Day dream

Wpadam na chwilę, żeby podzielić się z Wami małym moim niebiańskim projektem i równie małym updatem życiowym.

Projekt jest malutki, bo zrobiłam go sobie w ramach zadania. Zadania takie narzucam sobie czasem – ot, dla wprawy. Gdzieś po głowie krąży mi temat, jakiś zalążek pomysłu, który postanawiam zwizualizować. Czasem tu Wam coś pokażę, czasami na Instagramie Lili Creative.

Ale tym razem zamarzyły mi się chmurki na opakowaniach. I nie mogłam przestać o tych chmurkach myśleć. Tym razem miało być niebiańsko. Miał być sen na jawie. A wiadomo – moja Lili to jeden wielki sen na jawie – tak i chmurki tu wrzucam.

A przy okazji melduję życiowo i polecajkowo, że:

  • zakupiłam w końcu sobie coś, o czym dawna, bardzo dawna marzyłam, ale nie mogłam się zdecydować bo to ogromny wydatek. I dość myślenia – wydatek zminimalizowałam i zakupiłam mojego pierwszego iPada PRO – po prostu używanego i mocno nie nowego, ale jest! I od razu wgrałam sobie i Procreate i Adobe Fresco i teraz będę się ich intensywnie uczyć! I będę malować i zalewać Was powoli moimi ilustracjami! Mam nadzieję, że się cieszycie! Spełniłam moje małe marzenie!
  • zakupiłam też talerz i miseczkę w kształcie truskawek i doprawdy – nie wiem, czy nie cieszę się z nich równie mocno 😀 Bo wyobrażam sobie moją małą Lilcię, która już niedługo będzie wędrować z tą miseczką do naszego ogródkowego kącika z truskawkami 🙂 (zakupione we Flying Tiger)
  • zaczęłam też wielkie zmiany, że tak powiem – odżywcze 🙂 Spodziewajcie więc zalewu przepisów kuchni roślinnej, bo teraz taka będzie mi towarzyszyć na co dzień. A że lubię kombinować, eksperymentować i tworzyć, to i pewnie sporo nowych pomysłów zagości i u nas i na Waszych ekranach!
  • melduję też, że trochę już pouzupełniałam portfolio – www.LiliCreative.pl i zapraszam tam Was serdecznie. Ale uprzedzam też, że na przygotowanie swojej prezentacji czekają jeszcze dwa super fajne projekty, którymi chcę się z Wami podzielić. Pojawią się one i tutaj i tam właśnie. Będzie to identyfikacja dla nowej marki pościeli i bielizny jedwabnej i nowe etykiety na super mixy do przygotowania drinków. Także obserwujcie!!!
  • założyłam sobie dziennik wdzięczności 🙂 I teraz codziennie rano i wieczorem wpisuję choćby jedną drobną rzecz, za jaką jestem akurat wdzięczna. Taki drobiazg, a pozwala z odpowiednią perspektywą spojrzeć na życie. I codziennie się ucieszyć. I docenić. I naprawdę dobrze nastraja. A mi teraz bardzo potrzeba takich dobrych nastrojeń.
  • a cieszę się chociażby z tego, że zamontowaliśmy fotelik na rowerze i będzie można Lilcię wozić do żłobka właśnie w ten sposób. I z tego, że starsza moja córa tak bardzo wkręciła się w konie, że spędza w stajni większość swojego wolnego czasu. Uczy się, oporządza zwierzęta, wolontaryjnie zajmuje się tam porządkiem i pomaganiem we wszystkim w zasadzie, a przy tym poznała całą masę koleżanek. Bo pasja w życiu jest ogromnie ważna, zwłaszcza w trudniejszych okresach.
  • a już chyba najbardziej się cieszę w końcu z tej wiosny!
  • cieszę się też mojego pierwszego turbaniku od Looks by Luks! Nie w takich wprawdzie okolicznościach planowałam sobie zakupić taki jednej, ale cóż. Mogę zaręczyć, że jakość jest świetna, a materiał bambusowy leciutki i przewiewny. Cudo!

No dobra, to zostawiam Was z niebiańskim projektem!

I biorę się do pracy! Bo czekają na mnie zdjęcia pewnych mydełek – o tym więcej już wkrótce. Muszę też zaplanować kolejną sesje produktową. No i przygotować prezentacje do portfolio. Ale najważniejsze – muszę się nauczyć rysowania na iPadzie! Jeeeej!

No i zawieźć córkę do stajni… Jak co dzień 🙂

Sesja produktowa Aloesove

Oj, jak bardzo przypadła mi do gustu nowa odsłona marki Aloesove!

I równie bardzo cieszyłam się, że mogłam ją uchwycić na zdjęciach! Bo te zieloniutkie opakowania są niezwykle fotogeniczne! I z góry przepraszam za natłok zdjęć, ale raz, że to i tak część, a dwa – wszystkie je tak bardzo lubię, że musiałam i tu pokazać!

