Ciekawe kosmetyczne nowości polskich marek

Pozostając w temacie polskich marek i jakże koniecznej akcji #wspierampolskiemarki, spieszę z kolejnym postem! Tym razem chciałabym pokazać Wam kilka szczególnie ciekawych nowości (mniej lub bardziej nowych) kosmetycznych, które zwróciły moją uwagę.

A może już któreś z tych kosmetyków znacie?

Może polecacie?

Ja wszystkie zapisuję na moją wish listę!



  1. Face Boom Puder Enzymatyczny Do Oczyszczania Twarzy Sypki Flirciarz – „Jestem naturalnym pudrem enzymatycznym przeznaczonym do oczyszczania skóry twarzy, szyi i dekoltu. Wygładzam, zmiękczam i zapewniam bezpieczną pielęgnację wrażliwej cerze. Moja naturalna, wegańska receptura korzystnie wpłynie na stan odwodnionej skóry.” / Body Boom
  2. Ultranawilżające Serum do twarzy z kwasem hialuronowym MELO – to eliksir wygładzający zamknięty w poręcznej buteleczce. Głęboko nawilża oraz odżywia skórę. Koi podrażnienia, zwęża pory i reguluje wydzielanie sebum. Idealne do cery suchej, dojrzałej i problematycznej / Nutridome
  3. Zestaw do demakijażu GLOV Moon Pads Set – to 10 płatków kosmetycznych wielokrotnego użytku GLOV Moon Pads, które są miękkie niczym gwiezdny pył! W środku znajdziesz także woreczek do przechowywania i prania naszych  wacików, a to wszystko zapakowane jest w holograficzną, nieziemską kosmetyczkę / GLOV
  4. Gift of Nature Kremowa emulsja do mycia twarzy do cery wrażliwej – emulsja z czarnuszką oczyszcza skórę, nawilża ją i regeneruje. Delikatnie, ale skutecznie usuwa zanieczyszczenia oraz makijaż, nie naruszając warstwy hydrolipidowej skóry. Zawarty w emulsji ekstrakt z czarnuszki, bawełny i lnu wycisza i przyspiesza regenerację skóry, a alantoina koi i łagodzi zaczerwienienia / Elfa Pharm
  5. Anwen – Sleeping Beauty – maska nocna do wysokiej porowatości – zawiera szereg składników odżywczych, wzmacniających i kondycjonujących włosy. Naturalny zamiennik silikonu, pochodzący z oleju makadamia chroni je przed zniszczeniami. Oleje: makowy i z kiełków pszenicy domykają łuski włosa i wygładzają je. Spirulina i ekstrakt z czerwonych wodorostów odżywiają włosy i wspierają ich odbudowę. Dzięki dodatkowi skrobi kukurydzianej włosy nie będą się puszyć / Anwen
  6. Fluff w ogóle jest nową marką, a ta Śmietanka do ciała o zapachu śliwek w czekoladzie szczególnie przyciągnęła moja uwagę – Dla osób pragnących zafundować swojej skórze potężną dawkę witamin. Ekstrakt z jabłka  delikatnie złuszcza martwy naskórek oraz sprawia, że poszarzała skóra nabiera blasku, staje się jedwabiście miękka oraz nawilżona. Olej awokado przyspiesza łagodzenie podrażnień, a także mocno nawilża i natłuszcza skórę / Fluff


