Posts Tagged‘Phenome’

Wyniki II Wiosennego Lili Plebiscytu na Najlepsze Kosmetyki Naturalne – ZWYCIĘZCY

Tadam tadam! Oto i oni! Zwycięzcy! Najlepsze kosmetyki naturalne dostępne na rynku. Tak zdecydowaliście Wy i to Wam bardzo dziękuję za zaangażowanie, za propozycje kosmetyków plebiscytowych, za udostępnianie informacji i za samo głosowanie!

Plebiscyt rozpoczął się 3 kwietnia – TUTAJ. Głosowaliście na swoich faworytów w pięciu kategoriach – Twarz, Ciało, Włosy, Kąpiel i Mama i dziecko. Wiem, że wybór był ciężki. Część z marek z pewnością nie jest jeszcze dobrze znana. I dlatego właśnie Wasze głosy mają tak duże znaczenie. Musimy wyławiać to, co najlepsze. Poznawać i odkrywać. I polecać to, co jest warte polecenia. 
Wierzę, że laureaci naszego plebiscytu, to kosmetyki, po które naprawdę warto sięgnąć.
Co najciekawsze – większość to polskie marki. Mniejsze lub większe. Plasujące się na różnych półkach cenowych, ale zawsze powstałe z pasji i zamiłowania do tego, co naturalne. Cieszę się, że potrafimy to docenić!

Oto i kosmetyki, które otrzymały miano Lili Naj 2014!

I miejsce – Sylveco Lekki krem brzozowy
II miejsce – Phenomé Oil control Krem nawilżająco-regulujący zapobiegający niedoskonałościom skóry
III miejsce – Podkład mineralny Lily Lolo

I miejsce – Sylveco Balsam brzozowy z betuliną
II miejsce – Pat&Rub Otulające masło do ciała
III miejsce – Orientana Masło Shea i olejki JAŚMIN I ZIELONA HERBATA

 
I miejsce – Planeta Organica Marokańska maska do włosów z olejem arganowym
II miejsce – Khadi Henny do włosów
III miejsce – Orientana Ajurwedyjska terapia dla włosów

 
I miejsce – ALEPIA Savon Noir Premium z olejem Arganowym Bio
II miejsce – Fresh & Natural Peeling cukrowy MALINOWY
III miejsce – Zielone Laboratorium Żel do mycia energetyzujący z żurawiną i jabłkiem

 
I miejsce – Pat&Rub sweet Szampon i Płyn do Kąpieli dla Niemowlaków i Dzieci
II miejsce – Lavera Pasta do zębów dla dzieci z wyciągiem z truskawek i malin
III miejsce – Eco cosmetics Krem ochronny do twarzy dla dzieci i niemowląt

Gratuluję zwycięskim markom!

A teraz coś miłego! Nagrody dla głosujących od naszych sponsorów!

 Zestawy Sylveco wygrywają
Skye – skye.leintz@
Justyna – myszolapka@
Lili – kobiecastrefa@
PowietrzemPijana23 – dominika909@
Rewelka Konkursowa – rewelka.testuje@
Monika – hypnotic7@
Dagmara K – d.kolakowska@
Iza / Pogodowa – izusc2@
One_LoVe – 34onelove@
Sandra Iwinska – sandra.iwinska@
Zestawy Orientany wygrywają
Grażynka – gkgrazynka@
Magdalena N. – 30plusblog@
Patrycja Kasprzyk – pati.kasprzyk@
Edyta – xxx-files@
Paulina – isia22@
Madeline M – passorfail111@
jamapi – m.miecz.2807@
Agnieszka Redzik – buba-sinski@
Agnieszka – missanik87@
Izabela – izuu89@
 
Zestawy Phenomé (według kolejności z posta plebiscytowego) wygrywają
Zestaw I
Katarzyna – katarzyna.michalowicz@
Jadwiga – recko@ 
 
 Zestaw II
SO Pka – sopeczka@
Dorotka Gargas – dorota_gargas@
Zestaw III
    Naturalia – naturaliabloguje@
    Panna Kottta – panna.kottta@
      Zwycięzców proszę o przesłanie danych do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl W TYTULE PODAJĄC ODPOWIEDNIO: Sylveco, Orientana, Phenome I, Phenome II, Phenome III. Dziękuję!

