Po-Weekendowe Cuda no23

Po nieco dłuższym weekendzie… 🙂

Cudowne ceramiczne-różyczkowe-koronkowe naszyjniki z literkami (1) skradły ostatnio moje serce! Pomysłowe, oryginalne i po prostu śliczne.
Urzekła mnie także ta biała bluzka z kolekcji Ulyana Sergeenko Couture Spring/Summer 2013 (2). Raczej niedostępna dla zwykłego śmiertelnika, no ale śliczna… może ktoś się zainspiruje:)
Wiosenny wianuszek z motylem i kwiatami polecam każdemu do wykonania (3). Z pewnością doda pozytywnego akcentu do każdego wnętrza!
Wygrałam niedawno na Facebooku nową książkę wydawnictwa a-ajurweda.pl „Ajurweda a uroda. Jak być pięknym” Melanie Sachs(4). Wprawdzie jestem na samym początku jej czytania, ale już mogę ją szczerze polecić wszystkim kosmetycznie-zakręconym! Sama dopiero będę zaczynać przygodę z ajurwedą i mam nadzieję, że i Wam coś niecoś przemycę. Książka jest skarbnicą przepisów, porad i mądrości rodem z dalekich Indii.
Prosty i świetny pomysł na oryginalne obrazki – nadruki na starych książkach (5)! Nie wymyśliłabym sama… Poza tym trochę szkoda książek… Ale wygląda to cudnie!
Najbardziej smakowite dzwonki do rowerów jakie w życiu widziałam (6)! Po prostu przepyszne! I od razu chce się jechać za horyzont…
Bardzo spodobały mi się bransoletki autorstwa Barbolety (7) – ta ze świnką w wielkim mieście w szczególności!
Na koniec przesyłam Wam wiosnę (8)!!! Wprawdzie jeszcze zeszłoroczną, no ale musimy ją jakoś zakląć! I wywołać!! A wraz z wiosną już wkrótce… wkrótce… ruszamy w Lili z niespodzianką – naturalnym plebiscytem. Mam nadzieję, że będziecie ze mną!

Kulinarnie: Różany Mazurek

Wiem, że już późno. Że pewnie macie już popieczone ciasta, zaplanowane zakupy. Jeśli jednak szykuje Wam się Wielkanoc last minute i musicie szybko przygotować coś pysznego, polecam przepyszny Różany Mazurek. Tak… stanowczo muszę się pochwalić dzisiejszym dziełem mojej siostry, w którym sama biernie z przyjemnością uczestniczyłam. To znaczy… posypałam go płatkami migdałowymi! I użyczyłam kuchnię! I jeszcze muszę po tym całym zamieszaniu posprzątać… 
Mazurek z całego serca polecam! Jest cudowny, śliczny i… różany oczywiście!

Do jego wykonania przygotujcie:
Ciasto:

  • 200 g mąki
  • 120 g masła
  • 2 żółtka
  • 4-5 łyżek cukru pudru
  • szczyptę soli
Krem:
  • 5 łyżek konfitury z płatków róży
  • 2 łyżki konfitury z owoców róży
  • 150 g białej czekolady
  • 125 g serka mascarpone
  • kilka kropli soku z cytryny
  • płatki migdałowe
Ciasto: Przesypcie do miski mąkę, cukier i sól. Do tego dodacie żółtka oraz pokrojone w mniejsze kawałeczki miękkie masło. Zagniećcie ciasto i wstawcie je na godzinę do lodówki. Po tym czasie rozwałkujcie je na około mniej niż pół centymetra grubości i przełóżcie na wybraną blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Dotnijcie ciasto do kształtu blachy. Z pozostałego wytnijcie fantazyjne wzory na dekorację i obramowanie mazurka. My postawiłyśmy na róże… Ciasto wstawcie na około 15 minut do nagrzanego na 180st piekarnika, aż się zrumieni. 
Krem: W tym czasie roztopcie w kąpieli wodnej lub w mikrofali czekoladę, co chwilę ją mieszając. Kiedy lekko się ostudzi, dodajcie do niej konfitury oraz kilka kropli soku z cytryny i całość utrzyjcie na jednolitą masę. Do tego dołóżcie jeszcze serek mascarpone i ponownie dokładnie wszystko zmieszajcie. Kremem delikatnie wyłóżcie ciasto, uważając aby nie naszedł na Wasze dekoracje. Całość obsypcie płatkami migdałowymi i odstawcie do lodówki na dłuższą chwilę. Mniam!