  1. Ziołowa Wyspa Kostka szamponowa z shikakai – Shikakai to zmielone na proszek owoce, często też kora i liście akacjowego krzewu Acacia concinna, który rośnie w Indiach. Hinduski nazywają orzechy shikakai „owocami włosów” i traktują je jako naturalny środek do pielęgnacji. Owoce te mają duże ilości saponin, czyli związków o właściwościach czyszczących. / Ziołowa Wyspa
  2. IOSSI Morela. Aksamitna kuracja do rąk z witaminą C, niacynamidem i granatem – skoncentrowana, aksamitna kuracja to skuteczne rozwiązanie dla osób posiadających skórę suchą, szorstką, spierzchniętą, zaczerwienioną, także wrażliwą i z przebarwieniami. Zachwyca działaniem i zapachem już od pierwszego użycia / IOSSI
  3. Cherry Soap Antyperspirant Active – Antyperspirant Cherry Soap ma postać pielęgnującego skórę, antybakteryjnego kremu. Badania dowodzą jego skuteczność w pochłanianiu cząsteczek wody, jak również niwelowaniu nieprzyjemnego zapachu / Cherry Soap
  4. Herbs&Hydro – Hemp&Mango Conditioner – Odżywka w Kostce – Konopie i Mango – emolientowo-nawilżająca odżywka w kostce z olejem z nasion konopi siewnej i masłem mango, które odżywiają i regenerują zniszczone włosy. Odżywka w kontakcie z wodą tworzy lekką, kremową emulsję, która pokrywa włosy, zapewniając optymalny poziom nawilżenia i odżywienie / Cosibella
  5. Ministerstwo Dobrego Mydła LAUR – HYDROLAT EKOLOGICZNY – nawilża, tonizuje, odświeża i regeneruje skórę, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, działa relaksująco i kojąco, zmiękcza, zapobiega świeceniu skóry, poprawia ogólny wygląd / Ministerstwo Dobrego Mydła
  6. Hagi Masło do ciała z ekstraktem z bursztynu i olejem z baobabu Momenty – ma delikatną konsystencję i bardzo dobrze się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustej warstwy. Ma prześliczny bursztynowy kolor i pachnie świątecznymi słodkościami. Rozpieści naszą skórę i otuli ją zmysłowym korzennym zapachem pomarańczy, patchouli, sandałowca i labdanum / Hagi Cosmetics


  1. Szampon ziołowy przeciw oznakom starzenia się włosów Żywokost – Ziolove – dzięki obecności ziół takich jak ŻYWOKOST, CZYSTEK, ROZMARYN i MELISA szampon regeneruje, odżywia oraz chroni włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Zioła wzmacniają barierę ochronną skóry głowy oraz zapobiegają jej starzeniu. Dzięki temu włosy nabierają blasku, stają się elastyczne i odporne na łamanie. Wyciąg z POKRZYWY i SZAŁWII chroni włosy przed nadmiernym wypadaniem oraz wzmacnia osłabione cebulki / Ziolove
  2. MIYA BEAUTY.lab Tonik rozświetlający z kwasem glikolowym 5% Złuszcza, wygładza, oczyszcza. Zmniejsza widoczność porów i zaskórników. Tonizuje, przywraca naturalne PH.Przeznaczony do wszystkich typów skóry, w tym tłustej i trądzikowej, z przebarwieniami, nierównomiernym kolorytem i zaskórnikami, drobnymi bliznami i zmarszczkami / MIYA Cosmetics
  3. Hola Care Aksamitna Pianka myjąca Chaber Bławatek do cery suchej i wrażliwej – delikatnie myje i oczyszcza skórę. Wzbogacona jest w wyciąg z CHABRA BŁAWATKA, który nawilża i koi suchą skórę, w ekstrakt z BAWEŁNY, który wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe, oraz w aromatyczny ekstrakt z OGÓRKA, który dodatkowo wzmacnia efekt nawilżenia. Dzięki przyjemnemu ale subtelnemu zapachowi świeżego ogórka nadaje skórze przyjemne uczucie odświeżenia / Hola Care
  4. Polli Płyn micelarny do oczyszczania twarzy – mieszkanki miast narażone są na szkodliwe działanie smogu i stresorów środowiskowych, dlatego powinny wybierać antysmogowe Płyny micelarne do oczyszczania twarzy. Dzięki nim zmyją z cery to, co osadziło się na niej przez cały dzień i może wpływać na pogorszenie się stanu skóry. Oczyszczający płyn micelarny oczyszcza, nawilża i koi skórę, zapewniając jej zdrowy i zadbany wygląd / Polli
  5. Olivia Plum Serum rozjaśniające GLOW – z zawartością oleju z dzikiej róży, ekstraktu z aceroli i zielonej herbaty oraz dodatkiem stabilnej formy witaminy C. Olivia Plum mówi językiem miłości do piękna, niezależnie od wieku. Inspirowane naturą serum GLOW rozświetla skórę, dodając jej niczym niezmąconego blasku / Olivia Plum
  6. Orientana i jej nowe naturalne wegańskie kremy do twarzy Reishi na noc i na dzień – przeznaczone do codziennej pielęgnacji skóry, która utraciła elastyczność oraz z widocznymi oznakami starzenia. Zawierają naturalne składniki, które pomagają odbudować sprężystość skóry dojrzałej. Poprawiają wygląd skóry zwiotczałej, poszarzałej, z widocznymi zmarszczkami oraz utraconym owalem twarzy / Orientana

