Tak sobie pomyślałam, że pewnie wiele z Was siedzi już kolejny tydzień w domu, w tych dresach, skądinąd bardzo wygodnych, w tej domowej przytulności i być może ma już dość. Może potrzebujecie poczuć się nieco bardziej… kobieco? Wyjściowo, eterycznie, zachwycająco, no – normalnie?
Postanowiłam więc nasycić przynajmniej Wasze oczy kilkoma ultra kobiecymi cudownościami, które ostatnio wyszperałam w internecie.
Perfumy Rosa Nobile EDP Acqua di Parma – Wykonana z cennych płatków róży stulistnej, otwiera się delikatną, a zarazem tętniącą życiem nutą sycylijskiej mandarynki, kalabryjskiej bergamotki i pieprzem. W sercu tego kobiecego zapachu, intensywne i aksamitne akcenty piwonii, fiołków oraz konwalii współgrają z otulającym bogactwem włoskiej róży wówczas, gdy w bazie wyczujemy woń drewna cedrowego, ambergris i piżma / Lulua
Gładka gumka do włosów z metalowym detalem / Parfois
MISS TEMPÉRAMENTE | Spodnie plisowane culottes czyli pięknie i stylowo w domu / MISS LIBERTÉ
Naszyjnik Secrets Dusty Rose a w nim kwarce różowe i dumne oraz rodolity / Berries & Co.
White Freesia Linen Spray – Mgiełka zapachowa do tkanin Frezja – Bergamotka – Gruszka / Glyk Company
Fiołkowa sól do kąpieli w towarzystwie lawendy i jaśminu – mieszanka olejków oraz urocza kompozycja kwiatów i ziół. To wszystko oprószone płatkami owsianymi z dodatkiem mleka. Całość uzupełnia nieratyfikowane masło shea, olej babassu i masło kakaowe / Flore Sensuel
Sama nie wiem, które piękniejsze – czy te, czy te nieco niżej:) Różowe buty Glamoursy Special Day / Glamoursy
Czarny kombinezon ze skrzyżowanymi ramiączkami Lilited Edition / Massimo Dutti
Urocza Kartka pop-up – bukiet UWP Luxe – otwierasz kartkę a tam niespodzianka! Dłoń z trójwymiarowym bukietem papierowych kwiatów / Papierniczeni
No cudne! Zielone buty – Glamoursy Hold Me / Glamoursy
Podświadomie czułam to od zawsze. Uczono mnie tego, powtarzano, przekazywano, donoszono. Wiem na pewno jednak od niedawna. A w zasadzie czuję. I jak nic, szczególnie teraz, korzystam w pełni.
Słońca nam trzeba! Jego kojących, uzdrawiających promieni. Jego wypełniającej energii. Pokładów nadziei, które tylko ono potrafi tak łaskawie zakorzenić w naszej świadomości.
Właśnie teraz, w czasach trudnych, w czasach próby i zmiany, teraz właśnie czuję, że to słońce pomoże mi przetrwać.
Łapię więc tę jego energię codziennie. Zażywam kąpieli słonecznych, aby wypełnić każdy kawałeczek ciała pozytywnym myśleniem. Zalegam na trawce, na macie i kocyku i leczę obolałe ciało i zmęczony umysł. Nic tak dobrze mi nie pomaga na moje problemy z kręgosłupem, na rwę, która mnie w tym stresie dopadła, jak właśnie ten czas spędzony na słońcu. Kwietniowym, łagodnym, jakże kojącym słońcu.
Promienie słoneczne przenoszą nam dobre myśli, ale nie tylko one. To Hania, która stworzyła Synchronię i Green Dragonfly Natural Candles, nauczyła mnie, że tak samo działają drobne światełka, promyczki zaklęte w płomieniach świec, tworzonych z sercem.
Te świece, które koją moją duszę swoim promieniem i naturalnym zapachem, te świece towarzyszą mi od dawna. Mam to ogromne szczęście, że trafiają do mnie właśnie wtedy, kiedy potrzebuję ich najbardziej. Ich płomień przynosi nadzieję, spokój i to przyjemne uczucie radosnego oczekiwania na to, co dopiero się wydarzy. Na wszystkie dobre rzeczy, które nas jeszcze czekają.
Taką moc mają świece Hani!
Na pudełeczku są życzenia „Świetlistych Świąt”. I to chyba najlepsze życzenia, jakie do tej pory słyszałam.
