KategorieNaturalna pielęgnacja

W roli głównej: Woda micelarna Phenomé

Do zakochania jeden krok! Choć… może już się zakochałam w naszej dzisiejszej gwieździe – Wodzie micelarnej Phenomé!

Lubię wody micelarne. Takie to cudo, pomiędzy mleczkiem a tonikiem. Tym razem z przyjemnością polecam Wam cudo najnowsze, marki, którą już zapewne świetnie znacie, bo i piszę o niej od czasu do czasu. Phenomé jeszcze mnie nie zawiodło. Są to kosmetyki warte swojej wysokiej ceny. Biorąc również pod uwagę fakt, że zazwyczaj mają naprawdę duże opakowania.
Tak mamy i tutaj – 200 ml płynu wystarcza na bardzo dużo. Praktyczna buteleczka z ciemnego plastiku, wyposażona jest w atomizer, który pozwala nam rozpryskiwacz przyjemną mgiełkę wprost na twarz. Uwielbiam to! Orzeźwienie idealne, zapach – boski, różany. Mam wrażenie, że woda osiada na skórze i w tej samej chwili ją koi. Ech…
Tak wspaniale wyczuć można tu zapach róż, bo nasz kosmetyk oparty jest właśnie na wodzie różanej. Ale nie tylko. Zacytuję ze strony (tak ładnie tam to opisano) – mamy tu wody roślinne: różaną, aloesową (dostarczają skórze niezbędnych witamin i minerałów), sok aloesowy (nawilża i chroni skórę), ekstrakt z zielonej herbaty (chroni przed wolnymi rodnikami, działa przeciwstarzeniowo, nawilża i odżywia, poprawia elastyczność skóry), ekstrakty: z papai, ananasa (wykazują właściwości nawilżające i kondycjonujące, pobudzają do regeneracji), a poza tym mamy też: wyciąg z nagietka i z kwiatów rumianku, ekstrakt z liści oczaru wirginijskiego, ekstrakt z grejpfruta i wyciąg z mięty pieprzowej.
Sami przyznajcie, że mieszanka cudowna. Tworzy naprawdę skuteczny, uniwersalny kosmetyk, który zmywa zanieczyszczenia, radzi sobie ładnie z makijażem, tonizuje, odświeża, wygładza, regeneruje i stymuluje. Czasami używam jej jak toniku, czasami do zmywania makijażu, kiedy indziej po prostu spryskuję twarz. Sięgam po nią, kiedy czuję, że zbyt długo siedziałam przed komputerem i skóra to czuje. Ot, taki zastrzyk energii dla cery.

I ten różany zapach… Kosmetyk stworzony dla mnie 🙂

Z Phenomé

Przepis na suchy olejek tonująco-nabłyszczający

Szaro i ponuro… Dzisiaj więc będziemy nadawać sobie nieco blasku i koloru! Ale delikatnie, subtelnie, kobieco. Będziemy pachnieć kusząco głębokim earl grey. Będziemy czuć się pewniej i piękniej! Dzisiaj, drogie panie, zrobimy suchy olejek tonujaco-nabłyszczający!

Nasze dzisiejsze cudo to olejek suchy – wchłania się błyskawicznie i nie pozostawia ani odrobiny tłustej warstwy. Efekt ten zawdzięczamy frakcjonowanemu olejowi kokosowemu – bezbarwnemu i bezzapachowemu. Do niego dodamy nieco odżywczego i regenerującego oleju makadamia i antyoksydacyjnej witaminy E. Nabłyszczanie zapewnia lśniąca mika czyli mineralny pigment w kolorze starego złota. Może on się na pierwszy rzut oka wydawać zbyt pomarańczowy, ale wierzcie mi – pomarańczowego efektu brak! Olejek doskonale i szybko się rozprowadza. Mika jedynie subtelnie tonuje odcień skóry, nadaje jej letniego blasku z bardzo delikatnym efektem błyszczenia. Dla mnie – idealnie! Nie nachalnie, nie bardzo zauważalnie, ale skóra się zmienia. Promienieje! Całość wieńczy ujmujący, dodający pozytywnej energii zapach bergamotki. Cudo!
Do wykonania olejku przygotujcie:
  • 4 części frakcjonowanego oleju kokosowego
  • 1 część oleju makadamia
  • 1 część (objętościowo) miki – pigmentu w kolorze starego złota
  • 1/10 części witaminy E
  • 1/5-1/3 części olejku bergamotkowego (ogólnie – tak, aby Wam zapach odpowiadał)
Moje składniki pochodzą dzisiaj z Blisko Natury i ZielonyKlub.pl.
Cóż… wszystko ze sobą dokładnie mieszamy! Olejku z bergamotki dodajcie tyle, żeby zapach nie był zbyt intensywny. Ja na moja mała buteleczkę dodałam 10 kropelek. Olejek nakładamy na ciała i delikatnie wmasowujemy. Ważne aby przed zastosowaniem, wstrząsnąć dobrze buteleczka – jest to naturalny produkt, mika będzie osiadać na dnie. Przechowujcie w suchym miejscu przez 2 miesiące.

