Intymnie czyli bielizna do zakochania

Ot, tak przewrotnie – do zakochania! Bo albo do zakochania w bieliźnie, albo w jej właścicielce 🙂

Rzuciło mi się w oczy ostatnio kilka sztuk przepięknej bielizny. Grzechem byłoby Wam jej nie pokazać! Ogólny kierunek to koronki i sentymentalny powrót czasów dawniejszych. Romantycznie, kobieco i delikatnie. Jak Wam się podoba?

1. Koszulka nocna z haftem Oysho
2. Delikatny biustonosz, Intimissimi
3. Koronkowy półgorset H&M
4. Koronkowe majtki H&M
5. Biustonosz Princesse tam.tam z Zalando
6. Bielizna Rilke w Showroom
7. Koszulka nocna Audrey Sweet Pink z Lunaby
8. Koszulka nocna LingaDore z Zalando
9. Cudowna piżamka Eloise z Anthropologie

W roli glównej: Lavera Samoopalacz do ciała z olejem z bio-orzechów makadamia i bio-olejem słonecznikowym

Słońce w tubce! Taka to jest ta nasza gwiazda dzisiejsza! Słoneczna! W roli głównej zaprezentuje się Wam Samoopalacz do ciała z olejem z bio-orzechów makadamia i bio-olejem słonecznikowym marki Lavera! Znacie?

 

Ba… nie tylko słońce w tubce! Całe lato w tubce! Wy też nie lubicie tej zimowej bladości? U mnie jest wyjątkowo mocna, bo jakoś szczególnie nie zaznałam słońca zeszłego lata. Trzeba się więc ratować, a najlepsze są tu naturalne samoopalacze. Łagodne i całkiem, całkiem skuteczne.

Ten od Lavery uważam za najlepszy jaki do tej pory miałam. Jego największą przewagą jest zapach. Pomimo częstych zapewnień producentów, dla mnie osobiście wszystkie kosmetyki tego typu po prostu śmierdzą, co bardzo utrudnia ich aplikację. Cóż, tutaj może zapach nie jest idealny i wyjątkowo przyjemny, ale trzeba mu przyznać, że stanowczo lepszy od innych.

Samoopalacz ma delikatną konsystencję balsamu do ciała. Nie tylko spełnia swoją funkcję opalającą, ale przyjemnie pielęgnuje i odżywia. Wprawdzie głównym natłuszczaczem jest tu olej sojowy, a po nim następuje w składzie cała litania innych, mniej miłych składników, ale w końcu dochodzimy także do oleju makadamia, masła shea, oleju słonecznikowego, ekstraktu z nagietka i soku aloesowego. A te akurat moja skóra bardzo lubi!

Najważniejsze jednak to to, że samoopalacz naprawdę działa. Skóra po kilku godzinach od użycia nabiera ciepłego, słonecznego koloru. Delikatnego, ale zauważalnego. Nie zauważyłam żadnych brzydkich smug czy przebarwień. Jedynie na kolanach skóra stała się ciemniejsza, ale na to zwraca uwagę sposób użycia na etykiecie – trzeba nakładać tutaj nieco mniej produktu.

Kosmetyku używam raz w tygodniu, co całkowicie wystarczy, aby moja lekka opalenizna trwała ciągle na tym samym poziomie. Jedyna wada – trzeba uważać na ubrania na niedługo po aplikacji – delikatnie czsami nadmiar balsamu barwi. Najlepiej więc zawinąć się po prostu w piżamę!

Samoopalacz pochodzi ze sklepu Be My Bio

Naturalna pielęgnacja skóry wokół oczu

Dzisiejszy post ma głęboki kolor chabrów i zapach jaśminu. Polecę Wam bowiem kilka sposobów na naturalną, łagodną pielęgnację bardzo wrażliwej skóry wokół oczu, a nie może tutaj się obejść bez kwiatów! Będą więc pomysły na delikatny demakijaż, przepis na jaśminowy shea-mus pod oczy i kojące ziołowe okłady. Przydadzą się? Jeśli tak jak ja pracujecie stanowczo za długo przed komputerem, jeśli narażacie swoje oczy na nadmierną ilość sztucznego światła, zanieczyszczenia, suche powietrze, jeśli nosicie soczewki kontaktowe, serdecznie zapraszam!

