NapisałaAdriana Sadkiewicz

Na świąteczny stół

Świąteczny stół po prostu musi wyglądać szczególnie, prawda?

Mam więc dzisiaj dla Was garść stołowych inspiracji! Aby było pięknie, odświętnie i w zgodzie z trendami. Choć, powiem szczerze, że chyba wszystkie dzisiejsze przykłady są po prostu ponadczasowe!

Mamy więc sporo ceramiki, porcelany, szkła i drewna. Jest naturalnie i neutralnie, jest czerwono i skandynawsko, ale jest też elegancko, na złoto – już bardziej karnawałowo!

Wybierzecie coś dla siebie?



  1. Piękna kompozycja na świątecznym stole z produktów H&M Home
  2. Wzorzysty klimatyczny obrus z bawełny / H&M Home
  3. Patera złota drzewko / MIA home passion
  4. Miska z kamionki z zestawu widocznego na pierwszym zdjęciu / H&M Home
  5. Talerz z serii Churchill – Stonecast Barley White / Dajar
  6. Talerze z serii Churchill – Stonecast Nutmeg Cream / Dajar
  7. Piękna jesionowa taca z palonego drewna i równie piękne łyżki / Littlewood
  8. Komplet śniadaniowy z kamionki w śnieżynki / Zara Home


Piękna świąteczna kompozycja z H&M Home. Na zdjęciu m.in. nieregularne talerze ze złota obwódką / H&M Home



  1. Ręcznie malowany talerz Wiewiór – JAD / Cloudmine
  2. Zestaw na herbatę NATURA / Modus Design
  3. Kubek skandynawski DUKA SCANDIK 800 ml / DUKA
  4. Świąteczny talerz porcelanowy Villeroy & Boch- vintage – Seria Design Naif od Villeroy & Boch od lat cieszy się uznaniem nie tylko wśród wielbicieli tej wyśmienitej marki, ale także wśród amatorów sztuki naiwnej. Rysunki autorstwa Gerarda Laplau na prostych, niemal rustykalnych naczyniach z wyśmienitej jakości porcelany to doskonały design / Morasko Interiors
  5. Cudownie czerwony zestaw z kamionki / Zara Home
  6. Talerz obiadowy DUKA JUL 27 cm / DUKA
  7. Bulionówka DUKA JUL 400 ml / DUKA


  1. Przepiękna kolekcja SAKRED autorstwa Karima Rashida jest początkiem nowej ambitnej drogi wyznaczonej dla KROSNO Glass S.A. czyli Krośniejskiej Huty Szkła. Nawiązuje do trzech podwalin świętej geometrii: okręgu, linii i trójkąta, energii, relacji i równowagi. Cudo! / Krosno D’SIGN
  2. Fragment kolekcji First Gold Vola Wszystkie elementy kolekcji zdobione są złotem w 4 różnych wzorach z możliwością dowolnego połączenia, zgodnie z ideą „mix & match”. 100% polska produkcja, myśl techniczna i idea, z użyciem tylko najlepszych polskich materiałów (ręcznie dmuchanego szkła oraz porcelany w najlepszym gatunku) / Vola
  3. Dzbanek z podgrzewaczem do grzanego wina Sagaform Winter / Deco Skład
  4. Karafka 2,7L Miranda Gold / MIA home passion


Zastawa stołowa z terakoty / Zara Home


Na koniec mam jeszcze dla Was kilka pięknych obrazków z mojego ulubionego, choć niestety niedostępnego u nas – Anthropologie!

Wszystko znajdziecie na Anthropologie.com


Świąteczne musujące figurki do kąpieli

Usiadłyśmy sobie niedawno z moją Różą wieczorem przy stole zapełnionym cukrowymi posypkami. Roztopiłam białą i mleczną czekoladę i zabrałyśmy się do dekorowania… nie, nie pierniczków… Świątecznych musujących figurek do kąpieli!

Zrobiłam je dzień wcześniej. Lepiłam, niczym śnieżki. Małe urocze bałwanki, choineczki i dzwonki. Najpierw wyrobiłam standardowe musujące ciasto i po kolei formowałam z niego te maleństwa. Potem odstawiałam je do wyschnięcia, na noc całą.

Rano przywitały Różę, a ona już nie mogła się doczekać, kiedy będziemy je ozdabiać.



I ozdobiłyśmy. Po naszemu. Nie są to idealnie piękne figurki. Cóż, no… nie umiemy. Radzimy sobie jak możemy. Ale i tak jesteśmy z nich szalenie dumne!

