I jeszcze… ostatnie projekty – graficzne i fotograficzne

Mam ogromną nadzieję, że wybaczycie mi tę ostatnią monotematyczność… Obiecuję solennie, że niedługo pojawią się nowe, inspirujące wpisy, ale…

Ale ja po prostu czasami nie mogę wytrzymać, aby Wam nie pokazać projektów, które szczególnie przypadły mi do serca! A że właśnie dzisiaj otrzymałam pozwolenie od pierwszej z prezentowanych tu marek… No… sami rozumiecie!

Tym bardziej, że w ostatnim wpisie zapraszałam Was serdecznie do współpracy! Zaproszę i tym razem! Jeżeli potrzebujecie wsparcia graficznego lub zaprezentować Wasz produkt na ciekawych zdjęciach lub kolażach – zapraszam gorąco. Jak wspominałam, lato jest okresem spokojniejszym, więc na pewno coś zdziałamy!

Więcej w moim portfolio – LiliCreative.pl 🙂

A tymczasem… W ostatnich wpisach pokazywałam Wam projekty i zdjęcia dla wspaniałych marek oraz zupełną nowość na rynku kosmetycznym. Tym razem chciałabym pokazać Wam dwie rzeczy!


Pierwszą jest katalog produktów Natural Poland oraz pasująca do niego zakładka do książek – gadżet dla klientów odwiedzających stoisko marki na targach. Całość bardzo spokojna, szałwiowa, wysmakowana, w klimacie naturalnym, ale i współczesnym! Zachęcam przy okazji do odwiedzania strony Natural Poland – mają ogromną ofertę składników kosmetycznych z całego świata!


Drugą rzeczą, którą bardzo chciałam Wam pokazać jest fragment kolejnej odsłony sesji kreatywnej kosmetyków Vianek!

Tym razem skupiłam się na czerwonej serii. Jest wakacyjnie, czerwcowo, owocowo i soczyście!

Wszystkie kosmetyki Vianek znajdziecie choćby na stronie Sylveco.pl

O sezonie ogórkowym i zaproszeniu do współpracy

Kochani, lato zaczęło się pięknie, choć nieco burzowo. Zapowiada się cudownie i mam nadzieję nacieszyć się nim w każdy możliwy sposób na ile się da. Tym bardziej, że jak co roku, lato jest w mojej branży sezonem typowo ogórkowym…

Jako, że zwolniła mi się przestrzeń do nowych projektów, niniejszy post postanowiłam więc uczynić zaproszeniem do współpracy graficzno-kreatywno-fotograficznej, a przy okazji pokażę Wam moje ostatnie projekty.

Zacznę jednak od tej pierwszej kwestii!

Jeżeli potrzebujecie pięknych zdjęć lub wsparcia graficznego, jeżeli chwielibyście przedstawić swoje produkty w inny, ciekawy sposób na grafikach lub kolażach – piszcie na lilinatura@lilinatura.pl, ale też zajrzyjcie koniecznie na stronę mojego portfolio:

www.LiliCreative.pl

Uprzedzam tylko, że wakacje planujemy w połowie sierpnia, więc w ten czas będę jednak wyłączona z tworzenia 🙂

No… to teraz coś przyjemniejszego – muszę się pochwalić!

Być może już widzieliście w social mediach, to jednak także tutaj muszę pokazać Wam ostatnie Zwierciadło (08/2022), w którym znalazły się aż trzy moje „strony”! A dokładniej moje kreacje dla marek z którymi współpracuję – jest więc kolaż i dwa zdjęcia!


Powyższy kolaż stworzyłam dla nowych żeli po ukąszeniach i poparzeniach słonecznych Klaudyny – czyli dla marki Klaudyna Hebda. Jestem pewna, że znacie już aromaterapeutyczne działania Klaudyny. Jeśli jednak nie – zajrzyjcie koniecznie na stronę klaudynahebda.pl/sklep Znajdziecie tam i nowości z kolaży i inne wyjątkowe produkty!

Kolaż miał za zadanie zatrzymać czytelnika magazynu na stronie, zaintrygować, a przy okazji zaprezentować nowości, ich niezwykłe składniki, klimat lata i wyjątkowość twórczyni – jednej z najlepszych aromaterapeutek w kraju.