 

 

Mam trzydzieści lat i doskonale zdaję już sobie sprawę, jak ważna jest właściwa pielęgnacja skóry wokół oczu. Jest ona tu bowiem niesamowicie wrażliwa, delikatna i cieniutka. Szybko się przesusza i traci jędrność. Praktycznie nie posiada warstwy tłuszczowej i charakteryzuje się znacznie słabszym krążeniem krwi i limfy niż pozostałe fragmenty naszej cery. Łatwo poddaje się alergiom, a wszelkie jej nietolerancje można od razu zauważyć – oczy są opuchnięte, podkrążone, skóra poszarzała i pełna zmarszczek. Zastoje limfy, która nie może przedostać się dalej, tworzą znane nam worki pod oczami. Co robić? Ratować się! Oczywiście – naturalnie – bezpiecznie, łagodnie i skutecznie!

Najważniejszy w pielęgnacji tej części twarzy jest demakijaż. Ważne, aby był jak najdelikatniejszy, a jednocześnie w pełni usuwał resztki makijażu. Tylko w ten sposób damy naszym oczom odpocząć i się zregenerować. O kosmetykach do demakijażu pisałam Wam nie raz, dzisiaj jednak polecam coś możliwie najprostszego, a jednocześnie skutecznego – wodę chabrową. I tu pojawia się ten wspaniały kwiat po raz pierwszy.

Chaber (lub bławatek) od zawsze był jednym z moich ulubionych kwiatów. Kojarzy mi się z latem, wsią i polami pełnymi szumiącej pszenicy. Często wykorzystuję go w kosmetykach kąpielowych, ze względu na jego niesamowity, głęboki kolor. Chaber to także jeden z najskuteczniejszych surowców zielarskich stosowany w pielęgnacji oczu. Woda chabrowa czyli hydrolat bławatkowy ma działanie rozjaśniające i ściągające. Obkurcza naczynia krwionośne, niwelując cienie pod oczami. Działa lekko antyseptycznie, koi, zmiękcza i zapobiega obrzękom. Flawonoidy i antocyjany w niej zawarte chronią skórę przed działaniem promieni słonecznych i mają działanie antyoksydacyjne. Poleca się ją nawet w stanach zapalnych oczu.

 

Demakijaż chabrowy

Składniki

  • woda chabrowa
  • olej jojoba lub ze słodkich migdałów

Wodą chabrową na waciku przemywamy oczy rano i wieczorem. Aby zmyć mocniejszy makijaż, konieczne jest użycie także łagodnego oleju. Polecam olej jojoba lub ze słodkich migdałów – nie powodują alergii, pielęgnują, odżywiają i szybko się wchłaniają. Na wacik z woda chabrową nalewamy dodatkowo kilka kropli wybranego oleju. Zmywamy makijaż.

Kolejnym krokiem jest odpowiednie nawilżenie skóry. Wybieramy naturalne roślinne masła i oleje, które dobrze się wchłaniają, mocno odżywiają i gwarantują odpowiedni stopień nawilżenia. Polecam Wam wykonanie prostego kremu-musu o lekkiej konsystencji, wzmocnionego dodatkowo pielęgnującą mocą kwiatów jaśminu. Czujecie już ten magiczny zapach? Dobrze, aby krem nakładać zaraz po przemyciu skóry wodą bławatkową, kiedy jest ona jeszcze zwilżona i dobrze oczyszczona.

