NapisałaAdriana Sadkiewicz

YOPE w szronie

„Ta historia zaczyna się od mycia rąk. Kilka razy dziennie, kilkadziesiąt razy w tygodniu, kilkaset razy w miesiącu. Zastanawialiście się dlaczego czasem po umyciu są po prostu czyste, a czasem już chwilę później skóra na dłoniach robi się nieprzyjemnie sucha i napięta? My tak.”

To fragment historii twórców nowej polskiej marki mydeł w płynie YOPE. Zachwyciła się nią najpierw właścicielka BliskoNatury.pl, z którą współpracuję na co dzień. Podesłała więc mydła i mi. I teraz razem trwamy w zachwycie. Bo przy tym całym szaleństwie nowych naturalnych marek, które skupiają się na pielęgnacji, pojawiło się coś niezwykle oryginalnego. Ot, kilka mydeł. Niby nic wielkiego. A jednak!

Poznajcie zatem YOPE w pięknych okolicznościach listopadowego szronu.

SONY DSC

SONY DSC

 

YOPE to sześć produktów. Sześć mydeł. Przynajmniej na razie. Zamknięte w bardzo prostych, praktycznych butelkach z pompką. Dużych, 500 ml. Na szczęście. I w końcu! Bo jak już mydełko zakupimy, to przynajmniej na chwilę nam wystarczy. Pomimo swej prostoty są to produkty bardzo charakterystyczne. Wyróżniają je etykiety w uroczym stylu retro ze zwierzaczkami. Od kiedy mydła zagościły u nas w domu, Róża lubi ustawiać je koło siebie i nazywać umieszczone na nich zwierzątka. Taki to miły dodatek to sedna, jakim jest samo mydło.

 

SONY DSC

Mydło brzmi banalnie? Hmm? Po co jakieś tam specjalne mydło? Ma czyścić i się zmyć. Nic bardziej mylnego. Dłonie to nasza wizytówka. Powinny być miękkie, delikatne, przyjemne w dotyku. Dobre mydło nie niszczy nam skóry, a wręcz ją odżywia i nawilża. Używanie dobrego mydła do rąk sprawia przyjemność, taką samą jak relaksująca kąpiel. No, tylko krótszą. Czemu mamy sobie nie umilać nawet najprostszych codziennych czynności?

Nasi bohaterowie, cali w szronie, to prawdziwe gwiazdy w świecie mydeł. Mamy tu więc trzy mydła określone mianem „kuchennych” i trzy, jak mniemam, codzienne. Wszystkie szczycą się tym, że aż 92% ich składu to produkty pochodzenia naturalnego lub o niskim stopniu przetworzenia. Mnie najbardziej zachwyca fakt, że jeśli już mydło ma określony zapach, np. figowy, to wewnątrz znajduje się po prostu najprawdziwszy ekstrakt z fig. I to dlatego są tak wyjątkowe.

 

SONY DSC

SONY DSC

Mam swoich ulubieńców. Najbardziej do gustu przypadło mi właśnie mydełko figowe. Jest cudne! Pachnie pięknie! Zaraz po nim plasuje się Miód & Bergamotka. Co jest niesamowite, jeśli zamknie się oczy i powącha to mydło, to właśnie miód i bergamotka przyjdą pierwsze na myśl. Wspaniały aromat – ciepły, słodki, ale energetyzujący.

Wanilia i cynamon – to już pełna rozpusta. Cynamon dba, aby nie było za słodko i mdło. Dodaje wanilii męskiego twista. I jest po prostu… przytulnie. Goździk – mocno goździkowy, świetny, dominujący zapach. Idealny do mydła kuchennego, bo dzięki zawartości naturalnego olejku z goździka, ma dodatkowe działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicze.

Dwa ostatnie mydła najmniej wpasowały się w mój gust. Ze wszystkich zapachów, określanych mianem cytrynowych, najmniej lubię werbenę, a najbardziej po prostu cytrynę. Niemniej jednak, trzeba przyznać werbenie, że jest orzeźwiająca.

Na koniec – największe zaskoczenie, które podpatruję w zachodnich manufakturach – mydło mineralne z wyciągiem z kompleksu minerałów. Znajdziemy w nim więc ekstrakt z glinu, chloru, miedzi, manganu, potasu, magnezu, sodu i cynku, który „stymuluje metabolizm skóry i reguluje jej wymianę jonową”. Pomysł niezwykle ciekawy, ale zapach nieprzyjemny, zbyt drogeryjny.

