KategorieNaturalna pielęgnacja

W roli głównej: Night Balm Rose WISE

Niby ma swoją polską nazwę – Naturalny Balsam Ochronny dla Suchej i Dojrzałej Skóry, ale Night Balm Rose podoba mi się znacznie bardziej! Poznajcie naszą dzisiejszą gwiazdę marki WISE!
Kosmetyk idealny bo bardzo uniwersalny!  Jest to w zasadzie mieszanina maseł i olejów, ale trzeba przyznać, że zmieszana w bardzo dobrych proporcjach. Na te chłody i szarugę, która nastała, sprawdzi się świetnie. A do czego służy?
W gruncie rzeczy ma to być krem stosowany na noc. Ratuje skórę i regeneruje ja na przekór centralnemu ogrzewaniu i ogromnej suchości w powietrzu. Ale to nie wszystko, bo spokojnie można go stosować jako balsam do ust, krem ochronny na mrozy, krem do rąk, do skórek. Upodobała go sobie też Różyczka. Jest bezpieczny i delikatny dla skóry dziecka.
To typowy tłuścioszek, który pozostawia tłustą warstwę. Ale tego właśnie po nim oczekujemy. Tej tłustości, która wchłania się powoli, która chroni i dodaje odżywczego kopa! Gwarantują nam go takie cuda natury jak olej ze słodkich migdałów, masło shea, masło kakaowe, olej z wiesiołka, który sama bardzo lubię i oliwa z oliwek.
Balsam pięknie, choć delikatnie pachnie różami. Jest to sprawka różanego absolutu. Tego najcudowniejszego z możliwych olejku, który subtelnie pielęgnuje skórę, poprawia jej kondycję, działa lekko antyseeptycznie i regulująco. Poleca się go szczególnie do skór wrażliwych i dojrzałych. A zapach… uwodzi! Ale to już wiecie, bo kosmetyki z wodą lub olejkiem różanym opisuję dosyć często 🙂
Kosmetyk ma bardzo małą pojemność – zamknięto go w szklanym słoiczku 15 ml. Nie myślcie jednak, że szybko się kończy! Dzięki temu, ze jest tak tłusty, na jeden raz wystarcza go bardzo mało.. Jest więc wydajny i praktyczny. Konsystencja w sam raz, nie twardnieje, łatwo się aplikuje.
Bardzo polecam – szczególnie cerom przesuszonym!

Z WISE Polska

Masła znane i nieznane czyli przegląd 15 maseł kosmetycznych

Jakiś czas temu robiłam zdjęcia masełek dla Blisko Natury. Była piękna, słoneczna jesień. Kolory wręcz onieśmielały. Była wieś, i las, i dziecko spało. I wtedy już sobie pomyślałam, że to będzie idealny materiał, na zaprezentowanie Wam całego tego bogactwa maseł.

Używacie maseł? Które to Wasze ulubione? W ciemno strzelam, że shea. Najbardziej popularne i cenione. Poza nim zapewne kakaowe. Coś więcej? Bo wybór jest szeroki i stale się poszerza! 

Poniżej 15 masełek znanych i nieznanych. A na pewno wartych poznania!

Od lewej, zawsze!

Co za wspaniałość – kojąca moc aloesu zaklęta w maśle! Niech Was tylko nazwa – masło aloesowe – nie zmyli, bo to wcale nie jest tak, że ten aloes tak mocno zbito w masło. Cytuję: powstaje w wyniku ekstrakcji aloesu przy użyciu frakcji tłuszczowej oleju kokosowego. Mamy tu więc jeszcze całkiem sporo oleju, który znam i lubię i używam od dawna. Masło nie ma zapachu, jest bielutkie. Rozsmarowuje się bez problemów, bardzo szybko wchłania i jakże cudownie koi!
Odkąd je pierwszy raz powąchałam, przepadłam! Uwielbiam masło kawowe! Jest genialnym kosmetykiem samo w sobie. Pachnie niczym świeżo zmielone ziarna, ma kolor cappuccino, doskonale rozpieszcza skórę i zmysły! To także mieszanka z olejem roślinnym, ale warta wszystkich pieniędzy! Po co sięgać po sztuczne aromaty, jak sama kawa tak wspaniale dodaje energii?
Masło cupuassu – jedno z mniej znanych, a jednocześnie ciekawszych maseł. Spokrewnione jest z masłem kakaowym, a swoją sławę zyskało dzięki wyjątkowo dużej zdolności absorpcji wody. Staje się idealne do intensywnego nawilżenia i odżywienia skóry odwodnionej i dojrzałej. Jest dosyć twarde, ale szybko się roztapia, a zapachem przypomina mi nieco korzenną alkoholową nalewkę.
Kolejne egzotyczne – masło murumuru. Przywędrowało do nas z Amazonii, a słynie ze swoich właściwości antybakteryjnych i przeciwzapalnych. Staje się więc leczniczym, regenerującym balsamem, który zapobiega i koi jednocześnie. Jest dosyć twarde, ale ekspresowo się rozsmarowuje i wchłania.

