NapisałaAdriana Sadkiewicz

Historia kosmetyków DLA

Lubię, kiedy za marką stoi historia. Marka bez historii w tle jest jakby niepełna, smutna… Nie umiem jej aż tak zaufać. Historia jest więc potrzebna. Sprawia, że marka ma twarz, konkretną, namacalną twarz, za którą, jeśli tylko historia osiądzie w sercu, można podążać w ciemno. Wtedy bez namysłu sięgamy po nowości, bo wiemy kto za nimi stoi. Wiemy ile są warte, ile czasu i pasji poświęcono, aby je stworzyć.

Tak właśnie jest z kosmetykami DLA. Słyszałam o nich już wcześniej, nawet kiedyś wpadły w moje ręce. Dopiero jednak kiedy poznałam ich historię, stały mi się bliższe. Dopiero teraz świadomie po nie sięgam, bo wiem że skrywają nie tylko gruntownie przemyślaną i zbadaną recepturę, że zamykają w swoich pojemniczkach to, co w naszym polskim ziołolecznictwie najlepsze, ale wiem też, że ich twórczynie oddały w nich całe swoje zaangażowanie, wiedzę i serce.

Bo nie mogło być inaczej…

 

 

Za marką stoją dwie niezwykłe kobiety – Marta Remplewicz i Zofia Marciniak. Znały się od zawsze. Co wakacje jeździły do wspólnej cioci na wieś i po kryjomu kręciły z jej kremów różne kosmetyczne cuda. Kiedy dorosły, ich drogi wciąż się splatały. Choć różnią się bardzo – jedna to energetyczna, działająca ekspresowo, pełna pomysłów optymistka, druga potrzebuje spokojnej analizy i chłodnego spojrzenia na temat. Pomimo tego, a może właśnie dzięki temu, wciąż trwają razem. Skończyły studia chemiczne i wylądowały w niewielkim zakładzie kosmetycznym w Płocku. Kiedy ten został zamknięty, nie chciały już pracować dla innych. Marzyły o dobrych, działających, skutecznych produktach, które stworzą same.

Mniej więcej w tym czasie wydarzyły się dwie sytuacje, które stały się właściwym motorem do otworzenia manufaktury. Po pierwsze, Marta od dawna cierpiała na przewlekłą infekcję gardła, związaną z ciągłym bólem. Pomógł dopiero lekarz, który postanowił zastosować medycynę niekonwencjonalną, tradycyjną. Nakazał dietę z kaszy jaglanej oraz stosowanie naparu z podbiału i babki lancetowatej. I to był strzał w dziesiątkę. Wtedy to Marta uwierzyła w moc ziół. Zaczęła zgłębiać ich chemiczne składy i oddziaływanie na nasz organizm.

 

 

Kiedy więc zadzwoniła do niej zrozpaczona siostrzenica, która borykała się problematyczną cerą, Marta postanowiła działać. Nie tylko radą, ale i czynem. Wpadła na pomysł, aby wodę w kremie zastąpić zbawiennym naparem ziołowym. Jej pierwszym pomysłem była kora wierzby, która zawiera związki salicylowe, a te z kolei złuszczają naskórek, nie wysuszając go. Kojącego i przeciwzapalnego krawawnika podpowiedziała jej już Zosia. Na tej bazie Marta ukręciła krem, który przekazała siostrzenicy. Minęło trochę czasu, już pojawiła się obawa, że krem nie spełnił oczekiwań. Wtedy właśnie do Marty wpadła szczęśliwa siostrzenica, u której gołym okiem można było stwierdzić poprawę stanu skóry.

I tak to się zaczęło! Marta namówiła Zosię na skok do głębokiej wody. Stworzyły własną markę i kosmetyki, które zaczynają zdobywać rynek i serca ich użytkowników. I choć na początku nie było łatwo, bo ich kremy nie mają idealnie białego koloru i syntetycznego zapachu, bo w tamtych czasach, w 2011 roku, zioła były w odwrocie, one nadal robią swoje i wierzą w to, co tworzą. Same zbierają zioła, zgłębiają zapomnianą zielarską wiedzę, tworzą receptury, konsultują je z fitoterapeutą i dermatologiem, poddają czasochłonnym badaniom. Wszystko po to, aby uzyskać możliwie najlepsze rezultaty.