Mam dzisiaj dla Was cztery niezwykłe wnętrza. Są oryginalne, zupełnie inne, piękne. A wręcz zachwycające! Jestem pewna, że będą dla Was źródłem fantastycznych inspiracji, które wykorzystacie we własnych domach.
Mam też nieco poleceń i linków do przedmiotów, które zachwyciły mnie ostatnimi czasy. Dzisiaj stawiamy na boho, takie organiczne, naturalne, pełne frędzli, rattanu i roślinek – boho!
Zaczynamy jednak od magicznego domu!
Zaczynamy od domu z bajki.
Domu, w którym wszystko jest na opak, a jednak wygląda genialnie. Domu, w którym rządzi pomysł, domu z charakterem, domu, pełnego kolorów. Znajduje się on w Sztokholmie, w Szwecji, a zamieszkują go Hanna Östberg, jej mąż Mikael oraz dzieci – Filippa, Lovisa, Vilhelm i Lilian. Hanna jest autorką bloga, w którym okazuje, jak to swoje miejsca zaczarowała.
Tapeta Katie Scott Birds Dusty Red ferm LIVING / Amazing Decor
Modernistyczne cudo! Dom, który zachwycił mnie od pierwszego zdjęcia, jakie zobaczyłam!
Ten niezwykły do znajduje się w Perth w Australii. Jego projekt przygotowało studio Neil Cownie Architect, a ja znalazłam go na łamach magazyny MAD White. Tam też odsyłam Was po więcej. Tam, ale zwłaszcza na stronę pracowni architektonicznej. Dowiecie się, że właściciele domu są wielbicielami modernizmu i betonu. Zależało im na stworzeniu miejsca, które będzie ponadczasowe, wpisze się w charakter otoczenia, a jednocześnie dostosuje się do potrzeb rodziny na różnym etapie jej rozwoju.
Ja jestem zachwycona!
I kolejna porcja wnętrzarskich dodatków z rodzimych sklepów!
Och, a teraz zabieram Was do słonecznej Kalifornii! Do jednego z tamtejszych przydrożnych hotelików. Nazywa się The Sandman, a spodobał mi się tak bardzo, bo łączy w sobie czar znanych nam z filmów drogi moteli z designerskim eklektycznym połączeniem stylu midmodern, boho i kalifornijskiego. Panuje tu ciepły rozgardiasz, ale wszystko ze sobą współgra.
Hotel znalazłam na stronie magazynu Label, ale zajrzyjcie także na stronę hotelu The Sandman.
To teraz coś z nieco innej beczki! I z rodzimego naszego podwórka!
Wyobraźcie sobie, że wszystkie te cuda na powyższym zdjęciu to… uchwyty do mebli! I jest to jedynie mała próbka tego, co znajdziecie w ofercie PAP DECO. Natknęłam się na tę markę przez przypadek i przepadłam. A jakżeby inaczej!
Uchwyty wytwarzane w 100% z mosiądzu, tradycyjną technologią odlewniczą, ręcznie, dbając o każdy szczegół. Marka proponuje trzy kolekcje – ArtCollection – pełna niezwykłych abstrakcyjnych form, OrganicCollection – z roślinkami i owadami oraz ModernCollection, która przypadnie do gustu miłośnikom prostych, minimalistycznych i nowoczesnych rozwiązań.
Na koniec piękne, jasne, naładowane słoneczną energia połączenie sypialni z łazienką. Wprawdzie nie rozumiem braku drzwi pomiędzy pomieszczeniami, muszę jednak przyznać, że wszystko po prostu pasuje i wygląda dobrze.
Podobają mi się te łuki, barwy, wielka umywalka, świetna szafa i każdy jeden mebel i dodatek!
Całość, wraz z poszczególnymi etapami aranżacji i remontu znajdziecie na Old Brand New!
Dobra, kończymy ze smutami! Zabieramy się za coś zgoła bardziej przyjemnego. Bo skoro już i tak siedzimy w domu, czemu nie przyrządzić sobie jakichś naturalnych cudownych specyfików, a potem rozkoszować się domowym SPA i przyjemną w dotyku, odżywioną, nawilżoną skóra?
Bierzemy się więc do pracy!
Nie wiem jak u Was ale po tej zimie skóra na moich nogach była szorstka, podrażniona i sucha. A tu lada moment ściągniemy spodnie i rajstopy i będziemy hasać po łąkach i lasach z gołymi nogami. No, przynajmniej na to liczę!