Dwa oblicza masła kakaowego – łupane, w kawałeczkach i w formie pastylek. Pytacie czasami, które wybrać. Cóż, to pierwsze jest bardziej naturalne, ale pastylki są stanowczo praktyczniejsze w przechowywaniu i tworzeniu kosmetyków. Masło kakaowe jest bardzo twarde, ale właśnie tą jego specyfikę często wykorzystuję w moich recepturach. Mocno odżywia, świetnie natłuszcza. Co fajne – ma lekki czekoladowy zapach.

 Jak sami widzicie, masło illipe jest twarde i łatwo się kruszy. Jest dosyć trudne do stosowania jako ostateczny produkt, ale ponoć uważane jest za najbardziej odżywcze z maseł. Przywędrowało do nas ze słonecznego Borneo i coraz częściej można o nim przeczytać czy usłyszeć.
Próbowaliście kiedyś orzechów makadamia? Cudowne są! Uwielbiam je! Masełko, które się robi z oleju makadamia jest miękkie, kremowe, gęste. Idealne do codziennego stosowania. No… może dodałabym jedynie jakiś zapach. Poleca się go do skóry wrażliwej. Jak sam olej!

Masło migdałowe nieco przypomina to z orzechów makadamia. Ma podobną gęstość, również nie pachnie, nie ma koloru. Podobnie też oddziałuje na skórę, przyjemnie ją wygładzając i nawilżając. Jest to kolejna mieszanka z olejem roślinnym, którą bez problemu od razu zaadoptujecie do celów pielęgnacyjnych.
Masło kokum – najtwardsze ze wszystkich! Niczym sztabka złota. Warto jednak się nie zniechęcać. To dobroć, która dotarła do nas z Indii. Pod wpływem ciepła zmiękcza się i wspaniale pielęgnuje skórę. Idealne do połączenia z olejami, bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminę E.
 Zielone! naprawdę! Delikatnie, ale ewidentnie zielone! Masełko oliwne słynie z tego, że genialnie regeneruje bardzo szorstką skórę i podrażnienia. I to ekspresowo! Powstało ze śródziemnomorskiej oliwy i oleju roślinnego, jest mięciutkie, gotowe do użytku. Zawiera w sobie wszystko to, co najlepszego daje nam sama oliwa.
Klasyk! Masło shea. Tutaj nierafinowane. Chyba nawet nie muszę pisać o tym cudzie rodem z Afryki, które chyba najdłużej towarzyszy nam w naszej naturalnej wędrówce. Bezpieczne, skuteczne, delikatne, ale mocno odżywcze i zmiękczające.

Kolejny typowy rozpieszczacz – masełko waniliowe! Zapach ma bardzo subtelny, ale z wyczuwalnym aromatem wanilii. Olej z wanilii zbito tu z olejem słonecznikowym, do konsystencji masła idealnego. Po raz kolejny – niechaj sztuczne zapachy schowają się w kąt, skoro takie cuda mamy z natury. Szczególnie polecam jako balsam do ust.
O maśle mango pierwszy raz usłyszałam w  kontekście zapobiegania rozstępom. Jest twarde, ale szybko mięknie. Jest tłuste i gęste. Doskonałe do zmiękczania bardzo suchej skóry lub np. skórek przy paznokciach. Bogaty skład zapewnia głębokie odżywienie, a delikatna tłusta warstwa na skórze ochroni ją przed zimą.