      W roli głównej: Phenomé Nawilżający olejek do twarzy REPLENISHING

      Mam przyjemność przedstawić Wam dzisiaj kolejną gwiazdę naszego cyklu! Tym razem, w roli głównej, zaprezentuje się Wam Nawilżający olejek do twarzy REPLENISHING marki Phenomé!

      To naprawdę sama przyjemność, przedstawiać Wam ten olejek. Z czystym sumieniem powiedzieć muszę, że jest to jeden z najlepszych olejków do twarzy jakie znam. Ot, po prostu! Schowany w małej szklanej, brązowej buteleczce z kroplomierzem. Z bardzo charakterystyczną dla Phenomé etykietą, przypmina starodawne lekarstwo. Coś w rodzaju kropli żołądkowych dziadka. Choć nie ukrywam, że taka akurat estetyka w mój gust trafia.
      Dopiero w środku odnajdujemy nasz drogocenny olejek. Lekki, o pomarańczowej barwie i fantastycznym cytrusowym zapachu. To właśnie ta nuta cytrusów, z mandarynką na czele, sprawia, że samo używanie kosmetyku jest zwyczajnie przyjemne. Zapach ma duże znaczenie. Ten jest energetyzujący, słoneczny, dodający chęci do działania. 
      Olejek oparty jest na frakcjonowanym oleju kokosowym. Oznacza to, że przybiera formę tzw. suchą. Jest olejem, owszem, ale wchłania się ekspresowo i nie pozostawia tłustej warstwy na powierzchni skóry. Pozostaje po nim jedynie unoszący się wokół aromat i miła w dotyku skóra. 
      Dodano do niego inne, bardziej wysycone odżywczymi składnikami oleje, takie jak: arganowy, jojoba, ze słodkich migdałów, makadamia, awokado, oliwę z oliwek i buriti. A także nowość dla mnie – olej z cibory jadalnej. No, pierwsze słyszę! Zacytuje więc dla ciekawych: „Olej z cibory jadalnej jest ceniony w przemyśle kosmetycznym ze względu
      na szereg zalet. Znajduje się on w składzie wielu różnych produktów do
      pielęgnacji skóry i włosów. Słynie ze swoich własności nawilżających –
      rozprowadzony na skórze zapewnia odpowiednie nawilżenie, które utrzymuje
      się nawet przez 24 godziny. Skóra staje się miękka i przyjemna
      w dotyku. Olej z cibory wchodzi ponadto w skład wielu produktów do
      pielęgnacji włosów, ponieważ zwiększa puszystość włosów i nadaje im
      blask, a także ułatwia ich układanie”.
      Olejek, jako serum, stanowi idealne uzupełnienie codziennej pielęgnacji. Pomimo tego, że nie jest tłusty, stosuję go jedynie na noc, pod krem. Cera staje się widocznie miękka, mocno nawilżona i, mam wrażenie, że uspokojona. Olej koi i łagodnie regeneruje. Jeśli dodamy do tego ten cudowny zapach, nie pozostaje nic innego, jak się od niego uzależnić!

      Olejek z Phenomé 

      W roli głównej: Phenomé Cukrowy peeling do ciała NOURISHING

      Taki to mamy teraz czas rozpieszczania. Nie tylko bliskich, ale też siebie. Czas przytulny, czas magiczny. Dlatego też tak miło czasem zamknąć się w łazience, usiąść w wannie, pomyśleć, coś niecoś zaplanować, odetchnąć w tej gwiazdkowej bieganinie i sięgnąć po naszą dzisiejszą gwiazdę – Phenomé Cukrowy peeling do ciała NOURISHING!

