Lili Przegląd

Kochani,

Postanowiłam zebrać kilka moich przepisów, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Jeśli klikniecie w tag „przepisy” w menu po prawej stronie na dole, powinny Wam się pokazać wszystkie. Tymczasem poniżej migawki z Lili bloga!

Od góry:
Czekoladowo-śmietankowe babeczki do kąpieli z kremem mydlanym
Musujące lody cynamonowe do kąpieli
Grejpfrutowe ludziki-balsamy w kostce do ciała
Melonowe kosteczki peelingujące
Olejek antyprzeziebieniowy
Balsam nagietkowo-rumiankowy
Serduszka kąpielowe mrozem okraszone z masłem shea
Tonik ogórkowy
Peeling Bakaliowo-Miodowy
Dezodorant w sztyfcie
Lili Babeczki do kąpielu w wielu rodzajach
Babeczki-Masełka do ciała
Całuśne balsamy do ust

Od góry:
Panda-Masełko do ciała
Babeczki Very Cherry do kąpieli
Letnie sole do kąpieli
Różane kosteczki peelingujące
Peeling Regeneracyjny
Boski Eliksir Łagodzący
Malinowy Peeling-Maska Ultra Rich
Tonik Herbaciany
Lotion Jogurtowy
Lawendowe lodki do twarzy
Czekoladowe Trufle Kąpielowe
Oliwka Nagietkowa
Kwiatowe Pastylki Musujące

Od góry
Truskawkowy wybielająco-peelingujący żel pod prysznic
Cytrusowe świece do masażu
Eliksir Piękna i Młodości
Babeczki Truskawkowo-Kakaowe do Kąpieli
Woreczki Słodkich Snów
Masło Południowego Słońca
Buteleczki Kąpielowo-Prezentowe
Bomby Kokosowo-Pomarańczowe do Kąpieli
Bomba do Kąpieli do zadań specjalnych z brokatem
Indonezyjskie stemple do masażu
Energetyzujący Peeling Pomarańczowy
Zestawy Probówkowe – sól, puder musujący i olejek do kąpieli
Świeca do masażu

A na koniec pięknie sfotografowane przez Studio Lipov dla Lawendowego Domu:
Cynamonowo-pomarańczowy pył musujący do kąpieli
Tonik kwaśno-kwiatowy
Peeling żurawinowo-cytrynowy  

I jeszcze wiele innych:) 

Grafiki od The Ink Nest

Chciałabym podzielić się z Wami moim, już nie takim najnowszym, odkryciem. A mianowicie chodzi o uroczy amerykański sklepik The Ink Nest. A cóż on sprzedaje? Pewnie się zdziwicie, bo u nas to rzadkość, ale w sklepie tym zakupicie zestawy przepięknych grafik! Tak, tak! Będą to więc wirtualne obrazki!
Polecam The Ink Nest wszystkim blogerom lub grafikom, a także każdemu z Was, którzy musicie czasem przygotować coś niebanalnego, jakąś prezentację, okolicznościowe kartki, zaproszenia, dyplomy. Co Wam do głowy przyjdzie! A może chcielibyście przygotować oryginalny kolaż? Po instrukcję zapraszam do jednego z dawniejszych postów (TUTAJ), a po ozdobniki właśnie do takiego sklepu jak The Ink Nest. Obrazki są do wykorzystania w dowolny sposób (no, prawie dowolny, ale na
użytek blogowo-prywatny jak najbardziej. Możliwe jest także zakupienie
droższej opcji-licencji, która pozwala na np. sprzedaż dzieł z wykorzystaniem
grafik).
Osobiście jestem całkowicie zauroczona grafikami i pomysłem. Obrazki są prześliczne, zgodne z trendami, zabawne i po prostu urocze. Możecie także ściągnąć ikonki do Waszego bloga lub puste strony kalendarza do dowolnej obróbki. 
Zestawy kosztują w większości 8 dolarów – w opcji podstawowej, co moim zdaniem nie stanowi ogromnej kwoty, a grafiki możecie wykorzystywać potem wielokrotnie. Sama mam już ich kilka, co jest także zasługą wspaniałomyślnego Aniołka, który nieco zaszalał w tym roku pod choinką.  Zakup odbywa się przez internet za pomocą np. karty płatniczej. Sami wybieracie rozszerzenie – w najprostszej wersji, którą sama stosuję są to obrazki typu clip art, z rozszerzeniem .png, czyli na przeźroczystym tle w bardzo dobrej rozdzielczości. Po zakończeniu transakcji, otrzymujecie na Wasz adres e-mail link, który pozwoli Wam na ściągnięcie grafik na komputer. Proste, czyż nie?
Grafiki – The Ink Nest