Zwłaszcza Róża ze swojego bałwanka z jakże wyłupiastymi oczami, z którego nie mogę przestać się śmiać. W tym jego spojrzeniu jest tyle poczciwości!

Figurki oczywiście są po prostu świąteczną wersją musujących kul do kąpieli. Wrzucamy je do wanny, a one pielęgnują nam skórę i pięknie pachną!



Świąteczne musujące figurki do kąpieli


Składniki / na 16 figurek:

  • 10 dużych, czubatych wręcz łyżek sody oczyszczonej
  • 5 dużych łyżek kwasku cytrynowego
  • 5 dużych łyżek skrobi ziemniaczanej
  • ok. pół szklanki oleju (użyłam z pestek winogron)
  • łyżeczka olejku eterycznego lub zapachowego (użyłam różanego z ZielonyKlub.pl)
  • odrobina wody w spryskiwaczu
  • do dekoracji – czekolada biała, mleczna, posypki cukrowe

Do wykonania moich figurek wykorzystałam foremki na ciastka marki Tescoma – znajdziecie je TUTAJ lub TUTAJ.

Te najładniejsze posypki – ostrokrzew i pierniczki marki Wilton znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.

W dużej misce mieszamy sodę, kwasek i skrobię. Dolewamy olej i olejek zapachowy i wyrabiamy nasze „ciasto” aż będzie na tyle zwarte i wilgotne, że po ściśnięciu go w dłoni pozostanie nam zbity kształt. Ewentualnie można dolać oleju. Na koniec spryskujemy jeszcze całość lekko wodą, dzięki czemu wszystko się dobrze zwiąże i ponownie wyrabiamy.

Do zamkniętych foremek przekładamy po kolei nasze musujące ciasto. Bardzo mocno je dociskamy, ubijamy i wypełniamy aż po sam koniec. Po kilku chwilach delikatnie otwieramy foremki i lekko wyciągamy gotowe figurki. Odstawiamy je na noc do stwardnienia. Foremki ponownie wypełniamy masą i ponownie wyciągamy figurki. Jeżeli za którymś razem nam nie wyjdzie i figurka się rozpadnie, wyciągamy całe ciasto z powrotem do miski, mieszamy je i wypełniamy foremkę od początku.

Nazajutrz dekorujemy figurki. Za „klej” może nam posłużyć lukier. My użyłyśmy roztopionej białej i mlecznej czekolady. Dowolność i kreatywność są tu wskazane! Aby przykleić posypkę do figurki, nabieramy odrobinę roztopionej czekolady na patyczek lub wykałaczkę, nakładamy ją na figurkę i umieszczamy na niej posypkę. Jeżeli się nie przyklei, bo jest za duża, trzeba po prostu dać odrobinę więcej czekolady.

Do wanny z wodą wrzucamy 1-2 figurki i cieszymy się relaksująca kąpielą.


Święta z błyskiem – rozświetlenie Annabelle Minerals

Święta bez świątecznego błysku? Nie ma opcji!

Bo kiedy indziej można aż tak błyszczeć jak nie w Święta i zaraz po nich – w karnawale? Toż są to najlepsze z możliwych okazji! Choć, nie ukrywam, że i na co dzień sama osobiście odrobiny blasku potrzebuję i chętnie sobie serwuję!

Postanowiłam więc pokazać Wam idealny sposób na Święta z błyskiem! W pierwszej odsłonie polecam rozświetlenie cudownymi produktami Annabelle Minerals!



Co tu mamy? Błysk w swej najlepszej odsłonie! Są dwa rozświetlacze mineralne – ten złoty to Royal Glow, a ten bardziej miedziany -Diamond Glow. Mamy też pięknie pobłyskujący róż mineralny Lily Glow i to, co osobiście zazwyczaj najbardziej lubię w całym mineralnym makijażu Puder rozświetlający.

Może zacznę od tego ostatniego. Jako jedyny nie zawiera on tych pobłyskujących drobinek i bardzo dobrze. Ma nam wykończyć cały makijaż, a jeśli użyjemy któregoś z pozostałych produktów, błysku będzie już aż nadto. Mimo to faktycznie pozostawia on buzię cudownie rozświetloną, jakby aksamitną, jakby pokryła ją warstwa leciutkiego jedwabiu. A i muszę tu zaznaczyć, że zawiera on właśnie jedwab. I glinkę, która przyjemnie matuje. I tlenek cynku, który sprawdza się przy mojej problematycznej cerze. Puder musicie po prostu wypróbować same, tylko wtedy można w pełni poczuć na własnej skórze jego działanie.