 

Na koniec największe dziwo – masło kombo! Wygląd niespecjalnie zachęca do używania, zapach tym tym bardziej. Warto jednak wiedzieć, że to cudo rodem z Ghany „ma silne działanie przeciwzapalne, przeciwalergiczne, przeciwgrzybiczne i antyseptyczne. Przynosi ulgę w bólach mięśni i stawów, powodowanych zarówno przez choroby układu ruchu jak i kontuzje sportowe i ból napiętych i zmęczonych mięśni. Przynosi ulgę skórze suchej, spękanej i łuszczącej się.”  Jeszcze nie mam pomysłu na jego wykorzystanie… Chyba tylko bezpośrednio na mężu 🙂

W roli głównej: Woda micelarna Phenomé

Do zakochania jeden krok! Choć… może już się zakochałam w naszej dzisiejszej gwieździe – Wodzie micelarnej Phenomé!

Lubię wody micelarne. Takie to cudo, pomiędzy mleczkiem a tonikiem. Tym razem z przyjemnością polecam Wam cudo najnowsze, marki, którą już zapewne świetnie znacie, bo i piszę o niej od czasu do czasu. Phenomé jeszcze mnie nie zawiodło. Są to kosmetyki warte swojej wysokiej ceny. Biorąc również pod uwagę fakt, że zazwyczaj mają naprawdę duże opakowania.
Tak mamy i tutaj – 200 ml płynu wystarcza na bardzo dużo. Praktyczna buteleczka z ciemnego plastiku, wyposażona jest w atomizer, który pozwala nam rozpryskiwacz przyjemną mgiełkę wprost na twarz. Uwielbiam to! Orzeźwienie idealne, zapach – boski, różany. Mam wrażenie, że woda osiada na skórze i w tej samej chwili ją koi. Ech…
Tak wspaniale wyczuć można tu zapach róż, bo nasz kosmetyk oparty jest właśnie na wodzie różanej. Ale nie tylko. Zacytuję ze strony (tak ładnie tam to opisano) – mamy tu wody roślinne: różaną, aloesową (dostarczają skórze niezbędnych witamin i minerałów), sok aloesowy (nawilża i chroni skórę), ekstrakt z zielonej herbaty (chroni przed wolnymi rodnikami, działa przeciwstarzeniowo, nawilża i odżywia, poprawia elastyczność skóry), ekstrakty: z papai, ananasa (wykazują właściwości nawilżające i kondycjonujące, pobudzają do regeneracji), a poza tym mamy też: wyciąg z nagietka i z kwiatów rumianku, ekstrakt z liści oczaru wirginijskiego, ekstrakt z grejpfruta i wyciąg z mięty pieprzowej.
Sami przyznajcie, że mieszanka cudowna. Tworzy naprawdę skuteczny, uniwersalny kosmetyk, który zmywa zanieczyszczenia, radzi sobie ładnie z makijażem, tonizuje, odświeża, wygładza, regeneruje i stymuluje. Czasami używam jej jak toniku, czasami do zmywania makijażu, kiedy indziej po prostu spryskuję twarz. Sięgam po nią, kiedy czuję, że zbyt długo siedziałam przed komputerem i skóra to czuje. Ot, taki zastrzyk energii dla cery.

I ten różany zapach… Kosmetyk stworzony dla mnie 🙂

Z Phenomé

Przepis na suchy olejek tonująco-nabłyszczający

Szaro i ponuro… Dzisiaj więc będziemy nadawać sobie nieco blasku i koloru! Ale delikatnie, subtelnie, kobieco. Będziemy pachnieć kusząco głębokim earl grey. Będziemy czuć się pewniej i piękniej! Dzisiaj, drogie panie, zrobimy suchy olejek tonujaco-nabłyszczający!