PS Pamiętacie o warsztatach? Zapisaliście się już? 🙂

Rozwojowo-Kreatywny Warsztat Przedświąteczny – 29 listopada w Krakowie

Kochani, ogromnie się cieszę, mogąc zaprosić Was na wydarzenie, które organizuję razem z Edytą (EdytaZajac.pl). Nie wiem czy pamiętacie, ale kiedyś, dawno już, pisałam, że marzy mi się warsztat. Ale nie taki zwykły. Marzy mi się nowa jakoś warsztatów! Marzy mi się wspaniale, kreatywnie spędzony czas, który doda skrzydeł i sprawi, że w sercu zrobi się ciepło. Marzą mi się niespodzianki, dobry lunch, pachnąca rozgrzewająca herbata. Marzy mi się po prostu świetne babskie spotkanie!
Pragnę Was więc zaprosić na Rozwojowo-Kreatywny Warsztat Przedświąteczny! Na przekór aurze, już w duchu świątecznym! Poniżej szczegóły!
Rozwojowo-Kreatywny Warsztat Przedświąteczny
Twój dzień, Twoja pasja, Twój sukces
– projekt sukces & naturalna pielęgnacja –

29.11.2014

Będzie pachnąco,
kolorowo, inspirująco, motywująco i…. pysznie!
Będzie przyjaźnie,
ciepło i wesoło!
Będą prezenty i
niespodzianki!
Odkryjesz w sobie
pasje i możliwości, a my pokażemy Ci jak je realizować!
Ogromna dawka
energii, emocji, wiary w siebie i radości tworzenia gwarantowana!
Sprawimy, że
wyjdziesz uskrzydlona!
Zapraszają
Edyta z EdytaZajac.pl
i Ada z LiliNaturalna.com
W
programie