Kosmetyki polskich marek, które ostatnio bardzo lubię

Wszyscy na pewno dobrze już wiecie, jak trudny ekonomicznie czas czeka nas niedługo. Sama jestem w bardzo nieciekawej sytuacji, o której już Wam pisałam. Odwołano mi bowiem moje główne obecnie źródło utrzymania – imprezy masowe i spotkania pracownicze, podczas których prowadziłam warsztaty kosmetyków naturalnych i słodyczy kosmetycznych (LiliGarden.pl). W podobnej sytuacji jest bardzo wiele z Was i do niej to chciałabym dzisiaj także nawiązać.

Niełatwe zadanie staje przed wieloma rodzimymi markami. Po prostu – muszą się utrzymać. A jako, że bardzo spodobała mi się krążąca po internecie akcja i hasztag #wspierampolskiemarki, postanowiłam pokazać Wam kilka kosmetyków polskich marek, które ostatnio używam i bardzo lubię.

Wspierajmy się nawzajem! Pomóżmy sobie przetrwać. Razem przeczekajmy te dziwne czasy. Nie będzie łatwo, bo nawet jeśli uda się wygasić pandemię, to gospodarka jeszcze długo będzie cierpieć. Ale wierzę, że w końcu powrócimy do normalności. Kiedy to znowu będzie można stawiać na pasję i działać pełnym sercem, a nie zastanawiać się po cichu, czy nie trzeba było jednak wybrać jakiejś może i nudnej, ale stabilnej pracy…

Wracając do tematu… Wybrałam kilka produktów, ot po prostu z mojej łazienki. Takich, które polecam całym sercem. Co ciekawe, część z nich to kosmetyki dużych znanych polskich marek, które w końcu odkryły, że rynek nieco się zmienia. Znajdą się tutaj też mniejsze marki, które wspierać powinniśmy teraz szczególnie. Bo i warte są tego!

Co też ważne, część z tych kosmetyków odkryłam spacerując sobie po Rossmanie lub którymś z hipermarketów. Są więc bardzo dobrze dostępne i niedrogie. Spora to zaleta, przyznajcie!

Zaczynamy!




OLEIQ

O marce pisałam Wam jakiś czas temu, robiłam bowiem dla niej zdjęcia produktowe. Jest to najnowsze dziecko Sylveco, a w ofercie znajdziemy czyste olejki i hydrolaty. Czyli to, co najbardziej ortodoksyjni wielbiciele naturalnej pielęgnacji lubią, oj lubią bardzo.

Tak i tutaj polecam Wam takie właśnie połączenie! A że sama po prostu uwielbiam marcepan, przyznam, że to właśnie olejek z pestek śliwek stał się moim ulubionym! Pachnie bowiem, jak być może dobrze wiecie, bardzo intensywnie właśnie marcepanem. Tak słodko, rozkosznie! Już samo jego nałożenie na buzię, odrobinę, na hydrolat, to czyste rozpieszczenie. Od razu robi się przyjemniej. Na sercu, duszy, no i na skórze. Idealny w czasach pandemii – można bowiem pokusić się o stwierdzenie, że zaspokaja apetyt na słodycze 🙂

Olejek znajdziecie na stronie Sylveco.

o!figa

Marka malutka, ale chyba nie muszę Wam jej przedstawiać, hmm? O tyle dla mnie ważna, że jestem autorem jej identyfikacji. Tutaj godnie ją prezentuje jeden z ciekawszych hydrolatów, które stosowałam, o kojącej nazwie Pani Jeziora. Jest to hydrolat z wiązówki, którego zapach, wierzcie mi lub nie, przywodzi na myśl takie dzikie, zarośnięte jezioro. Cudownie odświeża i idealnie sprawdza się w parze z olejkiem. Na wieczór, zamiast kremu lub z niewielką jego ilością.

Hydrolat na stronie o!figa.



Lirene

Kupiłam te kremy kiedyś zupełnie w ciemno. Przeglądałam sobie po prostu nowości na półkach i postanowiłam je wypróbować. I mam już ich kolejne opakowania!