Nasze dzisiejsze cudo to olejek suchy – wchłania się błyskawicznie i nie pozostawia ani odrobiny tłustej warstwy. Efekt ten zawdzięczamy frakcjonowanemu olejowi kokosowemu – bezbarwnemu i bezzapachowemu. Do niego dodamy nieco odżywczego i regenerującego oleju makadamia i antyoksydacyjnej witaminy E. Nabłyszczanie zapewnia lśniąca mika czyli mineralny pigment w kolorze starego złota. Może on się na pierwszy rzut oka wydawać zbyt pomarańczowy, ale wierzcie mi – pomarańczowego efektu brak! Olejek doskonale i szybko się rozprowadza. Mika jedynie subtelnie tonuje odcień skóry, nadaje jej letniego blasku z bardzo delikatnym efektem błyszczenia. Dla mnie – idealnie! Nie nachalnie, nie bardzo zauważalnie, ale skóra się zmienia. Promienieje! Całość wieńczy ujmujący, dodający pozytywnej energii zapach bergamotki. Cudo!
Do wykonania olejku przygotujcie:
  • 4 części frakcjonowanego oleju kokosowego
  • 1 część oleju makadamia
  • 1 część (objętościowo) miki – pigmentu w kolorze starego złota
  • 1/10 części witaminy E
  • 1/5-1/3 części olejku bergamotkowego (ogólnie – tak, aby Wam zapach odpowiadał)
Moje składniki pochodzą dzisiaj z Blisko Natury i ZielonyKlub.pl.
Cóż… wszystko ze sobą dokładnie mieszamy! Olejku z bergamotki dodajcie tyle, żeby zapach nie był zbyt intensywny. Ja na moja mała buteleczkę dodałam 10 kropelek. Olejek nakładamy na ciała i delikatnie wmasowujemy. Ważne aby przed zastosowaniem, wstrząsnąć dobrze buteleczka – jest to naturalny produkt, mika będzie osiadać na dnie. Przechowujcie w suchym miejscu przez 2 miesiące.

PS Pamiętacie o warsztatach? Zapisaliście się już? 🙂

Rozwojowo-Kreatywny Warsztat Przedświąteczny – 29 listopada w Krakowie

Kochani, ogromnie się cieszę, mogąc zaprosić Was na wydarzenie, które organizuję razem z Edytą (EdytaZajac.pl). Nie wiem czy pamiętacie, ale kiedyś, dawno już, pisałam, że marzy mi się warsztat. Ale nie taki zwykły. Marzy mi się nowa jakoś warsztatów! Marzy mi się wspaniale, kreatywnie spędzony czas, który doda skrzydeł i sprawi, że w sercu zrobi się ciepło. Marzą mi się niespodzianki, dobry lunch, pachnąca rozgrzewająca herbata. Marzy mi się po prostu świetne babskie spotkanie!
Pragnę Was więc zaprosić na Rozwojowo-Kreatywny Warsztat Przedświąteczny! Na przekór aurze, już w duchu świątecznym! Poniżej szczegóły!
Rozwojowo-Kreatywny Warsztat Przedświąteczny
Twój dzień, Twoja pasja, Twój sukces
– projekt sukces & naturalna pielęgnacja –

29.11.2014

Będzie pachnąco,
kolorowo, inspirująco, motywująco i…. pysznie!
Będzie przyjaźnie,
ciepło i wesoło!
Będą prezenty i
niespodzianki!
Odkryjesz w sobie
pasje i możliwości, a my pokażemy Ci jak je realizować!
Ogromna dawka
energii, emocji, wiary w siebie i radości tworzenia gwarantowana!
Sprawimy, że
wyjdziesz uskrzydlona!
Zapraszają
Edyta z EdytaZajac.pl
i Ada z LiliNaturalna.com
W
programie