Czy znacie w ogóle markę Aloesove? Bo jeśli nie to bardzo zachęcam! To taki kojący aloesowy dotyk nie tylko dla podrażnionej skóry. Polecam na co dzień, a jeśli jednak macie skórę po przejściach – czy to właśnie podrażnioną czy wystawioną za długo na słońce, czy zwyczajnie poszarzałą po zimie – to sięgnijcie po nie koniecznie!

Kosmetyki znajdziecie w pobliskich sklepach z kosmetykami naturalnymi i zielarskich, ale odsłyam tez oczywiście na stronę – TUTAJ.

I jak zawsze – zapraszam do portfolio (choć muszę je uzupełnić…) – LILI CREATIVE!

A tutaj zostawiam efekty ostatniej sesji produktowej stylizowanej! Jeśli chcecie, abym wykonała zdjęcia dla Waszej marki – zajrzyjcie do portfolio powyżej i po prostu do mnie napiszcie!

Zauroczona: Studio Arhoj

Co powiecie na super fajne zauroczenie? Takie, które od samego patrzenia poprawia nastrój?

O studiu Arhoj usłyszałam już dawno. A w zasadzie – już dawno temu zobaczyłam pierwszy raz dzieła pochodzące z tej pracowni – urocze duszki z wielkimi oczami. Bardzo charakterystyczne. I pewnie pokazywałam je Wam kiedyś i tu w Lili. Bo są piękne!

Ale dzisiaj chciałabym pokazać Wam coś odrobinkę innego, choć znowuż z tymi rozpoznawalnymi już oczkami. Są to przeurocze figurki z porcelany i szkła. Każda jest unikatowa. Każda wyjątkowa. Każda wygląda, jakby chciała się przytulić. Każda sprawia też wrażenie, jakby chciała zamieszkać w moim domu. Albo w Waszym… No są po prostu do przygarnięcia!

Studio Arhoj to pracownia designu – ceramiki, porcelany i szkła, miesząca się w Kopenhadze, a założona przez Andersa Arhoj. Ma on niezwykle inspirującą historię, którą polecam poczytać na stronie studia. Pisze tam o swoim marzeniu, tym, jak sam się wszystkiego nauczył, jak otworzył pierwszą pracownię przy domu rodziców, o swoim pierwszym studio ceramiki i designu i o tym, jak zaczęło ono się rozrastać, potrzebować rąk do pracy, jak zaczęły spływać zamówienia z całego świata. I w końcu o spełnionym marzeniu – o studio w pięknych przestrzeniach w centrum Kopenhagi, w którym prowadzi zarówno pracownię ceramiczną i szklarską, ale także sklep lifestylowy.

Zajrzyjcie więc koniecznie na stronę Arhoj.com po więcej!

Tam wszystko, wszystko jest piękne!

Zdjęcia – Arhoj.com

Załóż dobry nastrój

Czy da się założyć na siebie dobry nastrój?

Tak, da się!

Dzieje się to wtedy, kiedy nakładasz coś tak wyjątkowego, że gęba sama się uśmiecha, a dzień od razu staje się łaskawszy!

Natknęłam się ostatnio na kilka takich pięknych rzeczy i niniejszym i Wam je podrzucam! Może staną się Waszymi umilaczami dnia codziennego?


Kurtka Short Velvet Kimono Looks by Luks / Kurtka jeansowa Soul Full of Sunshine Naoko / Apaszka jedwabna “Rozłąka” Spadiora


Piękne nowości – kimona i spodnie ze wzorem Lilac Aleksandry Morawiak – Miss Liberté / Kimono bee the honey – Fig The Bra / Wzorzyste kimono – Parfois


Z kolekcji Italian Spring – t-shirt CIAO SUNDAY i t-shirt TUTTO BENE – She is Sunday / Koszulka BASIC „Pink” Moi Mili


Haftowane bawełniane nowości z morskimi wzorami- Zara / Apaszka jedwabna “Ocean 2.0” Spadiora

Wyróżnienie w konkursie dla artystów marki Samarité

Zamykamy tematy smutne, bo to tych dobrych teraz bardziej potrzebuję!

Tak i chciałabym się i tu pochwalić – moja praca zdobyła wyróżnienie w konkursie dla artystów marki Samarité – The Magic Samarité Forest!

Cieszę się ogromnie i bardzo dziękuję organizatorom. Od razu, jak tylko internet podsunął mi informacje o tym konkursie, wiedziałam, że muszę wziąć udział! Od dawna śledzę sobie działania marki, choć nie miałam jeszcze okazji wypróbować jej produktów. Jednak jako grafik – pasjonata naturalnej pielęgnacji po prostu nie mogłam się nie zachwycać piękną oprawą graficzną, która towarzyszy kosmetykom Samarité. Jak cudownie potrafią przenieść one w krainę magii obrazami, opakowaniami i główną myślą, stojąca u podstaw marki.