      Mam wrażenie, że te cukrowe scruby to właśnie takie rozpieszczacze! Nie tyle działają dobrze na ciało, ile na nasze zmysły. Koją i relaksują! Mam akurat w łazience trzy takie cuda – jeszcze tropikalny z Pure Fiji i cynamonowy z Clochee. I każdy z nich w ten sam sposób działa na mnie pozytywnie. O ile o tych dwóch delikwentach Wam jeszcze napiszę, o tyle dzisiejsza gwiazda musi nam właśnie teraz zabłysnąć!
      Peeling Phenomé jest jednym z najlepszych, jakie używałam. I mam tu na myśli nie tylko te kupne, markowe, ale także robione samodzielnie przeze mnie. Jest tak przyjemny i smakowity, że mam ochotę nie tylko masować nim ciało, ale każdorazowo jeszcze… zjeść! Pachnie świątecznymi ciasteczkami. Obłędnie! Wyczuwam lekką nutę cytrusów, wanilii i rozkosznej słodyczy!
      Jest to gruboziarnisty scrub, idealny do ciała (do twarzy raczej nie polecam). W sam raz tłusty. Nie za bardzo, nie pozostawia trudnej do zmycia warstwy. Tłustość ta przekłada się jednak na coś innego – delikatne odżywienie i nawilżenie skóry podczas naszego małego zabieg domowego SPA. Czemu? Bo te tłuszcze to same pielęgnacyjne cuda! Mamy tu bowiem dużo oleju makadamia, który jest bardzo dobrze przyswajalny przez skórę i jednocześnie dla niej łagodny, mamy oliwę z oliwek, olej jojoba, ze słodkich migdałów, kokosowy, awokado, buriti (właśnie się dowiedziałam o istnieniu takowego) i z pestek winogron. Prawdziwe olejowe bogactwo! Do tego dochodzą olejki i ekstrakty z cytrusów, orzeźwiające, energetyzujące.
      Nie mogę nie wspomnieć o opakowaniu. Producent zadbał o nasze zmysły nie tylko samym produktem, ale także odpowiednio dużą pojemnością! W sporym brązowym szklanym słoiczku mamy więc 200ml scrubu, który starcza na dłuuuugo i nie musimy co chwilę zaprzątać sobie głowy zakupami. Całość z resztą wygląda nie koniecznie jak kosmetyk, a raczej pojemniczek pełen jakichś słodkich przetworów z babcinej spiżarni. I w zasadzie nie ma w tym dużego błędu… Słodko jest!
      Reasumując, peelingiem jestem zachwycona. Phenomé po raz kolejny spisało się na medal. Polecam więc zwłaszcza w okresie świątecznym – wpisuje się idealnie!

      Dostępny jest w sklepach Phenomé

      W roli głównej: Phenomé Różana mgiełka do twarzy + Rytuał Miodowy

      Zaczniemy dzisiaj od pewnej różanej panienki-mgiełki! Choć może nie tylko różanej? Sami zobaczcie! Bo prezentuje się dzisiaj przed Wami, w roli głównej Phenomé Różana mgiełka do twarzy!