Cała seria Natura marki Lirene nie jest na rynku od dawna. Cieszy tu fakt, że taki gigant postawił na naturalniejsze składy. Są cenowo bardzo przystępne, a i w stosowaniu niezwykle przyjemne. Wybrałam serię dla skóry problematycznej, z szarotką – krem matujący na dzień i sebo-regulujący na noc. Moja skóra przyjęła je nad wyraz dobrze. Spełniają swoje założenia, zapewniają odpowiednie nawilżenia, a i skóra jest uspokojona i miła w dotyku. Od czasu ich pierwszego użycia widziałam w internetach zarówno peany na ich cześć, jak i krytyczne słowa osób, u których się nie sprawdziły. Cóż, musicie wypróbować same!

Kremy znajdziecie np. z Rossmanie



Orientana

A to mój hit! Sama nazwałabym go… uspokajaczem. A to tak naprawdę Punktowy koncentrat kryjący zaczerwienienia Kali Musli czyli zieloniutki krem/korektor, który leciutko pokrywa wszelkie zaczerwienia i niedoskonałości, po swojemu-zielonemu maskuje je, ale co ważniejsze – pozwala im się ładnie ukoić i zagoić. Naprawdę cudo! Takie malutkie, a robi robotę. Fajny, zwłaszcza w czasach intensywnego siedzenia w domu, kiedy można sobie być odrobinkę zielonym i niczym tej zieloności nie przykrywać. Bo jak się przykryje, to już zieloności nie widać 🙂

Koncentrat znajdziecie na stronie Orientana



MIYA

Moje pomadeczki! Dostałam od męża na gwiazdkę i używam praktycznie codziennie. Te spokojniejsze kolory są niezwykle subtelne, a ich widoczność zależy od ilości nałożonych warstw. Można więc spokojnie codziennie usta nieco inaczej malować. Na większe wyjścia (kiedyś) lub mocniejszy efekt mamy cudowną czerwień, koral i fuksję.

Zapewne doskonale rozumiecie, że taki drobiazg, jak pomalowane usta potrafią magicznie poprawić humor!

Moje pomadki myLIPstick były częścią sezonowej edycji świątecznej, stąd to pudełeczko. Osobno znajdziecie je na stronie MIYA Cosmetics.



Mokosh

I jeden z najlepszych kremów pod oczy, jakich używałam. Korygująy krem pod oczy ma idealną czyli gęstą konsystencję. Jest mega odżywczy i aż czuć, jak niesie bogactwo naturalnych składników, które dbają o tak delikatną skórę wokół oczu.

„Zawiera aktywny wyciąg z alg morskich , które zapobiegają rozszerzaniu się naczyń krwionośnych zlokalizowanych w okolicy oczu oraz kofeinę stymulującą mikrokrążenie w skórze. Dzięki temu, stosowany systematycznie, wpływa na redukcję cieni i opuchnięć pod oczami. Z uwagi na wykorzystanie ekstraktu z zielonej herbaty o działaniu antyoksydacyjnym, opóźnia oznaki starzenia skóry powstające pod wpływem promieniowania UV.”

A do tego lekko, przyjemnie pachnie, jest bardzo wydajny i, co najważniejsze – skuteczny!

Krem znajdziecie na stronie Mokosh



SORAYA Plante

To mój pierwszy kosmetyk z serii, która, jak zauważyłam w internetach, wywołała spore poruszenie. I nie tylko o piękne opakowania tu chodzi (no cudne!), ale także o same kosmetyki, które już zyskały masę pozytywnych opinii. Sama zostałam fanką tego Roślinnego żelu myjącego do twarzy! Przede wszystkim dlatego, że łączy w sobie niezwykłą delikatność ze skutecznością oczyszczania. Ma krótki skład, nieco aloesu i herbaty, jest wygodny w użytkowaniu, ma dobrą cenę, no i to opakowanie…

Żel znajdziecie na stronie Rossmanna


ROSADIA

Wymiennie z powyższym żelem używam także Żelu myjącego do twarzy Rosadia. I równie mocno go lubię! Marka stanowi najbardziej kobiecą z córek marek Sylveco. W swojej ofercie ma kilka dobrych produktów, osobiście jednak ten uważam za najlepszy. Najbardziej w nim lubię jego energetyczny pomarańczowy zapach, który pochodzi z naturalnego pomarańczowego olejku. Jest równie skuteczny i delikatny jak poprzednik, muszę tu jednak bardzo pochwalić dodatek kwasu migdałowego, oleju z wiesiołka i hydrolatu różanego w składzie. Całość doprawdy milutka! I do codziennego używania.