Tak się więc zachwycałam od dawna i stwierdziłam, że mój magiczny las musi być naprawdę magiczny! Inspirowałam się okładkami dawnych książek, starymi rycinami i potęga kosmosu. I bardzo się z tym moim lasem zaprzyjaźniłam!


Muszę się też pochwalić nagrodami, jakie dostałam – zestawem kosmetyków marki Samarité.

Przebieram nóżkami, ale z różnych względów, będę wprowadzać wszystko po kolei i spokojnie. Najbardziej się cieszę z Divine Secret Serum – Serum odmładzająco-przeciwstarzeniowego – 28-dniowa kuracja dla kontroli wieku skóry oraz z totalnej nowości marki – DIVINE SKIN PERFECTOR SPF 50 – Kremu upiększająco-ochronnego SPF 50 do twarzy i pod oczy. Akurat idealnie na ciepły sezon. Krem ma lekki kolor dopasowujący się do skóry i silną ochronę przeciwsłoneczną.

Jeśli jeszcze nie znacie marki, zajrzyjcie na stronę Samarité.

Zmiany i ważne info o warsztatach

Tak to jest, najwyraźniej, że kiedy już myślisz sobie, że w końcu po tym całym szaleństwie, po pandemii, po niepewności wojny, po czasach trudnych… że wtedy właśnie w końcu przyjdzie spokój i stabilizacja… świat najwyraźniej ma plany zgoła inne. I postanawia dowalić jeszcze pełnym swym arsenałem. A co…


I tak dopadła mnie choroba. Ciężka i trudna. O której jeszcze nie mam w sobie przestrzeni, aby pisać. W związku z tym jednak musiałam podjąć decyzję trudną, ale jedyną możliwą…

I tutaj owo ważne info o moich warsztatach kosmetyków naturalnych i słodyczy kosmetycznych, o których więcej informacji zawsze mogliście znaleźć na stronie www.LiliGarden.pl – otóż do odwołania zmuszona jestem z nich zrezygnować.

Niestety nie potrafię powiedzieć na jak długo i czy w ogóle jeszcze do nich powrócę. Nauczyłam się już, że nie ma co planować. Na ten moment musiałam więc z ogromną przykrością podziękować za współpracę moim klientom, odwołać te już zaplanowane, nie przyjmuję już zapisów i rezerwacji terminów. Nie wiem jeszcze, co zrobić ze stroną – czy ją zostawić, aby jednak przyciągała uwagę i żyła swoim życiem, czy na jakiś czas wyłączyć. Muszę to porządnie przemyśleć.


Może nie zdajecie sobie sprawy, ale te warsztaty były bardzo ważną częścią mojego życia. Głównym filarem mojej małej jednoosobowej działalności. Głównym źródłem mojego dochodu. Choć nie jedynym na szczęście. Ale były też wspaniałą odskocznią, cudowną okazją do poznawania niesamowitych ludzi i nowych miejsc. Dawały mi ogrom satysfakcji i jeszcze więcej motywacji do działania. Lubiłam je, byłam w tym dobra. Lubiłam też nawet ten warsztatowy rozgardiasz i chaos, przygotowania i zakupy, wyjazdy w trasę, emocje związane z tym, aby dotrzeć i przygotować wszystko na czas. A potem zawsze działa się magia. I zawsze było tyle, tyle, tyle dobrej energii…

A jej to troszkę mi teraz brakuje…

Zmiany są jednak nieuniknione… Więc…


Więc nie ma wyjścia – teraz będę się skupiać na pozostałych formach mojej działalności! Teraz będę tworzyć! Co oznacza skupienie się na grafice, na fotografii produktowej, na ilustracji, ale też tu – na blogu!

Mam trochę pomysłów i pomimo wszystkich przeciwności, wciąż się co chwilę czymś zachwycam. Wciąż zatem będę się tymi zachwytami dzielić! W tworzeniu odnajduję też spokój. Jeśli tylko odpowiednio wkręcam się w pracę – po prostu odlatuję. Nie ma mnie. Wchodzę w inny świat.

Będą więc nowe treści, ale będzie też więcej rzeczy dla Was! Takich do pobrania! Zauważyłam bowiem mocno intensywne ruchy w odległych czeluściach mojej Lili – szukacie materiałów do ściągnięcia, zwłaszcza afirmacji. Się zrobi!

Mam też troszkę innych pomysłów, ale może na razie nie będę zapeszać. Nie da się ukryć, że jestem słabsza i więcej czasu muszę przeznaczać na odpoczynek. Muszę zadbać o siebie i o moje dziewczynki.

Mam jednak nadzieję, że wciąż będziecie tu zaglądać, a i potrzymacie czasem za mnie kciuki.

Bo walczę z całych sił! :*


PS Ten różowy balsami do ust bardzo polecałam Wam w social mediach i faktycznie stał się jedną z moich największych przyjemności ostatnimi czasy! Cudowne masełko shea o zapachu bajecznej róży z Institut Karite. Dorwane na lotnisku. Uwielbiam, po prostu uwielbiam!

Facebook