Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9466

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9474

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9479

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9485

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9495

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9498

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9518

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9523

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9544

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9551

Po-Weekendowe Cuda no78

Miałam ostatnio niezłego pecha… Choć w sumie razem z mężem go mieliśmy (na przykład pisząc tego posta zepsuła mi się klawiatura i teraz piszę z dwóch prowizorycznych na raz).  Rozpisywać się tu jednak nie będę, bo szkoda czasu na narzekanie. Wspomnę tylko o jednym z pechowych wybryków. W sobotę uczestniczyliśmy jako Lili in the Garden w Targach Rzeczy Fajnych w Krakowie i przez większość czasu lał rzęsisty deszcz. No, ulewa… Mieliśmy wprawdzie namiot, ale wilgoć i tak docierała wszędzie. Cóż… pech to pech… Ale w tym pechu poznaliśmy kilka świetnych osób i ich pomysły. Chciałabym bardzo polecić Wam więc dwie młode marki. Pierwsza to Mrs. Bow, która dla Collective Made tworzy takie wspaniałe kokardy do włosów (1). Druga – JUCHA – to niesamowite torebki z plastiku w geometrycznych formach (2). Obie bardzo polecam!
Tak jakoś natknęłam się niedawno na lampy zapachowe (3) i przepadłam! Wyglądają cudnie. Ciekawe tylko, jak pachną!
Wierzcie lub nie, ale ten ametyst to tak naprawdę… mydło (4)! Genialne! I doskonale się wpisuje w moje ostatnie uwielbienie dla kamieni półszlachetnych!
I jeszcze trochę kamienia! Tym razem w niesamowitych świecznikach (5)!
Zabawne rozwiązanie odwiecznego problemu – stojak-wypełniacz na kozaki z uszami (6). Dla mnie idealny!
Podoba mi się traperski pomysł na manufakturę Runo (7). W amerykańskim stylu, ale z polskim duchem.
Do wydrukowania i wykorzystania podczas wszystkich letnich imprez. Dla małych i dużych. Arbuzowe rożki do lodów! Praktyczne i urocze. Z Design Eat Repeat (8).
Przyciągają mnie geometryczne bryły. I to nawet bardzo. I bardzo spodobał mi się ten sposób na ich ekspozycję – jako piaskowe diamenty z Estudimoline (9).
To dopiero oryginalna biżuteria – flakoniki jako zawieszki. Na ulubione perfumy. Żeby zawsze były blisko. Autorstwa piadesign (10).
Na koniec kilka nowości z Lili in the Garden (11) , które miały się pojawić już dzisiaj, ale problemy z komputerem mi to skutecznie uniemożliwiły…. Pech…

Zabieg Antycellulitowy e-Fiore w 2 krokach

Czy któraś z Was, dziewczyny, zaprzyjaźniła się może ze swoim cellulitem? Pewnie ciężko z tym? Może nawet pewna akceptacja następuje, ale tak do końca, to chyba nigdy polubić go nie można. Razem ze sklepem e-Fiore przygotowaliśmy dzisiaj dla Was przepis na zabieg antycellulitowy! W dwóch krokach, bo wierzymy, że tylko takie, pełne, potraktowanie tematu przyniesie efekty.

Z góry zaznaczamy, że cellulitu do końca się nie pozbędziemy… Nie będziemy mamić obietnicami… To to coś pozostanie niestety… Ale! Ale w znaczący sposób możemy zmniejszyć jego widoczność i nie dopuszczać do dalszego rozwoju. Bardzo ważna jest tu systematyczność, cierpliwość i silna wola. Jeden zabieg z pewnością nie pomoże, ale już po kilku zauważycie, że skóra staje się gładsza, przyjemna w dotyku i sprężystsza.

Zabieg składa się z dwóch etapów – oczyszczania/peelingu oraz masażu/drenażu. W obu przypadkach zastosujemy pewne sprytne triki – tajemnicze składniki wspomagające, które pozwolą nam uzyskać zamierzone efekty!

