KategorieNaturalna pielęgnacja

Wish List: Z naturalnych polskich nowości na rynku

Śledząc nowości na naszym rynku, natknęłam się na kilka naprawdę ciekawych kosmetyków, które niniejszym dołączam do mojej listy życzeń. Znacie któreś? Polecacie?

wish

 

1. Clochee Lekki balsam nawilżający – dzika róża. Kupiłabym go już za sam różany zapach! Delikatny i szybko wchłaniający się balsam do ciała do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Nawilża, regeneruje, poprawia elastyczność skóry i nasyca ją zapachem dzikiej róży. / Clochee, cena: 59 zł

2. Świeca do masażu SCANDINAVIA zielona herbata. Miałam świecę różaną i balsam z peelingami marki o zapachu zielonej herbaty. Teraz marzy mi się połączenie zapachu z pomysłem na świecę. Efekt musi być wspaniały!  / Scandinavia Green Line

3. YOPE – mydło w płynie Figa. Mydło figowe! Już za sam fakt figowy mogłabym je kupić! Naturalny ekstrakt z owoców figowca, pomaga komórkom skóry walczyć z wolnymi rodnikami, regeneruje ja i nawilża dzięki zawartości witamin B i C oraz cennych dla naskórka mikroelementów.  Kosmetyk zawiera też dużą dawkę gliceryny roślinnej, która nawilża, uelastycznia i wygładza skórę. W składzie są także witamina B5 i alantoina łagodzące podrażnienia i wspomagające regenerację naskórka. / Blisko Natury, cena: 20,99 zł

4. Iossi Masło do ciała Flower Power. Intryguje mnie za względu na połączenie oleju szafranowego-krokoszowego z tym marchwiowym. Ponoć pozostawia na skórze zapach wiosennej łąki 🙂 / Iossi, cena: 40 zł

5. Resibo, Tonik. Mgiełka nawilżająca. Zawiera wodę różaną, która poprzez poprawę ogólnego krążenia redukuje obrzęki i zmniejsza spękane naczynka oraz wodę pomarańczowa, pozyskiwaną z kwiatów gorzkiej pomarańczy. Działanie nawilżające toniku gwarantują kwas hialuronowy oraz wyciąg z korzenia rabarbaru. / Resibo, cena: 49 zł

6. Orientana Bio Henna GORZKA CZEKOLADA. Jako, że całkiem niedawno rozpoczęłam przygodę z hennowaniem włosów, chętnie sprawdziłabym nowości Orientany – henny. W składzie znajdziemy takie dobroczynne zioła rodem z Indii – amlę, bhringraj, neem, aloes i shikakai. / Orientana, cena: 20,16 zł

7. Avebio Wygładzająca ambrozja do twarzy Like A Flower. Nazwa cudowna, czyż nie? Jest ponoć niezwykle lekkim produktem. Kompozycja płatków kwiatów róży stulistnej, jaśminu, stokrotki zapewnia odczucie gładkości i aksamitności, a egzotyczne guarango wzbogacone potrójnym kompleksem hialuronowym nawilża skórę natychmiast po użyciu jak i długotrwale. / Avebio, cena: 79 zł

Owocowy olejek rozjaśniający w lesie schowany

Ukryty pośród traw, głęboko w lesie… No dobra… Może i nie znaleziony w lesie, a zrobiony przeze mnie, ale cudowny na pewno! Jeden z najlepszych olejków jakie kiedykolwiek zrobiłam – owocowy olejek rozjaśniający.

Jeśli Wasza skóra potrzebuje mocnego witaminowego kopniaka, jeśli pojawiły Wam się przebarwienia, np. po słońcu, jeśli macie cerę przygaszoną i poszarzałą, zróbcie koniecznie! Olejek pełen jest najczystszego dobra rodem z owoców! Najwięcej w nim maceratu jagód goji we frakcjonowanym oleju kokosowym. Jest to olejek niezwykle lekki, suchy, szybko się wchłaniający. Sprawił, że całość też jest lekka!