Zauroczona: Zielona żywa biżuteria

Zauroczyłam się totalnie i całkowicie… Znowu… I muszę Wam pokazać dzieła pewnego amerykańskiego cowboya MR. LENTZ’a, którego zamiłowaniem i pasją jest tworzenie niepowtarzalnych rzeczy w drewnie. W tym właśnie takiej niesamowitej żywej biżuterii! Ta z mchem może ponoć utrzymać się bardzo długo, jeśli się ją od czasu do czasu podleje. Można także zakupić mini-wazony drewniane, do których samemu możemy wkładać kwiatuszki, kiedy tylko zechcemy! A wszystko w pełni naturalne i ekologiczne!

Polecam blog Mr. Lentz oraz bezpośrednio – sklepik.

Zdjęcia Mr. Lentz

W roli głównej: PAT&RUB – tercet genialny

W dniu dzisiejszym oczom Waszym ukazać zapragnął się tercet naturalny, pomysłowy i genialny zarazem! Jest to mianowicie zestaw PAT&RUB, który skradł moje serce! Czemu? Bo jest niemalże magiczny. I mówię to z całym przekonaniem i z czystym sumieniem, bo nigdy jeszcze w małej pastylce nie ukryto mi maseczki…

Dla mnie była to całkowita nowość. Potem poczytałam sobie na blogach, że takie rozwiązania coraz częściej pojawiają się w Polsce. I świetnie! Ale do rzeczy, bo zapewne wiele z Was nadal nie wie, o co chodzi z tą pastylką!
Otóż, miałam przed sobą trzy kosmetyki do wypróbowania – ekoAmpułkę 1, Tonik oraz Maskę do twarzy w trzech pastylkach. Jako, że widziałam je po raz pierwszy, zajrzałam najpierw na stronkę TUTAJ, aby się fachowo doszkolić. Znajdziecie tam cały filmik z Kingą Rusin, która dokładnie pokazuje, co należy zrobić. Pastylkę bowiem wrzucamy do szklaneczki z tonikiem lub z wodą kwiatową i czekamy… w jednej chwili nasza maseczka niemalże rozkwita! Nasiąka płynem i rozwija się. I okazuje się wtedy, że jest celulozową maską na twarz z wyciętymi dziurkami na oczy, nos i usta! Genialne! Do każdej maseczki, także domowej, glinkowej, owsianej, itp…!

Kiedy mamy już gotową, rozwiniętą i nasiąkniętą płynem maskę, zabieramy się za upiększanie. Sama pastylka nie ma w sobie żadnych właściwości pielęgnacyjnych. Po nałożeniu na twarz służy za barierę ochronną, blokuje dostęp powietrza i czynników zewnętrznych do skóry, utrzymuje stały poziom nawilżenia maseczki i tworzy swoisty mikroklimat, niwelując parowanie cery i zatrzymując w środku wilgoć. 
Pod maskę nakładamy sporą ilość ekoAmpułki 1. Jest to serum przeznaczone do skóry suchej i wrażliwej, o bardzo prostym składzie, które moja buzia bardzo polubiła. Znajdziemy tutaj intensywnie nawilżający i ujędrniający kwas hialuronowy, kojącą i tonizującą wodę różaną oraz ekstrakt z alg, który łagodzi podrażnienia, rumień i zaczerwienienia. Całość oczywiście ma także przeciwdziałać efektom starzenia się skóry. 
Standardowo ekoAmpułkę nakładam pod krem. Odrobinę. W przypadku jednak stosowania maseczki możemy poszaleć i nałożyć jej naprawdę dużo. Efekty są niezwykle przyjemne. Buzia jest wygładzona, miła w dotyku, miękka. Skóra jest napięta i nawilżona.
Dodatkowym czynnikiem pielęgnującym w trakcie stosowania tej maseczki jest także tonik, w którym zanurzyliśmy pigułkę. Zawiera wodę różaną, rozmarynową i lawendową oraz ekstrakt z rumianka. Dzięki temu wspomaga nam działanie ekoAmpułki i skutecznie oczyszcza twarz, kiedy maseczkę zdejmujemy i przecieramy, jak wacikiem, buzię. A swoją drogą, że tonik, użyty jako po prostu tonik też jest świetny! I także bardzo polecam.

Muszę jeszcze wspomnieć o opakowaniach. Najbardziej urzekła mnie buteleczka z tonikiem, ze względu na genialne wprost rozwiązanie, ułatwiające nalewanie płynu. Przekręca się bowiem jej górną część i w ten sposób otwiera się ujście toniku. EkoAmpułka natomiast wyprażona jest w praktyczną pipetę, która odmierza idealną ilość na pojedyncze użycie. Brawo za to dla pomysłodawcy!

Z moich próbowań jestem więc bardzo zadowolona. Magiczna maseczka i cały ten tercet urzekły mnie:) Szczerze, szczerze!
Facebook