  • Zaczynamy od prezentów i niespodzianek (szczegóły wkrótce!)
  • Projekt Sukces – mocna dawka inspiracji, dzięki której ruszysz w stronę sukcesu. Spędź 3 godziny motywując się i tworząc konkretny plan na wymarzoną przyszłość: 
    • Poznaj kilka niezawodnych sposobów na życie w zgodzie ze swoją największą pasją 
    • Dowiedz się, w jaki sposób zadbać o swój wizerunek – dostaniesz kilka trików, które błyskawicznie wpłyną na Twoją reputację i otworzą Ci drogę do sukcesu 
    • Rozpocznij proces zmian – sprawdź, jakie sposoby mogą pomóc Ci w realizacji Twoich wielkich marzeń niemal od razu mimo trudności, które możesz zauważać w swoim życiu 
    • Zainspiruj się do stworzenia odważnych postanowień na nowy rok, które będą zrealizowane
  • Lunch – pyszny, zdrowy, kolorowy wraz z aromatycznym bufetem herbacianym
  • Dermokonsultacje Sylveco wraz z podarunkami dostosowanymi do potrzeb cery
  • Warsztat tworzenia kosmetyków naturalnych – idealnych na co dzień i na świąteczny prezent!
    • Zaczynamy od aromatycznych, odżywczych balsamów na ciepło czyli świec do masażu w dzbanuszkach 
    • Pełne szaleństwo zapachów i kolorów zamkniemy w kąpielowej soli z Morza Martwego 
    • Zdradzę sekret świątecznych babeczek musujących! Zrobisz jedną według tajemnego przepisu, a drugą całkowicie Twoją! 
    • Dodamy energii Twojej cerze przez bogate aroma-serum olejowe w jednej z dwóch wersji – odmładzającej lub regulującej 
    • Ogrom przyjemności i pielęgnacji zapewni świąteczny cytrusowo-korzenny peeling do ciała 
    • Poza tym – poznasz podstawy kosmetyki naturalnej i aromaterapii, sposób na wykorzystanie najprostszych codziennych produktów pielęgnacji, konkretne przepisy i
      porady. Zainspirujesz się i rozpoczniesz nową przygodę!
    • Dowiesz
      się, jak naturalnie zwalczać stres, senność, wypalenie, jak wzmocnić
      odporność, jak radzić sobie z jesienną aurą i infekcjami, jak się
      zrelaksować i ukoić nerwy!
    • Wszystkie
      wykonane kosmetyki zabierzesz ze sobą do domu!
Godziny (wstępnie)
10:00 – 10:20 – Przywitanie, poznawanie, prezenty i
niespodzianki
10:20 – 13:20 – Warsztat Projekt Sukces
13:20 – 14:20 – Lunch i dermokonsultacje Sylveco
14:20 – 17:20 – Warsztaty kosmetyki naturalnej
Oferujemy
  • dobrą
    zabawę w przyjaznym gronie
  • nowe,
    inspirujące znajomości i kontakty
  • ogromną
    dawkę pozytywnej energii
  • dwa
    wartościowe warsztaty
  • ucztę
    smaków:
    • pyszny
      lunch witalny pachnący domowych chlebem
    • bufet
      herbaciany
    • coś
      niecoś do podgryzania w trakcie warsztatu
  • dermokonsultacje
    marki Sylveco
  • już-prawie-świąteczne
    prezenty!
  • dla
    chętnych – sesja treningowa z Edytą Zając po skończonym warsztacie lub w
    późniejszym terminie -50%
Warsztaty prowadzą:
Edyta Zając
Psycholog, trener kompetencji osobistych i społecznych, life
designer z wielką potrzebą przelewania myśli na blogowy 'papier’. A do tego
żona i podwójna mama. Jak sama mówi, odgrywa w swoim życiu wiele ról: „jestem
mamą, żoną, psychologiem, autorem. Każda z nich kręci się wokół jednej życiowej
misji: chcę rozumieć ludzi, otwierać się na ich potrzeby i wspierać ich w rozwoju
i poszukiwaniu szczęścia. Mocno cenię sobie troskę o innych przy jednoczesnym
dbaniu o siebie. Wierzę w to, że każdy z nas może radośnie realizować siebie,
nie zapominając o dobrym słowie, uprzejmości, oddaniu innym ludziom. Kto wie,
jak piękne rzeczy zrobimy, skupiając się na przekazywaniu ciepła, tworzeniu
miłej atmosfery i pielęgnowaniu więzi? Wartości, którym oddaję moją pracę to
wiedza, życzliwość, umiłowanie piękna i ulepszanie życia.”
Adriana
Sadkiewicz
.
Z
wykształcenia geograf i marketingowiec. Wyspecjalizowana w usługach
turystyki zdrowotnej i wellness & SPA. Pracowała w konsultingu
SPA & wellness oraz bezpośrednio w hotelach SPA w Polsce
i za granicą, dzięki czemu nie obca jest jej profesjonalna kosmetyka
pielęgnacyjna. Pasjonatka kosmetyki naturalnej. Od kilku lat prowadzi autorskie
warsztaty (m.in. podczas festiwali PROGRESSteron, w Meli-Melo Akademii Rozwoju
Kobiet, z Pracownią Poskrzydła oraz dla licznych firm i instytucji), a także
redaguje artykuły do prasy i portali kobiecych. Z powodzeniem prowadzi
inspirujący blog o tematyce kosmetyki naturalnej LiliNaturalna.com. Przez dwa
lata właścicielka sklepu z kosmetykami naturalnymi Lili Natura.pl. Tworzy
przepisy, planuje manufakturę, gromadzi społeczność.
 Sponsorzy!
 Znana Wam marka kosmetyków, które sama bardzo lubię, pełnych naturalnego dobra – Sylveco.
http://sylveco.pl/
Sklep z najlepszymi, naturalnymi masłami i olejami – Blisko Natury.
I oczywiście – najpiękniejsza biżuteria Lili in the Garden!
www.liligarden.pl
Wspaniałe pachnące naturalne świece Green Dragonfy!