Żel znajdziecie na stronie Sylveco.



Lirene

Wracamy do serii Lirene Natura, bo nie mogłabym nie pochwalić i nie polecić tego Peelingu-maski 2w1 wygładzającej do twarzy z drobinkami róży i maliny i organiczną białą herbatą! Jakiż to przyjemny kosmetyk! Jak on ożywczo pachnie!

Nakłada się to to na wilgotną twarz, przez chwilę masuje, a potem, znowuż na chwilę, pozostawia na skórze. Na koniec spłukujemy całość wodą. Kosmetyk jest leciutkim, łagodnym peelingiem, który zupełnie nie podrażnia, a za to dobrze oczyszcza. Bardzo też doceniam jego odżywczą moc. Skóra staje się gładka i jakby lżejsza. Jakby chciała oddychać.

Peeling znajdziecie w Rossmannie.



Orientana

I kolejne powtórzenie marki, ale jeżeli chcemy sobie sprawiać nieco przyjemności w tych trudnych czasach zamknięcia, to tylko z maskami z serii GLOW Orientany! Nadają się na domowe SPA jak żadne inne, bo niosą ze sobą dodatkowe pokłady przyjemności. Jakże one bowiem cudnie wyglądają na twarzy! Błyszczą się, moi drodzy, błyszczą na złoto, niebiesko i malinowo! Oczywiście, przy okazji błyszczenia, naprawdę dobrze pielęgnują i koją skórę. I wcale nie jest trudno je domyć! Ach, i jak wspaniale pachną!

Zabłyśnijcie więc! Maska Różowa Wiśnia, Złota Arla i Niebieska Hotunia na stronie Orientany.


Post ultra kobiecy

Tak sobie pomyślałam, że pewnie wiele z Was siedzi już kolejny tydzień w domu, w tych dresach, skądinąd bardzo wygodnych, w tej domowej przytulności i być może ma już dość. Może potrzebujecie poczuć się nieco bardziej… kobieco? Wyjściowo, eterycznie, zachwycająco, no – normalnie?

Postanowiłam więc nasycić przynajmniej Wasze oczy kilkoma ultra kobiecymi cudownościami, które ostatnio wyszperałam w internecie.



  1. Piękne kolczyki z perełkami / Mango
  2. Perfumy Rosa Nobile EDP Acqua di Parma – Wykonana z cennych płatków róży stulistnej, otwiera się delikatną, a zarazem tętniącą życiem nutą sycylijskiej mandarynki, kalabryjskiej bergamotki i pieprzem. W sercu tego kobiecego zapachu, intensywne i aksamitne akcenty piwonii, fiołków oraz konwalii współgrają z otulającym bogactwem włoskiej róży wówczas, gdy w bazie wyczujemy woń drewna cedrowego, ambergris i piżma / Lulua
  3. Gładka gumka do włosów z metalowym detalem / Parfois
  4. MISS TEMPÉRAMENTE | Spodnie plisowane culottes czyli pięknie i stylowo w domu / MISS LIBERTÉ
  5. Przepiękna koszula nocna w dzikie kwiaty / Oysho
  6. Naszyjnik Secrets Dusty Rose a w nim kwarce różowe i dumne oraz rodolity / Berries & Co.
  7. White Freesia Linen Spray – Mgiełka zapachowa do tkanin Frezja – Bergamotka – Gruszka / Glyk Company
  8. Fiołkowa sól do kąpieli w towarzystwie lawendy i jaśminu – mieszanka olejków oraz urocza kompozycja kwiatów i ziół. To wszystko oprószone płatkami owsianymi z dodatkiem mleka. Całość uzupełnia nieratyfikowane masło shea, olej babassu i masło kakaowe / Flore Sensuel
  9. Sama nie wiem, które piękniejsze – czy te, czy te nieco niżej:) Różowe buty Glamoursy Special Day / Glamoursy
  10. Czarny kombinezon ze skrzyżowanymi ramiączkami Lilited Edition / Massimo Dutti
  11. Urocza Kartka pop-up – bukiet UWP Luxe – otwierasz kartkę a tam niespodzianka! Dłoń z trójwymiarowym bukietem papierowych kwiatów / Papierniczeni
  12. No cudne! Zielone buty – Glamoursy Hold Me / Glamoursy

Dzieci światła, córka słońca

Podświadomie czułam to od zawsze. Uczono mnie tego, powtarzano, przekazywano, donoszono. Wiem na pewno jednak od niedawna. A w zasadzie czuję. I jak nic, szczególnie teraz, korzystam w pełni.