 

Jaśminowy shea-mus pod oczy

Składniki

  • 2 łyżki płaskie masła shea rafinowanego
  • 2 łyżki olejku jaśminowego – 3% absolutu w oleju jojoba

Masło shea roztapiamy w kąpieli wodnej. Ściągamy z ognia i dolewamy olej jojoba z absolutem jaśminowym (w taki sposób bywa sprzedawany w sklepach). Całość dokładnie mieszamy przez 2-3 minuty, przelewamy do słoiczka i odstawiamy w spokojne, chłodne miejsce do stężenia. Mieszanina będzie miała konsystencję miękkiego masełka lub musu. Kosmetyk nakładamy w niewielkiej ilość wieczorem pod oczy.

Wam też zdarza się wrócić do domu z przekrwionymi, opuchniętymi, łzawiącymi oczami, wokół których pojawiły się brzydkie cienie? Potrzebujemy szybkiego ukojenia! Spokojnego SPA domowego wspartego siłą herbaty, nagietków i ponownie – chabrów! Z pewnością stosowaliście już herbatę na przemęczone oczy. Poprawia ona krążenie i działa antyoksydacyjnie. Wzmaga przepływ krwi i limfy, niweluje opuchliznę i podkrążenie oczu. Stanowić ona będzie podstawę mieszanki ziołowej, z której stworzymy okłady na oczy. Dodamy do niej chabry oraz nieco łagodzącego nagietka. Spokojnie jednak możecie sięgnąć także po najprostszą herbatkę rumiankową.

 

Ziołowe okłady na oczy

Składniki

  • 2 łyżki czarnej herbat
  • 2 łyżki kwiatów chabrów – bławatków
  • 1 łyżka kwiatów (koszyczka) nagietka

Zioła mieszamy i przesypujemy do torebek na herbatę lub osobnego pojemniczka. Mieszankę można stosować na kilka sposobów. W naparze (2 łyżki zalewamy szklanką wrzątku i ostawiamy) zamaczamy waciki, które nakładamy na zamknięte oczy. Pozostawiamy je na 10-15 minut. Na oczy można nałożyć także dwie zaparzone uprzednio torebeczki na herbatę zawierające mieszankę. Polecam wlać napar do foremki na kostki lodu i zamrozić. Kostkami delikatnie schładzamy skórę pod oczami. Zimno pobudzi ją i pomoże usunąć cienie.

Na szczególną uwagę zasługują oczy, na które na co dzień nakłada się soczewki kontaktowe. Wiem, że wiele z Was ma problemy z odpowiednim makijażem i utrzymaniem soczewek w czystości. Należy tu pamiętać, aby:

  • zakładać soczewki przed wykonaniem makijażu, a ściągnąć je przed demakijażem – zapobiegnie to przedostaniu się pod nie brudu;
  • unikać rysowania kresek na wewnętrznych stronach powiek – to także sprzyja przedostawaniu się fragmentów kosmetyku pod szkła i podrażnieniu oczu;
  • unikać stosowania kosmetyków do makijażu w kremowej formie, które ze względu na swą tłustość mogą zsuwać się do oka;
  • wybierać kosmetyki sprasowane, a nie sypkie miki, które także mogą wpadać do oczu;
  • bezwzględnie nie wykonywać makijażu oczu, które są podrażnione lub opuchnięte.

Warto tu skorzystać z porad specjalisty, który dodatkowo dopomoże w wyborze odpowiednich soczewek. W znalezieniu takiej osoby, najbliższej Waszego miejsca zamieszkania, pomoże lokalizator CooperVision (link) – wystarczy wpisać nazwę miasta i wyszukać pobliskie gabinety.

Jeśli chcesz wspomóc CooperVision w jak najlepszej dbałości o osoby noszące szkła kontaktowe, wypełnij ankietę – wejdź TUTAJ. Dziękujemy!

Post powstał we współpracy z CooperVision.