Najpyszniejsze desery w świecie przygotuje Candy Company!
W menu:

  • mini babeczki z wiśniami i kremem marcepanowym,
  • nasza specjalność brownie cake pops
  • piernikowy popcorn w paczuszkach
  • świąteczny wieniec z żurawinami
  • cookie pops z cynamonowym nadzieniem


Ręcznie robione naturalne mydełka Veggie Bubbles!

Spełniają kosmetyczne marzenia – Craft’n Beauty!

Sklep z naturalnymi kosmetykami, stworzony z pasji – ECOfanaberia.pl

O niesamowitą oprawę dekoracyjną i urocze opakowania zadba 50th Avenue!

Tworzy najpiękniejsze ptaszki na świecie – Wróblewna!

Ecolore® – marka kosmetyków mineralnych do makijażu,
która powstała abyś mogła cieszyć się czystym i naturalnym pięknem bez
kompromisów.

Świeże kosmetyki Uoga Uoga z drogerii Plants For Beauty!

Zapisy
Koszt warsztatów: 299zł/os.
Miejsce: Kraków, Meli-Melo Akademia Rozwoju Osobistego Kobiet, ul. Krowoderska 68/3
www.meli-melo.pl
Zapisy
przyjmujemy mailowo na adres lilinatura@lilinatura.pl. Ilość miejsc
ograniczona. Zapisy zamykamy 22 listopada.
Rezerwacja
miejsca następuje po wpłacie całej kwoty na konto: 49 1140 2004 0000 3402 6210
8514 Stanisław Sadkiewicz (w tytule prosimy wpisać imię i nazwisko uczestnika
oraz słowo: warsztaty)
Przy
zapisach daj nam znać czy
  • chciałabyś stworzyć
    aroma-serum
    • odmładzające (polecane od
      25 roku życia, indywidualnie dopasowane aromaterapeutycznie do Twojej
      cery)
    • czy regulujące (dla cer
      mieszanych, problematycznych, tłustych)
  • jesteś wegetarianką?
  • wolisz srebro czy srebro
    pozłacane?
Jesteś
spoza Krakowa?
Wpadnij na weekend! Spędź wspaniale czas w pięknym mieście!
Podaruj sobie inspirujące chwile! Warto? Warto! Z przyjemnością pomożemy w
znalezieniu noclegu!
Zastrzegamy
sobie prawo do odwołania warsztatów najpóźniej do 25 listopada.
Masz
firmę?
Podaruj swoim pracownicom wyjątkowy prezent motywacyjny – voucher na
warsztaty! Wystawiamy faktury VAT.
Wszelkie
pytania
prosimy kierować do Ady – lilinatura@lilinatura.pl, tel. 608 334161
lub Edyty – kontakt@edytazajac.pl, tel. 511 721 438
Zapraszam też na stronę wydarzenia na Facebooku – TUTAJ! Będziemy tam dodawać aktualności i więcej informacji o naszych niespodziankach!

W roli głównej: Mleczko samoopalające Green People

Macie może jeszcze ten piękny słoneczny powakacyjny odcień skóry? Jeśli tak, to zazdroszczę! Ja w tym roku lato skończyłam prawie równie blada jak rozpoczęłam. W zasadzie nie lubię opalania, chyba, że podczas wyjazdu nad jakąś miłą wodę, a w tym roku niestety nie było nam to dane. Co robić? Albo zaakceptować swoją bladość, albo sięgnąć po naszą dzisiejszą gwiazdę Mleczko samoopalające Green People.