 

 

Na szczęście powróciła moda na to, co naturalne. Zioła trafiają znowu na sklepowe półki. Odchodzi się od produktów wielkich koncernów i powraca do małych, rodzinnych manufaktur. Wierzę więc, że i kosmetyki DLA czeka dobra, pełna kolorowych ziół i zadowolonych użytkowników przyszłość.

Jeśli i Wy w to wierzycie, zajrzyjcie do sklepu kosmetyków DLA. Odkryjecie wtedy, że właśnie się zmieniają. Znałam DLA, jako markę o charakterze minimalistycznym, laboratoryjnym, bardziej aptecznym. I choć doceniam minimalizm, to teraz jestem zachwycona nowymi opakowaniami. Są przyjazne dla oka, zgodne z trendami, profesjonalne, czytelne i po prostu – bardzo ładne. Oby tak dalej!

 

 

Mam jeszcze dla Was kilka słów od samej Marty. Słów wyjątkowych, bo w świątecznym klimacie końca roku!

Mijający rok, to przede wszystkim szaleństwo nowych produktów – serum pod oczy, ziołowy krem wybielający na przebarwieni, wegańskie mydło nagietkowe. Najważniejsze, że są produkty stworzone na potrzeby naszych Klientów i przy współpracy z nimi! Dzięki temu nie musimy się martwić o sprzedaż, rozchodzą się jak świeże bułeczki. To jest dla nas olbrzymia satysfakcja. Bo jeśli tworzymy nowe produkty jak najlepiej potrafimy, wkładając w to serce i całą naszą chemiczną i zielarską wiedzę, to produkty działają. Są prawdziwe! I to jest gwarancją 100% satysfakcji. Nie ma nic piękniejszego, niż wiadomości od naszych wspaniałych i zadowolonych Klientów.

Jest to rok wielu pomysłów, inspirowany rozmowami z  Klientami. Obiecujemy, że będziemy je sukcesywnie realizować.

Naszym wielkim marzeniem jest eksport naszych ziołowych kosmetyków. Wiemy, że jeśli coś jest naprawdę dobre, stworzone zgodnie ze sztuką i w zgodzie z naturą, to działa, sprawdza się i śmiało można rozszerzać sprzedaż na inne rynki.
Im więcej pięknych cer, tym serce nasze rośnie 🙂

 

 

Mamy też niespodziankę!

Tylko do niedzieli 17 grudnia 2017 możecie skorzystać z rabatu aż 20% na kosmetyki DLA z kodem „lili_2017”!

Zapraszamy na stronę kosmetyków DLA!

 

Wpis powstał w wyniku miłej współpracy z marką kosmetyków DLA.

Skarpetki pod choinką

Zupełnie nie wiem jak to się stało, że skarpetki uważa się za najgorszy z możliwych świątecznych prezentów. Toż ja uwielbiam je dostawać! Od zawsze! Im bardziej kolorowe i ciekawe, tym lepiej. Cieszę się więc ogromnie, że moda na kolorowe skarpetki rozkwita nam obecnie niczym te wiosenne kwiaty. Z nieskrywaną przyjemnością śledzę poczynania i tych większych, zagranicznych i tych mniejszych, naszych polskich nowych marek. Zachwycam się pomysłami na skarpetki i sposób ich zaprezentowania. I nosiłabym niemal wszystkie!

Spójrzcie więc jakie wspaniałe skarpetki znalazłam przy tej gwiazdkowej okazji i nie bójcie się podarować pary lub dwóch bliskim osobom!