Na łamach Zwierciadła wygląda tak:

Przy okazji w tym samym Zwierciadle ukazały się dwa moje zdjęcia!

Pierwsze dla marki FeedSKIN:

A drugie dla Oleiq:


Z rzeczy ważnych, to jeszcze przypominam, że od niedawna błyszczy na rynku nowa marka mojego graficznego autorstwa, o której pisałam Wam w ostatnim wpisie (TUTAJ) – Morane!

Raz jeszcze więc, zapraszam do kontaktu i przy okazji – do śledzenia mojego graficzno-fotograficznego profilu na Instagramie – @lilicreative.pl 🙂

I zostawiam Was z kotkami 😀

Nowe w portfolio: Morane

Kochani, cieszę się bardzo, że w końcu mogę dokładnie zaprezentować Wam pewną szczególną nowość na naszym rynku – markę Morane! Markę, jakże dla mnie ważną, stworzyłam jej bowiem grafikę. Ale od początku…

Bo grafika grafiką, ale całą wizję marki, także tego, jak ma wyglądać, ale przede wszystkim – samych kosmetyków, stworzyły dwie wyjątkowe przyjaciółki – Ola i Marlena. Znałam je od dawna z internetów, podglądałyśmy się czasami, ucieszyłam więc bardzo, kiedy pewnego dnia zaprosiły mnie na spotkanie. Tam właśnie, w małej krakowskiej kawiarni, opowiedziały mi swój pomysł i zaprosiły do współpracy.

Trochę to trwało i muszę przyznać, że podziwiam dziewczyny za wytrwałość i konsekwencję. Zazdroszczę też im wzajemnego wsparcia, bo to naprawdę bardzo cenna rzecz w budowaniu biznesu. Mają więc siebie, mają wiedzę, pasję i już sporo doświadczenia. Mają chęci, determinację i cel.

I mają swoje wyjątkowe cztery kosmetyki!



Zanim jednak przejdziemy nieco poniżej do kosmetyków, kilka słów o tym, co powstało!

Dla marki Morane stworzyłam identyfikację wizualną, część projektów graficznych oraz projekty etykiet i kartonika.

Całość cechują stonowane barwy i delikatne rysunki botaniczno-chemiczne, stanowiące symbol połączenia mocy natury i wiedzy naukowej.

Przesyłam Wam tu na zdjęciach i grafikach dokładny ogląd – logo w wersji głównej i dodatkowe, barwy, wzory, moje ukochane roślinki z kolorowymi plamkami, szkice elementów twarzy oraz ikonki, które zostały wykorzystane na opakowaniach i na stronie.



A kosmetyki? Dziewczyny postawiły na kosmetyki bardzo innowacyjne, oparte na naturalnych ekstraktach i substancjach aktywnych. Po każdym z nich widać, że jest dopieszczony, przemyślany, stworzony z marzeń i potrzeb.

W ofercie na razie znajdziemy trzy produkty do oczyszczania twarzy i coś bardzo ciekawego – Aktywator balansujący. „Ultrazaawansowany preparat aktywujący procesy adaptacyjne i rewitalizujące skóry. Wzmacnia, nawilża oraz intensyfikuje skuteczność kolejnych kroków pielęgnacji. Przyjazna konsystencja i bezolejowa formuła żelu determinują wysoki komfort stosowania, a bogactwo roślinnych składników aktywnych pobudza skórę do odnowy już na poziomie komórkowym.” Jest to więc delikatny, ale treściwy żel, który nakładam wieczorem, zamiast serum, pod krem. Już po samej jego aplikacji czuć nawilżenie i ukojenie. Skóra bardzo chętnie go przyjmuje. Polecam właścicielkom wszystkich typów cer, jako swoisty booster pielęgnacji.

Natomiast jeśli chodzi o oczyszczanie skóry skóry, to każdy znajdzie tu coś idealnego dla siebie! Ciekawa nowością jest Oleożel o cudownym letnim zapachu. „Innowacyjna formuła oparta na olejach roślinnych w formie żelu, wzbogacona o kwas salicylowy. Zapewnia skuteczny demakijaż i dogłębne oczyszczenie skóry. Kusi słonecznym kolorem i owocowym zapachem, a żelowa konsystencja i dodatek emulgatorów gwarantują przyjemność aplikacji oraz łatwość zmywania.” I faktycznie – zmywa cały dzień z twarzy wspaniale, po chwili zamieniając się w lekką emulsję, którą łatwo zmyć i nie pozostawia uczucia tłustości.

