Śliwkowa Panda – Masełko do ciała

Kochani,

Zrobiłam zwierzaczka:) Cudnie śliwkowego i przyjemnie tłustego. Tak tak, wzrok Was nie myli – to miś panda! I ten właśnie miś jest przyjemnym pielęgnującym masełkiem do ciała z dodatkiem masła shea i oleju awokado! Jest w zasadzie balsamem w kostce. Wygląda intrygująco, pachnie śliwkowo i natłuszcza suchą, zmęczoną, podrażnioną skórę. Serdecznie Wam polecam!

Do wykonania misia pandy potrzebujecie:

  • łyżkę masła shea
  • łyżkę wosku pszczelego białego
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • łyżeczkę oleju awokado
  • łyżeczkę oliwy z oliwek
  • kilkanaście kropelek kompozycji zapachowej – śliwka
  • foremkę z misiem pandą (ja swoją upolowałam razem z lewkiem na allegro)
Masło shea, wosk i olej kokosowy roztapiacie na kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Do tego dolewacie oliwę i olej awokado i dokładnie mieszacie. Jak lekko ostygnie dolewacie olejek zapachowy w takiej ilości, żeby to Wam odpowiadało. Całość przelewacie do foremki o odstawiacie w chłodne miejsce do stężenia na kilka godzin. Ja trzymałam misia w lodówce, dzięki czemu łatwo było go wyciągnąć z foremki. Taki chłodny miś jest dosyć twardy. Im cieplej tym łatwiej odrywać jego kawałki i smarować nimi ciało. Bardzo szybko też roztapia się pod wpływem ciepła dłoni. 
Balsamik będzie doskonały na zimowe dni, jako krem ochronny! A na koniec dodam, jeśli nie pamiętacie, że zarówno masło shea, jak i oliwa czy olej awokado to nieocenieni pomocnicy w pielęgnacji podrażnionej, suchej, poszarzałej skóry!

Magia? Nie, to Ecozone!

Kochani,

Wprowadziłam ostatnio do sklepu całkiem sporo nowych produktów marki Ecozone. Słyszeliście już?  Na pewno obiły Wam się o uszy kule piorące Ecoballs, które ta firma właśnie produkuje. Brytyjskie Ecozone ma w ofercie ekologiczne środki czystości oraz prawdziwe, niemalże magiczne cuda, które ułatwiają nam codzienne życie. I to nie tylko ułatwiają, ale także pozwalają zaoszczędzić pieniążki! Przed Wami krótki wybór produktów najbardziej magicznych…
O kulach piorących Ecoballs już pisałam TUTAJ. Serdecznie Was zapraszam do zapoznania się z recenzją. Sama ich używam i zawsze chętnie polecam. Umożliwiają pranie bez konieczności używania proszku oraz płynu do zmiękczania tkanin. Czyni je to niezwykle ekonomicznymi, no i oczywiście ekologicznymi!
To mój hit! A to dlatego, że posiadam w domu cudnego, ale strasznie owłosionego psa, któru gubi sierść gdzie popadnie! A może zdarzyło Wam się zostawić kiedyś chusteczkę do nosa w kieszeni spodni i zrobiliście pranie? O efekcie nie muszę chyba wspominać… Kulki zbierają meszki i inne rzeczy z ubrań, aby dobrze wyglądały na dłużej. Polecam!

Smellkiller – Odświeżacz toalety

Precyzyjnie wycięte z wysokiej jakości stali, takie właśnie koło pozwala pozbyć się brzydkiego zapachu z toalety! Nie musimy już co chwilę zmieniać kolorowego wkładu na dziwnej zawieszce. Mamy Smellkiller!

Magnoball – Kula anty-osadowa

Ponoć badania wykazały, że jeśli woda jest magnetyzowana, węglan wapnia nie osadza się w postaci kamienia, zamiast tego wypływa z urządzenia z wodą. W kuli znajduje się silny magnez, który pozwala utrzymać nasze pralki i zmywarki w dobrym stanie.