Nie da się ukryć, że jest to jakieś wyjście dla wszystkich zbyt bladych. Cóż… pomimo tego, że nie lubię opalania, lubię mieć opaloną skórę. Jeśli więc już sięgam po coś, co zastąpi mi ciepłe promienie (choć bardzo zwodnicze) słońca, musi to być bezpieczne, ekologiczne i łagodne. Tutaj mamy 89% organicznych składników i uznaną w świecie ekokosmetyków markę. Producent informuje, że mleczko „jest bezpieczne także dla osób ze skłonnościami do egzemy i łuszczycy”. Przekonałam się!
Jak to działa? Cytuję: „mleczko zawiera DHA otrzymywany z cukru, reaguje z aminokwasami
znajdującymi się w zewnętrznej warstwie skóry, tworząc brązowe pigmenty. Pomaga uzyskać zdrową, naturalnie wyglądającą opaleniznę bez szkodliwej ekspozycji na słońce.” Warto też dodać, że uzupełniono go w liczne pielęgnujące oleje, ekstrakty i w mój ulubiony – aloes!
Ale co z ta opalenizną? Rzeczywiście widać ją już następnego dnia po wieczornej aplikacji. Mleczko wystarczy rozsmarować na skórze, jak tradycyjny lotion. Nazajutrz – cuda! Zmieniliśmy kolor. Uprzedzam od razu i niestety, że nie jest to taki kolor, jaki daje prawdziwe słońce. Mam wrażenie, że bardziej wpada w pomarańczowy. Pomimo tego warto, bo różnica jest znaczna i to na plus. Mleczko jest więc bardzo łatwe w użytkowaniu, nie pozostawia smug ani plam.
Ma jednak swoje minusy. I to dosyć znaczne. Zacznę od informacji na opakowaniu „great aroma”. Cóż, wspaniały zapach to to nie jest. Jest wręcz nieprzyjemny, choć wiem, że to kwestia gustu. Tworzą go trzy olejki eteryczne – z drzewa sandałowego, wetiweru i geranium. Znam te zapachy i sama nigdy bym ich nie połączyła. Co najgorsze – aromat jest dosyć intensywny i widocznie przeszkadza mi w używaniu kosmetyku.
Za kolejny minus uważam lekko pomarańczowy osad na skórze. Nie jestem pewna czy to pozostałości niewchłoniętego balsamu czy naskórek, który zmienił kolor. Ewidentnie, kiedy zadrapię skórę na nodze, mam go widocznego pod paznokciami. I bardzo mi się to nie podoba. Barwi też nieco piżamy… Rozwiązaniem są częste peelingi, które dodatkowo wzmocnią działanie mleczka i pozwolą substancjom w nich zawartym na lepszą penetrację.
Ogromną zaletą jest opakowanie mleczka. Odpowiednio duże (200ml), jest proste, estetyczne, a co najistotniejsze, bardzo praktyczne. W prosty sposób i bez wielkiego wysiłku naciska się pompkę nawet wtedy, gdy jesteśmy w trakcie smarowania i obie ręce są tłustawe. 
Jest to produkt bardzo wydajny – wystarczy niewielka ilość na całe ciało! A samą „kurację”należy powtarzać co kilka dni. Wystarcza więc na bardzo długo. W takim kontekście, wydatek wcale nie jest aż taki duży (92zł).
Polecam mleczko! Bo choć ma swoje wady, najważniejsze dla mnie jest to, że działa – sprawia, że skóra w końcu wygląda na opaloną!
Mleczko z i-apteka.pl

Wish list kosmetyczno-jesienny

Takie jesienne zachciewajki! Tak… one stanowczo mogą poprawić humor szarą, zimną i deszczową porą!
Cóż tam więc mi siedzi w głowie! Sami zobaczcie:
1. Nowości Sylveco – peelingi z korundem. Z chęcią wypróbowałabym ten ze skrzypem polnym do cery mieszanej – normalizujący, regenerujący, dotleniający. Sylveco, cena: 18,95zł
2. Kokos znany jest ze swych właściwości pielęgnujących włosy. Jeśli do tego dodamy nieco ajurwedyjskiej mocy rodem z Indii, efekt może być świetny. Kokosowa terapia włosów, Orientana, cena: 22zł
3. Ponoć znane i lubiane za wielką wodą – kosmetyki Avalon Organics. Przydałoby mi się Serum z witaminą C. „Wyrównuje kolor skóry i usuwa widoczne ślady fotostarzenia. Cera
jest gładsza, miększa i promienna. Usuwa plamy i przebarwienia.” No właśnie 🙂 Iwos, cena: 67,90zł
4. Dla mnie nowość – szampon Bio Plasis do włosów przetłuszczających się. Zaciekawiło mnie to: „unikalny składnik – olej mastyksowy, pozyskany z balsamu drzewa Pistacia lentiscus z greckiej wyspy Chios, działa przeciwbakteryjnie i przeciwstarzeniowo”. BioEkoDrogeria, cena: 36,99zł
5. O marce Organic Surge słyszałam już kilka razy dobre opinie. Przyznam bez bicia – trafiła na listę, bo bardzo spodobały mi się opakowania! Do wypróbowania Peeling do twarzy z rozmarynem, cytryną, gingko biloba, rumiankiem i olejem migdałowym. Brzmi dobrze! BioEkoDrogeria, cena: 33,99zł
6. Jedna z najlepszych i najbardziej znanych marek kosmetyków do pielęgnacji włosów. Zwłaszcza za oceanem. John Masters Organics zawsze mnie kusi. Jako, że lubię bardzo odżywki bez spłukiwania, ta z nagietkiem i zielona herbatą powinna być idealna. Matique, cena: 149zł
7. Jak dla mnie cienie idealne! Uwielbiam takie kolory. A jeśli są jeszcze mineralne – cudownie! Edycja limitowana Lily Lolo – Laid Bare Eye Palette. Costasy, cena: 105,90zł
8. Opis tych perfum przekonał mnie od razu! Biorę w ciemno! Florascent Parfum de Poche – CAPRI. „To zapach kwiatów jaśminu, mandarynki, pomarańczy i bazylii – zielone nuty bazy przywodzą na myśl egzotyczne wakacje pełne słońca.” !!! Eko365.pl, cena: 117zł