Słyszeliście już może oleju z alg? Otrzymuje się go w procesie macerowania alg brunatnych w oleju sojowym. Olej znany jest z tego, że rozbija komórki tłuszczowe i pozwala im się obkurczyć. Jednocześnie niweluje nam procesy starzenia się skóry, odżywia ją, regeneruje i koi stany zapalne. Olejek przyda nam się podczas masażu! Razem ze znanymi ze swoich właściwości antycellulitowych olejkami eterycznymi z grejpfruta i rozmarynu. Mają one właściwości drenujące i detoksykujące – wspomagają usuwanie toksyn. Stosowane razem działają synergicznie, wspomagają się. Jednocześnie dbają o naszą pozytywną energię, rozjaśniają umysł, dodają wigoru i chęci do życia. Ot, taka wartość dodana masażu.

Do dzieła zatem!

Przygotujcie:
Krok 1 – oczyszczanie/peeling
  • Czarne mydło Savon Noir z czarnuszką, olejek arganowym i kokosowym (e-Fiore)
  • Rękawicę do masażu – kessę lub sizalową (e-Fiore)
Krok 2 – masaż/drenaż – balsam antycellulitowy
  • 6 łyżek oleju babassu (e-Fiore)
  • 4 łyżki oleju z alg (e-Fiore)
  • 10 kropelek olejku rozmarynowego (e-Fiore)
  • 20 kropelek olejku grejpfrutowego (e-Fiore)
Używaliście już mydła typu savon noir? My przywieźliśmy sobie go kiedyś, po raz pierwszy, z wakacji w Maroku. Wygląda okrutnie, wręcz odpychająco. Zapach też ma nieciekawy. Trzeba jednak przyznać, że działa naprawdę dobrze. W tradycyjnych marokańskich zabiegach nakłada się go na ciało, aby przygotować je do peelingu (gommage). Mydło już samo w sobie świetnie odżywia i wygładza, jednocześnie myjąc. Warto wybaczyć mu jego wygląd! Savon noir zazwyczaj stosuje się razem z rękawicą kessa. Ja tym razem zdecydowałam się na sizalową, do masażu i na sucho i na mokro. Ma ona pewne minusy – ciężko się nakłada na rękę i mydło wchodzi głęboko w strukturę rękawicy. Ścierakiem jest jednak wspaniałym. Doskonale i mocno masuje skórę, oczyszcza ją, przygotowuje do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Polecam więc wskoczyć wieczorem pod prysznic i wykonać sobie 10-minutowy rytuał oczyszcający, masując mokre ciało rękawicą z mydłem czarnuszkowym (wspominałam już, że uwielbiam czarnuszkę?).

Do kroku drugiego musimy się chwilę przygotować. Sporządzamy sobie szybki balsam antycellulitowy. Do jego wykonania wykorzystamy olej (vel. masło) babassu, o którym pisałam Wam już TUTAJ. Jest to bardzo praktyczny olej, który przybiera stałą konsystencję w chłodnym pomieszczeniu. Jako, że jest emolientem, pozwoli nam w ekspresowym tempie przygotować lekki balsam. Wystarczy zmieszać go w powyższych proporcja z olejem z alg i olejkami eterycznymi. Mieszamy aż do uzyskania jednolitej masy. I gotowe! Jeśli będzie stał w chłodzie balsam pozostanie balsamem. W cieple stanie się bardzo gęstym olejem. Tak czy tak, do masażu nada się idealnie. Balsamem masujcie ciało silnymi, okrężnymi ruchami w newralgicznych miejscach.
Zabieg powtarzajcie 2-3 razy w tygodniu. Powodzenia!

Post powstał we współpracy ze sklepem e-Fiore.

Kilka słów od sklepu:

Proponujemy Ci całe bogactwo natury zawarte w niezwykłych kosmetykach do
pielęgnacji ciała. Oferujemy wyroby oparte na naturalnych recepturach,
które doskonale nawilżą i odżywią Twoje ciało. Nasza mydlarnia popiera w
pełni coraz popularniejszy trend, promując zdrowe i bezpieczne środki
do pielęgnacji powstałe z takich składników jak: źródlana woda,
naturalne olejki, masła tłoczone na zimno, wyciągi z roślin, miód, itp. W
naszej mydlarni odnajdziesz środki pielęgnujące do każdego typu cery,
które sprawią, że twoja skóra zdrowsza i pełna blasku. Korzystając z
naszej oferty możesz w zaciszu domowym przeprowadzić niemal
profesjonalne zabiegi SPA dla zdrowia i urody.