SONY DSC

SONY DSC

Do niego dodałam olej z pestek czereśni, czarnej porzeczki, kiwi i papai. Wszystkie pełne dobroczynnych składników i opóźniające procesy starzenia się skóry. Olej z czarnej porzeczki jest jednym z najbogatszych naturalnych źródeł kwasu gamma-linolenowego (GLA), który jest bardzo ważnym składnikiem dla skóry. Natomiast w olejku z papai skrył się enzym papaina, który naturalnie złuszcza naskórek! Do tak owocowej mieszanki dodałam jeszcze coś, co idealnie nam olej wzbogaciło – olejek cytrynowy. To on sprawia, że wszystko wspaniale pachnie.

Dzięki tak skomponowanej mieszance olejów, dużej ilości witaminy C, z której słyną jagody goji, złuszczaniu papai i olejkowi cytrynowemu, gotowy kosmetyk ma właściwości rozjaśniające przebarwienia. Używa się go z przyjemnością, bo jest naprawę lekki i pięknie pachnie. Koniecznie jednak należy pamiętać, aby stosować go jedynie na noc, pod krem – olejek cytrynowy na skórze, którą wystawimy na działanie promieni słonecznych może ją podrażnić.

Kosmetyk stosowany codziennie, wieczorem, na oczyszczoną, wilgotną skórę, przyniesie wspaniałe rezultaty!

SONY DSC

SONY DSC

Owocowy olejek rozjaśniający

Składniki

  • 30 ml oleju z jagód goji – maceratu we frakcjonowanym oleju kokosowym (ZielonyKlub.pl)
  • 10 ml oleju z pestek czarnej porzeczki (BliskoNatury.pl)
  • 10 ml oleju z pestek czereśni (BliskoNatury.pl)
  • 10 ml oleju z pestek papai (BliskoNatury.pl)
  • 10 ml oleju z pestek kiwi (BliskoNatury.pl)
  • 3 krople witaminy E (ZrobSobieKrem)
  • 10 kropelek olejku cytrynowego (ZielonyKlub.pl)

 

Wszystkie składniki wlewamy do wyparzonej buteleczki i dokładnie mieszamy. Olejek przechowujemy w ciemnym i suchym miejscu. Stosujemy wieczorem, jako serum pod krem, na oczyszczoną, stonizowaną skórę.

UWAGA raz jeszcze przypominam, że olej stosujemy jedynie wieczorem lub za dnia, jeśli nie mamy w planach wychodzenia w domu. Olejek cytrynowy wystawiony na słońce może podrażnić skórę.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

 

W roli głównej: Serum Kuracja SQINIQA

Chociaż uwielbiam lato, musimy powoli zacząć przygotowywać siebie i swoja skórę na nieco chłodniejsze czasy. Już teraz noce są chłodne, wieczory rześkie. Już teraz więc chwytamy naszą dzisiejszą gwiazdę – Serum Kuracja krakowskiej marki SQINIQA. A nie jest to kosmetyk na upały. Oj, nie.

No tak… zacznijmy od tego, jak to się czyta, bo na pierwszy rzut oka mamy mały mętlik. Nazwę trzeba sobie najpierw powoli przeliterować – skinika. Nieczytelność tę uważam za drobny minus. Po chwili jednak się przyzwyczajamy i zauważamy, ze mamy tutaj dosyć modny zbitek anielskiego słowa z łacińskim „q”. Całość całkiem ładnie wkomponowana w logo. Pierwsze koty za płoty, możemy przejść do samego produktu.