 

1 Figa z makiem Spox Sox / 2 Łyżwiarze Kabak / 3 Polar Bear Many Mornings / 4 Rowan Berries Many Mornings / 5 Skarpetki Ahoy Sailor Medicine / 6 Happy Socks Diamenty Bordowo-Żółte Pan Pablo / 7 Ptaszki Spox Sox / 8 Marine Creamy Nest Kolorowe Skarpetki / 9 Warm Fox Many Mornings / 10 The Penguin Alfredo Gonzales Kolorowe Skarpetki

 

1 Widoki na wiosnę Zooksy / 2 Funny Strawberry Nanushki Kolorowe Skarpetki / 3 Happy Socks Kropki i Paski Szaro-Różowe Pan Pablo / 4 Narciarze Kabak / 5 Skarpetki z bałwanami Oysho / 6 Warm Rudolph Many Mornings / 7 Góra lodowa Spox Sox / 8 Nanushki x Jelonek Wear Kolorowe Skarpetki / 9  Skarpetki Grey Earth Medicine / 10 Soxy FUEGO Pakamera

Sosnowy zestaw dla Niego – balsam na żywicy i peeling z sosnowymi igłami

Szukacie dobrego pomysłu na prezent dla Niego? Wolicie nie kupować gotowców i zdać się na to, co w naturze najlepsze? Mam dzisiaj dla Was świetny pomysł! Zrobimy zestaw, bardzo sosnowy zestaw do męskiej pielęgnacji! Zakochacie się w nim i Wy i Wasi Panowie!

Bo jak to pachnie! Jak las! Dziki, gęsty, tajemniczy las! I całe to leśne dobro koi zmysły i doskonale pielęgnuje skórę. W zestawie znajdziemy sosnowy balsam uniwersalny na sosnowej żywicy i igliwiu. Pełen odżywczego masła shea, oleju kokosowego, wosku pszczelego, a do tego wzbogacony najlepszym pod słońcem, łagodzącym maceratem z ekologicznych nagietków porastających jeszcze tego ostatniego lata warmińskie pagórki (już Wam o nim pisałam, macerat pochodzi z ekofarmy Giławy 71).

Jest to balsam wielofunkcyjny, tłusty, ale nie w taki męczący sposób. Dzięki zawartości żywicy i nagietka ma silne właściwości regenerujące i kojące. Stanowi rodzaj naturalnego plastra na twardszą i surowszą męską skórę . Polecam go panom jako balsam do brody, jako codzienny krem, do przemęczonych dłoni, do wsmarowania w podrażnioną, szorstką skórę. Niechaj służy wszędzie tam, gdzie akurat panowie poczują potrzebę. Przy okazji leśny zapach sosny, jodły i cedru pozwoli się zrelaksować i uciec choć na chwilę, choć tylko myślami z zimowego miasta.

Skąd wziąć żywicę? Ano trzeba znaleźć sobie sosnę, którą trochę los doświadczył. W pobliżu widocznych śladów po odcięciach gałęzi znajdziecie charakterystyczny, bursztynowy osad. Zbierzcie sobie choć trochę – warto taką żywicę dodać do balsamu i wykorzystać jej regenerujące działanie.

 

Do balsamu dokładamy mocny zdzierak – solny peeling do ciała z igłami sosnowymi, ze wspomnianym powyżej maceratem z nagietka i z odżywczym miodem. Nadaje się idealnie do mycia z jednoczesnym masażem ciała podczas wieczornego lub porannego prysznica. Pozwala zrzucić z siebie cały ten niechciany ciężar dnia codziennego, pył, kurz i pot.

Polecam – mój osobisty mąż, którego prawdopodobnie w Święta już nie będzie, bardzo się ucieszył!

 

Uniwersalny balsam na żywicy sosnowej

Składniki:

  • 15 g oleju kokosowego rafinowanego
  • 25 g masła shea rafinowanego
  • 15 g wosku pszczelego żółtego
  • 10 ml oleju rzepakowego dobrej jakości
  • 40 ml maceratu z nagietka na ulubionym oleju (wykorzystałam ten z ekofarmy Giławy 71, możecie wykorzystać swój lub dowolny, ulubiony inny olej)
  • 10 – 15 g żywicy sosnowej
  • 6 kropelek olejku jodłowego
  • 6 kropelek olejku z cedru
  • gałąź sosny