Polecam więc Wam dzisiaj prostą, domową kurację, która przywróci skórze nóg (a i jak ktoś ma ochotę to całemu ciału) blask i energię! Potrzebne nam będą dwa kolorowe eliksiry – różowy ocet i żółciutki niczym cytryny olejek.
Nie są to nawet jakoś specjalnie odkrywcze receptury. Podobne kosmetyki robiłam i tutaj nie raz. Bardzo często wykorzystuję je na moich warsztatach i u siebie w domu. Są bowiem zwyczajnie i po prostu – świetne!
Co my tutaj mamy? Mamy naturalny jabłkowy ekologiczny ocet, który wspomogliśmy pielęgnacyjną mocą ziół. Wybrałam te, które zawsze mam pod ręką i dobrze wiem, że działają wspaniale regenerująco i kojąco na skórę. Zarówno więc w occie, jak i w olejku znalazły się lawenda, nagietek i rumianek. To właśnie dzięki lawendzie ocet przybrał ten różowy kolor. Olejek natomiast wzmocniłam dodatkowo jeszcze czystym olejkiem lawendowym, który, stwierdzam to z pełną stanowczością, zawsze do wszystkiego jest dobry 🙂 A już na pewno do podrażnionej skóry!
Ziołowy ocet zapewni nam miękkość skóry. Wspomoże ją w regeneracji, pobudzi do działania, odświeży, stonizuje. Olejek zadziała jeszcze mocniej regenerująco, zatrzyma wilgoć w skórze, odżywi ją. Załagodzi podrażnienia, ukoi szorstkość, przywróci zdrowy wygląd.
Jak wygląda taka domowa kuracja?
Codziennie wieczorem po kąpieli, kiedy skóra jest jeszcze wilgotna, lekko spryskujemy nogi octem. Zanim całość wyschnie, wmasowujemy niewielką ilość olejku. I tyle. Ważne, aby zadziałać w ten sposób możliwie regularnie, przez 1-2 tygodnie.
Różowy ziołowy ocet
Składniki:
200 ml dobrego jabłkowego octu – najlepiej ekologiczny, taki mętny
łyżka suszonej lawendy
łyżka suszonych nagietków
łyżka koszyczków rumianku
Zioła zalewamy octem w buteleczce lub słoiczku. Odstawiamy na kilka dni, np. na tydzień w ciepłe, suche miejsce. Warto codziennie wstrząsnąć. Po tym czasie ocet przecedzamy i przelewamy do buteleczki ze spryskiwaczem. Do nóg używam takiego czystego octu, jeśli jednak będzie za mocny lub chcielibyście stosować go do włosów lub jako tonik do twarzy, koniecznie go rozcieńczcie najlepiej ulubionym hydrolatem. Proporcje ustalcie według własnych preferencji – jak zauważyłam, każdy woli tutaj inaczej. Najlepiej zacząć od jeden części octu i i czterech części hydrolatu. Ocet na nogi stosujemy jak opisałam powyżej.
Żółciutki olejek-macerat ziołowy
Składniki:
500 ml oleju (użyłam z pestek winogron)
garść suszonej lawendy
garść nagietka
garść rumianków
40 kropelek olejku lawendowego
W słoiku zalewamy kwiaty olejem. Ogólna zasada jest taka, że olej ma przykrywać susz. Całość odstawiamy na najlepiej minimum 2 tygodnie w ciepłe, suche miejsce, co jakiś czas wstrząsając. Szybsza metoda polega na delikatnym podgrzewaniu w kąpieli wodnej takiego olejku przez porządnych kilka godzin. Osobiście polecam jednak odstawienie do porządnego zmacerowania. Po tym czasie przecedzamy olej, przelewamy do butelki i dolewamy do niego olejek lawendowy. Ten ostatni można, zwłaszcza teraz w czasie pandemii, zamienić na olejek 4 złodziei, o którym pisałam Wam ostatnio TUTAJ. Olejek stosujemy, jak opisałam powyżej lub według uznania. Nadaje się idealnie jako olejek do ciała, oliwka dla dzieci, olejek do kąpieli, do masażu lub do przygotowania innych kosmetyków.
Czy jest tu ktoś, komu jeszcze udało się nie wpaść w czarną otchłań rozpaczy? Choć na chwileczkę? Komu choć na kilka minut nie zrobiło się tak bardzo, bardzo smutno?