Choć nie… jeszcze pociągnijmy wstęp. Marka SQINIQA do tej pory znana była z kosmetyków opartych na maśle shea przeznaczonych do salonów kosmetycznych. Rozwija się jednak, co słuszne, i wprowadza na rynek dwa ciekawe produkty – Serum Kuracja i Serum Regeneracja. Oba niezwykle proste, w zasadzie połączenia shea i olejów, ale właśnie w tym tkwi ich moc. A ja, jako zwolenniczka prostoty w składach, bardzo się z Serum Kuracja polubiłam (drugie jeszcze na mnie czeka).

SONY DSC

Słoiczek prosty, bardziej apteczny niż „naturalny”, ale pasuje do marki. Zawiera 50 ml serum i uważam, że jest to naprawdę sporo, bo mało co jest równie wydajne jak właśnie taki „tłuścioch”. Mamy tu więc czysty tłuszcz, samo roślinne dobro. A z czymś takim bardzo prosto przesadzić (co mi zdarzyło się wielokrotnie w moim życiu). Cały sekret pielęgnacji podobnymi kosmetykami, tkwi w ich bardzo niewielkiej ilości. Nie nakładamy Serum tak dużo jak kremu. Odrobinę. Tak, aby pokryło powierzchnię skóry bardzo cienką warstwą. I to na wieczór, na oczyszczoną, umytą, stonizowaną, jeszcze miękką od wilgoci skórę. Codziennie, konsekwentnie, mało.

Serum to w głównej mierze czyste masło shea. Do niego dodano bogate, odżywcze, zimnotłoczone oleje z awokado, czarnej porzeczki i pestek winogron. Całość uzupełniono antyutleniającą witaminą E i zapachem. Z zapachu sama czuję w sumie masło shea, więc ciężko mi tu powiedzieć, jaki on dokładnie jest. Jeśli znacie zapach masła shea, ten naturalny, to serum pachnie podobnie.

Już nazajutrz od pierwszego zastosowania widzimy efekty – skóra jest odżywiona i miękka. Przy serum nie trzeba stosować kremu na noc. Jeśli nie chcemy z niego rezygnować, dajemy jeszcze mniej serum na twarz. Żeby nie przeciążyć skóry. Kosmetyk koi i regeneruje. Muszę też zauważyć, że jest to produkt wielofunkcyjny – w zasadzie do wszystkiego! Nadaje się równie dobrze do pielęgnacji ust, jak i stwardniałych pięt czy łokci. Przez samego producenta polecany jest dla każdego rodzaju skóry, ale w szczególności do dojrzałej. Bo zwłaszcza dojrzałe i suche skóry potrzebują sporo odżywienia i wzmocnienia przed czynnikami zewnętrznymi.

Polecam! Serum ze SQINIQA

SONY DSC

Przepis na orzeźwiająco-odmładzającą maseczkę ogrodową

Zawsze powiadam, że jak już spędzacie choćby popołudnie lub dzień cały w pięknych okolicznościach przyrody, w ogrodzie, na działce czy przy domku letniskowym rodziców, wykorzystajcie to co macie pod ręką i stwórzcie sobie prawdziwie szalony, kolorowy i wspaniały kosmetyk! O maseczkę najłatwiej, prawda? I to latem!

A jeśli lato jest tak upalne, jak to ostatnio doświadczamy, koniecznie musimy pomóc cerze ochłonąć! Musimy ją orzeźwić, aby nabrała blasku i świeżości! Ukoić, odżywić i dodać witamin. A cóż może nas orzeźwić lepiej od zerwanej przed chwilą, świeżej mięty? Z dodatkiem łagodzącego jogurtu? Hmm? I prawdziwej antyoksydacyjnej bomby owocowo-kwiatowej w postaci borówek amerykańskich i kwiatów hibiskusa! Całość niezwykle soczysta i kolorowa. A buzia, po całym dniu na słońcu, w końcu oddycha, jest miękka, oczyszczona i przyjemna w dotyku.