SONY DSC

Wszystkie mydełka są przyjemnie gęste, myjąc, lekko oblepiają skórę. Radzą sobie bardzo dobrze, nie wysuszają. Wszystkie pielęgnują dzięki glicerynie roślinnej, witaminie B5 i allantoinie. Po użyciu wszystkich, zwłaszcza tych, które najbardziej mi się spodobały, chce się więcej. Chce się myć dalej!

Cieszę się, że marka pojawiła się na rynku i trzymam za nią mocno kciuki. Bardzo polecam Wam wypróbowanie mydełek, zwłaszcza, że w BliskoNatury.pl jest akurat na nie promocja. Za tą cenę, taki ilość i taka jakość – bomba! (nawet bez promocji, cenę uważam za bardzo dobrą).

A może już znacie mydła YOPE?

 

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Przeżywam bardziej

Mam wrażenie, że przeżywam bardziej. Bardziej niż inni. Wszystkie niepowodzenia, radości, drobnostki. Wszystkie złe słowa. Może się mylę. Może wiele z Was tak ma. Może też wolicie czasem ukryć to swoje przeżywanie i nie widać tego na co dzień. A może za bardzo jestem rozchwianą emocjonalnie kobietą? No… po prostu kobietą. A może stoję na krawędzi choroby psychicznej? Oby nie!

W każdym razie potrafię po kilku złych słowach wpaść w czarną otchłań rozpaczy, gdzie nic nie ma sensu. Potrafię też tak bardzo ekscytować się nowymi, pięknymi rzeczami, że świat staje się w jednej chwili lepszy. Śmieją się, że mnie, że co chwilę mam coś „naj” w życiu. Najpiękniejszy widok, najlepszą pizzę, najlepszy pomysł :):):) Może dlatego tak często czuję się czymś zauroczona i zaraz pędzę i Wam to pokazać. Może dlatego potrafię słuchać tej samej piosenki w kółko przez kilka godzin. Albo stać w kuchni i gapić się przez okno przez pół godziny. Jak wszyscy starsi ludzie na naszym osiedlu…

Problem w tym, że jak już mi źle, to bardzo. I nie siedzi to tylko w głowie, ale obejmuje cały organizm. Ściska mnie w żołądku, boli głowa, nie mogę się skupić, mogłabym tylko spać i płakać. Dwa słowa krytyki, często nawet niesłusznej, niszczą mi cały dzień. Niemiła Pani kasjerka sprawia, że w około robi się szaro. A co dopiero jakieś większe kłótnie…

Nauczyłam się nie okazywać za bardzo tego mojego przeżywania. Tego negatywnego. I inni tego nie lubią i ja nie reaguję wtedy racjonalnie. Lepiej wszystko przeczekać. Aż emocje opadną. Aż szarość zacznie nabierać kolorów. Zawsze w końcu nabiera. I dopiero wtedy łatwiej mówić, a i mówienie wydaje się rozsądne, rozwiązanie bliższe i łatwiejsze.

Wiecie jaki jeszcze mam sposób na gorsze dni?

Mam takich znajomych. Jednych z tych najlepszych. Z którymi spędziłam niegdyś masę czasu, gdzieś w okolicach liceum. Każde wakacje, weekendy, większość piątków. Jeździliśmy na obozy, rajdy, w lecie na żagle, w zimie do schroniska. To wtedy można było się najmocniej wygłupiać, najdziwniejsze rzeczy robić, najbardziej wariować. Mam wrażenie, że wtedy tak bardzo się nie osądzało.

Spotykamy się rzadko, raz na kilka miesięcy. Albo dostaję, albo sama piszę wtedy smsy czy wiadomości. Na moje „piwo, piątek, 20:00” otrzymuję odpowiedź „jasne Aduś”. I się resetuję. Totalnie. I nie mamy po trzydzieści lat, tylko naście. I znowu jesteśmy na Mazurach, śmiejemy się pełną piersią, wspominamy. I jest lekko. I swobodnie.

Najlepsze lekarstwo na jesienna chandrę ever!

Też tak macie? A może macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na zbyt intensywne przeżywanie?