Słońca nam trzeba! Jego kojących, uzdrawiających promieni. Jego wypełniającej energii. Pokładów nadziei, które tylko ono potrafi tak łaskawie zakorzenić w naszej świadomości.

Właśnie teraz, w czasach trudnych, w czasach próby i zmiany, teraz właśnie czuję, że to słońce pomoże mi przetrwać.

Łapię więc tę jego energię codziennie. Zażywam kąpieli słonecznych, aby wypełnić każdy kawałeczek ciała pozytywnym myśleniem. Zalegam na trawce, na macie i kocyku i leczę obolałe ciało i zmęczony umysł. Nic tak dobrze mi nie pomaga na moje problemy z kręgosłupem, na rwę, która mnie w tym stresie dopadła, jak właśnie ten czas spędzony na słońcu. Kwietniowym, łagodnym, jakże kojącym słońcu.



Promienie słoneczne przenoszą nam dobre myśli, ale nie tylko one. To Hania, która stworzyła Synchronię i Green Dragonfly Natural Candles, nauczyła mnie, że tak samo działają drobne światełka, promyczki zaklęte w płomieniach świec, tworzonych z sercem.

Te świece, które koją moją duszę swoim promieniem i naturalnym zapachem, te świece towarzyszą mi od dawna. Mam to ogromne szczęście, że trafiają do mnie właśnie wtedy, kiedy potrzebuję ich najbardziej. Ich płomień przynosi nadzieję, spokój i to przyjemne uczucie radosnego oczekiwania na to, co dopiero się wydarzy. Na wszystkie dobre rzeczy, które nas jeszcze czekają.

Taką moc mają świece Hani!

Na pudełeczku są życzenia „Świetlistych Świąt”. I to chyba najlepsze życzenia, jakie do tej pory słyszałam.

Po świece odsyłam Was na stronę Green Dragonfly Natural Candles.


A tutaj przesyłam moje ostatnie słoneczne ilustracje i zdjęcia z nowymi świecami Hani, które dotarły do mnie, aby rozświetlić mi Święta.


Wnętrzarskie inspiracje 06

Ruszamy z kolejnymi wnętrzarskimi inspiracjami!

Mam dzisiaj dla Was cztery niezwykłe wnętrza. Są oryginalne, zupełnie inne, piękne. A wręcz zachwycające! Jestem pewna, że będą dla Was źródłem fantastycznych inspiracji, które wykorzystacie we własnych domach.

Mam też nieco poleceń i linków do przedmiotów, które zachwyciły mnie ostatnimi czasy. Dzisiaj stawiamy na boho, takie organiczne, naturalne, pełne frędzli, rattanu i roślinek – boho!

Zaczynamy jednak od magicznego domu!


Zaczynamy od domu z bajki.

Domu, w którym wszystko jest na opak, a jednak wygląda genialnie. Domu, w którym rządzi pomysł, domu z charakterem, domu, pełnego kolorów. Znajduje się on w Sztokholmie, w Szwecji, a zamieszkują go Hanna Östberg, jej mąż Mikael oraz dzieci – Filippa, Lovisa, Vilhelm i Lilian. Hanna jest autorką bloga, w którym okazuje, jak to swoje miejsca zaczarowała.

Zobaczcie koniecznie blog – Hannasänglar i Instagram – Hannas Änglar.

Mogłabym mieszkać w tym domu! Koniecznie pooglądajcie inne zdjęcia i pozostałe wnętrza!



To co? Może teraz pierwsza porcja ciekawych linków?

Oto, co wynalazłam ostatnio w internetach!