 

Do miseczki przekładamy olej kokosowy, masło shea, wosk i olej rzepakowy. Do tego wkładamy żywicę i około garść pociętych nożyczkami igieł sosnowych. Całość przekładamy do kąpieli wodnej i pozostawiamy w niej na małym ogniu na minimum 2 godziny, co jakiś czas mieszając. Zależy nam na tym, aby powstał sosnowy macerat, a żywica się rozpuściła. Pod koniec dolewamy macerat z nagietka, dokładnie mieszamy i ściągamy z ognia. Tłuszcze przecedzamy przez gazę lub sitko i przelewamy do wyparzonego pojemniczka. Dodajemy olejki eteryczne i mieszamy. Odkładamy do stwardnienia. Stosujemy – jak pisałam powyżej.

 

 

Solny peeling do ciała z igłami sosnowymi

Składniki:

  • 150 g soli morskiej drobnoziarnistej
  • garść igieł sosnowych
  • duża łyżka miodu
  • 20-30 ml maceratu z nagietka lub innego, ulubionego oleju
  • 10 kropelek olejku jodłowego
  • 10 kropelek olejku cedrowego

 

Igliwie przekładamy do blendera i rozdrabniamy na możliwie najdrobniejsze części. Do miseczki wsypujemy sól, rozdrobnione igły sosny i miód. Mieszamy i dolewamy tyle oleju, aby uzyskać ulubioną konsystencję. Dodajemy olejki eteryczne, mieszamy i przekładamy całość do wyparzonego pojemniczka. Peelingiem myjemy i masujemy ciało pod prysznicem.

 

 

 

Prezentownik Subiektywny – Ekopolka

Kochani, wraz z Drogerią Ekopolka, przygotowałam Wam wyjątkowy prezentownik!

Wyjątkowy, bo z moimi sugestiami, nie do końca na poważnie. Mam nadzieję, że się w nim odnajdziecie, że zaiskrzy, że pojawią się gwiazdki w oczach!

Przy okazji mam dla Was ważną wiadomość! Wszystkie zamówienia w Drogerii Ekopolka opłacone do 18.12 mają gwarancję dostawy do Świąt!

Zapraszam więc na mój wybór świątecznych prezentów, a potem na zakupy!

 

 

1.Iossi – Regenerująco-nawilżający krem do twarzy z acerolą, różą i algami – Aksamitna róża / Krem po którym skóra jest aksamitnie gładka i mocno nawilżona.

2. Lovie Tea – Energia eko herbatka ziołowa / Moc witamin i minerałów, dodająca zdrowej energii.

3. Nacomi Rękawica kessa hammam / Wygładza ciało i poprawia krążenie. Skóra po zabiegu jest ujędrniona i elastyczna.

4. Iossi Olejek przeciw rozstępom – Sezam i malin / 100% naturalny kosmetyk który pielęgnuje i chroni przed wysuszaniem delikatną skórę brzucha w ciąży.

5. Phenomé balsam do rąk Regenerating hand balm / Aksamitny balsam o bogatej i odżywczej konsystencji, do codziennej pielęgnacji suchej i delikatnej skóry dłoni.

6. YOPE Krem do rąk Herbata i mięta / Łagodzący krem do rąk z dużą porcją odżywczego olejku z oliwek i masła shea.

6. Hagi Świeca sojowa Słodka Wanilia słoik / Naturalna świeca o słodkim zapachu.

 

1.YOPE Mydło w płynie ZIMOWE wersja limitowana / Specjalnie na Gwiazdkę powstało pachnące świętami odżywcze, Zimowe Naturalne Mydło w Płynie

2. Hagi Scrub do dłoni i stóp Wakacje na Bali / Scrub na bazie soli bocheńskiej i masła shea usuwa martwy naskórek i wygładza skórę.

3. Make Me BIO Nawilżająca i wygładzająca maska do włosów / Spraw, by Twoje włosy wyglądały pięknie i zdrowo!

4. YOPE Balsam do rąk Miód & Bergamotka / Nawilżający, regenerujący i zmiękczający kosmetyk do codziennej pielęgnacji przesuszonej i spierzchniętej skóry dłoni.

