NapisałaAdriana Sadkiewicz

Oliwkowo-Goździkowy Balsam do Ciała

No i mamy… pierwszą w życiu chorobę… zapalenie gardła i antybiotyk. Pierwszy raz widziałam taką słabą Różyczkę… Serce się po prostu ściska. Oby szybko zdrowiała, bo wcale to a wcale nie zależy mi na doświadczeniu chorobowym.
Pomimo córeczkowej choroby mam dla Was nowy przepis (i już następne w kolejce)! Tym razem zrobimy wspaniale pachnący i cudownie pielęgnujący, bardzo prosty Oliwkowo-Goździkowy Balsam do Ciała o przyjemnej konsystencji mleczka. Dzięki podwójnej zawartości goździków ma działania przeciwbakteryjne i przyspieszające bliznowacenie. A do tego… ukryty jest w kocie!

 Do wykonania balsamu przygotujcie:

  • 60 ml oliwy extra vergine
  • łyżkę goździków
  • łyżeczkę wosku pszczelego
  • 25-30 ml wody z kwiatów pomarańczy
  • 10 kropelek olejku goździkowego
  • 8-10 kropelek olejku z klementynki lub innego cytrusowego (dla przełamania zapachu)

 W małym słoiczku zalejcie goździki oliwą. Słoik zamknijcie i wstrząśnijcie nim kilka razy. Wstawcie na chwilę do kąpieli wodnej (czyli do garnczka z gotującą się wodą), aby podnieść temperaturę oliwki, po czym odstawcie w suche miejsce na przynajmniej jedną noc (najlepiej kilka). Co jakiś czas wstrząsajcie słoiczkiem. Możecie też powtórzyć kąpiel wodną. Po tym czasie przecedźcie oliwkę przez gazę lub małe sitko, tak aby zostało Wam 50 ml oliwki goździkowej.
W porcelanowej miseczce w kąpieli wodnej roztopcie wosk. Do tego dolejcie oliwkę goździkową, całość dokładnie zamieszajcie i zdejmijcie z ognia. Do osobnej miseczki wlejcie wodę z kwiatów pomarańczy i wstawcie ją na chwilę na miejsce poprzedniej miski, żeby temperatura wody lekko się podniosła. W tym czasie tłuszcze nieco ostygną. Ważne, aby woda i tłuszcze miały podobną temperaturę.

Przygotujcie sobie teraz trzepaczkę-mieszadełko i zacznijcie delikatne, ale ciągłe mieszanie oliwki z woskiem. Do nich powoli wlewajcie wodę, cały czas mieszając. Po kilku minutach dolejcie olejki eteryczne i mieszajcie jeszcze dłuższą chwilę, aż konsystencja przybierze formę balsamu-mleczka. Gotowy balsam przelejcie do słoiczków lub małych buteleczek. Trzymajcie go w chłodnym miejscu i zużyjcie w przeciągu 2-3 tygodni.

Zauroczona: The Animal Print Shop

Mało co tak porusza wszystkie małe i duże dzieci jak… zabawne zdjęcie krowy! A tak serio to trafiłam na świetny sklepik ze zwierzątkowymi zdjęciami i się w pełni zauroczyłam! Niby nic specjalnego, bez wyrafinowanych kompozycji, z prostym tłem… nic więcej, tylko zwierzęta. A wyglądają po prostu bosko! Ciekawa tylko jestem jak taka przykładowa sesja musiała wyglądać:)

Więcej zwierząt znajdziecie w The Animal Print Shop by Sharon Montrose!

Zdjęcia The Animal Print Shop by Sharon Montrose

I jeszcze mała przypominajka i zaproszenie konkursowe – takie oto 3 cudowne zestawy od PAT&RUB czekają na dobre duszyczki, które je przygarną:) Zapraszam więc do zabawy TUTAJ!!!  

