Po-Weekendowe Cuda no37

Kostki lodu z żelkami (1)? Tego bym nie wymyśliła! Genialny pomysł w szczególności dla dzieci. Te z kwiatami też oczywiście!
Jak ta kobieta coś wymyśli to zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem! Tym razem również zadziwiła niesamowitą kreatywnością! Oto orzeźwiające gazpacho w lodowo-kwiatowych miseczkach (2) z La Receta de la Felicidad!
Na emalie olkuską (3) natknęłam się dzięki Magdzie z Krainy Szczęśliwości. I przepadłam…
Kilka pomysłów na przeobrażenie kuchni (4). Pięknych pomysłów!
Szybkie last minute za niespodziewane przyjęcie – kolorowe taśmy klejące czyli washi tape (5)! Niesamowita pożywka dla wspaniałych pomysłów!
Znalezione na plaży drewienka i muszle pomalowane w genialny optymistyczny neonowy sposób (6). Cudne!
Czyż ten zegarek nie jest uroczy (7)? proj. Ewa Saj

Taki pokrowiec na siodełko (8) zaserwowałabym swojemu rowerowi. Wprawdzie daleko mu od miejskiego uroku, bo jest najzwyklejszym kilkuletnim rowerem górskim, ale z pewnością pokrowiec dodałby mu szyku i gracji! proj. Pan Pompka

Wspaniałe są te stroje kąpielowe (9)! Kobiece, oryginalne i zakrywają to co trzeba 🙂 Wada? Cena oczywiście…

Inaczej: Kwiatowe bomby

Słyszeliście o guerrilla gardening? Jest to swoista partyzantka, która walczy o przeobrażenie zapomnianych, zaniedbanych i po prostu brzydkich przestrzeni miejskich w kwitnące ogrody! Ci którzy to niezwykłe ogrodnictwo uprawiają zasadzają rośliny na obszarach, które do nich nie należą, na skwerach, ulicach, zarośniętych chwastami klombach. Grupy ludzi zwołują przez internet i zwyczajnie – sadzą! Po to aby na ziemi było ładniej, po to aby pokazać, że się da lub po to, aby zwrócić uwagę na większe światowe problemy, takie jak marnowanie żywności i głód. Różne mogą być motywy, ale efekt jest ten sam – kwiaty, warzywa, owoce… Zieleń, Kochani, zieleń! Ja jestem za, a Wy?
Jak Wam się podobają takie bomby pełne ziaren? Dla mnie bomba! Wystarczy taką zamoczyć i rzucić niczym granatem. Albo wsadzić sobie do doniczki na balkonie i czekać, aż wyrosną kwiaty! I cieszyć się nimi!
Taką bombą mogłabym dostać nawet w głowę! Mogłyby spadać na nas
codziennie. Na te nasze blokowe osiedla, zaschnięte klombiki i wystające
w środku miasta ruiny!

Wybrałabym chabrową, a Wy?

Więcej na Seedbom.

Zdjęcia: Seedbom i FB.

W roli głównej: Anthyllis Balsam do pielęgnacji ciała z fitokompleksem z czerwonych winogron i olejem z pestek winogron

Jaka szkoda, że się skończył… Że go już ze mną niema… Nie uśmiecha się do mnie wieczorami spoglądając spośród innych kosmetyków i nie koi mojej skóry. Jaka szkoda… Godnie zatem go choć przedstawię! W roli głównej dzisiaj Anthyllis Balsam do pielęgnacji ciała z fitokompleksem z czerwonych winogron i olejem z pestek winogron!

Bardzo winogronowy! Z olejem z pestek winogron i wyciągami z owoców i liści winogron.

Słyszeliście już może o winoterapii? Nie, nie – nie chodzi tutaj o leczenie winem. Nic bardziej mylnego! Winoterapia to pielęgnacja oparta na dobroczynnych właściwościach winogron właśnie! Ich miąższu, pestek, skórki, liści. Zaserwowałam sobie zatem przyjemną dawkę winoterapii!
Winogrona i kosmetyki stworzone na ich bazie doskonale nadają się dla skóry zmęczonej, przesuszonej, dojrzałej. Odżywiają i odmładzają. Owoce te znane są ze swej bogatej zawartości polifenoli, które chronią przed działaniem wolnych rodników czyli zapobiegają procesowi starzenia się skóry. Są antyutleniaczami, a dodatkowo działają przeciwzapalnie i redukują szkodliwe działanie promieni UV. Winogrona są też źródłem pobudzającej krążenie taniny. Skórki owoców sprzyjają redukcji tkanki tłuszczowej. Samo dobro!

Dlatego też polecam balsam Anthyllis! Ale nie tylko dlatego. Jest po prostu bardzo przyjemnym nawilżającym kosmetykiem, który dobrze się wchłania i subtelnie pachnie. Jest doskonały do codziennego użytku, do całego ciała. Jest bezpieczny, ekologiczny i certyfikowany. Jego odżywcze i pielęgnacyjne działanie gwarantują także oleje ze słodkich migdałów, ryżowy, oliwa z oliwek oraz masło shea. I ponownie stwierdzam – samo dobro!
Cena nie jest wygórowana, jak na kosmetyk tej jakości. Balsam opakowano dosyć klasycznie, w prostą tubkę. Bez ochów i achów, ale praktycznie. Polecam!