Mamy więc bardzo prosty skład, ale oczywiście możecie modyfikować go według uznania i dostępności ogrodowych darów. Mięta jest tu jednak najistotniejsza. Orzeźwia i skórę i umysł. Lekko chłodzi i stymuluje. Zarówno borówki jak i kwiat hibiskusa pełne są polifenoli i antocyjanów, które zwalczają wolne rodniki i pozwalają nam dłużej zachować młodość. Zawarta w nich witamina C i organiczne kwasy wzmacniają ścianki naczyń krwionośnych, chronią przed powstawaniem „pajączków” i lekko rozjaśniają.

Co ciekawe, doczytałam ostatnio u Hani Sobkowskiej, żeby nie łączyć borówek z mlekiem, bo białko w nim zawarte wiąże polifenole z owoców, zmniejszając tym samym ich działanie antyoksydacyjne. Nie wyobrażam sobie tutaj jednak lepszego ukojenia od tego, które daje nam dodatek jogurtu. Zwłaszcza w takie upały (tak, tak, już się skończyły, ale może powrócą!),

SONY DSC

Orzeźwiająco-odmładzająca maseczka ogrodowa

Składniki:

  • 2 łyżki rozdrobnionych płatków mięty
  • 2 łyżki borówek amerykańskich
  • 2 łyżki rozdrobnionych kwiatów hibiskusa
  • 2-3 łyżki jogurtu greckiego

Całość dokałdnie mieszamy. Najlepiej wszystko zmiksować blenderem na drobna papkę. Ewentualnie można dobrze ugnieść widelcem. Maseczkę odstawiamy na przynajmniej dwie godziny do lodówki, aby składniki się dobrze połączyły, a maska ostygła. Nakładamy ją na oczyszczoną skórę, lekko masując palcami. Pozostawiamy na buzi przez 15 minut, spłukujemy chłodną wodą.

Maskę należy zużyć tego samego dnia. Jeśli nam trochę pozostanie, warto wmasować ją w dłonie lub stopy.

SONY DSC

O niszowych, polskich markach kosmetyków naturalnych – 3 najciekawsze z nich

Pomna na kilka dziwnych sytuacji z ostatniego czasu, dotyczących rodzimych marek kosmetyków naturalnych i ich pomysłu na swój marketing, zrobiłam ich mały przegląd. Temat ten zajmuje mnie od dawna, odkąd sama sobie podobną manufakturę wymarzyłam. Śledzę na bieżąco nasz rynek, wszelkie nowości, wzloty i upadki ciekawych lub mniej ciekawszych marek. Jak to z nimi jest? Bo, że nie jest im łatwo, to wiadomo. Czy marka, która jest niszowa, ma szansę się utrzymać? Czy mamy wystarczająco dużą grupę odbiorców zdolnych docenić dobry, naturalny produkt o niestety wyższej niż drogeryjnej cenie? Czy mała manufaktura zrodzona z pasji wytrzyma dłużej niż dwa lata?

Załóżmy, że sam produkt jest dobry. Najlepiej cała linia. Sprawdzony, skuteczny, przebadany i zgłoszony do odpowiednich instytucji. Pierwsza bariera za nami, pierwsze ogromne koszty poniesione. Teraz trzeba to sprzedać. Wróć… opakowanie i etykiety musimy już mieć przed zgłaszaniem. Pomysł na marketing więc też. Proces opracowania receptur i przygotowania kosmetyków do sprzedaży jest trudny i długotrwały. Dobrze, aby cała energia jaka została mu poświęcona nie poszła na marne.

Mamy w Polsce niespełna 40 milionów mieszkańców. Jednak target naturalnych manufaktur jest znacznie, znacznie mniejszy. Celujemy w kobiety, zazwyczaj zamieszkujące duże miasta, dobrze sytuowane lub na tyle świadome i praktykujący zdrowy tryb życia, że zdolne przeznaczyć większą kwotę na dobry kosmetyk. Są aktywne, młode, mają mniej więcej pomiędzy 25-45 lat, są zadbane, poszukujące, ciekawe świata. To konsumentki, oczekujące wysokiej jakości i doskonałej obsługi. Płynące z trendami, posiadające swój styl i ugruntowane poglądy. Grupa nam się więc mocno zawęża.