W roli głównej: Clochee Krem odmładzająco-regenerujący na noc + WYNIKI RevitaLash

Weekend zaczynamy od dobrych wiadomości – od wyników konkursu z RevitaLash! Miłą niespodziankę w postaci odżywki do rzęs sprawiam niniejszym:
Ignam
Małgorzacie Surmacz
i Natalii Koper

Gratuluje i proszę o adresy na lilinatura@lilinatura.pl!

A tymczasem spoglądamy na nieboskłon, bo tam miga nam najnowsza nasza gwiazda – Clochee Krem odmładzająco-regenerujący na noc!

Trzeba mu przyznać – jest piękny! Widzieliście kiedyś podobne opakowania? Są rzadkością, bo i zapewne do tanich nie należą. Buteleczka jest smukła, ciężka, z cudownego kobaltowego szkła, zakończona srebrną pompką. Do tego zgrabna etykieta i pełna elegancja gwarantowana. Tylko, że…
Tylko, że to opakowanie, które z jednej strony jest zaletą kremu, jest także jego ogromną wadą! Podoba mi się bardzo, ale z praktycznego punktu widzenia jest do niczego. Przewyższający wszystko inne krem, góruje mi nad  pozostałymi produktami na szafce w łazience, tuż pod ręcznikami. Trwam przez to w ciągłej obawie, że zaraz mi z tej szafki spadnie i, jak to szkło, się rozbije… (już straciłam tak ze dwie rzeczy). To raz. Dwa – pompka naciśnięta jeden raz nie daje nam wystarczającej ilości kremu. Niestety nie da się jej sprawnie nacisnąć ponownie, jak to bywa przy plastikach. Trzeba odczekać chwilkę, aż ona sama powróci do poprzedniego kształtu i dopiero wtedy nacisnąć. Cóż… Wybieramy piękno czy użyteczność?
Przejdźmy jednak do sedna – do samego kremu, który jest naprawdę fajny! Ekologiczny, bezpieczny, ze składnikami certyfikowanymi przez Ecocert, krem przeznaczony jest do stosowania na noc. Tak więc go używam, wieczorem. Jak to krem nocny, jest nieco gęstszy, tłustszy. Ma w końcu nam skórę przez noc porządnie odżywić i zregenerować. Wchłania się dosyć szybko, ale jego obecność czuć. Nie jest to uczucie tłustości, ale raczej świadomość delikatnej ochronnej warstwy. A także miękkość i gładkość, co jest bardzo przyjemne.
Krem nie posiada skomplikowanego składu. To miks maseł i olejów, takich jak olej arganowy, sezamowy, kokosowy, oliwa i masło shea. Do tego dodano aktywną moc alg, glicerynę oraz przeciwutleniacze w ekstraktach z mirtu i liści oliwek. Całość ma przyjemną konsystencję i łagodny zapach. W pełni spełnia swoje zadanie. Jest idealny szczególnie w chłodnych miesiącach, kiedy skóra w pełni chłonie olejowe ukojenie.
Polecam!

Krem z Clochee

Facebook