Mąż mi mówi, że sama mam sobie czytać co jakiś czas swoje teksty na blogu. Że mam sobie moje wonne, dobre olejki rozpylać i dać się im uwieźć. I mówi mi nawet, że mam przestać oglądać TVN24 i wszystkie te fejsbuki, które co rusz strzelają do mnie kolejnymi tragicznymi informacjami, jakby nic dobrego na świecie się akurat nie działo. Ja wiem, ja nawet doceniam…
I kiedy tak kilka dni temu w końcu z tę czarną otchłań wpadłam i rozpłakałam się jak dziecko, kiedy uświadomiłam sobie jak bardzo zła jest sytuacja – i związana z wirusem i z naszą pracą, kiedy okazało się, że nie wiem czy moja mała kochana działalność, z której byłam ostatnimi czasy tak dumna, w ogóle przetrwa, kiedy znowu wstać nie mogłam, leżeć nawet, bo tak mnie plecy bolały, kiedy dziecko też jakiś alergiczny pech dopadł i trzeba było przetestować jak działa nfz w czasach zarazy (teleporady są całkiem ok, jak się okazało)… Wtedy właśnie przekroczyłam, jak sądzę, tę cieniutką, zapewne wyimaginowaną, ale bolesną granicę ZMIANY. Zrozumienia zmiany. Zaakceptowania jej, oswojenia (choć troszeczkę) i w końcu – uświadomienia sobie potrzeby stawienia jej czoła.
Choć… może tak tylko sobie wmawiam… Zapewne jeszcze nie raz zdarzy mi się tę moją czarną otchłań dogłębnie zwiedzić…
Niemniej jednak dzisiaj już jestem spokojniejsza. Robię, co każą, by chronić najbliższych. I planuję. Planujemy z mężem kolejne kroki, aby jakoś to było do momentu, kiedy, miejmy nadzieję, powróci normalność. Lub przynajmniej utworzy się nowa, stabilna, jakaś inna, ale jednak – normalność.
Bo, jak mówi stara dobra piosenka, którą dzisiaj po wielu latach znowu sobie puściłam, jeszcze zdążymy!
Jeszcze wszystko zdążymy!
Jeszcze na wszystko przyjdzie czas!
Jeszcze będzie pięknie!
Jeszcze będziemy siedzieć z przyjaciółmi w letnią noc przy ognisku pod gwiazdami i cieszyć się po prostu sobą. Śmiać, rozmawiać i bawić.
Nowa codzienność w czasach zarazy wymogła także nowe potrzeby. A dokładniej, potrzeby to może i były zawsze, ale nigdy wcześniej tak intensywnie nie poszukiwaliśmy wszelkiej maści preparatów dezynfekujących, żeli antybakteryjnych i po prostu – mydeł.
Wiemy już chyba wszyscy dobrze, jak ważne jest teraz częste mycie rąk. Że zwykłe mydła świetnie się sprawdzają w zapobieganiu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Wiemy, jak ważne jest dezynfekowanie często dotykanych powierzchni. Jak dobrze działają żele antybakteryjne.
Na przeciw tym potrzebom wychodzą producenci kosmetyków. Bo choć część zaprezentowanych tutaj dzisiaj produktów jest już na rynku od dawna, kilka z nich jest odpowiedzią na ostatnie wydarzenia. I dobrze! Bardzo popieram takie ekspresowe reakcje.
Zapraszam Was więc dzisiaj na mój wybór ciekawych produktów do mycia i dezynfekcji!