Całkiem magiczne światy w naszyjnikach

Kiedy byłam mała, uwielbiałam wszelkie miniaturowe laleczki, mini domki z jeszcze mniejszymi mebelkami i mieszkańcami, małe zwierzaczki w małych budach. Przyciągał mnie ten inny miniaturowy świat, który można wrzucić do kieszeni i zabrać ze sobą. Być może dlatego fascynują mnie te magiczne światy zaklęte w… naszyjnikach! Bo i w naszyjnikach można stworzyć świat. Bujny, roślinny, z niemal żywymi mieszkańcami. Potrzeba tylko trochę wyobraźni i zapewne całkiem sporo cierpliwości.

Oto światy magiczne, które dla Was znalazłam!

Zdjęcia/Photos
1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 / 10 / 11 / 12 / 13 / 14 / 15

Zauroczona: Meow Meow Tweet

Uwielbiam małe kosmetyczne manufaktury. Uwielbiam je za dbałość o szczegóły i pasję, którą czuć już podczas zwykłego przeglądania strony internetowej. Uwielbiam też kolory i szalone pomysły. I choć jestem bardziej psiarą niż kociarą, to całkowicie zauroczyła mnie cudna manufaktura prosto z Brooklynu – Meow Meow Tweet.
Jej twórcy – Jeff i Tara, zapewniają, że tworzone przez nich kosmetyki są wegańskie, naturalne i ręcznie robione. Do ich produkcji wykorzystują organiczne masła i oleje oraz ekstrakty z dziko rosnących roślin. To, co jednak najbardziej przyciąga uwagę to ich opakowania! Genialne! Czasem kocie, czasem nie. Każdorazowo mocno kolorowe i opatrzone w niezwykłe ilustracje wykonane przez Jeffa.
Osobiście uważam, że opakowanie kosmetyku jest równie ważne jak jego działanie. Przynajmniej z punktu marketingowego. Nikt nie sięgnie w sklepie po brzydko zapakowany produkt, nawet jeśli może działać cuda. Wierzę też, że opakowania i etykiety mogą dodatkowo wpływać pozytywnie na nasz nastrój, poczucie estetyki, wyobraźnię, a nawet na wrażliwość artystyczną. Bo niektóre etykiety już przynależą do sztuki. Te Meow Meow Tweet właśnie do nich się zaliczają. Brałabym w ciemno!
Z resztą, sami zobaczcie!

Zdjęcia Meow Meow Tweet

Kąpiel w bieli x5. Romantycznie!

Dzisiaj będzie romantycznie! Niewinnie i kobieco. Dzisiaj polecam Wam kąpiel w bieli! Na pięć sposobów. Albo na jeden porządny, jeśli tak wolicie. Najpiękniejsze jest to, że wszystko zależy od Was, a przyjemność za każdym razem tak samo wspaniała!
Polecam Wam bardzo białe kąpiele. Każda z pięciu dzisiejszych wersji przyniesie Wam nie tylko ukojenie, ale także pomoże w pielęgnacji skóry. Ważne, aby w wodzie zbyt długo nie siedzieć. Dwadzieścia minut totalnego spokoju wystarczy. No… jeśli się zaczytacie to i pół godzinki nie zaszkodzi. Ważne, aby były to rytuały cykliczne, dwa razy w tygodniu. Pomoże to i zmysłom i ciału odzyskać formę.

Zatopcie się więc w bieli!