  1. Jak liście palmy – Szklana lampa Leaf Bloomingville / Nord Deco
  2. Totalnie zakochałam się w tych pojemniczkach! Mniejszy kolorowy pojemnik ceramiczny / Zara Home
  3. I większy! Czy nie piękne? / Zara Home
  4. Donice z twarzami atakują ze wszystkich stron! Doniczka Face Imprint Beige / Home Design
  5. Doniczka kamionkowa z twarzą Madam Stoltz / Amazing Decor
  6. Osłonka z twarzą z Pracowni Lunula / Blisko Natury
  7. Jeden z najnowszych i naładniejszych kolaży Oli Morawiak – Scent of honey beige around / Aleksandra Morawiak
  8. Lustro z frędzlami / 4FunDesign
  9. Dywan Botanic Plants Lorena Canal / Lorena Canals
  10. Tapeta Katie Scott Birds Dusty Red ferm LIVING / Amazing Decor



Modernistyczne cudo! Dom, który zachwycił mnie od pierwszego zdjęcia, jakie zobaczyłam!

Ten niezwykły do znajduje się w Perth w Australii. Jego projekt przygotowało studio Neil Cownie Architect, a ja znalazłam go na łamach magazyny MAD White. Tam też odsyłam Was po więcej. Tam, ale zwłaszcza na stronę pracowni architektonicznej. Dowiecie się, że właściciele domu są wielbicielami modernizmu i betonu. Zależało im na stworzeniu miejsca, które będzie ponadczasowe, wpisze się w charakter otoczenia, a jednocześnie dostosuje się do potrzeb rodziny na różnym etapie jej rozwoju.

Ja jestem zachwycona!




I kolejna porcja wnętrzarskich dodatków z rodzimych sklepów!



  1. Genialny Fotel Laurent natural / Franzo Rattan
  2. Lampa sufitowa Madryt bambus / Home Design
  3. Szezlong Salome / Franzo Rattan
  4. Lampa sufitowa Trypolis z frędzlami / Home Design
  5. Lustro Ring Lapis – nieregularne w mosiężnej ramie / Giera Design
  6. Cudne Lniane zasłony stonewashed – mousy beige melange / LUMIO
  7. Kwietnik Jungle czarny / NUKI
  8. Prosta drewniana ławka / Zara Home
  9. Doniczka Bubble / black&white / Qu Pracownia



Och, a teraz zabieram Was do słonecznej Kalifornii! Do jednego z tamtejszych przydrożnych hotelików. Nazywa się The Sandman, a spodobał mi się tak bardzo, bo łączy w sobie czar znanych nam z filmów drogi moteli z designerskim eklektycznym połączeniem stylu midmodern, boho i kalifornijskiego. Panuje tu ciepły rozgardiasz, ale wszystko ze sobą współgra.

Hotel znalazłam na stronie magazynu Label, ale zajrzyjcie także na stronę hotelu The Sandman.




To teraz coś z nieco innej beczki! I z rodzimego naszego podwórka!



Wyobraźcie sobie, że wszystkie te cuda na powyższym zdjęciu to… uchwyty do mebli! I jest to jedynie mała próbka tego, co znajdziecie w ofercie PAP DECO. Natknęłam się na tę markę przez przypadek i przepadłam. A jakżeby inaczej!

Uchwyty wytwarzane w 100% z mosiądzu, tradycyjną technologią odlewniczą, ręcznie, dbając o każdy szczegół. Marka proponuje trzy kolekcje – ArtCollection – pełna niezwykłych abstrakcyjnych form, OrganicCollection – z roślinkami i owadami oraz ModernCollection, która przypadnie do gustu miłośnikom prostych, minimalistycznych i nowoczesnych rozwiązań.

Wszystkie znajdziecie na stronie PAP DECO.



Na koniec piękne, jasne, naładowane słoneczną energia połączenie sypialni z łazienką. Wprawdzie nie rozumiem braku drzwi pomiędzy pomieszczeniami, muszę jednak przyznać, że wszystko po prostu pasuje i wygląda dobrze.

Podobają mi się te łuki, barwy, wielka umywalka, świetna szafa i każdy jeden mebel i dodatek!

Całość, wraz z poszczególnymi etapami aranżacji i remontu znajdziecie na Old Brand New!


Ziołowa pozimowa pielęgnacja nóg czyli różowy ocet i żółty olejek

Dobra, kończymy ze smutami! Zabieramy się za coś zgoła bardziej przyjemnego. Bo skoro już i tak siedzimy w domu, czemu nie przyrządzić sobie jakichś naturalnych cudownych specyfików, a potem rozkoszować się domowym SPA i przyjemną w dotyku, odżywioną, nawilżoną skóra?

Bierzemy się więc do pracy!