Prosto z ItalBioEco.pl

Inaczej: Kiełkujący stolik

Mogłabym tak stolik mieć. Stolik kiełkami kiełkujący. Mój maż by się ucieszył, bo to on namiętnie uprawia w domu kiełki wszelakie. Nie jestem tylko pewna na ile taki stolik jest praktyczny. Pewnie w ogóle… Ale wygląda bosko! Myślę, że świetnie sprawdziłby się w proekologicznych restauracjach jako oryginalna ozdoba! Jak Wam się podoba? 

Stolik z Leloume

Letni Rytuał Stóp w 3 krokach

Latem nasze stopy wymagają szczególnej pielęgnacji. Szczególnie pragniemy, aby wyglądały ładnie, zdrowo i czuły się dobrze. Mam zatem dzisiaj dla Was pewną propozycję! Zaserwujcie Waszym stopom wyjątkowe SPA! Wyjątkowe, bo całkowicie naturalne, całkowicie Wasze i bardzo proste w przygotowaniu. Jedyny w swoim rodzaju rytuał, który pozwoli stopom odetchnąć i przywrócić im pożądany wygląd. A przy okazji gwarantuję Wam porządną dawkę relaksu! Zadbajcie tylko o to, co w SPA jest niezbędne – atmosferę spokoju! Skradnijcie kilka chwil tylko dla siebie i do dzieła!

Krok 1 – Kąpiel stóp

Na początek zapewnijmy stopom chwilę wytchnienia i relaksu. Dajmy im odpocząć bo całodziennej pracy i letnim upale. Pozwólmy im dobrze się wymoczyć, dzięki czemu zmiękną i staną się podatne na zabiegi pielęgnacyjne! Do miedniczki wlejmy chłodną wodę, a do tego wsypmy łyżkę soli. Aby nieco zakwasić naszą wodę, dodajmy do niej także pokrojoną w plasterki cytrynę. Sprzyja ona odpowiedniej miękkości skóry, lekko ją rozjaśnia i rozpulchnia. Stopy moczmy około 10 minut, popijając ulubioną herbatkę lub świeży sok.

Krok 2 – Złuszczanie

Na stopach zazwyczaj mamy bardzo twardy naskórek, który staramy się regularnie złuszczać. Świetnie sprawdzi się tutaj bardzo prosty peeling złożony z 4 łyżek cukru, 2 łyżek oliwy z oliwek oraz łyżki soku z cytryny. Peelingiem masujemy stopy przez kilka minut. Oczywiście tradycyjny pumeks także jest tu mile widziany, ale dodatkowe właściwości pielęgnacyjne oliwy i cytryny są nieocenione!

Krok 3 – Nawilżanie

Tak przygotowane stopy pragną tylko jednego – porządnej dawki intensywnego nawilżenia. Zapewni go najzwyklejszy olej kokosowy, który posiada właściwości dezodorujące i antybakteryjne. Wystarczy po prostu niewielką jego ilość wmasować w stopy, a następnie odczekać kilka chwil aż się wchłonie. W tym czasie polecam moje najnowsze odkrycie, nie tyle do stóp, ile do zmęczonych całodzienną bieganiną nóg – Żel do stóp Elicrisia Relax od Italchile. Mam go od niedawna, ale już bardzo sobie cenię. Za jakiś czas z pewnością napiszę o nim więcej!

Rytuał zakończony? Nic bardziej mylnego! Teraz kładziemy się na kanapie, pod nogi kładziemy poduszkę i trzymamy je przez kilkanaście minut w górze. Potrzebują takiej spokojnej chwili. Dzięki niej olej kokosowy i żel przyjemnie się wchłoną, a nogi nabiorą nowego blasku i chęci do… chodzenia!

Wyniki konkursu z Alphanova Sun + POLECAJ!

Kochani, dwa obwieszczenia! Mam nadzieję, że bardzo miłe! Po pierwsze wybrałam już zwycięzców konkursu Cudowne Lato z Alphanova Sun! Wspaniałe macie marzenia wakacyjne! Główne miejsca były jednak trzy. Spójrzcie zatem, do kogo powędrują przeciwsłoneczne kosmetyki Alphanova!