Makijaż Naturalny

Makijaż naturalny czyli to, co chciałabym osobiście wypróbować w tym roku:)

A dokładniej:

  1. MÁDARA Decocare Fluid Tonujący do Twarzy Moon Flower
  2. ZAO Make Up – nowość w Polsce, która bardzo mnie kusi
  3. Lavera Puder Brązujący w Kamieniu Muśnięcie Słońcem
  4. Rhea Mineralne Cienie do powiek
  5. Benecos Naturalny Kremowy Podkład Make-Up – Nude
  6. SO BIO Eyeliner
  7. LIVING NATURE Illuminating Tint Makijaż z Połyskiem Dawn Glow 
  8. Logona Korektor w Kremie 03 Neutralizujący 
  9. AnneMarie Börlind Błyszczyk do ust 10 Blossom 

Czy któraś z Was już próbowała któregoś z tych kosmetyków? Jak wrażenia?

Słów kilka o mnie

Sylwester był huczny… widok z balkonu u znajomych na cały Kraków iskrzący się od noworocznych fajerwerków cudowny… szampan skutecznie zamaskował poczucie zimna… a efektem jest okrutna angina… Rozłożyła mnie całkowicie, przykuła do łóżka i odsunęła na później wszystkie moje pomysły, które chciałam Wam pokazać…
Koniec końców, zrealizuję pomysł, który już długo po mojej głowie krążył, a który nie wymaga zbyt wielkiej aktywności fizycznej. Nie biorę udziału w tagach blogowych, choć zawsze bardzo się cieszę z nominacji. Pomyślałam jednak, że może w kilku słowach Wam o sobie opowiem. Może dzięki temu poznacie mnie lepiej. Może moje posty wydadzą się Wam bardziej osobiste. A może po prostu poczytacie moją historię dla rozrywki przy popołudniowej kawce. Z góry ostrzegam, że spektakularnych przygód w życiu jeszcze nie przeżyłam.
Będzie to zatem odpowiedź na wszystkie tagi, do których zostałam nominowana, w pigułce!
Urodziłam się i wychowałam w Krakowie. To miasto jest mi więc szczególnie bliskie. Uwielbiam jego zgiełk, jego klimat, atmosferę Rynku Głównego w środku nocy, uliczki Kazimierza z zapiekankami, stragany z obwarzankami, Planty wczesną wiosną i późną jesienią i spacery bulwarami wiślanymi. Z okien mojego liceum widziałam Wawel, a do Rynku miałam jedynie 5 minut spacerkiem. Ten okres całkowicie jest więc związany z tym, co w Krakowie jest najpiękniejsze.
W liceum poznałam swojego męża. Chodziliśmy razem do jednej klasy o dosyć specyficznym profilu, bo klasycznym. Z łaciną i starożytną greką. Nie pamiętam wprawdzie czy zamieniliśmy przez te cztery lata choć dwa zdania, ale trzeba przyznać, że przynajmniej mamy wspólne wspomnienia i wspólnych znajomych. Zaczęliśmy się spotykać dopiero ponad 4 lata po maturze.
W tym czasie byłam zapaloną harcerką. Biegałam od zbiórki do zbiórki, jeździłam na obozy, rajdy, wycieczki. Organizowałam zabawy i gry. Prowadziłam ogniska, na których byłam naczelnym grajkiem. Bardzo chętnie się wygłupiałam, dzięki czemu potrafiłam rozruszać moich harcerzy. A ileż miłości większych lub mniejszych się wtedy przeżyło… Harcerstwo bardzo mnie otworzyło i wzmocniło wiarę w siebie. No i nauczyło żeglarstwa i jazdy na nartach! Do teraz, kiedy mi smutno, wyobrażam sobie, że suniemy starym, dwumasztowym trenerem przez jeziora mazurskie. Piękne wspomnienie!
Do studiowania wybrałam geografię. Chciałam być meteorologiem. Z biegiem czasu skierowałam się jednak ku geografii turystyki, a jeszcze bardziej – ku turystyce SPA & wellness. Studia były miłym beztroskim okresem. Poznałam wielu wspaniałych ludzi i kilku przyjaciół. Być może specjalnie praktyczna ta geografia nie była, ale nie żałuję. Praktycznie douczyłam się podczas studiów podyplomowych z zakresu marketingu. 