Pracownia Ondo udowadnia, że mydła moga mieć współczesny, designerski charakter. Mydło Rozo – dzięki dopracowanej recepturze, w skład której wchodzi oliwa z oliwek, nierafinowane masło shea, olej ze słodkich migdałów oraz awokado, Rozo oczyszcza skórę, jednocześnie jej nie wysuszając / Pracownia Ondo
Nowości marki DLA Kosmetyki – Mydło antybakteryjne do mycia rąk z naturalnymi olejkami antybakteryjnymi i Spray do czyszczenia powierzchni i rąk z naturalnymi olejkami o działaniu antybakteryjnym. Receptura tego pierwszego oparta jest na przedwojennym tradycyjnym mydle potasowym w połączeniu z najsilniejszymi naturalnymi olejkami eterycznymi o działaniu przeciwbakteryjnym / DLA Kosmetyki
Nowość marki Hagi Cosmetics – antybakteryjna pianka myjąca – czyli produkt, który łączy w sobie właściwości mydła i żelu/płynu antybakteryjnego. Ma udokumentowane działanie antybakteryjne i zawiera wiele składników intensywnie nawilżających / wkrótce na stronie Hagi
Swonco Antybakteryjne mydło w płynie Medica – zawiera w 100% surowce pochodzenia naturalnego. Oparte na recepturze dla gabinetów medycznych, posiada właściwości dezynfekcyjne, skuteczne na 99,9% bakterii / Kopalnia-Zdrowia.pl
Antybakteryjna pianka myjąca do twarzy i rąk Nacomi – zawarty w składzie aloes działa nie tylko antywirusowo, przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybicznie, ale i silnie nawilżająco, przez co nawet częsta pielęgnacja nie wysusza skóry. Dodatkowo zawarta w piance lukrecja wpływa na regenerację skóry oraz działa przeciwzapalnie / Namera
Alphanova Sante, Antybakteryjny żel do mycia rąk, bezzapachowy – Żel do mycia rąk – bez wody i ręcznika – nie wysusza skóry. 100% składników pochodzenia naturalnego / Ekodrogeria
Jakie słodkie! Jack N’Jill, Żel do dezynfekcji rąk, Koala – Dwa żele w opakowaniu. Jeden od razu w silikonowym ubranku łatwym do zaczepienia na wózek lub do torebki. Drugi flakonik to uzupełnienie, które można przełożyć do silikonowego wdzianka lub używać osobno / Ekodrogeria
Mydło naturalne KAKAOWE Z MIODEM MALINOWYM I OLEJEM RYŻOWYM – czyż nie wygląda pięknie? Kojące i łagodne, bezzapachowe mydło z dodatkiem oleju ryżowego, miodu i kakao świetnie nadaje się dla osób z cerą suchą oraz często podrażnioną / Miodowa Mydlarnia
Jedno z chyba najbardziej znanych mydeł na rynku – mydło Rozmaryn – naturalne, ręcznie wytwarzane w niewielkich partiach, wegańskie mydło z najstarszą na świecie, syberyjską glinką kambryjską i rozmarynowym olejkiem eterycznym / Ministerstwo Dobrego Mydła
Najel Czarne mydło z eukaliptusem – stanowi tajemnicę dla zdrowej i delikatnej skóry oraz ma wyjątkowe i antyseptyczne właściwości dzięki zawartości olejku eukaliptusowego / Ecco Verde
Mydło Lastryko – w klimacie zero waste, bo ze skrawków innych mydeł mydlarni – super pomysł, prawda? Skóra jest po nim wygładzona, miękka i odżywiona. Z kolei olej rycynowy zapewnia mu przyjemny poślizg i gęstą, stabilną pianę. Dodatkowo Lastryko miało szczęście zgarnąć to, co najlepsze z innych szpakowych mydeł: Zimowego, Słonej Lawendy, Pomarańczy z Rozmarynem, Węgla, Wyrwidęba i Waligóry / Mydlarnia Cztery Szpaki
Bentley Organic, Naturalna Antybakteryjna Pianka do Mycia Rąk, Bezzapachowa – skutecznie zabija bakterie, nie wysuszając rąk, działa antyseptycznie / Ekodrogeria
Mydło wegańskie Dziegieć Brzozowy – naturalne mydło powstałe na bazie oleju kokosowego, rycynowego, słonecznikowego oraz maseł shea i kakaowego z dodatkiem 4% dziegcia brzozowego o silnym, charakterystycznym zapachu oraz właściwościach przeciwbakteryjnych, przeciwgrzybiczych, przeciwłupieżowych i regeneracyjnych / Stara Mydlarnia
Dziecięca Antybakteryjna Pianka do Mycia Rąk Bentley Organic – jej unikalna formuła jest delikatna dla skóry, ale bezlitosna dla szkodliwych bakterii. Testy niezależnej organizacji certyfikujące „Soil Association” wykazały, że zabija około 99,9% bakterii / Ekodrogeria
Odświeżający antybakteryjny żel do oczyszczania rąk – Go Cranberry – Niezastąpiony gdy brakuje dostępu do wody, podczas podróży, na spacerze, w pracy, w szkole, po wizycie w toalecie / IWOS
Olejek 4 Złodziei według autorskiej receptury Klaudyny Hebdy. O tej legendarnej mieszance pisałam Wam już wczoraj długi wpis – zobaczcie koniecznie TUTAJ. A gotowy olejek znajdziecie u Klaudyny / Klaudyna Hebda