IN LOVE 06

1. Genialny pomysł! Sama z chęcią pomalowałabym tak ścianę! Magia i wrażenie przestrzeni! Sposób wykonania na Apartment Therapy. Zdjęcie Pam Lostracco.
2. Od dawna kusi mnie zastosowanie kosmetyczne węgla. Do tej pory miałam okazję użyć go jedynie w mydle. Taka maseczka z węglem, wodorostami i glinką kusi!  Bohemian Harvest
3. Fajny! Nordycko-vintage! Galeria Emu
4. Bardzo mi się ostatnio podobają wszelkiej maści dywaniki, naturalne, w prostych, ciepłych kolorach i tradycyjnych wzorach. Nieco geometrii, nieco folku, nieco dalekiego powiewu. Z potrzeby piękna…
5. I kolejny fajny plakat! Tak, krowa to mój faworyt! Warsztat Artystyczny
6. Uwielbiam kolorystyczne połączenia autorki bloga Miss Miss. Sztuka łączy się z modą. Idealnie! Tutaj autorka po raz kolejny udowodniła, jak świetne ma oko. Nowa kolekcja Valentino na tle obrazów prezentuje się fantastycznie! Miss Moss, obraz August Strindberg, Storm Landscape.
7. Czy wszyscy już słyszeli o najnowszych warsztatach? Zapraszamy do Warszawy! Będzie się działo! Szczegóły TUTAJ
8. Powoli wrzucam nowości w Lili in the Garden! Wszystko jest piękne! Zapraszam do sklepu TUTAJ oraz do śledzenia Lili na sklepowym Facebooku!

Pomysł na przyjęcie: Wytrawne trufelki serowe

Na przyjęcie albo po prostu – na przystawkę. Albo jeszcze bardziej po prostu – na kolację! Najlepiej tą romantyczną. Bo w naszych dzisiejszych trufelkach serowych (tym razem do jedzenia, nie do kąpieli!) znajdziecie moc aromatycznych przypraw, a nie od dzisiaj wiadomo, że mają one działanie stymulujące! Dodadzą energii i pobudzą – do zabawy i długich rozmów z przyjaciółmi, a w bardziej intymnym gronie – do miłości! Taką magiczną moc mają olejki eteryczne w przyprawach! 

Zaczarujcie więc wieczór w bardzo prosty sposób!

Wytrawne trufelki serowe w 4 wersjach

Składniki:

  • 2 kostki/opakowania sera białego półtłustego
  • sól i pieprz
  • 3 łyżki ziół suszonych – bazylii, oregano lub mieszanki – prowansalskich lub dalmatyńskich
  • 3 łyżki czarnuszki
  • 3 łyżki kolorowego pieprzu
  • 3 łyżki słodkiej papryki – zmieszanej z połową łyżeczki ostrej papryki
  • oliwa extra vergine

Pieprz mielimy w młynku lub moździerzu. Wszystkie dodatki przesypujemy do czterech osobnych miseczek. Ser przekładamy do miski, dodajemy soli i pieprzu do smaku i całość wyrabiamy ręką. Formujemy niewielkie kulki z sera. Każdą z nich przekładamy do jednej z miseczek i obtaczamy w wybranej przyprawie, delikatnie palcami przyklepując posypkę. Kuleczki kładziemy na talerz i lekko spryskujemy oliwą. Podajemy z pieczywem, krakersami lub macą. Smacznego!

In the mood: Ocean

Czasami nachodzi mnie ogromne pragnienie piasku pod stopami. Takiego ciepłego, drobnego. Słońca na skórze, szumu fal i tego niezwykłego uczucia szczęścia, którego doświadcza się jedynie na plaży nad ciepłym morzem czy oceanem.
Dzisiaj właśnie to uczucie mnie dopadło, kiedy zobaczyłam jedno z poniższych zdjęć. I przepadłam! I nie mogłam Wam ich nie pokazać!

Zdjęcia pochodzą ze sklepów – Gray Malin i Society6 (wszystkie chciałabym mieć na ścianie!)
Od góry:

1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9

Facebook