 

I biel soli

 

To zawsze zaskakuje i wzbudza zdziwienie, ale w kąpieli doskonale sprawdzi się nawet najzwyklejsza sól z domowej solniczki! Oczywiście najlepsza jest ta morska, najbardziej znana z wysycenia minerałami ta z Morza Martwego, a najbardziej ostatnio modna – różowa himalajska i z Epsom. Już kiedyś o soli pisałam – TUTAJ. Powtórzę tylko, że sól oczyszcza organizm z toksyn. Pozwala skórze pozbyć się zbędnych produktów przemiany materii. Poprawia krążenie krwi. Leczniczo sól stosowana jest przy schorzeniach alergicznych, łuszczycy, problemach dermatologicznych, reumatyzmie, bólu mięśni, rekonwalescencji po złamaniach kości, chorobach dróg oddechowych. Sól skutecznie redukuje stres i silne wyczerpanie nerwowe. Jest pomocna przy przemęczeniu – zarówno tym fizycznym, jak i psychicznym. Kąpiel w soli ma działanie wyszczuplające, redukujące cellulitis, przeciwzapalne i odkażające. Pomocna jest także w walce z rozstępami i polecana dzięki temu np. kobietom po przebytej ciąży.
Do kąpieli wsypcie pół szklanki soli i pozwólcie się jej rozpuścić.

 

II biel białej glinki z kozim mlekiem

Tak to ktoś sprytnie pomyślał, że zmieszał najdelikatniejszą z glinek z odżywczym kozim mlekiem. Moja pochodzi ze sklepu e-Fiore i mam wrażenie, że zastąpiła ją teraz glinka z mlekiem i jeszcze miodem. Być może jeszcze ciekawsza. Ja swoją glinkę wykorzystałam nie do końca standardowo, bo wsypałam do kąpieli 3-4 łyżki. Ale zupełnie nie żałuję! I jeszcze to powtórzę! Sprawdza się tutaj idealnie, choć chyba najlepszym rozwiązaniem byłoby jednoczesne jej spożytkowanie w wannie i w postaci maseczki na twarzy. Domowe SPA gotowe.
Glinka dosyć mocno pachnie (choć w składzie ma tylko glinkę i mleko…), ale jest to przyjemny zapach, który dodatkowo podnosi wartość relaksacyjną kąpieli.
Sama glinka ma działanie antyseptyczne, reguluje i oczyszcza skórę. Dostarcza soli mineralnych i mikroelementów. Glinki sprawdzają się w kuracjach antycellulitowych, przeciwtrądzikowych i w pielęgnacji włosów. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji, wypróbujcie glinki koniecznie!
II biel masła shea
Najprostsze z możliwych rozwiązań kąpielowych, które mają nam także nawilżyć skórę – dodanie do wody nieco oleju lub masełka. Ja dzisiaj polecam to najbardziej popularne – czyste masło shea. Bielutkie, bo rafinowane, czyli oczyszczone. Osobiście takie wolę, bo choć masło nierafinowane jest zdrowsze, zazwyczaj przeszkadza mi jego zapach. A i ta biel przydaje mi się często w moich kosmetycznych eksperymentach.
O maśle shea także już pisałam i odsyłam Was  TUTAJ.  W skrócie – shea nawilża, wygładza, odżywia i regeneruje. Do kąpieli wystarczy jedna łyżka masła. Roztopi się ono pod wpływem ciepłej wody, a na powierzchni zacznie się unosić delikatna nawilżająca warstwa, która osiądzie na ciele, kiedy będziecie z wanny wychodzić. Uwaga – wanna może być śliska!
IV biel kwiatów kasztanowca
Bo kto powiedział, że kąpiel to tylko w płatkach róż? Jesteśmy w pełni kwiecistego sezonu, wykorzystajmy to! Wybierzcie się do parku i zerwijcie trochę kwiatów kasztanowca. To niesamowite, ale dopiero niedawno odkryłam, jakie one są piękne! A jakie użyteczne! Kwiatostany kasztanowca są jednym z cenniejszych ziół, które pomagają nam usunąć obrzęki, żylaki, pajęczaki, rozszerzone naczynka, a nawet cellulit. Uśmierzają ból zmęczonych nóg. Likwidują mrowienie i rozluźniają mięśnie. Są także pomocne w przypadku problemów reumatycznych. Kąpiel w kasztanowcu po całym dniu pracy jest bardzo wskazana!
Najlepiej przygotować ją dzień wcześniej. Świeże kwiaty kasztanowca, kilka garści, należy zalać chłodną wodą tak, aby je przykryła i pozostawić w spokojnych miejscu na noc. Nazajutrz całość podgrzewamy, przecedzamy, a płyn dodajemy do kąpieli. Polecam też po prostu wsypanie kwiatów do wanny. Wprawdzie trzeba je potem wyłapać, ale wrażenie kąpielowe wspaniałe!
V biel kwiatów głogu
Jeśli nie kasztanowiec to głóg! Ma przepiękne kwiaty, choć ich zapach wzbudza już kontrowersje. Kwiaty przygotowujemy w taki sam sposób jak te kasztanowca. I tak samo możemy dodać ich nieco do wanny. Zawierają one substancje, które przeciwdziałają procesowi starzenia się skóry, działają ściągająco, tonizują i wzmacniają ściany naczyń
krwionośnych. Wspierają także procesy regeneracji skóry i jej naturalne funkcje obronne.
Polecam też wykonanie nalewki z głogu, którą ostatnio przygotowywała Klaudyna z Ziołowego Zakątka!
To teraz niespodzianka! Wszystkie powyższe pięć sposobów, możecie zamienić w jeden i dodać do jednej, najwspanialszej kąpieli! Takie cuda…
I jeszcze – skoro ma być romantycznie, to i poezji zabraknąć nie może! Na koniec więc wypowie się Adam Asnyk. Miłośnie. W jednym z nielicznych wierszy, które naprawdę bardzo lubię.