Na koniec zostawiam Was z Lucią! No a wieczorkiem… :D:D:D

7 x Halloween last minute

Halloween już tuż tuż. Życzę Wam w ten dzień sporo dystansu, jeszcze więcej uśmiechu i pozytywnego nastawienia. Nawet jeśli nie obchodzicie tego specyficznego święta z pełnym, zachodnim hukiem, myślę, ze warto je jednak zaakcentować. Choć drobnym szczegółem, który wywoła radość u dzieci lub wybuch śmiechu u bliskich dorosłych.

Mam dzisiaj dla Was 7 takich pomysłów na Halloween last minute. Który najfajniejszy?

 

halloween1

 

1. Magda jak zwykle nas rozpieszcza! Cudne dekoracje na rurki z szablonów znajdziecie na My Pink Plum

2. Taki drobny akcent, a zmienia całe pomieszczenie! A wystarczy czarna koronka na świeczniki! Z Big Ang/Angela Raiola

3. Te czaszki jako kostki lodu skradły mi serce! Widziałam też foremki w naszych sklepach – warto się rozejrzeć 🙂 Z Sugar & Clotch/zdjęcia Jared Smith

4. Czy nie piękne? Gwiazdozbiory migające na… dyni! Zamiast tradycyjnych buziek! Z Fine + Feathered

5. Genialnie to wygląda! Jabłka nabite na zwykłe patyki i zanurzone w słodkiej polewie! Nawet bez czarnego barwnika pomysł na „zatrute” jabłuszka sprawdzi się cudnie! Z Matt Bites

6. Straszny tort bez pieczenia z ciasteczek Oreo w tak ujmującej formie tylko z Candy Company!

7, Jakie to fajne! Wycinamy myszy z szablonu i przylepiamy gdzieś przy ścianie! Marta Stewart via Listotic (szablony do pobrania)

Boooo!

Kobiety inspirują: Martyna Kaczmarek

Poznajcie kolejną wspaniałą kobietę! Młodziutką, piękną, autentyczną, ciepłą i wrażliwą. Martynę Kaczmarek podziwiam, odkąd ją poznałam, w zeszłym roku, podczas konkursu Cosmopolitan Mocne strony kobiety. Ma cudowny uśmiech, kiedy opowiada o sobie, z pasją i żarliwością. O tym, że świat trzeba zmienić. I o tym, że my też możemy to zrobić. Ona już zmienia.

Martyna ma 20 lat, jest studentką Szkoły Głównej Handlowej na kierunku zarządzanie. Jest też prezesem Fundacji Dzień dla Życia, dostała Brązowy Krzyż Zasługi przyznany przez Prezydenta RP za działania na rzecz społeczeństwa, jest finalistką akcji Zwykły Bohater i wspomnianego wyżej konkursu Cosmopolitan. Otrzymała wyróżnienie w konkursie Społecznik Roku 2015 Newsweek. Jest twarzą kampanii – modelled by role models światowej marki bieliźnianej Panache, która miała na celu pokazanie kobiet, które są uznawane za wzory do naśladowania.

Taki oto tekst pojawił się jakiś czas temu na jej profilu na facebooku:

Każdy z nas zmierzy się jeszcze z wieloma doświadczeniami w swoim życiu. Ludzie będą mówić o nas rzeczy, które nie są prawdziwe. I chciałabym tylko, żebyśmy w tych momentach umieli spojrzeć w lustro i pamiętać kim naprawdę jesteśmy. Nie definiujmy siebie przez pryzmat błędów, które popełniliśmy. Opinia ludzi, którzy nas nie znają nie ma nic wspólnego z tym kim naprawdę jesteśmy. Nie „zabłądziliśmy w życiu” tylko dlatego, że nie udało nam się jeszcze dotrzeć do celu, który sobie ustaliliśmy. Z dnia na dzień stajemy się mądrzejszy i silniejszy, ponieważ popełniamy błędy. Jesteśmy odważni, ponieważ zdecydowaliśmy się zaryzykować, wybrać drogę, która jest trudniejsza. Jesteśmy produktem lekcji, które przeszliśmy w swoim życiu. Nie możemy się ich bać. Unikać ich. Czas zacząć się z nimi mierzyć, wyzywać je na pojedynek i doskonalić siebie z dnia na dzień. Mam tylko 20 lat, ciągle się uczę, ale najważniejsza rzecz jakiej się nauczyłam to to, że ból naprawdę sprawia, że jesteśmy silniejsi. A negatywne chwile, które przeżyłeś w swoim życiu nie sprawiają, że jesteś słabszą osobą – bo jeśli się nie poddajesz i krok za krokiem podążasz za swoim celem, możesz sięgać gwiazd. I mówię to z własnego doświadczenia, może kiedyś Wam o tym opowiem:)

Dlatego poznajcie dziś Martynę!

m1

Jak to się wszystko zaczęło?