Stain Eraser – gąbka czyszcząca bez detergentów
Wystarczy zmoczyć wodą taką gąbkę, a stanie się ona silną gumką, która usunie uparte plamy. Specjalna mikrotekstura gąbki może przebić się przez prawie każdy brud i sprawia, że usuwanie trudnych plam staje się łatwe.

Kostki wspomagające suszenie

Skracają czas suszenia w suszarce i oszczędzają elektryczność. Ich meszek podnosi i separuje tkaniny, dzięki czemu powietrze przepływa wokół łatwiej i suszy szybciej. To nie wszystko. Kostki Ecozone wygładzają fałdy, więc prasowanie staje się łatwizną.

I na koniec coś mega!

Ecostapler – EkoZszywacz bezzszywkowy!
Poręcznych rozmiarów zszywacz, sprytnie spina razem do trzech części papieru, przez cięcie i składanie go w jednej natychmiastowej czynności. No niesamowite!

Sami powiedzcie – czyż nie magia?

Więcej i wszystko znajdziecie TUTAJ!

Literki ozdobne

Kochani,

Zakupiłam sobie ostatnio piękny niebieski napis HOME z wieszaczkami. Stoi mi teraz w sypialni i czeka na powieszenie na ścianie. Mam też ręcznie zrobiony napis – literki z imieniem mojej małej córeczki – Róża. Pamiętacie jak go zrobiłam? Jeśli nie, znajdziecie go TUTAJ. W każdym razie, bardzo lubię domowe literki dekoracyjne! W związku z tym mam dziś dla Was kolejne pomysły na takie oryginalne ozdoby! Oj powstanie kiedyś u mnie cały alfabet!! Zapraszam do własnoręcznego literkowania!

Literkowe źródła:

Cudne S zamiast wieńca na drzwi TUTAJ- dostępne na Etsy.com
Literka C guziczkowa TUTAJ Kacey Talley via Missy Honegger

Indonezyjskie stemple do masażu

Kochani,
Chcielibyście czasem zrobić ogromną przyjemność komuś bliskiemu, a nie macie pomysłu jak? Mam dla Was rozwiązanie! Zróbcie masaż! To spodoba się każdemu, a im bardziej wyrafinowany, tym wrażenie będzie lepsze! Ja Wam dzisiaj polecam masaż stemplami! W wydaniu indonezyjskim. Bo egzotyczna, azjatycka rozkosz w polskie zimowe wieczory to doprawdy bajka:)

Masaż gorącymi stemplami ma bardzo długą tradycję. Podobno powstał w Tajlandii, ale znany jest już dobrze na terenie całej Azji Południowo-Wschodniej i Południowej. I tak – jego ajurwedyjskie wydanie nosi nazwę Pinda Sveda, a indonezyjskie Pantai Luar. Działanie masażu opiera się na trzech aspektach stempli – aromatycznym, termicznym, a także, co najważniejsze, na bezpośrednim oddziaływaniu na organizm substancji zawartych w ziołach.
Bo stempelki to nic innego jak odpowiednio dopasowane mieszaniny ziół i innych składników zawinięte w bawełniany materiał! Obecnie tworzy się różnorakie wariacje na temat stempli azjatyckich – dodaje się do nich czasem algi, sól, kakao, guaranę, itp. Tradycyjnie stemple zawierały bogactwo roślin azjatyckich, takich jak imbir, cynamonowiec, gałkę muszkatołową, kurkumę, trawę cytrynową, kokos, liście eukaliptusa czy limonkę kaffir. Odpowiednio dobrana mieszanka ma moc leczniczą, która do teraz jest ceniona wśród mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej.

