W roli głównej: Orientana Maska Granat i Zielona Herbata

Ależ ten czas szybko leci… Dopiero pisałam dla Was post konkursowy i spieszyłam się, aby był gotowy na pierwszego grudnia, a tu za chwileczkę Lili Konkurs dobiegnie końca…
A a propos konkursu… trzy wspaniałe zestawy nagród od Orientany otrzymałam wraz z prośbą o przedstawienie Wam nowych masek z naturalnego jedwabiu. Na prośbę tą przystałam z nieukrywaną radością. I niniejszym ukazuje Wam się Maska z naturalnego jedwabiu na twarz Granat i Zielona Herbata Orientany. Oj, bardzo lubię polecać coś, co aż tak polubiłam:)

Tak, tak – wygląda się w niej jak zombi lub człowiek w żelaznej (jedwabnej) masce… Cóż, radzę tylko używać jej w odosobnieniu. I najlepiej, żeby żaden osobnik płci przeciwnej Was w niej nie widział:) Ale co tam wygląd… o treść tu chodzi!
Wybrałam sobie dwie maski z granatem i zieloną herbatą, ponieważ moja skóra w tym okresie jest okrutnie przesuszona i poszarzała. Maski te natomiast mają działać detoksykująco, rozświetlająco i mocno nawilżająco. I jak wrażenia, zapytacie? Ano, bardzo pozytywne!
Maska składa się z dwóch części – nasączonej dobroczynnymi składnikami jedwabnej chusteczki oraz folii, którą odkleja się zaraz po nałożeniu jej na twarz. Mi osobiście lepiej było nałożyć już samą jedwabną, ale to zapewne zależy od Waszych preferencji. Minusem może być tylko fakt, że maska jest bardzo mokra i po prostu zimna, kiedy się ją nakłada. Ale co tam, dałam radę!
Dosyć długo się ją trzyma na twarzy, bo aż 30 minut. Dzięki jednak temu cały płyn się wchłania lub wysycha. A co ważne, można ją bardzo łatwo ściągnąć, a ja wprost nie cierpię zmywania maseczek z twarzy!
Po zdjęciu maseczki byłam bardzo miło zaskoczona! Nie pozostała żadna mokro-żelowa warstwa, nie musiałam niczego dodatkowo przemywać, ani nakładać kremu. Skóra od razu stała się jakby bardziej napięta i elastyczna. Przyjemna w dotyku. I faktycznie – rozświetlona i mocno nawilżona.
Z czystym sumieniem polecam maseczkę. Użyłam jej do tej pory dwa razy i czuję się niczym po kuracji w SPA:) I przypominam, że maseczki z miłorzębem i aloesem są do wygrania w konkursie 😀

Święta w Lili – wizytówki na stół

Już sobota:) Już pojutrze Wigilia! Macie może sposób na dekoracje świątecznego stołu? Jeśli nie, mam dla Was pomysł na bardzo prosty projekt last minute – szybkie wizytówki na stół! Będą stanowić drogowskaz dla uczestników tej wyjątkowej kolacji, a jednocześnie dodadzą jej nieco zabawnego uroku. 
Do ich wykonania przygotujcie:
  • patyczki do szaszłyków
  • kolorową taśmę zamoprzylepną
  • kolorowy twardy papier
  • ozdobne dziurkacze
  • świeczki typu tea lighty

Zaczynamy od chorągiewek. Wytnijcie z taśmy około 4-5 centymetrowy fragment i przylepcie go do patyczka, tak, aby znalazł się on po środku tasiemki. Końcówki zlepcie i nożyczkami wytnijcie mały trójkąt, tworząc w ten sposób kształt chorągiewki. Z kartonu wytnijcie małe etykietki, na których napiszcie imiona uczestników Wigilii. Ozdobnym dziurkaczem zróbcie dwie dziurki, przez które przełóżcie patyczek z taśmą. Całość nabijcie na świeczkę tea light.

Wstawcie Wasze tea lighty do szklanych świeczników. Kiedy wszyscy goście już się usadowią, wyciągnijcie z nich patyczki i zapalcie świeczki. Ich płomień przyjemnie i klimatycznie udekoruje stół.