Dzień Dla Życia rozpoczął się przez działalność w samorządzie szkolnym. Pewnego dnia wpadłam na pomysł, po tym jak zobaczyłam na ulicy czerwony autobus do poboru krwi, że trzeba zorganizować taką akcję wśród moich rówieśników. I tak powstał Dzień Dla Życia. Gdy zobaczyłam, że inicjatywa przyjęła się wśród młodzieży stwierdziłam, że trzeba z tym coś zrobić dalej. Po jakimś czasie z fajnej inicjatywy, urodziła się fundacja. Teraz mam wokół siebie grupę wspaniałych, młodych ludzi, którzy tworzą podstawy Fundacji Dzień Dla Życia i myślę, że jesteśmy gotowi na to, aby podbijać świat. Dostaliśmy nasze pierwsze małe biuro. Przed nami niezwykle ekscytujący rok pełen wspaniałych projektów, które mogą wiele zmienić. W poniedziałek otrzymałam wyróżnienie w konkursie Społecznik Roku 2015 magazynu Newsweek. Mamy 22 500 lajków na Facebooku! I przede wszystkim mamy siebie. Jesteśmy gotowi na podbój świata!

Co Cię motywuje?

Dobre pytanie. Czasami sama się zastanawiam, co tak naprawdę doprowadziło mnie do miejsca, w którym dzisiaj się znajdujemy. Ciężka praca? Zdecydowanie. Jak byłam młodsza myślałam sobie, jak fajnie byłoby zmienić świat na lepsze. Pamiętam wtedy słowa osób dorosłych, które sprowadzały mnie na ziemię: Martynko, świata nie można zbawić. Pamiętam to jak dziś. A ja sobie pomyślałam, że co szkodzi spróbować? Jest tyle problemów na świecie, którymi jesteśmy otoczeni na co dzień. My jako cywilizacja rozwinięta nie dostrzegamy ich. Naszym problemem jest to, że nie mamy torebki z najnowszej kolekcji. Problemem wielu ludzi jest to, że nie mają dostępu do podstawowej opieki medycznej. W pogoni za materialistycznym światem, który nas otacza zapominamy często o tym, co jest naprawdę w życiu ważne. Mnie motywuje to, że przez pracę społeczną dostrzegam te wartości, które tak często i łatwo zgubić. Myślę, że fakt, że to, czym zajmuje się Fundacja jest niezwykle ważne. To, czym zajmuje się Fundacja jest zdecydowanie bardzo ważne. Krew była jest i będzie potrzebna do ratowania życia ludzkiego. Dzięki rozwojowi medycyny jesteśmy w stanie ratować życie ludzkie przez transplantację. A szpik kostny, który posiada każdy z nas, może uratować życie ludzkie człowieka cierpiącego na nowotwory krwi. Jesteśmy Fundacją dla życia ludzkiego i będziemy o nie zawsze walczyć zachęcając ludzi do dzielenia się cząstką samego siebie.

Co Cię inspiruje?

Inspirują mnie silne kobiety, które walczą o poprawę sytuacji na świecie, w przeróżnych aspektach. Doskonałym przykładem jest Malala Yousafzai . Dziewczyna, która niemal straciła życie, bo walczyła o prawo do edukacji dla dziewczyn w Pakistanie. Dzisiaj jest laureatką pokojowej nagrody Nobla, założycielką organizacji walczącą z problemem braku dostępu do edukacji dla dziewcząt. Buduje szkoły, uświadamia, przemawia w sali obrad ONZ do 2-3 razy starszych od siebie polityków z całego świata. Mam wymieniać więcej? Raz dziennie staram się odnaleźć wywiad z jedną z takich inspirujących osób na Youtubie, obejrzeć go, przeanalizować, przemyśleć. Zainspirować się.

Co zaprzątało Ci głowę dzisiaj rano?

Fakt, że musiałam wstać na 8.00 na wykład z polityki gospodarczej i społecznej – moją największą wadą jest to, że jestem śpiochem. A jeszcze gorsze jest uczucie, kiedy wykładowca spóźnia się 40 minut na wykład, na który Ty zwlekłaś się z łóżka…

Czym się w życiu kierujesz?