  • Zaczynamy od prezentów i niespodzianek (szczegóły wkrótce!)
  • Projekt Sukces – mocna dawka inspiracji, dzięki której ruszysz w stronę sukcesu. Spędź 3 godziny motywując się i tworząc konkretny plan na wymarzoną przyszłość: 
    • Poznaj kilka niezawodnych sposobów na życie w zgodzie ze swoją największą pasją 
    • Dowiedz się, w jaki sposób zadbać o swój wizerunek – dostaniesz kilka trików, które błyskawicznie wpłyną na Twoją reputację i otworzą Ci drogę do sukcesu 
    • Rozpocznij proces zmian – sprawdź, jakie sposoby mogą pomóc Ci w realizacji Twoich wielkich marzeń niemal od razu mimo trudności, które możesz zauważać w swoim życiu 
    • Zainspiruj się do stworzenia odważnych postanowień na nowy rok, które będą zrealizowane
  • Lunch – pyszny, zdrowy, kolorowy wraz z aromatycznym bufetem herbacianym
  • Dermokonsultacje Sylveco wraz z podarunkami dostosowanymi do potrzeb cery
  • Warsztat tworzenia kosmetyków naturalnych – idealnych na co dzień i na świąteczny prezent!
    • Zaczynamy od aromatycznych, odżywczych balsamów na ciepło czyli świec do masażu w dzbanuszkach 
    • Pełne szaleństwo zapachów i kolorów zamkniemy w kąpielowej soli z Morza Martwego 
    • Zdradzę sekret świątecznych babeczek musujących! Zrobisz jedną według tajemnego przepisu, a drugą całkowicie Twoją! 
    • Dodamy energii Twojej cerze przez bogate aroma-serum olejowe w jednej z dwóch wersji – odmładzającej lub regulującej 
    • Ogrom przyjemności i pielęgnacji zapewni świąteczny cytrusowo-korzenny peeling do ciała 
    • Poza tym – poznasz podstawy kosmetyki naturalnej i aromaterapii, sposób na wykorzystanie najprostszych codziennych produktów pielęgnacji, konkretne przepisy i
      porady. Zainspirujesz się i rozpoczniesz nową przygodę!
    • Dowiesz
      się, jak naturalnie zwalczać stres, senność, wypalenie, jak wzmocnić
      odporność, jak radzić sobie z jesienną aurą i infekcjami, jak się
      zrelaksować i ukoić nerwy!
    • Wszystkie
      wykonane kosmetyki zabierzesz ze sobą do domu!
Godziny (wstępnie)
10:00 – 10:20 – Przywitanie, poznawanie, prezenty i
niespodzianki
10:20 – 13:20 – Warsztat Projekt Sukces
13:20 – 14:20 – Lunch i dermokonsultacje Sylveco
14:20 – 17:20 – Warsztaty kosmetyki naturalnej
Oferujemy
  • dobrą
    zabawę w przyjaznym gronie
  • nowe,
    inspirujące znajomości i kontakty
  • ogromną
    dawkę pozytywnej energii
  • dwa
    wartościowe warsztaty
  • ucztę
    smaków:
    • pyszny
      lunch witalny pachnący domowych chlebem
    • bufet
      herbaciany
    • coś
      niecoś do podgryzania w trakcie warsztatu
  • dermokonsultacje
    marki Sylveco
  • już-prawie-świąteczne
    prezenty!
  • dla
    chętnych – sesja treningowa z Edytą Zając po skończonym warsztacie lub w
    późniejszym terminie -50%
Warsztaty prowadzą:
Edyta Zając
Psycholog, trener kompetencji osobistych i społecznych, life
designer z wielką potrzebą przelewania myśli na blogowy 'papier’. A do tego
żona i podwójna mama. Jak sama mówi, odgrywa w swoim życiu wiele ról: „jestem
mamą, żoną, psychologiem, autorem. Każda z nich kręci się wokół jednej życiowej
misji: chcę rozumieć ludzi, otwierać się na ich potrzeby i wspierać ich w rozwoju
i poszukiwaniu szczęścia. Mocno cenię sobie troskę o innych przy jednoczesnym
dbaniu o siebie. Wierzę w to, że każdy z nas może radośnie realizować siebie,
nie zapominając o dobrym słowie, uprzejmości, oddaniu innym ludziom. Kto wie,
jak piękne rzeczy zrobimy, skupiając się na przekazywaniu ciepła, tworzeniu
miłej atmosfery i pielęgnowaniu więzi? Wartości, którym oddaję moją pracę to
wiedza, życzliwość, umiłowanie piękna i ulepszanie życia.”
Adriana
Sadkiewicz
.
Z
wykształcenia geograf i marketingowiec. Wyspecjalizowana w usługach
turystyki zdrowotnej i wellness & SPA. Pracowała w konsultingu
SPA & wellness oraz bezpośrednio w hotelach SPA w Polsce
i za granicą, dzięki czemu nie obca jest jej profesjonalna kosmetyka
pielęgnacyjna. Pasjonatka kosmetyki naturalnej. Od kilku lat prowadzi autorskie
warsztaty (m.in. podczas festiwali PROGRESSteron, w Meli-Melo Akademii Rozwoju
Kobiet, z Pracownią Poskrzydła oraz dla licznych firm i instytucji), a także
redaguje artykuły do prasy i portali kobiecych. Z powodzeniem prowadzi
inspirujący blog o tematyce kosmetyki naturalnej LiliNaturalna.com. Przez dwa
lata właścicielka sklepu z kosmetykami naturalnymi Lili Natura.pl. Tworzy
przepisy, planuje manufakturę, gromadzi społeczność.
 Sponsorzy!
 Znana Wam marka kosmetyków, które sama bardzo lubię, pełnych naturalnego dobra – Sylveco.
http://sylveco.pl/
Sklep z najlepszymi, naturalnymi masłami i olejami – Blisko Natury.
I oczywiście – najpiękniejsza biżuteria Lili in the Garden!
www.liligarden.pl
Wspaniałe pachnące naturalne świece Green Dragonfy!