Nie wiem jak u Was ale po tej zimie skóra na moich nogach była szorstka, podrażniona i sucha. A tu lada moment ściągniemy spodnie i rajstopy i będziemy hasać po łąkach i lasach z gołymi nogami. No, przynajmniej na to liczę!

Polecam więc Wam dzisiaj prostą, domową kurację, która przywróci skórze nóg (a i jak ktoś ma ochotę to całemu ciału) blask i energię! Potrzebne nam będą dwa kolorowe eliksiry – różowy ocet i żółciutki niczym cytryny olejek.

Nie są to nawet jakoś specjalnie odkrywcze receptury. Podobne kosmetyki robiłam i tutaj nie raz. Bardzo często wykorzystuję je na moich warsztatach i u siebie w domu. Są bowiem zwyczajnie i po prostu – świetne!



Co my tutaj mamy? Mamy naturalny jabłkowy ekologiczny ocet, który wspomogliśmy pielęgnacyjną mocą ziół. Wybrałam te, które zawsze mam pod ręką i dobrze wiem, że działają wspaniale regenerująco i kojąco na skórę. Zarówno więc w occie, jak i w olejku znalazły się lawenda, nagietek i rumianek. To właśnie dzięki lawendzie ocet przybrał ten różowy kolor. Olejek natomiast wzmocniłam dodatkowo jeszcze czystym olejkiem lawendowym, który, stwierdzam to z pełną stanowczością, zawsze do wszystkiego jest dobry 🙂 A już na pewno do podrażnionej skóry!

Ziołowy ocet zapewni nam miękkość skóry. Wspomoże ją w regeneracji, pobudzi do działania, odświeży, stonizuje. Olejek zadziała jeszcze mocniej regenerująco, zatrzyma wilgoć w skórze, odżywi ją. Załagodzi podrażnienia, ukoi szorstkość, przywróci zdrowy wygląd.

Jak wygląda taka domowa kuracja?

Codziennie wieczorem po kąpieli, kiedy skóra jest jeszcze wilgotna, lekko spryskujemy nogi octem. Zanim całość wyschnie, wmasowujemy niewielką ilość olejku. I tyle. Ważne, aby zadziałać w ten sposób możliwie regularnie, przez 1-2 tygodnie.



Różowy ziołowy ocet


Składniki:

  • 200 ml dobrego jabłkowego octu – najlepiej ekologiczny, taki mętny
  • łyżka suszonej lawendy
  • łyżka suszonych nagietków
  • łyżka koszyczków rumianku

Zioła zalewamy octem w buteleczce lub słoiczku. Odstawiamy na kilka dni, np. na tydzień w ciepłe, suche miejsce. Warto codziennie wstrząsnąć. Po tym czasie ocet przecedzamy i przelewamy do buteleczki ze spryskiwaczem. Do nóg używam takiego czystego octu, jeśli jednak będzie za mocny lub chcielibyście stosować go do włosów lub jako tonik do twarzy, koniecznie go rozcieńczcie najlepiej ulubionym hydrolatem. Proporcje ustalcie według własnych preferencji – jak zauważyłam, każdy woli tutaj inaczej. Najlepiej zacząć od jeden części octu i i czterech części hydrolatu. Ocet na nogi stosujemy jak opisałam powyżej.


Żółciutki olejek-macerat ziołowy


Składniki:

  • 500 ml oleju (użyłam z pestek winogron)
  • garść suszonej lawendy
  • garść nagietka
  • garść rumianków
  • 40 kropelek olejku lawendowego

W słoiku zalewamy kwiaty olejem. Ogólna zasada jest taka, że olej ma przykrywać susz. Całość odstawiamy na najlepiej minimum 2 tygodnie w ciepłe, suche miejsce, co jakiś czas wstrząsając. Szybsza metoda polega na delikatnym podgrzewaniu w kąpieli wodnej takiego olejku przez porządnych kilka godzin. Osobiście polecam jednak odstawienie do porządnego zmacerowania. Po tym czasie przecedzamy olej, przelewamy do butelki i dolewamy do niego olejek lawendowy. Ten ostatni można, zwłaszcza teraz w czasie pandemii, zamienić na olejek 4 złodziei, o którym pisałam Wam ostatnio TUTAJ. Olejek stosujemy, jak opisałam powyżej lub według uznania. Nadaje się idealnie jako olejek do ciała, oliwka dla dzieci, olejek do kąpieli, do masażu lub do przygotowania innych kosmetyków.


Facebook