Każde wakacje w trakcie studiów spędzałam poza krajem. Pracowałam w supermarkecie w uroczej irlandzkiej miejscowości. Kolejnym razem wstawałam o 4 rano, aby dojechać do wycieńczającej pracy w fabryce mrożonego jedzenia w Anglii. Tak mnie to wymęczyło, że kolejne lato spędziłam na stażu w luksusowym hotelu SPA niedaleko Sorrento we Włoszech. Były to trzy miesiące pełne słońca i poznawania funkcjonowania hotelowego SPA od podstaw. W kolejnym roku popracowałam nieco w krakowskim hostelu, aby zarobić na 1,5 miesięczną podróż do Chin. Warto było:) I tak zleciały studia.
Moją pierwszą pracą było stanowisko sekretarki w korporacji. Wynudziłam się tam tak strasznie, że po pół roku rozpoczęłam współpracę i w końcu, przeszłam na etat do firmy konsultingowej w branży SPA & wellness. Nauczyłam się tam znacznie więcej niż podczas pięciu lat studiów. Odwiedzałam hotele SPA, pomagałam przy nowych projektach, organizowałam szkolenia i robiłam jeszcze całe mnóstwo innych bieżących rzeczy. Dzięki temu dostałam propozycję pracy już bezpośrednio w marketingu hotelu SPA pod Krakowem…. z którego niestety, wraz z większością pracowników, zostałam w końcu zwolniona.
Gdzieś w między czasie pojawiło się zainteresowanie kosmetyką naturalną. Tak mocne, że starałam się wiedzę czerpać całymi garściami. Czytałam, czytałam i czytałam… a potem tworzyłam, kombinowałam i testowałam. Spędzałam całe wieczory oglądając amerykańskie filmiki na youtubie o tworzeniu kosmetyków. I w końcu wpadłam na szaleńczy pomysł poprowadzenia warsztatów. W Krakowie akurat miał się odbyć kolejny festiwal dla kobiet PROGRESSteron. Napisałam maila do organizatorek… i tak to się zaczęło. Ze względu na całkowity brak doświadczenia musiałam najpierw przeprowadzić warsztat próbny. Na szczęście bardzo się spodobał. Tak samo jak kolejne warsztaty, podczas kolejnych edycji festiwalu. A potem dla innych instytucji i firm. Warsztaty zawsze dają mi ogromną dawkę energii. Czuję się jak po kilku kawach na raz. Czuję, że mogę góry przenosić. Do pierwszych przygotowywałam się tygodniami, uczyłam się po nocach, żeby móc odpowiedzieć na większość pytań. Teraz już mi to łatwiej przychodzi. A wkrótce kolejny PROGRESSteron i trzeba znowu wymyślić coś nowego:)
Założenie firmy i zajście w ciążę zbiegło się w czasie. Wierzyłam, że dobrze to wróży na przyszłość. Że będę mogła wychowywać maluszka i zarabiać w domu. Otworzyłam więc moją Lili Natura, mały sklepik z markowymi kosmetykami naturalnymi. Przynosił mi bardzo dużo satysfakcji. Cieszyłam się z każdego zamówienia i bardzo wierzyłam w powodzenie firmy. Urodziła się Różyczka, pojawiła się też nasza psina Misia. Byliśmy już 4-osobową rodziną. I było naprawdę fajnie. Ale niestety sklepik się nie rozruszał i w końcu postanowiliśmy go zamknąć. 
To był dosyć ciężki okres, bo likwidacja firmy zbiegła się w czasie z pobytem męża na misji w Afganistanie. Cóż… było mi po prostu smutno. Ale pozostało doświadczenie i głowa pełna pomysłów. No i Staszek wrócił w końcu do domu. Teraz dorabiam sobie współpracując z obiektami SPA, wychowuję najwspanialszą córeczkę świata, prowadzę szalenie wciągający blog i planuję…
Moim marzeniem, jak pewnie już wiecie, jest manufaktura, w której powstawać będą moje kąpielowe babeczki, lizaki i masełka do ciała. I wiele innych kosmetycznych smakołyków, o których Wam jeszcze nie pisałam. I powiem Wam, że wierzę, że wcześniej czy później uda się to marzenie spełnić. Muszę tylko być cierpliwa i konsekwentna!