Najpyszniejsze desery w świecie przygotuje Candy Company!
W menu:

  • mini babeczki z wiśniami i kremem marcepanowym,
  • nasza specjalność brownie cake pops
  • piernikowy popcorn w paczuszkach
  • świąteczny wieniec z żurawinami
  • cookie pops z cynamonowym nadzieniem


Ręcznie robione naturalne mydełka Veggie Bubbles!

Spełniają kosmetyczne marzenia – Craft’n Beauty!

Sklep z naturalnymi kosmetykami, stworzony z pasji – ECOfanaberia.pl

O niesamowitą oprawę dekoracyjną i urocze opakowania zadba 50th Avenue!

Tworzy najpiękniejsze ptaszki na świecie – Wróblewna!

Ecolore® – marka kosmetyków mineralnych do makijażu,
która powstała abyś mogła cieszyć się czystym i naturalnym pięknem bez
kompromisów.

Świeże kosmetyki Uoga Uoga z drogerii Plants For Beauty!

Zapisy
Koszt warsztatów: 299zł/os.
Miejsce: Kraków, Meli-Melo Akademia Rozwoju Osobistego Kobiet, ul. Krowoderska 68/3
www.meli-melo.pl
Zapisy
przyjmujemy mailowo na adres lilinatura@lilinatura.pl. Ilość miejsc
ograniczona. Zapisy zamykamy 22 listopada.
Rezerwacja
miejsca następuje po wpłacie całej kwoty na konto: 49 1140 2004 0000 3402 6210
8514 Stanisław Sadkiewicz (w tytule prosimy wpisać imię i nazwisko uczestnika
oraz słowo: warsztaty)
Przy
zapisach daj nam znać czy
  • chciałabyś stworzyć
    aroma-serum
    • odmładzające (polecane od
      25 roku życia, indywidualnie dopasowane aromaterapeutycznie do Twojej
      cery)
    • czy regulujące (dla cer
      mieszanych, problematycznych, tłustych)
  • jesteś wegetarianką?
  • wolisz srebro czy srebro
    pozłacane?
Jesteś
spoza Krakowa?
Wpadnij na weekend! Spędź wspaniale czas w pięknym mieście!
Podaruj sobie inspirujące chwile! Warto? Warto! Z przyjemnością pomożemy w
znalezieniu noclegu!
Zastrzegamy
sobie prawo do odwołania warsztatów najpóźniej do 25 listopada.
Masz
firmę?
Podaruj swoim pracownicom wyjątkowy prezent motywacyjny – voucher na
warsztaty! Wystawiamy faktury VAT.
Wszelkie
pytania
prosimy kierować do Ady – lilinatura@lilinatura.pl, tel. 608 334161
lub Edyty – kontakt@edytazajac.pl, tel. 511 721 438
Zapraszam też na stronę wydarzenia na Facebooku – TUTAJ! Będziemy tam dodawać aktualności i więcej informacji o naszych niespodziankach!