      Dobra… tylko że prawdziwa nazwa tego cuda jest taka długaśna: Phenomé Sustainable Science OIL-FREE hydrating dew Różana mgiełka do twarzy. Uff… Te nazwy w Phenomé! Pozostańmy jednak przy polskim skrócie i przejdźmy do samego kosmetyku, bo jest o czym mówić!
      Stwiedzenie „mgiełka różana” nieco myli. Kojarzy się w zasadzie z wodą różaną, która sama w sobie i w swej prostocie jest genialna. Tutaj jednak zawarto jeszcze moc innego dobra. I to właśnie to połączenie mnie do kosmetyku powiodło. Woda różana (hydrolat) jest jego podstawą. Do niej jednak dodano (zacytuję): sok aloesowy (nawilża i chroni skórę), ekstrakt z róży francuskiej (działa nawilżająco, przeciwutleniająco i przeciwstarzeniowo), ekstrakt z owoców goji (dodaje skórze witalności i energii, działa przeciwutleniająco), wyciąg z żurawiny (działa witalizująco, tonizująco, antyoksydacyjnie), ekstrakt z owoców liczi (optymalnie nawilża, działa przeciwutleniająco), wyciąg z liści werbeny (działa łagodząco, zmiękczająco, ściągająco), ekstrakt ze skórki cytryny (delikatnie pobudza i odświeża skórę), olejek z róży damasceńskiej (odświeża, nawilża, zmiękcza, regeneruje, poprawia napięcie skóry). I powstał soczysty różano-owocowy miks! 
      Mgiełkę można używać o każdej porze dnia i nocy. Oznacza to, że całkowicie można się od niej uzależnić! Kiedy tylko bowiem poczujecie, że skóra straciła swój blask, że 8 godzin wystawiania jej na klimatyzację i ekran komputera nieco ją wymęczyło – spryskujecie się! Wrażenie niesamowite. Od razu czuć pobudzenie i energię. Do tego dochodzi relaksujący, delikatny różany aromat, który od razu wpływa pozytywnie na nastrój.
      Ja jednak używam jej głównie jako tonik. Trzymam grzecznie na półeczce w łazience i codziennie rano i wieczorem przemywam nią twarz. Z powodzeniem, a owszem! Mgiełka nie tylko tonizuje, ale w bardzo przyjemny sposób koi i łagodzi. Nawilżenie jest wyczuwalne, nie tylko w połączeniu z dobrym kremem.
      Zastrzeżenie mam tylko do opakowania. A dokładniej do samego spryskiwacza. Mam wrażenie, że strumień mgiełki jest zbyt ciężki i za mocno uderza w buzię. Do oczyszczania cery zazwyczaj więc odkręcam buteleczkę i nalewam nieco płynu na wacik. Poza tym super – ciemna, lekka butelka z charakterystyczną, staro-apteczną etykietą.
      Polecam!
       O wodzie różanej i samej mgiełce przeczytacie więcej na stronie Phenomé  – TUTAJ!
      Zapraszam Was też Kochani na mój wpis gościnny z Rytuałem Miodowym do domowego SPA listopadowego w The Body. Naturally – TUTAJ!  

      Taki miły konkurs z Phenomé!

      Ach, jak miło! Miło mi, że jesteście tu ze mną. I miło mi, bo ruszamy z takim miłym konkursem!

      Mam dla Was bardzo miłe nagrody – kosmetyki Phenomé! W sam raz na jesienną nostalgię – rozgrzewające, mandarynkowe, imbirowe i cukrowe. A konkretnie
      +
      oraz 
      jedno dodatkowe masełko Tangerine SPA

      Aby wziąć udział w konkursie należy 

      • wejść na stronę Phenomé-TUTAJ i wybrać najprzyjemniejszą według Was serię kosmetyków do ciała, spośród:
      • Pure Sugarcane
      • Milky Almond
      • Tangerine SPA
      • Rejuvenating Rose
      • Green-Red-White-Tea
      • Invigorating Zone
      • i króciutko uzasadnić swój wybór w komentarzu pod tym postem.

      Nie bądźcie anonimami! Będzie mi tez miło, jeśli zechcecie udostępnić informację konkursową dalej.
      Spośród wszystkich odpowiedzi wybiorę dwie najciekawsze. Do ich autorów powędrują dwa powyższe zestawy. Dodatkowe masełko wylosuję spośród pozostałych odpowiedzi.
      Na Wasze zgłoszenia czekam do niedzieli 13.10.2013 do północy. 
      Wyniki ogłoszę do trzech dni potem na blogu. Na adresy do wysyłki będę czekała 10 dni od ogłoszenia wyników. Wysyłka jedynie na terenie Polski. W konkursie można wziąć udział tylko raz.