Puder rozświetlający

Natomiast pozostałe trzy kosmetyki to doprawdy pobłyskująca uczta! Niezbędne na każdą firmową czy przyjacielską wigilię, na karnawałowe bale i sylwestrowe imprezy. Są to też produkty bardzo uniwersalne. Bo o ile na co dzień nie nadaję swoim policzkom za dużo błysku, to na przykład ten miedziany rozświetlacz świetnie wygląda na powiekach. A ten złoty w ich kącikach, odrobinkę. Złotym można też oprószyć dekolt, ręce czy nogi, aby nieco wzmocnić wyjściowy wygląd.

Jedynie na co warto zwracać uwagę, to pamiętajcie, że wskazany jest tu umiar. Kosmetyki są przepiękne, ale muszą ładnie stopić się z resztą makijażu. Sama dopiero w sumie nad tym pracuję, ale jakaż to jest przyjemna nauka!

Pobłyskująca!

Wszystkie produkty znajdziecie na stronie Annabelle Minerals.


O lewej – Rozświetlacz Royal Glow, Rozświetlacz Diamond Glow, Róż Lily Glow

Waniliowo-pomarańczowy balsam do ust

Jeśli miałabym wymieniać najpiękniejsze połączenia zapachowe, to stanowczo wanilia z pomarańczą byłyby na samym szczycie listy.

Bo ojej… no jej… jaki to cudny zapach! Jaki smakowity! A wanilia taka prawdziwa, najprawdziwsza, prosto z waniliowej laski, z waniliowymi drobinkami! A pomarańcza taka soczysta, taka intensywna, zaklęta w wyciskanym z pomarańczowych skórek olejku.

I to wszystko razem połączone w cudownym balsamie do ust, w którym można się zakochać. Lub uzależnić. A na pewno pokochają go usta. I ci, którzy te usta całują!



Rozpoczynamy dzisiaj serię moich świątecznych pomysłów na najlepsze, domowe, pachnące gwiazdką prezenty kosmetyczne. Balsam do ust właśnie do nich należy! Jest bardzo prosty w wykonaniu. Ba, zapewne wiele z Was już sobie takie balsamy robiło. Ale jeśli jeszcze nie próbowaliście dodać do nich własnego oleju waniliowego i połączyć go z olejkiem pomarańczowym – zróbcie koniecznie! Dla siebie i dla bliskich!



Waniliowo-pomarańczowe odżywczy balsam do ust


Składniki / na słoiczek 15 ml:

  • 2 g wosku pszczelego bielonego
  • 5 g masła shea rafinowanego
  • 3 g masła kakaowego
  • 5 ml oleju waniliowego z jak największą ilością waniliowych drobinek (sposób przygotowania poniżej)
  • 3 kropelki olejku pomarańczowego

W kąpieli wodnej rozpuszczamy masła i wosk. Kiedy będą płynne, ściągamy całość z ognia, dolewamy olej waniliowy i mieszamy. Dolewamy olejek pomarańczowy  i przelewamy całość do słoiczka. Masełka zaczną szybko twardnieć, polecam więc delikatnie w słoiczku mieszać np. mieszadełkiem lub szpatułką, dzięki czemu nie opadną wszystkie ziarenka wanilii. Kiedy całość będzie już bardzo gęsta, odstawiamy do stwardnienia.


Do przygotowania domowego olejku waniliowego potrzebujecie 50 ml ulubionego, łagodnego, bezzapachowego oleju – polecam z pestek winogron, ryżowy, z pestek moreli lub brzoskwini. Przelewacie go do słoiczka. Dwie laski wanilii rozkrawamy, za pomocą noża ściągamy waniliowe nasionka i przekładamy je do olejku, tak samo jak rozcięte laski wanilii. Dociskamy je tak, aby wszystko było pokryte olejkiem. Słoik zamykamy i odstawiamy w suche miejsce na 2 tygodnie, co jakiś czas nim wstrząsając. Po tym czasie mamy cudownie pachnący waniliowy olejek. Można go przecedzić, osobiście jednak bardzo lubię te waniliowe drobinki, które nadają balsamom wygląd lodów waniliowych. Olejek można stosować np. do balsamów do ust, do innych kosmetyków, do masażu, co ciała po kąpieli lub do samej kąpieli.

Zauroczona: Teddy and Wool

Wraz z modą na boho we wnętrzach, swój rozkwit przeżywają także wszelkiego typu makramy. Zachwycam się nimi wraz z Wami, tutaj w Lili, co jakiś czas. Napotykam nieraz na nieraz prawdziwe cuda. Ale moje dzisiejsze odkrycie to już chyba szczyt makramowego rzemiosła!