Dzisiaj chciałabym zaproponować Wam stemple do masażu, które bez problemu wykonacie sami w domu! Przygotujcie tylko
  • gazę niejałową metrową (w każdej aptece)
  • sznurek i nożyczki
  • garść wiórków kokosowych
  • 2 łyżki mielonej gałki muszkatołowej
  • 2 łyżki mielonego imbiru
  • 2 łyżki trawy cytrynowej (dostępna w lepszych hipermarketach i w sklepach z żywnością ekologiczną)
Wszystkie składniki dokładnie wymieszajcie w miseczce, a następnie umieśćcie na środku podwójnie złożonej gazy. Zaciśnijcie gazę wokół naszej mieszanki, formując w ten sposób swoisty mieszek – czyli stempelek. Materiał mocno skręćcie, tak aby zawartość nie mogła się wysypać. Teraz odmierzcie dwie długości zwiniętej w garść dłoni i odetnijcie pozostałą część gazy. To co zostanie po docięciu zagnijcie do dołu. W ten sposób powstaje nam uchwyt do trzymania stempla – w sam raz na wielkość Waszej dłoni.

Teraz całość musimy związać sznurkiem. Owijamy go zatem tak, żeby usztywnić materiał tuż przy jego zetknięciu z mieszkiem. Pamiętajcie, aby początek sznurka pozostawić dłuższy pionowo i przylegający do materiału. W ten sposób, jak już obwiniemy cały stemple i gdy sznurek będzie się już kończył, w łatwy sposób zwiążemy oba końce. Nadal nie jesteście pewni jak to wykonać? Spójrzcie na obrazek i wszystko stanie się łatwe!
Dodam jeszcze słowo o składnikach – trawa cytrynowa w kulturze azjatyckiej doceniana jest głównie za swoje działanie orzeźwiające, relaksujące, uspokajające i antybakteryjne. Kokos od zawsze porasta wybrzeża Indonezji. Zazwyczaj wykorzystuje się olej kokosowy. Tym razem wykorzystamy wiórki, aby wygładzić i zmiękczyć ciało. Gałka muszkatołowa ma działanie przeciwbólowe oraz odświeżające. Prawdziwym skarbem jest imbir. Rozgrzewa, pobudza, wyszczupla i modeluje. Posiada także antyutleniacze, dzięki czemu spowalnia procesy starzenia się skóry. Wzmacnia naczynia krwionośne, zapobiega ich pękaniu. Również działa przeciwbólowo oraz wzmaga sprawność umysłu.
Stemple przygotowujemy bezpośrednio przed masażem i wykorzystujemy tylko raz, ponieważ tracą one cenne olejki eteryczne. Aby wykonać masaż musimy takie stempelki jeszcze podgrzać. Standardowo umieszcza się je w parowniku, do momentu aż będą ciepłe. Jeśli nim nie dysponujecie, zmoczcie stempel i włóżcie na chwilę do mikrofalówki, w ostateczności do piekarnika. Można także podgrzać lekko olej bazowy (np. ze słodkich migdałów, jojoba, a nawet oliwę) i zanurzyć stempel w ciepłym oleju. Pamiętajcie tylko, aby przed użyciem stempla, sprawdzić czy nie jest za gorący, bo możemy zrobić komuś krzywdę… Warto przygotować dwa stemple. Gdy tylko jeden traci ciepło, sięgamy po drugi, który, na przykład,  spoczywa w ciepłym olejku lub kompresie.