Dzisiaj obchodzona jest 70 rocznica powstania Organizacji Narodów Zjednoczonych. Organizacji, z którą utożsamiam wiele swoich poglądów na świat i na życie. 1 Artykuł Deklaracji Praw Człowieka – wierzę, w to, że powinniśmy dążyć do tego, aby pozwolić wszystkim ludziom na świecie żyć na poziomie, który nie oznacza życia w skrajnej biedzie i ubóstwie, bez podstawowej opieki medycznej, bez odstępu do edukacji. Zdaję sobie też z drugiej strony sprawę z faktu, że światem rządzą pieniądze, wpływy, władza, broń jądrowa, złoża naturalne. Moim marzeniem i celem jest to, aby spróbować to zminimalizować. Nie pozbędziemy się tego faktu, ale możemy próbować zmienić podejście tych, którzy władzę posiadają. W momencie gdy się rodzimy, wszyscy jesteśmy takimi samymi osobami. W każdym z nas bije takie samo serce. Dlatego każdy z nas, moim zdaniem, ma takie samo prawo do życia.

m7

Co robisz, kiedy tracisz zapał i chęci do działania?

Zazwyczaj gdy tracę zapał i chęć do działania jest to znak, że jestem po prostu przemęczona i czas… na odpoczynek. Nauczyłam się bardzo dobrze gospodarować swoim czasem przez pryzmat dbania nie tylko o innych, ale również o siebie. Martwy ratownik, to zły ratownik. Jeśli ja nie będę czuła się dobrze, nie będę w stanie pomagać innym. Dlatego potrafię odpoczywać i wiem, jakie to ma znaczenie. Trzeba umieć odnaleźć w takich rzeczach tzw. „zdrowy egoizm”.

Czego nauczyłaś się ostatnio?

Myślę, że nauczyłam się bardzo ważnej rzeczy w życiu każdego człowieka. Akceptacji tego, że każdy z nas popełnił, popełnia i popełni jakiś błąd w swoim życiu. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby nie chować głowy w piasek jak ten błąd już popełnimy, tylko przyznanie się do niego i przede wszystkim – wyciągniecie wniosków na przyszłość.

Opowiedz nam troszkę o kampanii Panache Ligerie? Czy miałaś jakieś obawy?

Kampania modelled by role models miała na celu pokazanie kobiety nie tylko jako osoby, która wygląda – ale jako osoby, która działa, motywuje, inspiruje. Miałam lekkie obawy w sprawie wzięcia udziału w tej kampanii ale uznałam, że utożsamiam się z jej celem. Chcę motywować kobiety, pokazywać, że liczy się to jakie jesteśmy – nie to jak wyglądamy.

(zobaczcie koniecznie kampanię TUTAJ)

Jakie masz plany? Te bliższe i te dalsze?

Planów jest wiele, jeśli chodzi o ich realizację – wierzę, że będzie świetnie! Aktualnie szykujemy się z fundacją do świątecznych akcji, związanych zarówno z krwiodawstwem, jak i pomocą pacjentom szpitali w okresie przedświątecznym. Po tej akcji będziemy realizować kilka mniejszych projektów, jak typowe Dni Dla Życia w szkołach średnich itd. Szykować będziemy się też na lipiec, w którym nastąpi…. Wielka kulminacja naszych projektów. Mogę zdradzić, że odbędzie się II Zlot. Mogę też zdradzić, że szykujemy niezwykłą kampanię społeczną i… pojawimy się na największym wydarzeniu tych wakacji, które odbędzie się w Polsce. Czeka nas wiele ciężkiej pracy, ale wierzymy w to, że będzie wspaniale.

Na koniec, zapraszam na stronę Fundacji Martyny – Dzień Dla Życia

Dzięki Martyna!

m3

3 ulubione, najprostsze toniki na wodach kwiatowych

W prostocie tkwi moc! Mam zatem dla Was dzisiaj trzy moje ulubione, najprostsze, szybkie i skuteczne, no…w zasadzie wręcz cudne toniki na wodach kwiatowych. Używacie hydrolatów? Mi towarzyszą na co dzień. Kocham je! Za ich piękne zapachy, uniwersalność, kojące i antyseptyczne działanie na skórę. Wybrałam dzisiaj wodę różaną, oczarową i lawendową, czyli jedne z najpopularniejszych hydrolatów. Do nich dobrałam naprawdę proste dodatki, które nam toniki wzbogacą i wzmocnią ich działanie. Do dzieła!