I miejsce – Anna
Są takie miejsca na mapie świata do których tęsknię… Tęsknię zanim
pojadę po raz pierwszy… tęsknię planując podróż…przeżywam i smakuję
każdy odkrywany na kartach książek zakątek…
Grecję pokochałam najpierw w szacie przepięknych mitów, którymi zaczytywałam się jeszcze jako nastolatka… W kuchni greckiej zakochałam się niedawno, gdy zaczęłam czytać blogi z
podróży i przewodniki o tym pięknym kraju Ateny, Zeusa i Afrodyty.
Moim największym marzeniem jest poczuć jak pachnie gorące powietrze przy
Akropolu, który podobno szczególnie zachwyca w blasku księżyca i
nocnych lamp.
Jak koraliki nanizane na grecki naszyjnik, zbierałabym
w tej podróży smaki, dźwięki, zapachy: cykady o zmroku, palce umazane
lepkim sokiem fig zrywanych prosto z drzewa. Poznałabym niezwykły smak
kolczastych owoców opuncji, ciepłych od słońca winogron rosnących nad
stolikami tawerny. Małe ateńskie uliczki usiane knajpkami,
sklepikami w suterenach i zapach świeżych kokosów oferowanych przez
ulicznych sprzedawców… Och jak byłoby pysznie!
Chciałabym piąć się stromymi ścieżkami na wzgórze, by podziwiać lazurową wodę zatoki poniżej…
Poznać smak taramosalata, tzatziki, humusu, czy fantastycznej pasty z pieczonego bakłażana – babaganusz.
Sprawdzić jak pachną i smakują horiatiki, smażone panierowane kalmary, grillowana ośmiornica, souvlaki i dolma-des.
Cieszyć się smakiem prawdziwej fety.
Poczuć aromat dojrzewającego gaju oliwnego,zbocza porośniętego orchideami…sycić oczy całą paletą ich barw.

Czym pachną moje wymarzone wakacje???
Pachną słońcem, rozgrzanym piaskiem, kokosowym olejkiem do opalania,
tropikalnymi kwiatami, wieczornym wiatrem po upalnym dniu…pachną
przygodą dla zmysłów…pachną Grecją!”

II miejsce – Keisa
…nic nie odkładać na następny rok tak jak zawsze, ale wreszcie zrobić
to co podpowiada mi serce.
Nie planować z miesięcznym wyprzedzeniem
wypadu na Kocierz lub Babią Górą, ale wstając rano w niedzielę i dobrze
się czując zadecydować z pełną stanowczością: wyruszamy! Zamierzam
również zrobić to, co planuje już do lat( aż się przykro robi jak
człowiek to sobie uświadomi ) a mianowicie: korzystać z lata a nie
przejmować się niepoodkurzanym dywanem, posadzić jeszcze więcej kwiatków
niż rok temu, mimo, że nie ma już na nie miejsca, ale ja wiem, że
zawsze jakiś skrawek gdzieś się znajdzie i co najważniejsze – mniej
planować a więcej działać.
To dewiza na zbliżające się lato. Mam
nadzieję, że spełni się w stu procentach 🙂 Tego sobie naprawdę życzę!
III miejsce – Aleksandra
Jako niepoprawny pracuś-optymista, postanowiłam w te wakacje poszukać
sobie stażu.
Nie było łatwo – nikomu nie zależy na chemiczce z liceum,
która uwielbia eksperymentować, ale jeszcze mało wie i umie. Ale
wiadomo. . . Ola się nie poddaje. I tak z 20 uniwersytetów z całej
Europy, do których wysłałam prośbę, czy nie zechcą przygarnąć mnie na
wakacje, odpowiedziało 5, w tym 4 negatywnie. Ale upór popłaca.
Uniwersytet w Heidelbergu bardzo ucieszył się z zainteresowania i pasji
młodej chemiczki i zaproponował, żeby przyjechała do nich na miesiąc. Co
prawda staż niepłatny, ale jak to się mówi w pasję trzeba inwestować i
warto wydać pieniądze, żeby się rozwijać. I tak cały sierpień spędzę w
pięknym miasteczku akademickim w Niemczech, nie tylko na
eksperymentowaniu i rozwijaniu moich zainteresowań, ale też na
odkrywaniu urokliwych Niemiec i poznawaniu tamtejszych studentów. Jestem
w 100% pewna, że będzie to niesamowity wyjazd. 

Zwycięzców proszę o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl!

Poza tym Kochani chciałabym zaproponować Wam pewną akcję – Polecaj! Miejsca, blogi, sklepy!

Wiecie, że lubię się inspirować, lubię polecać piękne rzeczy, piękne strony, lubię podglądać kreatywnych i pozytywnych ludzi. Jeśli zatem znacie jakieś miejsce w sieci, czy to blog, czy ciekawy sklep z duszą, albo inspirujący portal czy internetowy magazyn – polećcie go! Bo po prostu jest to tego warte! Bo lubicie tam zaglądać! Bo możecie dobre informacje rozgłaszać światu! 
Sama bardzo chętnie zawsze zaglądnę, poczytam, popatrzę. Być może uda się coś zamieścić i polecić w Lili. Może na facebooku. Wierzę, że razem możemy odkryć prawdziwe perełki! A będę Wam wdzięczna nie tylko ja, ale także wszyscy moi czytelnicy!
Jeśli więc macie co polecać, zaglądnijcie na boczny pasek bloga ——————->
Znajdziecie tam formularz, w którym należy wpisać adres strony oraz krótkie uzasadnienie. Możecie też nie uzasadniać, a po prostu polecić samą stronę. Jak wolicie!
Zapraszam serdecznie i z góry dziękuję!

Follow on Bloglovin

Facebook