Moim ulubieńcem został jednak Hydrożel myjący! Uwielbiam go! I stwierdzam, ze widocznie poprawia kondycję skóry, co może być efektem działania składników probiotycznych. Jest przy tym łagodny, leciutki, pachnący… Ach! „Lekki, prebiotyczny HYDROŻEL bazujący na wegańskim zagęstniku. Efektywnie oczyszcza, pozostawiając odczucie gładkiej, satynowej skóry. Nie zaburza funkcjonowania bariery hydrolipidowej, odświeża i wzmacnia nasz naturalny mikrobiom.”

Na końcu lekka jak chmurka, bardzo owocowa Pianka myjąca z infuzją olejową! Nie jest to więc tak po prostu pianka pianka – jest to pianka treściwa, dzięki czemu i zmywa lepiej i odżywia od razu! „Zaawansowana receptura zawierająca olejowy składnik aktywny rozpuszczony w wodzie owocowej. Doskonale oczyszcza i pielęgnuje skórę twarzy oraz okolic oczu. Aksamitna PIANKA o zapachu hibiskusa, zmieniająca się w kremową emulsję to idealna obietnica rozkosznego, relaksującego rytuału.


Po więcej odsyłam Was na stronę MoraneCosmetics.pl, ale też koniecznie zajrzyjcie na Instagram i Facebooka marki.


A tutaj zostawiam Was z całą prezentacją graficzną i jak zawsze, gorąco zapraszam i odsyłam do mojego portfolio:

LiliCreative.pl


Czerwcu trwaj – pasta z bobu i roladki z bakłażana

Czerwiec sam w sobie jest magią. Czerwiec jest sztuką, którą rozumiem, jakże cenię i gorąco podziwiam. Czerwiec jest miesiącem obfitości i kojącej łaski natury. W czerwcu smutki można zajeść bobem. Świeżym, zielonym, pachnącym. Uśmiech na twarzy wywołuje sam widom czereśni, które mogę pochłaniać kilogramami. Póki są, żeby się nasycić. Czerwiec jest miesiącem obiadów warzywnych, prostych, pełnych smaku i słońca. Czerwiec jest miesiącem hamaków, truskawek ze śmietaną, przesiadywania z sąsiadami na schodkach, zbierania opadłych płatków róż, podlewania cukiniowych krzaczków na grządce i wsłuchiwania się w śpiew pszczół w lawendzie.

Trwaj więc czerwcu, trwaj. Chcę odczuć każdą Twoją sekundę. Każdy smak, każdy zapach, każdy promień słońca i tupot gołych stópek.

Czerwiec jest też miesiącem eksperymentów w kuchni! Bo jakże tu nie kombinować przy tej obfitości!

Podrzucam Wam więc dwa przepisy, na coś pysznego i lekkiego zarazem!

Pierwszy jest dla mnie nowością. Wiecie – bób jest w zasadzie tak cenny i rzadki, że stanowczo najczęściej pochłaniamy go prosto z wody. Pokusiłam się jednak o zrobienie czegoś innego – pasty z bobu! I jeju, jaka dobra! Jaki ma cudny, intensywny kolor! Warto wypróbować – moja wariacja zawiera oprócz bobu także czosnek i tymianek. Mmmm…

Drugi przepis to coś, co wymyśliłam już jakiś czas temu i zajadamy się tym chętnie i w domu i na imprezkach wszelakich. Jest to nowa wersja bakłażanowych roladek! Robi się je szybko, a bakłażany są teraz w takich cenach, że koniecznie musicie spróbować!

Do dzieła!

Pasta z bobu do kanapek, krakersów ii wyjadania łyżeczką

Składniki:

  • 1/2 kg bobu
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka tymianku
  • 5 łyżek oleju
  • sól, pieprz do smaku

Bób gotujemy do miękkości w osolonej wodzie, odcedzamy i obieramy. Przekładamy do wysokiej miski (kilka sztuk zostawiamy do dekoracji), wyciskamy przez wyciskarkę dwa ząbki czosnku, dodajemy olej i przyprawy. Całość blendujemy do uzyskania w miarę jednolitej pasty. Przekładamy do naczynka lub słoiczka, na wierzch sypiemy pozostały bób i gotowe.