Po-Weekendowe Cuda no77

Żeby nie było! To są sztuczne rogi (1)! Genialne, w cudnych kolorach. Ozdoba i praktyczne wieszaki jednocześnie. Na biżuterię w sam raz. Bardzo mi się podobają! Z  LucyHaus.
Ten czajniczek jest totalnie boski (2)!!!  Całą kolekcję chętnie bym przygarnęła! Marki Lisbeth Dahl z Live Beautifully.
Widzieliście kiedyś cudniejsze opakowanie na miód (3)? Ja nie! Te buteleczki-pojemniczki są świetne. Genialny design, prosty, geometryczny, pszczeli. Z nabierakiem na miodek przy zakrętce. Toż to dla samego słoiczka kupiłabym ten miód! Projekt Maksim Arbuzov.
Natknęłam się ostatnio na arcyciekawy sklep z… butami! Autorski! Pan Pablo (4) się nazywa 🙂 A jakie świetne inkkasy tam mają! Każdy miks kolorów mi się podoba 🙂 I do tego ręcznie robione w Peru. No, bajka 🙂
Uwielbiam ptaszki. Te wiszące z roślinkami to już w ogóle skradły mi serce! Te do zrobienia z This Little Street (5), a poniżej już w wersji oryginalnej sklepowej z West Elm. CUUUDNE!
Znacie sklepik Makutra (6)? Ja się niedawno zakochałam!
Prosta estetyka, geometryczna, skórzana, a jakże cudna! Podobają mi się zarówno same produkty, jak i pomysł na ich prezentację. Kolekcja Georgie Cummings (7), do kupienia na Etsy, via Miss Moss.
Do zrobienia i powieszenia! Proste puchate gobelinki stają się coraz modniejsze, a faktycznie na ścianie mogą wyglądać wspaniale! Jak taki zrobić! Wpadnijcie na Fall for DIY (8).
I oczywiście kolejne nowości Lili in the Garden! Kilka naszyjników już jest. W kolejce czekają następne wraz z bransoletkami. Zapraszam do śledzenia Lili in the Garden na Facebooku – tam informuję o wszystkich nowościach, których w najbliższym czasie będzie MASA!
A już w najbliższą sobotę zapraszam do Krakowa na Targi Rzeczy Fajnych! Tam to dopiero premiery się szykują! Zapraszam! Będziemy czekać 🙂

I jeszcze jedna mała wiadomość na koniec! W sklepie Blisko Natury możecie zakupić teraz zestawy półproduktów do wykonania kosmetyków według moich przepisów ( i Smyku Smyka!) i wręczenia ich jako wspaniałe prezenty na Dzień Matki! Polecam – TUTAJ!
Facebook