Poznajcie makramy Teddy and Wool i zauroczcie się razem ze mną! Są niezwykłe, tak inne od wszystkich, jakie do tej pory widziałam. Stworzone z pomysłem, z wyczuciem barw i wzorów, kształtów i połączeń. Stanowią nie tyle oryginalną dekorację ścienną, ale prawdziwą sztukę. A co ważne, pięknie wpiszą się nie tylko we wnętrza typowo boho, ale także i w te współczesne, i te z nutą vintage i nawet pięknie zagrają w klasycznych aranżacjach.

Wszystkie powstały w Holandii i są dziełami Rianne Aarts. Jest to artystka zakochana w architekturze wnętrz i naturalnych włóknach oczywiście. Z połączenia tych pasji powstają jej makramy. Do niektórych używa nawet włóczki prosto ze świeżo ostrzyżonych owiec. Idealnie łączy prostotę boho ze stanowczo bardziej wytworną elegancją. Każda makrama jest tworzona ręcznie, dzięki czemu jest unikatowa i jedyna w swoim rodzaju.

Zobaczcie koniecznie stronę Teddy and Wool oraz jej sklep na Etsy.


Różany płyn do twarzy z miodem i pyłkiem pszczelim

Od jakiegoś czasu codziennie wieczorem myję twarz miodem. Tak, po prostu miodem, czasem uzupełniając go łagodnym żelem. A jako, że moja buzia go naprawdę pokochała, postanowiłam pójść o krok dalej.

Postanowiłam sięgnąć po pyłek pszczeli i wykorzystać go… nieco inaczej niż tradycyjnie urodowo – w maseczkach. Postanowiłam zrobić różany płyn do twarzy z dodatkiem właśnie miodu i pyłku pszczelego.



I był to doprawdy genialny krok!

Powstał bowiem energetycznie żółciutki płyn do przemywania cery rano i wieczorem. Tonik składający się z jedynie 4 prostych, a jakże dobrych dla buzi składników. Mamy tu bowiem całe bogactwo pielęgnacyjne wody różanej, tego cudownie pachnącego, niezwykle kobiecego, łagodnego hydrolatu, który lubią w zasadzie wszyscy. Mamy zmiękczający i przywracający odpowiedni kwaśny odczyn skórze – ocet jabłkowy. Mamy w końcu sam miód – jedną z najdoskonalszych substancji, przepełnioną witaminami, działającą kojąco, antybakteryjnie, odżywczo i wygładzająco.



A po co ten pyłek? Bo jest on jeszcze nawet lepszy niż sam miód! Zawiera około 40 pierwiastków, całą masę witamin i sporo m.in. kwasu foliowego, biotyny czy kwasu pantotenowego. Zazwyczaj stosuje się go wewnętrznie, jako naturalny suplement o bardzo wszechstronnym działaniu.

Świetnie sprawdza się jednak także w kosmetyce. Popularne są choćby maseczki ze zmielonego pyłku i np. jogurtu czy jajek. Pyłek wykazuje działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybiczne. Przywraca skórze zdrowy wygląd, opóźnia procesy starzenia się i stymuluje jej regenerację. Ze względu na zawartość aminokwasów zawierających siarkę sprawdza się do skóry problematycznej, ale także poleca się go na problemy z łupieżem. Należy jednak uważać na możliwość wystąpienia reakcji alergicznych – jeśli macie takie obawy, nie zapomnijcie o próbie uczuleniowej!



Różany płyn do twarzy z miodem i pyłkiem pszczelim

Składniki / na buteleczkę 100 ml:

  • 90 ml wody różanej (użyłam z róż bułgarskich)
  • 10 ml octu jabłkowego (najlepiej ekologiczny)
  • pół łyżeczki pyłku pszczelego
  • łyżeczka miodu

Wszystkie składniki przelewamy do zlewki (lub kubeczka) i mieszamy przez dłuższy czas, aż pyłek maksymalnie się rozpuści. Płyn przecedzamy i przelewamy do buteleczki.

Płynu nie przechowujemy, używamy go po prostu regularnie – spryskując nim twarz rano i wieczorem, a następnie oczyszczając ją wacikiem. Wtedy nie powinno się z nim nic stać, aż do jego skończenia, jeżeli oczywiście zachowaliśmy należytą higienę w trakcie produkcji. W razie obaw przechowujcie go w lodówce lub zróbcie go jednorazowo mniej.

Przed użyciem należy go wstrząsnąć.

Płyn polecam zwłaszcza osobom o problematycznej, przetłuszczającej się i mieszanej cerze.


Facebook