      Zapraszam!!!

      Ach, a obrazki wykorzystane w grafice możecie sobie oczywiście ściągnąć TUTAJ 🙂

      W roli głównej: Phenomé Łagodząco-kojąca maska do twarzy z płatkami róż Blossom

      Trochę retro, trochę jakby z babcinej spiżarni żywcem wyjęta. Taka jest i wcale się tego nie wstydzi. Ba! Dumna jest, że pozostaje soba i może Wam dzisiaj się zaprezentować. W roli głównej wystąpi Phenomé Łagodząco-kojąca maska do twarzy z płatkami róż Blossom!

      Kolejny wart polecenia kosmetyk polskiej marki Phenomé. Trzeba im przyznać, że o jakość i składy dbają. I znowuż, w przeliczeniu na bardzo dużą jak na maseczkę pojemność – 125ml, cena 145zł nabiera nieco lepszego odcienia. Jestem przekonana, że co jak co, ale ten produkt swoją wartość zna. Jest bowiem… cudowny!
      Siostra moja, która także maskę próbowała, mówi na nią „dżemik”. Całość ma bowiem coś z babcinej spiżarenki. Ten ciemnobrązowy szklany słój, te charakterystyczne etykiety jakby z XIX-wieczej apteki. A do tego sama maska faktycznie konsystencją przypomina nieco płynny dżem. Jest to bowiem gęsty żel o brązowawo-rudawo-różowym kolorze, z drobinkami płatków róży japońskiej. Pachnie delikatnie suszonymi różami,co przywodzi mi na myśl małe różane manufaktury.
      Maska oparta jest na wodzie z róży stulistnej i aloesowej, czyli na prawdziwym kojącym dobru. Zacytuję może pozostałe istotne składniki: sok aloesowy (nawilża i chroni skórę), ekstrakt z aceroli (wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, działa rewitalizująco, przeciwzapalnie i przeciwutleniająco), wyciąg z nawrotu lekarskiego (redukuje pajączki, zmniejsza obrzęki, łagodzi stany zapalne), ekstrakt z nasion kasztanowca (działa wzmacniająco i uszczelniająco na naczynia krwionośne, łagodzi stany zapalne, tonizuje), ekstrakt z róży francuskiej (nawilża i tonizuje), olejek z róży damasceńskiej (odświeża, nawilża, zmiękcza, regeneruje, poprawia napięcie skóry), ekstrakt z nagietka (działa nawilżająco, odbudowująco, gojąco i przeciwzapalnie), wyciąg z kwiatów rumianku (łagodzi, działa przeciwzapalnie), ekstrakty: z żurawiny, borówki, owoców goji (dodają skórze witalności i energii, działają przeciwutleniająco), kwas hialuronowy (optymalnie nawilża, wiąże wodę w naskórku).
      Przeznaczona jest do cery naczynkowej, ale moim skromnym zdaniem spodoba się każdemu, komu potrzebne jest ukojenie. Maseczka wspaniale łagodzi skórę, sprzyja jej regeneracji i pozostawia delikatnie napiętą, elastyczną i bardzo miękką. Jest idealna w lecie, kiedy to potrzebujemy pozwolić skórze na chłodny oddech po upalnym dniu.
      Osobiście stosuje maskę dwojako – co jakiś czas jako maseczkę, nakładam jej grubą warstwę i po 15 minutach zmywam. Często jednak zastępują nią krem, wklepując niewielką ilość z skórę. Jako posiadaczka cery o nieco skomplikowanym charakterze, bardzo lubię uzupełniać pielęgnację o kosmetyki w postaci żelu. Szczególnie w porze letniej, mam wrażenie, że pozwalają skórze oddychać i nie zapychają tak jak kremy.
      Różane ukojenie pozostanie więc mi bardzo bliskie!
      Maska dostępna na Phenome.pl

      Facebook