O ileż łatwiej jest tworzyć niszową naturalną markę w takich Stanach! Już sama liczba mieszkańców – ponad 300 mln brzmi imponująco. Rynek jest duży, moda na naturalną pielęgnację przyszła tam znacznie wcześniej, więc i odbiorców jest więcej. A do tego język angielski jest językiem światowym, angielskojęzyczna marka może więc szybko stać się globalną. A my musimy kombinować w tej naszej Polsce… Lub odpowiednio wcześnie podjąć decyzję o ekspansji i tym samym znacznie powiększyć sobie rynek zbytu. I to nie koniecznie na Zachód! Co ciekawe, popularnym kierunkiem staje się tu Daleki Wschód, zwłaszcza Chiny i Japonia. Regiony te mają swoje własne tradycje i niezliczone receptury na naturalne kosmetyki. My jednak możemy podbić ich serca jako marki egzotyczne, pełne ekstraktów z roślin nadbałtyckich, co ma, przyznajmy, swój północny urok.

Załóżmy raz jeszcze, że produkt jest dobry. Jak go sprzedać? Równie istotną rolę w podejmowaniu decyzji o zakupie, jak sam produkt, ma jego opakowanie. Konsumenci kierują się bodźcami wizualnymi i trudno im się dziwić, bo opakowanie może świadczyć o jakości produktu. Zwłaszcza, jeśli marka jest nowa i nieznana. Istnieją pewne trendy w tym ekologicznym światku dotyczące opakowań, związane głównie z ich dostępnością. Najpopularniejsze więc są słoiczki i butelki z brązowego lub kobaltowego szkła i aluminiowe puszki. Jeśli tylko gdzieś w oddali zobaczymy tak opakowany kosmetyk, mamy niemal pewność, że jest to produkt jakiejś naturalnej manufaktury.

Opakowania muszą być ekologiczne, poddające się recyklingowi, mające w sobie coś z ducha dawnych aptek czy zielarni. Czasami zdarza się ciekawszy pomysł – albo minimalistyczny, surowy, albo bardziej hipsterski, designerski, z poczuciem humoru. Ważne aby był praktyczny, możliwie oryginalny, ale też sprawiał wrażenie profesjonalizmu. Jeśli konsument ma kupić kosmetyk, musi mieć pewność (a przynajmniej wrażenie pewności), że powstał on w czystych, odpowiednio przygotowanych i sterylnych warunkach, pod okiem doświadczonej, wyedukowanej osoby. A nie wszystkie znane mi marki takie wrażenie sprawiają. Ba… niektórych kosmetyków bałabym się zakupić, nawet jeśli sam produkt jest dobry.

Etykieta oczywiście musi zawierać wszystkie niezbędne informacje, które są prawnie przykazane. Sama natomiast całkiem niedawno miałam kosmetyki bez daty przydatności czy symbolu słoiczka, choć stanowczo powinny je mieć. Czasami zdarzają się na etykietach błędy ortograficzne i stylistyczne. Czasem etykiety są nieostre. O samym ich projekcie graficznym nawet nie wspomnę. Czasami odchodzą z opakowania już po pierwszym użyciu i pomoczeniu. To wszystko buduje markę. Nawet jeśli sam producent nie jest tego świadomy.

Są marki, które źle oszacowały swoje możliwości. Zamarzyły im się produkty luksusowe, zostały opatrzone odpowiednią ceną (krem za 170 zł), ale sam produkt i jego otoczka nie wykazują żadnych znamion luksusu lub jest to luksus na siłę. Rozumiem, ze kosmetyki naturalne muszą kosztować więcej, bo same ich składniki kosztują więcej. Rozumiem też, że często płaci się za markę i to, co ona sobą reprezentuje. Konieczna jest jednak odpowiednia proporcja pomiędzy tym, jak się kreujemy, a tym co klient dostaje. Znam przykłady marek, które mają stosunkowo tanie, bardzo dobre kosmetyki i takie, które są bardzo drogie i jakościowo także świetne. Obie drogi mogą odnieść sukces, ale pod warunkiem dobrego zaplanowania strategii i spójności marki.