Najpyszniejsze roladki z bakłażana z trzema serami

Składniki:

  • 4 średnie bakłażany
  • opakowanie sera typu feta
  • dwie garście startego żółtego sera
  • 1-2 serki śmietankowe do smarowania kanapek
  • łyżeczka cynamonu
  • łyżeczka oregano
  • łyżeczka tymianku
  • łyżeczka czarnuszki
  • sól, pieprz
  • olej – około 4-5 łyżek
  • na spód i wierzch – 2 puszki krojonych pomidorów (w wersji szybkiej, teraz w sezonie oczywiście warto zrobić sosik ze świeżych pomidorów), sól, pieprz, szczypta cukru, cynamonu, oregano i tymianku

Bakłażany kroimy na paski grubości około 5-7 mm. 2 blachy z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia, ustawiamy na nich plastry bakłażana, oprószamy sola i skrapiamy olejem. Pieczemy około 20-30 minut na 220 stopniach, aż będą miękkie i lekko zbrązowieją. Wyciągamy do wystudzenia.

W dużej misce ucieramy wszystkie sery, cynamon, zioła, czarnuszkę, sól i pieprz do smaku na jednolitą masę.

Na spód formy do pieczenia przelewamy sos lub jedną puszkę pomidorów. Posypujemy je solą, pieprzem, cukrem, cynamonem i ziołami.

Zwijamy roladki z plastrów bakłażana i masy serowej i układamy je kolejno w formie. Kiedy ułożymy wszystkie, polewamy je ponownie sosem lub kolejną puszką pomidorów i ponownie je przyprawiamy jak powyżej.

Roladki przekładamy do piekarnika na 20-25 minut na 180 stopni.

Zegarki, kosmetyki, gadżety – czyli coś DLA NIEGO

Jak zapewne wiecie… a może nie pamiętacie, więc przypominam… w czwartek mamy Dzień Ojca. Czyż nie jest to idealny moment, na mały wpis poświęcony panom? Ano jest! Tym bardziej, że garść męskich inspiracji poleca dzisiaj pewna urocza, mocno tajemnicza ośmiornica! Tak mi tu cudownie pasowała, że jest naszym gościem specjalnym!

Ale zanim zaczniemy, mała, a jakże ważna zapowiedź! To znaczy już się pojawiała w social mediach, ale i tutaj muszę napomknąć, że pokażę Wam wkrótce coś wyjątkowego! Nową markę kosmetyków na naszym rynku, której miałam zaszczyt stworzyć grafikę! Jak się więc domyślacie, jest to premiera dla mnie szczególna. I cieszę się niezmiernie, że nowa marka pojawiła się w moim portfolio!

Polecam więc Waszej uwadze Lili w następnych dniach. Proszę też o wyrozumiałość, bo i wpis miał się pokazać wcześniej, a tu nagle dopadło życie. Co jest nawet dobre, bo kręci się zawodowo całkiem ciekawie – są nowe projekty, mam spore warsztaty w Dniu Ojca właśnie, a jeśli do tego wszystkiego dodamy bobasa i nastolatkę w domu, to nagle się okazuje, że czas jakoś przecieka, wymyka się, pędzi jak szalony, a ja go zupełnie nie ogarniam!

Dzisiaj jednak zaprzyjaźniam się z ośmiornicą! I podrzucam coś niecoś, co znalazłam niedawno w czeluściach internetowego morza!