Po-Weekendowe Cuda no21

Takie tipi (1) to spełnienia marzeń każdego dziecka… A mamusi podobają się szczególnie kolory i dodatki! Jak tylko zobaczyłam te cudne Pacz!tipi, wiedziałam, że je Wam pokażę! Warto, prawda?
Green Gate (2) jest stanowczo jedną z moich ulubionych marek z akcesoriami domowymi. Na ich blogu ostatnio pojawiły się piękne propozycje wielkanocne i… no… przepadłam…
Lilabox.pl (3) to nowy przeuroczy sklepik z biżuterią autorki bloga Design Your Life. To takie spełnienie marzeń. Życzę powodzenia z całego serca, a Wam polecam wspaniałe bransoletki.
Niesamowity pomysł na wiszący świecznik (4) z kawałka pnia, z sukulentami i stojącymi prostymi świecami. Pewnie wymaga nieco pracy, ale efekt jest zachwycający!
Bardzo spodobały mi się grafiki – Fine Herbs (5) i jeszcze bardziej – It’s a beautiful world (6)!
Barwy oceanu (7)… do zainspirowania, do wykorzystania, do podziwiania. No i do rozmarzenia…
Brakuje Wam świeżych kwiatów na stole? Wykorzystajcie cytrusy i zróbcie taką właśnie kompozycję (8)! Z pewnością nie tylko ładnie wygląda, ale jeszcze cudnie pachnie!
Miałyśmy przyjemność uczestniczyć z Różyczką w niedzielę w warsztatach umuzykalniających dla maluszków podczas krakowskiej edycji Festiwalu PROGRESSteron. Wytańczyłyśmy się, wyśpiewały, Róża pogwiazdorzyła i… znalazła chyba sobie nowego adoratora:) Zajęcia bardzo polecamy i polecamy także prowadzącą panią Edytę Porębę i jej Zakręcalnię!

Post Gościnny: Egzotyczne SPA… w łazience?

Miłe Panie z PAT&RUB, które przekazały trzy urocze zestawy na konkurs Wiosenny Uśmiech, postanowiły Was jeszcze nieco zainspirować! I zmotywować! Przed Wami sympatyczny tekst o tym, że we własnej łazience naprawdę można wyczarować rytuał rodem z egzotycznego SPA. Bo przecież każdej z nas się należy! A nie kosztuje to dużo wysiłku.
Zachęcam zatem do lektury i do tej chwili tylko dla Was… Tak, jak Wy lubicie najbardziej!
Która z nas o tej porze roku nie marzy o wycieczce do egzotycznego SPA? Wszystkim nam przydałoby się trochę słońca, ciepła i relaksu. A może w ramach drobnych przyjemności, warto po prostu podarować sobie chwilę odprężenia we własnej łazience!

Ajurwedyjskie SPA we własnym domu – to prostsze niż Wam się wydaje. Przy odpowiednim nastawieniu i przygotowaniu będzie niemal równie luksusowo jak w odległych tropikach, a do tego kameralnie, swobodnie, zacisznie i jak ekologicznie!

Sekret ajurwedyjskiego piękna tkwi w harmonii i spokoju.
Najpierw więc przygotuj swoją komnatę przyjemności, czyli łazienkę. Rozstaw w niej kominki z eterycznymi olejkami (polecamy ten z trawy cytrynowej) i świece o relaksującym zapachu, na przykład cytrynowym czy lawendowym. Przy odpowiedniej ilości takich światełek możemy w ogóle zrezygnować z oświetlenia górnego (kolejny punkt dla ekologii!). Warto też pomyśleć o nastrojowej muzyce i… filiżance ulubionej herbatki ziołowej.

Do wanny napuść ciepłą, ale nie gorącą wodę. Dolej do niej troszkę aromatycznej oliwki do kąpieli, na przykład żurawinowej albo kokosowej. Zanurz się w tej pachnącej, odżywczej kąpieli i poczuj, jak odchodzą wszystkie codzienne stresy. Rozkoszuj się tą chwilą.

Po kilku minutach zacznij celebrację swojego wSPAniałego zabiegu.
Ciało umyj łagodnym żelem pod prysznic, a następnie – dokładnie wyszoruj pilingiem cukrowym najwyższej jakości. Taki piling nie tylko usuwa martwy naskórek, ale też nawilża i natłuszcza skórę, sprawiając, że staje się miękka, sprężysta i aksamitna. Szczególną uwagę zwróć na miejsca ze skłonnościami do rogowacenia (łokcie, kolana, stopy) oraz powstawania cellulitu (uda, piersi, pośladki). Jeśli Twoje ciało jest wyjątkowo wysuszone i zmęczone długą zimą – do pilingu użyj szorstkiej rękawicy z naturalnego materiału.

Długa ciepła kąpiel nie służy ciału ani organizmowi, więc sugerujemy wyjść z wanny po około 15 minutach i opłukać ciało pod chłodnym prysznicem. Teraz pora na ajurwedyjski automasaż. Najlepiej wykonać go oliwką lub masłem do ciała w ulubionym zapachu: kokosowym, cynamonowym czy cytrusowym. Masaż zacznij od stóp, na których zgodnie z medycyną ajurwedyjską, znajdują się punkty odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie całego organizmu. Kolistymi ruchami delikatnie masuj najpierw podeszwy stóp, potem ich część wierzchnią, następnie łydki, uda pośladki i tak aż do samej szyi. Tym sposobem pobudzisz krążenie krwi w ciele, rozluźnisz napięte mięśnie i pomożesz skórze przygotować się do odżywczego snu.  
Na końcu zrób delikatny masaż twarzy, szczególną uwagę poświęcając okolicom oczu. Do masażu twarzy i ciała wybierz dobry, naturalny olejek w ulubionym zapachu – nie trzeba go zmywać. Wystarczy odczekać kilka chwil a on sam się wchłonie i zadziała na Twoje ciało, jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki!