Krynica

Dwa dni ucieczki przed zimą w mieście… Dwa dni przedświątecznej Krynicy… Cudo….

Pierwszy taki zimowy wypad rodzinny. Zależało mi na tej szczególnej atmosferze uzdrowiska tuż przed świętami. I udało się. Wszystko oświetlone. Mróz tak ostry, że delikatnie wybielał włosy. My całkowicie opatuleni, wyubierani niczym trzy cebulki. Spacerowaliśmy pomiędzy tą specyficzna mieszaniną starych krynickich, drewnianych zabudowań, a monumentalnymi, odpychającymi prl-owskimi gmachami zdrojowymi. W tle przygrywała orkiestra uzdrowiskowa. Nasłuchiwaliśmy też starych szlagierów z kawiarni z dancingami. Codziennie od 15:00 do 22:00, zapraszają wystrojone kuracjuszki i ujmujących kuracjuszy na porcję zabawy. Lubię to:)
Trafiliśmy na wspaniały pensjonat Kościuszko, który urzekł nas pięknymi wnętrzami, połączeniem nowoczesności z klimatem starego uzdrowiska i pysznym śniadaniem. Ale najbardziej spodobał nam się specjalny pokój zabaw dla dzieci, w którym Róża po prostu szalała z radości! Genialne posunięcie właścicieli! Serdecznie polecam, zwłaszcza rodzinom!


Zauroczona: La riceta de la felicidad

O rany, rany… ale znalazłam stronkę! O rany, rany – przepiękną, kreatywną, wspaniałą, słodką, pomysłową, no same ochy i achy! A dokładniej CUDOWNY blog z przepisami kulinarnymi LA RECETA DE LA FELICIDAD!
A w nim m.in. zniewalający pomysł na jadalne śnieżne kule czyli pierniczki pod szklanką/miska (TUTAJ), ciasto z uroczymi grzybkami (TUTAJ) czy gruszkowe cudo zapiekane (TUTAJ) i wiele innych!

Zdjęcia LA RECETA DE LA FELICIDAD

Święta w Lili – pakujemy prezenty

Święta już tuż tuż. Pora zacząć pakować prezenty! Lubicie to? Ja lubię bardzo. Tak cichcem, żeby nikt nie zobaczył. A potem podkładam je pod choinkę i obserwuję miny bliskich, którzy próbują po kształcie i ciężarze domyślić się, co jest wewnątrz…

Mam dla Was dwa pomysły na opakowanie. Oba oparte na modnym teraz, najzwyklejszym szarym papierze. Spokojnie zakupicie go w hipermarkecie, sklepie papierniczym czy na poczcie. Niby taki niepozorny… I w ogóle brązowy, choć nazywa się szary (nigdy tego nie mogłam zrozumieć). Ale jeśli doda się do niego kilka ciekawych elementów, zupełnie zmienia swoje oblicze! Polecam więc zabawę w kreatywność!

 Do wykonania pierwszego prezentu wykorzystałam urocze papierowe serwetki, które nie kosztują drogo, a zmieniają oblicze każdego pakunku. Świetnie wyglądają szczególnie jako zamknięcie papierowych, szarych torebek. Zakupicie je w sklepach z produktami do rękodzieła (beads.pl, kreatywnyswiat.pl) lub na Allegro. Elementem przewijającym się przez cały mój świąteczny cykl jest czerwona wstążka w grochy. I tutaj doskonale się sprawdza.


Do drugiego prezentu zrobiłam też mały bibułkowy pomponik. Wystarczy uciąć z rulonu bibuły, z jej końcówki, 1,5cm pasek. Po środku wiążemy całość sznurkiem i dokładnie ściskamy. Końcówki rozcinamy nożyczkami i układamy, lub wręcz puszymy, całość w pompon. Nic trudnego, a znacznie ciekawsze od zwykłej kokardy.


Dodaj do swoich prezentów nieco zielonego akcentu i podłóż pod węzeł z kokardką gałązkę iglaka lub innej zimozielonej roślinki. Świetnie sprawdzi się tu jemioła lub ostrokrzew.

Facebook