To tak w skrócie 🙂

Po-Weekendowe cuda no10 Sylwestrowe

Organizujecie imprezę sylwestrową? A może planujecie bawić się z przyjaciółmi w karnawale? Zróbcie dla gości drobne podarunki w postaci złotego konfetti (1 – Style Me Pretty)! Do rozrzucenia o północy lub w najmniej oczekiwanym momencie:)
Happy days – szczęśliwych dni – życzy Wam na nowy rok uroczy jeż (2)!
Paryż w zimie (3)? Chciałabym bardzo zobaczyć! A zdjęcie przepiękne! Z  The Cherry Blossom Girl.
Kolejny pomysł na podziękowania dla gości – urocze małe roślinki – w tym przypadku sukulenty (4- Style Me Pretty)! Osobiście bardzo bym się z takiej ucieszyła!
Dom udekorujcie w mieniące się złote świeczniczki, które sami bardzo łatwo wykonacie (5). Wyglądają stylowo i klimatycznie. Pomysł i instrukcja na Coordinately Yours.
Urzekły mnie ostatnio kuliste domki na drzewie Free Spirit Spheres (6), autorstwa Toma Chudleigh. W takim jednym mogłabym spędzić tego sylwestra. Nawet bez fajerwerków, bez tańczenia, bez szampana. Po prostu. W lesie. Wrażenie musi być niesamowite:)
Kochani, szampańskiej, wspaniałej zabawy!

A na koniec piękne życzenia z BEAUTIFUL PLANET EARTH 🙂 Dusza geografa się we mnie odzywa:)

Czas Zabawy!

Zbliża się Czas Wielkich Zabaw! Mam zatem dla Was kilka inspiracji w tym temacie:)

Zdjęcia i pomysły:

  1. Wybuchowe babeczki – czyli jak udekorować przekąski 🙂
  2. Naszyjnik i kolczyki z Me’amoore
  3. Świetna spódniczka Loulette
  4. Niesamowity naszyjnik, który sam stanowi kreację z Me’amoore
  5. Pomysł na drinki z winem musującym i nektarem gruszkowym (4 szklanki wina musującego, pół szklanki nektaru gruszkowego, 2 łyżki suszonej żurawiny i 8 gałązek rozmarynu – najpierw namaczamy żurawinę w ciepłej wodzie, aby zmiękła, następnie rozlewamy do 8 kieliszków nektar, dodajemy po trochę żurawiny, dopełniamy winem i dekorujemy rozmarynem – według Martha Stewart)
  6. Nieziemska sukienka z Top Shop
  7. Bielizna La Senza
  8. Bransoletka Mohito
  9. Cukiniowe lizaki (mniam) z La Receta de la Felicidad
  10. Kolejny drink od Marthy Stewart – wino musujące z sorbetem (do kieliszka wkładamy łyżeczkę ulubionego owocowego sorbetu, np. malinowego, cytrynowego czy z granatów i zalewamy całość winem musującym)
  11. Pomysł na imprezowe dekoracje
  12. Podarunek dla gości – słoiczki z sylwestrowym confetti:)
  13. Błyszcząca sukienka z Top Shop
  14. Złoty naszyjnik H&M
  15. Naszyjnik i kolczyki Eti z Me’amoore
  16. Sukienka z panterą z Top Shop
  17. Sukienka ze złotymi wstawkami Top Secret
  18. Czarna torebka koktajlowa Mohito
  19. Naszyjnik z robalem H&M
  20. Bransoletka Mohito
Facebook