zakaszlane. Jak sobie z tym radzimy?
Staramy się wzmacniać jej odporność. Od podstaw – wietrzymy dom, często chodzimy na spacery, do „przedszkola” i w domku Mała dostaje do picia wodę z miodem i cytryną, często kupujemy i zajadamy się malinkami. Stacho zrobił swój specjalny cebulowy syropek na miodzie, który po troszeczku codziennie pijemy. Nie obyło się też niestety bez „zwykłego” syropku wykrztuśnego czy ibumka na noc.
W użycie codzienne weszły olejki eteryczne – lawendowy i eukaliptusowy. Najbardziej oczywiście ten pierwszy. Kropelka lawendy na zasmarkany nosek czy gardełko to już standard. Tak samo na wieczór na piżamkę, dla ukojenia. Na nosie jednego z ulubionych do spania misiów lądują dwie kropelki eukaliptusa. Dzięki temu unosi się on delikatnie w łóżeczku. 
Aby udrożnić górne drogi oddechowe stosujemy też bardzo prosty olejek – cztery łyżki oleju bazowego (np. ze słodkich migdałów, słonecznikowego czy z pestek winogron) mieszamy z 6 kropelkami olejku eukaliptusowego i 6 kropelkami olejku lawendowego. Taką mieszaniną masuję na wieczór plecki, klatkę piersiową i gardełko dziecka. Olejki pomagają jej wtedy oddychać, ułatwiają zasypianie i wybijają okropne bakterie.

I na szczęście do naszego „przedszkola” cały czas chodzimy!

Małpa moja 🙂

Facebook