Wybrałam dzisiaj dla Was trzy niszowe naturalne marki, które uważam za najlepsze na naszym rynku i najlepiej rokujące na przyszłość. Nie uważam już takich marek jak Sylveco czy Orientana za niszowe, ponieważ udało im się wyjść szerzej i doskonale sobie radzą w zdobywaniu rynku. Sylveco znajdziemy w prawie każdym sklepie zielarskim, Orientana weszła nawet w sieciowe drogerie. Marki, o których dzisiaj napiszę są zupełnie inne. Wybrały więc na przykład inne kanały dystrybucji, jak choćby firmowe butiki. Cechują się dobrą komunikacją z odbiorą, przejrzystą filozofią i doskonałym pomysłem. Są spójne w każdym aspekcie swojej działalności.

Znacie je już?

 

marki3

Ministerstwo Dobrego Mydła

Najmłodsza z przedstawionych marek. Bardzo świeża, dosłownie i w przenośni. Dziewczyny, którym zamarzyła się mydlarnia, konsekwentnie dążą do swojego celu. Tworzą małe cuda! Na swoim Facebooku opisują historie z życia mydlarni, które sama uwielbiam czytać. Pokazują siebie, swoje troski i marzenia. Mamy więc całą historię stojącą za marką, a taka historia jest dobrem sama w sobie. Ministerstwo co chwile dodaje nowości, wychodzi też poza tradycyjną sferę kosmetyczną, nawiązując ciekawe kooperacje i oferując np. cudne mydelniczki. Wszystko tu do siebie pasuje. W prostocie ich produktów, filozofii i identyfikacji wizualnej tkwi ich największa siła.

marki1

Fridge by Yde

Marka o 180 stopni inna od Ministerstwa, ale równie ciekawa. Od kilku dobrych lata oferuje luksus z lodówki zamknięty w prostych, a przez to niezwykle ciekawych opakowaniach. Fridge nawet stworzyło całkowicie nową kategorię „kosmetyków świeżych”, które mają jedynie 2,5 miesiąca okresu przydatności. To marka ekskluzywna, nie tyle nawet warszawska, co wręcz światowa. Data przydatności może sprawiać dosyć spore problemy z dystrybucją, ale coś za coś. Świadomość, że dostajemy tak świeży produkt, sprawia, że możemy zapłacić za niego więcej.

Zadzwoniono do mnie kiedyś, kiedy jeszcze oferowałam kosmetyki Fridge we własnym sklepie, z małej manufaktury kosmetyków w klimacie lat 90-tych z zapytaniem, jak to możliwie, że kosmetyki o dosyć prostym składzie sprzedają się w tak wysokiej cenie. Oni przecież mogą takie zrobić i sprzedawać za te „kilka” złotych. Cóż… Talent właścicielki Fridge do tworzenia marki i komunikacji z klientem jest ogromny. Tutaj także mamy całą historię stojącą za marką. Zupełnie nową filozofię, własną plantację kwiatów, designerską lodówkę, genialne torby i naprawdę dobre produkty. Za to się płaci i za to płacić będą.

marki2

Phenomé

Największa z dzisiejszych marek, mająca sieć własnych butików i naprawdę rozległą ofertę. Marka, która ma największą szansę na podbicie świata i którą już zaczęła wykorzystywać – w samym Hong Kongu mają 4 sklepy! Opakowania i etykiety w zachodnim stylu, w języku angielskim. Przemyślana struktura i nomenklatura. Mamy tu wysoką jakość, przejrzystość i sprawny marketing. Marka skutecznie wykorzystuje media, chwali się nagrodami z prasy i opiniami blogerek. Wszystko tu jest profesjonalne i zachęcające do wypróbowania. Nic, tylko trzymać kciuki za rozwój.