  1. Zielona Herbata – Olej do brody Ekstrakt z liści zielonej herbaty działa antybakteryjnie, nawilża i uelastycznia skórę, a także wzmacnia i chroni włos. Olej kameliowy doskonale kondycjonuje suche i zniszczone włosy dodając im blasku i elastyczności.Dokładnie dobrane połączenie olejów wspierających: rycynowego, abisyńskiego, krokoszowego i bawełnianego powoduje zmiękczenie brody tak, żeby nie drapała przy całowaniu. / Ministerstwo Dobrego Mydła
  2. Zegarek Frederik Moment Proste nie musi oznaczać podstawowego. Ten minimalistyczny zegarek został stworzony przez skandynawskich ekspertów Seizmont, aby wyglądać fantastycznie, nigdy nie próbując zbyt mocno. / Trendhim
  3. Szachy i warcaby Rolz – jakże poręczne! – mobilny, kompaktowy zestaw, który możesz zabrać ze sobą do znajomych lub na wakacje. Mało tego, dobrze prezentuje się również na półce w domu! / Fabryka Form
  4. Czapka z daszkiem Buff Trucker Cap Lowney BlueKlasyczny model inspirowany latami 80-tymi. Wykonana z połączenia materiału tekstylnego na przodzie i przewiewnej siateczki po bokach i z tyłu. / Pan Pablo
  5. Żel do mycia ciała AHOJ Kapitanie Hagi – specjalny wybór naszej ośmiornicy! A mój ze względu na cudne opakowanie! – zawiera kompleks morskich ekstraktów – z alg, sosny i bursztynu, by dodały Ci wigoru na cały dzień lub całą noc. Delikatne składniki myjące oczyszczą ciało, a wyjątkowy zapach zostanie z Tobą na długo. / Kopalnia-Zdrowia.pl
  6. Żel do golenia tradycyjnego Razor’s EdgeWyjątkowe płynne mydło do tradycyjnego golenia! Jego gęsta, przypominająca żel konsystencja sprawia że wyrabianie piany to czysta przyjemność. Odpowiednio dobrany skład olejowy zapewnia solidną pianę, świetną pracę ostrza i łagodność dla skóry / Kopalnia-Zdrowia.pl
  7. Drewniany Zegarek James Black Yellow Został zaprojektowany z myślą o tych, którzy lubią łączyć naturalne materiały z pięknem codziennego życia. Czarny skórzany pasek regulowany do dowolnego rozmiaru wraz z żółtym sekundnikiem nadają mu sportowego charakteru, a całość razem się idealnie komponuje się kolorystycznie z czarną tarczą. / WoodWorld
  8. Czerwona ziemia, Marcin Meller, wyd. W.A.B. – słyszałam same zachwyty, zamierzam się więc wkrótce skusić! Ekscytujący, wzruszający i niesamowicie autentyczny. „Czerwona ziemia”, thrillerowy debiut Marcina Mellera, zaskoczy wszystkich. – „To powieść sensacyjno-przygodowa o ojcu, który próbuje odkupić swoje winy wobec syna. Ale też opowieść o wielkiej miłości, tęsknocie i Afryce. Mam nadzieję, że zarwiecie noc albo dwie” Marcin Meller / Empik
  9. Termos na jedzenie Primus Preppen Vacuum Jug – ox red – jest idealnym wyborem, gdy w trakcie przerwy w pracy lub na uczelni chcesz mieć możliwość spożycia ulubionego posiłku. Co istotne, w tym modelu o pojemności 700 mililitrów możesz przechowywać zarówno zimne, jak i gorące posiłki, które przez dłuższy czas zachowają odpowiednią temperaturę / 8a.pl
  10. Butelka termiczna Closca Bottle Wave Abyss 450ml – miękki materiał został wyposażony w innowacyjny system mocowania magnetycznego, dzięki czemu możesz uwolnić swoje ręce i nosić butelkę przyczepioną do ramy roweru, plecaka, torby, wózka, gdziekolwiek będzie wygodnie / Pan Pablo
  11. Magiczna-kosmiczna podkładka pod myszmiękka podpórka pod nadgarstek pozwala na uniknięcie bólu podczas dłuższej pracy przy komputerze / Medicine

Wpis współrealizowany z Trendhim.

Sesja kosmetyków Vianek – kolejna odsłona

Taka piękna aura nam nastała… Wszystko kwitnie, wszystko pachnie. Cały dzień na bosaka, cały dzień na zewnątrz. Uwielbiam te spokojne poranki kiedy siedzimy z Lilcią przy naszych grządkach z truskawkami, ja zrywam co chwila po jednej, a ona zjada je z takim zapałem i lubością. Czerwiec jest dobry. Oj, bardzo dobry.

Ale póki co wracamy do maja!

Załączam Wam bowiem fragment kolejnej odsłony sesji produktowej kosmetyków marki Vianek!

Tym razem skupiłam się na plenerze, na kwiatach i naturze!

I jak zawsze, bardzo cieplutko, zapraszam do odwiedzenia mojego portfolio graficzno-fotograficznego na

LiliCreative.pl


Facebook