I zaczynamy cudowny, aromatyczny masaż! Mam dla was dwie wersja – pierwsza dotyczy tylko twarzy… Zaczynamy od akupresury twarzy, czyli delikatnie przykładamy stemple punktowo. To cudownie odpręża i pozwala rozkoszować się orientalnym aromatem. Na twarz, szyję, kark oraz dekolt nanosimy olejek bazowy – jeden ze wspomnianych.  Nie stosujemy olejków eterycznych, gdyż zakłóciłoby to działanie naszych ziołowych składników. Następnie przykładamy gorące stemple do naoliwionej skóry i rozpoczynamy masaż. Delikatnie dotykamy czoła oraz głaszczemy stemplami skórę.  Masaż kończymy na dekolcie. Masujemy wykonując okrężne ruchy, głaszcząc oraz uciskając punktowo skórę począwszy od czoła i zmierzając ku dekoltowi. Nie zapomnijmy także o karku. Po wymasowaniu wnętrza oraz grzbietu dłoni pozostawiamy ciepłe stemple w rękach naszego lubego.
A może masaż całego ciała? Osoba masowana leży na początku na brzuchu, a my przesuwamy stemplami od podstawy łydki poprzez pośladek, tam i z powrotem. Wraz ze spadającą temperaturą ziół spowalniamy ruchy, które stają się zarazem mocniejsze. Pamiętajmy, że używając po raz pierwszy stempla, należy wykonywać zamaszyste ruchy przesuwając zioła po dużej powierzchni. Pojedyncze partie nóg masujemy osobnymi ruchami oraz głaszczemy je przesuwając stemple po ich całej powierzchni. Następnie głaszczemy ziołami podeszwy stóp oraz punktowo je dotykamy. Kolejnym krokiem jest masaż pleców. Głaszczemy w dość szybkim tempie skórę oraz wykonujemy okrężne ruchy, także po bokach tułowia, zmieniając co chwila stronę. Masujemy drobnymi ruchami grzbiet. Następnie masujemy zamaszystymi ruchami raz jeszcze całe ciało.
Po masażu warto chwile odpocząć, wyciszyć się. Po tym czasie bierzemy relaksującą kąpiel lub wykonujemy delikatny peeling ciała, który pomoże nam usunąć toksyny.  Przeciwwskazania w przypadku masażu stemplami to: choroby skóry, rozszerzone naczynka, rany, infekcje, stany zapalne, gorączka, kaszel, astma, alergie, rany, żylaki, obfita menstruacja, ciąża, skłonność do tworzenia się zakrzepów.
Polecam!
Sposób wykonania masażu pochodzi z tekstu państwa Carena Zuleger i Heinz-G. Joeken.

Rokitnikowy konkurs z BIO2YOU

Kochani,

Mam dla was cudowną możliwość wygrania nowych kosmetyków jednej z najlepszych marek ekokosmetyków na rynku – BIO2YOU! Sami zobaczcie…

Zapraszamy do konkursu!

Marka BIO2YOU
wprowadza NOWOŚCI!

Trzy zupełnie nowe, gorące rokitnikowe cuda!
My czekamy z niecierpliwością, a Wy już macie szansę je wygrać!

Jakie to będą za nowości? Znajdźcie i wygrajcie!

Aby wygrać jedną z nowości BIO2YOU należy odpowiedzieć na pytania

1.
Jakie trzy nowości wprowadza na polski rynek marka BIO2YOU?

2. Który z produktów BIO2YOU używalibyście lub używacie najchętniej? Czemu? Czy taki produkt już jest czy liczycie na wprowadzenie czegoś nowego z tej marki? Poprosimy o krótką opinię:)

Informacji szukajcie w internecie, na stronie BIO2YOU – www.bio2you.com.pl, na profilu facebookowym BIO2YOU, a cały dotychczasowy asortyment BIO2YOU znajdziecie TUTAJ!
Pomogą wam tez podpowiedzi na fan page FB Lili Natura i BIO2YOU

Odpowiedzi przesyłajcie na adres lilinatura@lilinatura.pl do 16 listopada 2011.

Do wygrania jest aż 9 sztuk nowych kosmetyków BIO2YOU
– po trzy sztuki z każdego rodzaju.

Po jednym cudnym kosmetyku otrzymają osoby, które przyślą poprawne odpowiedzi, a ich zgłoszenie będzie w kolejności:
pierwsze, drugie i trzecie
oraz osoby ze zgłoszeniami numer
8, 16, 24, 32, 40, 48

Decyduje kolejność zgłoszeń oraz poprawność odpowiedzi.

Zwycięzców ogłosimy na stronie www.lilinatura.pl oraz www.lilinaturalna.blogspot.com do 18 listopada 2011

Powodzenia!

Facebook