Czy więc marka, która jest niszowa, ma szansę się utrzymać? Oczywiście. Musi jednak konsekwentnie trzymać się dobrego pomysłu, być aktywną, cechować się wysoką jakością samych produktów i całej identyfikacji wizualnej. A co równie ważne i o co niniejszym apeluję – niech osoby zajmujące się marketingiem myślą. To bardzo pomaga 🙂

Relaks z zieloną herbatą czyli przepisy na cudowne herbaciane zabiegi

Zielona herbata. Taki zapach miała moja pierwsza w życiu kupiona woda toaletowa. Uwielbiałam ją. Zawsze będzie kojarzyła mi się z młodością i beztroską. Nawet niedawno mój były chłopak zdradził mi, że jeśli gdzieś poczuje zieloną herbatę, od razu to ja staję mu przed oczami.

Jest w tym aromacie coś energetyzującego, ale jednocześnie ciepłego, nieoczywistego, kobiecego. Czy idealny rytuał pielęgnacyjny nie powinien właśnie tak pachnieć? Połączenie tego zapachu z prawdziwą zieloną herbatą i jej niesamowitymi właściwościami to przepis na najlepsze domowe SPA.

SONY DSC

 Zaczynamy od kuchni, od półki z herbatami. Sięgamy po tą czystą, liściastą, zieloną, dobrej jakości. To ona stanie się pogromcą oznak starzenia się skóry. Jest bowiem cennym źródłem polifenoli, które są silnymi antyutleniaczami, zwalczającymi wolne rodniki i pozwalającymi utrzymać nam zdrową i młodą cerę. Wzmacniają naczynia krwionośne i tkankę łączną skóry, a dzięki temu wzmagają jej odporność na czynniki zewnętrzne i chronią ją przed promieniowaniem UV.

Zielona herbata ma właściwości antyseptycznie i przeciwzapalnie. Łagodzi stany zapalne, koi i pobudza do regeneracji. Zmniejsza podrażnienia, zaczerwienienia i wypryski. Obkurcza naczynka, niweluje obrzęki i opuchnięcia. Zawarta w niej kofeina stymuluje krążenie i ułatwia usuwanie toksyn z organizmu, dzięki czemu odnajdujemy są w preparatach antycellulitowych.

Ekstrakt z herbaty działa ściągająco, tonizująco i ochronnie. Wspomaga leczenie skóry trądzikowej, reguluje nadmierną aktywność gruczołów łojowych. Te jej właściwość wykorzystuje się także w kosmetykach do pielęgnacji włosów przetłuszczających się i skórnych do łupieżu.

SONY DSC

Mamy więc w kuchennej szafce prawdziwy skarb. Polecam Wam dzisiaj bardzo prosty herbaciany zabieg. Buzia po nim jest niesamowicie miękka, rozjaśniona i odżywiona. Wierzcie mi, nie będziecie mogły przestać jej dotykać! Połączyłam bowiem zieloną herbatę z pełnym witamin miodem i niewielką ilością oleju ryżowego. Powstał dosyć mocny peeling do twarzy, który zamienimy od razu w maskę. Całość uzupełnimy delikatnym herbacianym tonikiem z dodatkiem octu jabłkowego.

Efekty – cudowne!

Peeling-maska do twarzy z zielonej herbaty

Składniki

  • 6 łyżek drobnej zielonej herbaty
  • 1 łyżka oleju ryżowego
  • 4 łyżki płynnego miodu

Składniki mieszamy, aż do uzyskania gęstej pasty. Peeling odkładamy do lodówki na kilka godzin, aby wydobyć z herbaty jej najlepsze właściwości. Wieczorem nakładamy nieco pasty na dłonie, delikatnie rozrabiamy ją z małą ilością wody i masujemy lekko twarz. Pozostawiamy ją na twarzy na 10 minut. Zmywamy letnią wodą. Peeling można przechowywać w lodówce przez tydzień.