5. Hagi Balsam z ekstraktem z granatu i imbiru / W środku to, co najlepsze: masło tucuma i awokado, oleje makadamia, z dzikiej róży, jojoba, ekstrakt z imbiru i granatu oraz wyciąg z alg morskich.

6. YOPE Świeca sojowa Bergamotka Figa Cedr / Świeca zapachowa na bazie w 100% roślinnego wosku sojowego

 

 

1. IOSSI Maseczka z glinką czerwoną – Czekolada i pomarańcza / Prawdziwa uczta dla ciała i zmysłów.

2. Phenomé ultranawilżający krem do twarzy dla mężczyzn 24-hour ultra-hydrating cream / Krem do twarzy o lekkiej konsystencji, który doskonale pielęgnuje męską skórę.

3. ASOA Hydrolat z mięty pieprzowej / Kosmetyk o bardzo dobrym działaniu oczyszczającym, odświeżającym i tonizującym skórę.

4. Fresh&Natural Rozgrzewająca sól do kąpieli z nagietkiem, cynamonem i pomarańczą / Kąpiele z solą sprawdzą się doskonale w okresach wzmożonego stresu.

5. YOPE Zestaw: mydło + balsam Figa / Pachnie wspaniale!

6. Hagi – Ochronna pomada do ciała z masłem capuacu / Uniwersalny balsam do ciała w sztyfcie o słodkim otulającym zapachu.

7. Phenomé masło do ciała Warming all-body butter / Satynowe i niezwykle aromatyczne masło, o bogatej, gęstej konsystencji.

Na koniec mała niespodzianka!

Specjalnie dla czytelników Lili Drogeria Ekopolka przygotowała kod rabatowy na 10% zniżki na nieprzecenione produkty – „LILIŚWIĘTA”!
Kod jest ważny do 31.12.17.

 

Wpis powstał w wyniku miłej współpracy z Drogerią Ekopolka

Świąteczne ciasta ulubionych blogerek

Może macie ochotę na coś słodkiego?

Mam dla Was prawdziwą gratkę – trzy smakowite przepisy na świąteczne ciasta od moich ulubionych blogerek kulinarnych! Do wypróbowania – koniecznie!

 

ZIMOWE CIASTO Z WIŚNIAMI

od Everyday Flavours

 

1 ciasto o średnicy 20 cm oraz 3 małe foremki
CIASTO
500 g mąki pszennej
100 g cukru pudru
200 g zimnego masła
2 żółtka
1 jajko
2 szczypty soli

NADZIENIE
600 g rozmrożonych, wydrążonych wiśni
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka cynamonu
2 szczypty mielonych goździków
rozkłócone z łyżką mleka jajko

Mąkę razem z cukrem pudrem oraz masłem pokrojonym w kostkę zagnieść dodając żółtka, jajko oraz sól. Ciasto zawinąć w folię spożywczą i na 1 godzinę umieścić w lodówce. W misce połączyć składniki nadzienia czyli odcedzone wiśnie, mąkę, cukier, cynamon i goździki. Wymieszać wszystko dokładnie i odstawić. Ciasto rozwałkować, wyłożyć na nie nadzienie po czym przykryć kawałkiem ciasta wykrojonym we wzory lub kratką wykonaną z pasków ciasta. Piekarnik nagrzać na 190 stopni C. Ciasto wstawić do lodówki na czas nagrzewania piekarnika. Po wyjściu z lodówki, górę ciasta posmarować rozkłóconym z mlekiem jajkiem. Gdy piekarnik osiągnie porządaną temperaturę, schłodzone ciasto wstawić do środka i piec około 35-40 minut, do zrumienienia.
SMACZNEGO!!!

Zajrzyjcie po więcej wspaniałych przepisów (w tym na piernikowe magdalenki i tort czekoladowy z żurawiną!) do Ani z Everyday Flavours.