SONY DSC

 

Tonik różany w różowej buteleczce

Skład

  • 25 ml wody różanej z róży damasceńskiej
  • 5 ml octu śliwkowego

Mieszamy wodę z octem. Kolor różowy to zasługa właśnie octu – wyrobu regionalnego, w którym się niedawno zakochałam i który już Wam opisywałam. Możecie oczywiście zastąpić go octem jabłkowym lub winnym. Tonik wspaniale i delikatnie odświeża skórę, reguluje jej odczyn, lekko zakwasza i doskonale przygotowuje do przyjęcia substancji aktywnych z kremu. Zapobiega odwodnieniu skóry, lekko napina. Nadaje się do każdego rodzaju skóry. Pachnie – cudownie! Różami oczywiście.

Tonik oczarowy w zielonej buteleczce

Skład

  • 25 ml wody oczarowej
  • 5 ml gliceryny
  • 6 kropelek olejku bergamotowego

Całość mieszamy, przed użyciem wstrząsamy. Coś wspaniałego! Woda oczarowa działa ściągająco i antyoksydacyjnie, gliceryna nawilża, a olejek bergamotowy dodaje energii, działa silnie antyseptycznie, zapobiega trądzikowi i wszelkim wypryskom. Całość idealna, zwłaszcza dla osób o skórze mieszanej i tłustej. Zapach – lekkie połączenie oczaru i mocna bergamota – jest po prostu piękny. Uśmiech na twarzy gwarantowany.

Tonik lawendowy w niebieskiej buteleczce

Skład

  • 25 ml wody lawendowej
  • 5 ml oleju z czarnuszki / czarnego kminu

To nawet nie tyle tonik, co lekki płyn oczyszczający. Dodatek tłustego oleju pozwala bowiem doskonale oczyścić silniejsze zanieczyszczenia na skórze, nawet makijaż. Olej z czarnego kminu idealnie łączy się tu z hydrolatem lawendowym – oba regulują funkcjonowanie skóry, działają antyseptycznie, regenerują i zapobiegają powstawaniu niedoskonałości. Tonik wygładza, zmiękcza i odżywia. Zapach lawendowy dodatkowo ukoi zmysły. Ważne – przed użyciem wstrząsnąć!

Polecam!

SONY DSC

Pomysł na czekoladę na gorąco z daktylami

Mam dla Was pomysł. Powiem nieskromnie – wspaniały! Coś idealnego w październikowe wieczory, kiedy wiatr hula za oknem, a Wam potrzeba czegoś rozgrzewającego, słodkiego i dodającego dobrej energii! Mam dla Was pomysł na czekoladę na gorąco z daktylami, cynamonem i anyżkiem. Ale nie taką zwykłą! Jest to pomysł na prezent dla bliskiej osoby! Jest to pomysł na pretekst do wspólnego spędzenia czasu przy filiżance pysznej, gęstej czekolady!

Dzisiaj zrobimy tabliczkę magiczną! Aromatyczną i zwyczajnie – ładną. Taką tabliczkę czekolady, do sporządzenia gorącego naboju, zapakujcie w celofan lub papier prezentowy. Dodajcie bilecik z napisem „zanurz mnie w mleczku” lub „bo Cię kocham!” i wybierzcie się do kogoś bliskiego sercu. Wierzcie mi – magia w powietrzu będzie się unosić!

SONY DSC

Tabliczka czekolady z daktylami do sporządzenia czekolady na gorąco

Składniki

  • tabliczka ciemnej czekolady z dużą ilością kakao
  • kilka gwiazdek anyżku
  • kilka daktyli
  • 2 laski cynamonu
  • kolorowa cukrowa posypka
  • wąska foremka

Daktyle przekrawamy i wyciągamy z nich pestki. Czekoladę roztapiamy w ceramicznej miseczce w kąpieli wodnej, na bardzo małym ogniu, co chwilę delikatnie mieszając. Roztopioną przelewamy do foremki. Na wierzchu układamy dodatki. Odstawiamy do stwardnienia i pakujemy w celofan lub papier prezentowy.

Gotową tabliczkę roztapiamy w 400 ml mleka, często mieszając. Rozlewamy do filiżanek, dodając gwiazdki i cynamon jako dekorację. Daktyle lekko zmiękną, nadadzą czekoladzie dodatkowej słodyczy i będą przepysznie smakować wyłowione z napoju. Smacznego!

SONY DSC

Facebook