W roli głównej: Mleczko samoopalające Green People

Macie może jeszcze ten piękny słoneczny powakacyjny odcień skóry? Jeśli tak, to zazdroszczę! Ja w tym roku lato skończyłam prawie równie blada jak rozpoczęłam. W zasadzie nie lubię opalania, chyba, że podczas wyjazdu nad jakąś miłą wodę, a w tym roku niestety nie było nam to dane. Co robić? Albo zaakceptować swoją bladość, albo sięgnąć po naszą dzisiejszą gwiazdę Mleczko samoopalające Green People.

Nie da się ukryć, że jest to jakieś wyjście dla wszystkich zbyt bladych. Cóż… pomimo tego, że nie lubię opalania, lubię mieć opaloną skórę. Jeśli więc już sięgam po coś, co zastąpi mi ciepłe promienie (choć bardzo zwodnicze) słońca, musi to być bezpieczne, ekologiczne i łagodne. Tutaj mamy 89% organicznych składników i uznaną w świecie ekokosmetyków markę. Producent informuje, że mleczko „jest bezpieczne także dla osób ze skłonnościami do egzemy i łuszczycy”. Przekonałam się!
Jak to działa? Cytuję: „mleczko zawiera DHA otrzymywany z cukru, reaguje z aminokwasami
znajdującymi się w zewnętrznej warstwie skóry, tworząc brązowe pigmenty. Pomaga uzyskać zdrową, naturalnie wyglądającą opaleniznę bez szkodliwej ekspozycji na słońce.” Warto też dodać, że uzupełniono go w liczne pielęgnujące oleje, ekstrakty i w mój ulubiony – aloes!
Ale co z ta opalenizną? Rzeczywiście widać ją już następnego dnia po wieczornej aplikacji. Mleczko wystarczy rozsmarować na skórze, jak tradycyjny lotion. Nazajutrz – cuda! Zmieniliśmy kolor. Uprzedzam od razu i niestety, że nie jest to taki kolor, jaki daje prawdziwe słońce. Mam wrażenie, że bardziej wpada w pomarańczowy. Pomimo tego warto, bo różnica jest znaczna i to na plus. Mleczko jest więc bardzo łatwe w użytkowaniu, nie pozostawia smug ani plam.
Ma jednak swoje minusy. I to dosyć znaczne. Zacznę od informacji na opakowaniu „great aroma”. Cóż, wspaniały zapach to to nie jest. Jest wręcz nieprzyjemny, choć wiem, że to kwestia gustu. Tworzą go trzy olejki eteryczne – z drzewa sandałowego, wetiweru i geranium. Znam te zapachy i sama nigdy bym ich nie połączyła. Co najgorsze – aromat jest dosyć intensywny i widocznie przeszkadza mi w używaniu kosmetyku.
Za kolejny minus uważam lekko pomarańczowy osad na skórze. Nie jestem pewna czy to pozostałości niewchłoniętego balsamu czy naskórek, który zmienił kolor. Ewidentnie, kiedy zadrapię skórę na nodze, mam go widocznego pod paznokciami. I bardzo mi się to nie podoba. Barwi też nieco piżamy… Rozwiązaniem są częste peelingi, które dodatkowo wzmocnią działanie mleczka i pozwolą substancjom w nich zawartym na lepszą penetrację.
Ogromną zaletą jest opakowanie mleczka. Odpowiednio duże (200ml), jest proste, estetyczne, a co najistotniejsze, bardzo praktyczne. W prosty sposób i bez wielkiego wysiłku naciska się pompkę nawet wtedy, gdy jesteśmy w trakcie smarowania i obie ręce są tłustawe. 
Jest to produkt bardzo wydajny – wystarczy niewielka ilość na całe ciało! A samą „kurację”należy powtarzać co kilka dni. Wystarcza więc na bardzo długo. W takim kontekście, wydatek wcale nie jest aż taki duży (92zł).
Polecam mleczko! Bo choć ma swoje wady, najważniejsze dla mnie jest to, że działa – sprawia, że skóra w końcu wygląda na opaloną!
Mleczko z i-apteka.pl
Facebook