 

DELIKATNY POMARAŃCZOWY SERNIK Z MAKIEM

od Candy Company

 

Składniki na formę 23-24 cm.

Spód 

90 g zimnego masła

175 g mąki

szczypta soli

1 łyżka cukru pudru

1 żółtko

skórka z połowy pomarańczy

30 g posiekanej drobno kandyzowanej skórki pomarańczowej

1-3 łyżki zimnej wody

Kruche spody w sernikach czasem wychodzą, niedopieczone. Spód przed wylaniem masy powinien być całkiem upieczony i zarumieniony, pod koniec pieczenia można włączyć grzanie na dolna grzałkę – pomaga. Ten sernik można też zrobić bez spodu, albo na ciasteczkowym spodzie z odrobiną skórki pomarańczowej.

Z podanych składników szybko zagniatamy kruche ciasto, na końcu dodając wodę – w miarę potrzeby (najlepiej zrobić to w malakserze). Formujemy kulę, spłaszczamy i zawijamy w folię spożywczą. Ciasto chłodzimy w lodówce minimum 30 minut, a najlepiej kilka godzin.

Schłodzonym ciastem wykładamy tortownicę (wcześniej wyłożoną papierem do pieczenia). Spód pieczemy w 175 C ok. 15-20 minut, aż lekko się zarumieni (powinien być całkowicie upieczony), studzimy.

Sernik

5 jajek

250 g cukru pudru

1 kg tłustego białego sera

125 g miękkiego masła

skórka z 1 pomarańczy

sok z 1/2 cytryny

70 g kandyzowanej skórki pomarańczowej

1,5 łyżki mąki pszennej

1  łyżka mąki ziemniaczanej

1/2 łyżeczki mielonych goździków

2 łyżki ziaren maku

1 łyżka cointreau lub innego likieru pomarańczowego

125 g śmietany kremówki 36 %

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej (zwłaszcza jajka, ser i masło)

Jajka ubijamy z cukrem pudrem na puszystą masę, następnie dodajemy po łyżce ser, a następnie masło. Do masy dodajemy skórki pomarańczowe, przesiane z goździkami mąki i mak, mieszamy i dolewamy likier. Śmietankę ubijamy na sztywno i łączymy z masą serową.

Sernik wykładamy na podpieczony spód i pieczemy ok. 60 minut w 160 C.  Wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim sernik na ok. 15 minut, po tym czasie uchylamy drzwiczki i studzimy całkowicie. Przed podaniem chłodzimy w lodówce minimum 5 h a najlepiej całą noc.

Pomarańcze w syropie

1 duża pomarańcza

120 g drobnego cukru

120 ml wody

Pomarańczę parzymy, obieramy skórkę i kroimy na cienkie paseczki, miąższ filetujemy. Wodę i cukier zagotowujemy, dodajemy skórkę i gotujemy na średnim ogniu ok. 15 minut, aż skórki zrobią się przezroczyste, a syrop zgęstnieje. Następnie dodajemy filetowane kawałki pomarańczy i gotujemy jeszcze ok. 5 minut, studzimy.

Do dekoracji i podania

200 ml śmietany kremówki 30%

karmelizowane pomarańcze

Schłodzony sernik smarujemy częścią pomarańczy w syropie, jeśli chcecie podajcie go dodatkowo z ubitą śmietanką, polany pozostałym syropem i ozdobiony karmelizowanymi plastrami pomarańczy – smakuje wspaniale i robi wrażenie!

Smacznego!

Jeśli jeszcze nie odkryliście Candy Company, to chyba już najwyższa pora! Same wspaniałości zaprezentowane w przepiękny sposób! >> Candy Company

 

 

KORZENNE CIASTO BEZ CUKRU I TŁUSZCZU

prosto z Lawendowego Domu

 

Składniki:

3 szare renety

dojrzały banan

50 g daktyli bez pestek

2 jajka

150 g mąki orkiszowej z pełnego przemiału

100 g orzechów włoskich

łyżeczka sody

łyżka przyprawy piernikowej

łyżka kakao

dodatkowo: po 70 g obranych pistacji, orzechów włoskich i suszonych śliwek

Wykonanie:

  1. Rozgrzać piekarnik do 185 st. C. Foremkę keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia.
  2. Jabłka obrać i pokroić w drobną kostkę.
  3. Banana rozgnieść widelcem.
  4. Daktyle zmiksować z jajkami.
  5. Do miski wsypać mąkę.
  6. Orzechy drobno zmielić i połączyć z mąką.
  7. Dodać sodę, przyprawę piernikową i kakao.
  8. Wymieszać suche składniki, następnie dodać pokrojone jabłka, daktyle z jajkami, pistacje, orzechy włoskie, i pokrojone śliwki.
  9. Wymieszać masę i przełożyć ją do przygotowanej keksówki.
  10. Piec w rozgrzanym piekarniku przez 45 minut, następnie wyjąć i ostudzić na kratce.

Coś czuję, że nie muszę Wam przedstawiać Lawendowego Domu, co? Wpadnijcie tam koniecznie po masę inspiracji i pomysłów, nie tylko kulinarnych! >> Lawendowy Dom

Przepis na gwiazdki z nieba

Kiedy Róża była młodsza, śpiewałam jej przed snem kołysankę. Był tam taki wers: „ach śpij kochanie, gwiazdę z nieba, jeśli chcesz, dostaniesz”. Pewnego wieczoru bardzo mnie zaskoczyła, zaczęła bowiem myśleć (zdarza się u dzieci :))! Powiedziała do mnie: mamusiu, ja chcę! No i jak ja niemądra miałam jej tę gwiazdkę dać?

Teraz już wiem! Już wymyśliłam! I stworzyłam własne gwiazdki z nieba. I dzisiaj, w tym wyjątkowym czasie przygotowań do Świąt, chciałabym się z Wami nimi podzielić!

Po pierwsze i najważniejsze – musimy mieć małe szklane buteleczki-gwiazdeczki. Bez takich buteleczek już nie będzie tak fajnie, choć i tak polecam zrobienie zawartości – spójrzcie na ostatnie zdjęcie w tym poście! W każdym razie moje urocze buteleczki-gwiazdeczki zakupiłam na Allegro – TUTAJ. Są cudowne! No i idealnie nadają się na prezent dla bliskiej osoby! Możecie też wkręcić w koreczek małe haczyki (także są na Allegro) i zawiesić całość na choince.

 

A co jest w środku?

Magia!

A tak naprawdę leciuteńki olejek, bo frakcjonowany olej kokosowy czyli tzw. olejek suchy, przepełniony połyskującą miką Diamond Dust oraz wspaniałym zapachem – połączeniem zielonej herbaty, granatów i cynamonu. Tak właśnie powinny pachnieć gwiazdki!

Do czego używamy takich gwiazdek? Ucieszy się z nich każda, mniejsza lub większa kobietka. Odrobina olejku wsmarowana w skórę nadaje jej przepiękny, delikatny połysk i rozprowadza ten cudowny herbaciano-granatowo-cynamonowy zapach! Mogą to być więc połyskujące perfumy w olejku, a może pachnący rozświetlacz? A może magiczny olejek, który rozsmarowany na dłoni, dodaje dobrej energii? W każdym razie warto mieć takie gwiazdki zawsze pod ręką!

 

Gwiazdki z nieba (lub magiczny olejek)

Składniki:

  • 20 ml frakcjonowanego oleju kokosowego (Ecospa.pl)
  • 40 kropelek olejku o zapachu zielonej herbaty z granatami (ZielonyKlub.pl)
  • 5 kropelek olejku cynamonowego
  • płaska łyżeczka miki Diamond Dust (ZielonyKlub.pl)

 

W zlewce  mieszamy wszystkie składniki. Oczywiście możecie aromatyzować Wasze olejki dowolnymi, ulubionymi zapachami. Ten w każdym razie jest cudowny! Gotowe olejki przelewamy do gwiazdek lub buteleczki.

Uwaga – mika będzie opadać na dno. Przed użyciem więc wstrząsamy.

Polecam!

 

Facebook