SONY DSC

Tonik herbaciany z octem jabłkowym

Składniki

  • 2 łyżki zielonej liściastej herbaty
  • 150 ml gorącej wody
  • 1 łyżka octu jabłkowego

Herbatę zalewamy gorącą, ale nie wrzącą wodą i odstawiamy na 15 minut, aż napar nieco ostygnie. Po tym czasie odcedzamy go, przelewamy do buteleczki i dodajemy ocet. Tonikiem na waciku przemywamy twarz po naszym peelingu oraz codziennie rano i wieczorem. Można go przechowywać dwa dni w lodówce i na bieżąco dorabiać nowy. Pozostałą ilość najlepiej użyć jako płukankę normalizującą i lekko zakwaszającą włosy (polewamy nią włosy po ich umyciu). Wypróbujcie – warto!

Po wykonaniu peelingu-maski i przemyciu twarzy tonikiem, nakładamy na nią ulubiony krem nawilżający.

A potem cieszymy się miękką, nawilżoną buzią!

SONY DSC

Podczas gdy o twarz zadbają nam nasze domowe kosmetyki, do ciała polecam te gotowe nowej, rodzimej marki Scandinavia. W tym cudownym zapachu zielonej herbaty serii ujędrniającej zakochałam się od razu. Jest wspaniały, długo utrzymuje się na skórze i towarzyszy mi na co dzień.

W serii znajdziemy peeling solny i cukrowy oraz balsam do ciała. Sama nie wiem, który peeling jest lepszy. Oba mają podobną konsystencję i prawie nie różnią się składem. Poza cukrem-solą mamy tu więc olej kokosowy, palmowy, ze słodkich migdałów, wosk pszczeli i ekstrakt z rozmarynu. Całość uzupełniona o herbaciany aromat. Peelingi dosyć mocno i skutecznie rozprawiają się z martwym naskórkiem i wspomagają ujędrnianie – stymulują krążenie krwi i odżywiają skórę.

SONY DSC

SONY DSC

Moim faworytem jest jednak balsam do ciała. Leciutki, pachnący, szybko się wchłania i pozostawia przyjemne uczucie nawilżenia. Znajdziemy w nim olej kokosowy (także ten frakcjonowany), glicerynę, olej sojowy, sok z liści aloesu, mocznik, masło shea i panthenol. A wszystko zamknięte w bardzo praktycznym, bo dużym opakowaniu o pojemności 300 ml (tak jak peelingi).

SONY DSC

SONY DSC

 

Na koniec muszę wspomnieć o jeszcze jednym produkcie marki – świecy do masażu. Jest fantastyczna! W małym słoiczku z drewnianą pokrywką skryło się połączenie jedynie oleju kokosowego w żółtym woskiem pszczelim i różanym aromatem. Cóż więcej trzeba? Pachnie zniewalająco – intensywnie różami z lekkim dodatkiem ciepłego aromatu wosku. Do romantycznego masażu jest wprost idealna!

SONY DSC

Kosmetyki znajdziecie na stronie marki Scandinavia.

Konsultantki2

Marka Scandinavia poszukuje konsultantek!

Poszukujesz pracy, w której to Ty ustalasz sobie godziny oraz to ile i jak długo pracujesz? Dołącz do grona konsultantek Scandinavia, posiadających wyłączność na sprzedaż kosmetyków marki!

Zgłoszenia pod adresem rekrutacja@scandinaviacosmetics.pl.

W razie jakichkolwiek pytań wątpliwości zapraszamy do kontaktu mailowego lub telefonicznego -602 402 211.

Więcej szczegółów na stronie scandinaviacosmetics.pl

SONY DSC

SONY DSC

pasek

Facebook