Na zakończenie swojego rytuału piękna zadbaj o twarz. Dokładnie ją oczyść, usta zrewitalizuj pilingiem na bazie cukru brzozowego i wklep w nie balsam. Zaaplikuj sobie też dobre serum albo ekoAmpułkę, a następnie nałóż ulubiony krem.

Gdzie szukać kosmetyków do takiego domowego SPA? Polecamy te naturalne, np. marki PAT&RUB by Kinga Rusin. W ofercie firmy znajdują się wszystkie preparaty niezbędne do dopieszczenia ciała i zmysłów: balsamy, masła, pilingi, oliwki, olejki, świece i wiele więcej. Ale nie zapomnijcie też o najskuteczniejszym „upiękniaczu” – uśmiechu! 

Zdjęcia: 1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 / 10

Podaruj wiosnę!

A mi już wiosna w domu rośnie… Jest zielona i zwiastuje to co wkrótce, mimo wszystko, nas czeka – atak pąków, kwiatów, liści, trawy, słońca… Posadziłam bowiem owies! I Was chciałabym zachęcić nie tyle do sadzenia, ile do podarowania odrobiny wiosny bliskim!
Kilka nasionek, buteleczka, wstążeczka… ot drobiazg! Ale podarowany tak zupełnie bez okazji… albo z okazji przesilenia wiosennego i marazmu zimowego… Albo jako dodatek do prezentu urodzinowego… na pewno wywoła uśmiech! I to nie tyle sam podarunek, ile obserwowanie potem jak nam zboże w domku rośnie, jakie soczyście zielone, jakie wiosenne…
Spróbujcie zatem podarować nasionka owsa komuś, na kim Wam zależy, przyjaciółce, mamie, koleżance, siostrze… A za kilka dni wpadnijcie na kawę i podziwiajcie siłę przyrody!
Aby takie zielone cudo wyrosło wystarczy tylko do miseczki włożyć nieco waty, na nią nasypać nasionka i codziennie podlewać tak, aby miały one ciągle wilgotno. Zachęcam też do posiania owsa lub rzeżuchy na Wielkanoc i tworzenia żywych stroików świątecznych
Ot, taki drobiazg… a tak ładnie w domku! Sama, ilekroć patrzę na moje małe poletko, uśmiecham się! A moja buteleczka z nasionkami dzisiaj powędruje do urodzinowego prezentu dla mojej przyjaciółki!

Polecenia x3

A czemu by nie trzy na raz?

Zakochałam się w olejku z krokosza barwierskiego! Na zachodzie znany jako safflower oil jest często wykorzystywany w produkcji naturalnych kosmetyków. U nas popularności jeszcze nie zyskał, a szkoda… Moja skóra bardzo go polubiła. Używam go do ciała po kąpieli  i co drugi dzień na wieczór do twarzy razem z kremem-maską Orientany. Olejek niweluje stany zapalne skóry, dzięki czemu polecany jest w szczególności do cery trądzikowej, tłustej i mieszanej. Poprawia krążenie, wygładza, odżywia. Ponoć ma także moc zapobiegania odrastaniu włosków po depilacji:) Mój zakupiłam TUTAJ. Polecam z czystym sumieniem!
Polecić także mogę tonik z miętą od Lavery w serii Faces Young. Ma działanie delikatnie antyseptyczne i dezynfekujące. Przyjemnie reguluje i dobrze oczyszcza. Myślę, że doskonale nadaje się nie tylko da cery młodej, ale spełni oczekiwania pań w każdym wieku. Zawiera takie dobroczynne składniki jak hydrolat z mięty i szałwi, olejek z rozmarynu i drzewa herbacianego, kompleks kwasów owocowych, kwas hialuronowy, ekstrakt z alg, wyciąg z kory wierzby i prawoślazu. Jego jedynym minusem jest pojemność – 50ml – bardzo szybko się kończy…
Na koniec łagodny krem na dzień Neobio – Cotton Bloom. Łączy w sobie wyciąg z bawełny z organicznym olejkiem migdałowym. Zawiera także jedne z moich ulubionych olejów – arganowy i jojoba. Trzeba przyznać, że jest bardzo przyzwoity, przyjemnie pachnie i łatwo się wchłania. Nadaje się do skóry bardzo wrażliwej. Idealny pod makijaż. Raz jeszcze – polecam!
Facebook