Kulinarnie: Przepyszna pasta bakłażanowa

W bakłażanach zakochałam się podczas mojego letniego stażu we Włoszech. Nigdy wcześniej nie jadłam ich tak wspaniale przyrządzonych, z prawdziwą mozzarellą, ze świeżymi pomidorami i całą masą aromatycznej bazylii. Często więc bakłażan gości w naszej kuchni. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami dosyć nowym pomysłem na bakłażanową pastę. Może to być dodatek do chleba lub służyć jako dip. Możecie też dodać ją do mięs czy po prostu – do makaronu. Wszystko zależy od Was. Ja gwarantuję, że jest totalnie pyszna!

pasta bakłażanowa 2

Pasta bakłażanowa

Składniki:

  • duży bakłażan
  • oliwa do smażenia
  • łyżka masła
  • 2 ząbki czosnku
  • świeża bazylia
  • sól, pieprz

Zaczynamy od wyciągnięcia goryczki z bakłażana. Obieramy go ze skórki, kroimy na 1-1,5 cm plastry, porządnie solimy z obu stron i odkładamy na 2-3 godziny. Po tym czasie dokładnie myjemy w letniej wodzie każdy z plastrów i odsączamy w ściereczce lub ręczniku papierowym. Plastry kroimy na grubą kostkę i podsmażamy na oliwie do miękkości. Pod koniec smażenia dodajemy łyżkę masła i dokładnie mieszamy. Solimy i pieprzymy do smaku.

Do miękkich bakłażanów dodajemy dwa przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku i miksujemy całość blenderem do uzyskania jednolitej konsystencji pasty. Na koniec kroimy drobno niewielki pęczek bazylii, dodajemy do całości i dokładnie mieszamy. Pastę odkładamy w chłodne miejsce do wystygnięcia, najlepiej na noc.

Smacznego!

 

pasta bakłażanowa 3

 

Na koniec chciałabym grzecznie donieść, że uzupełniłam stronę z przepisami – TUTAJ i bardzo Was zapraszam do korzystania!

SONY DSC

 

Wish List – Centella Asiatica

Natknęłam się na nią w ostatnim czasie kilka razy. Trochę tak, jakby los chciał, żebym ją w końcu wypróbowała. Stworzyłam więc mały wish list i… zobaczymy co z tego wyjdzie. W każdym razie roślinka o tajemniczej nazwie Centella Asiatica bardzo mnie zainteresowała. I mocno mnie intryguje. Znacie już ją?

Jeśli nie znacie jej pod tą nazwą, to może mówi Wam coś wąkrota azjatycka lub gotu kola. Nazwy te pojawiają się czasem w mediach, warto więc bliżej im się przyjrzeć. Jest to roślina tropikalna, porastające Środkową i Południowo-Wschodnią Azję, Afrykę i Amerykę Środkową, o charakterystycznych nerkowatych liściach na długich ogonkach.

Cytując źródła: „Wąkrota azjatycka jest dobrze znana i wykorzystywana od tysięcy lat. W indyjskiej medycynie naturalnej – Ajurwedzie, przypisuje się jej szerokie spektrum zastosowań. Uważa się, że ma właściwości odmładzające i wywiera pozytywny wpływ na funkcjonowanie mózgu. Regularne zażywanie wąkroty azjatyckiej poprawia pamięć, zapobiega depresji, zmniejsza niepokój. Zgodnie z zasadami Ajurwedy, wąkrotę stosuje się w leczeniu zmian skórnych spowodowanych trądem, w bielactwie, łuszczycy, egzemie, w chorobach zapalnych dróg moczowych, w syfilisie, astmie, anemii, cholerze oraz w nadciśnieniu” (Dominika Król, Postępy Fitoterapii 2/2010).

Centella posiada silne właściwości przeciwgrzybicze i przeciwbakteryjne, przyspiesza gojenie się ran, wzmaga syntezę kolagenu. Dzięki tej ostatniej cesze, polecana jest szczególnie w leczeniu blizn i rozstępów, wygładza je i zmniejsza ich przebarwienie. Ma także istotne, udowodnione naukowo działanie antycellulitowe. Często zatem odnajdziemy ją w produktach ujędrniających i zapobiegających rozstępom przeznaczonych szczególnie dla młodych mam.

Wyciągi z centelli, spożywane doustnie mają działanie uspokajające, antydepresyjne, przeciwdrgawkowe i przeciwbólowe. Stosuje się ją także w leczeniach zaburzeń układu sercowo-naczyniowego czy chorobie wrzodowej żołądka, a także wykazuje toksyczne działanie na niektóre komórki nowotworowe.

Warto po centellę sięgnąć. W pierwszej kolejności byłyby to:

centella

1. BIO Wąkrota azjatycka PharmoVit – suplement diety z serii BIO, 60 szt. / PharmoVit, cena: 74,90 zł

2. Khadi – Olejek Centella na rozstępy – z takimi ajurwedyjskimi ziołami jak amla, mimoza, tulsi, bala, manjistha i szafran/ Triny.pl, cena: 41 zł

3. Naturativ Balsam do Ciała dla Mamy SWEET – do użytku nie tylko dla mam, mi także z pewnością by się przydał/ Zapobiega powstawaniu cellulitu i rozstępom, działa przeciwstarzeniowo / Naturativ, cena: 75 zł

4. Olej centella – czysty ekologiczny olej – macerat centelli w oleju ze słodkich migdałów. Zaznaczam, że teraz w naprawdę sporej promocji / BliskoNatury.pl, cena: 39,99 zł – 20 ml (przed zniżką 53,70 zł)

5. Be Organic Serum pod oczy z olejem z centelli i makadamia – pozwala uzyskać efekt liftingu już w ciągu 1 godziny od zastosowania. / Be Organic, cena: 48 zł

6.  Krople Gotu Kola 30 ml – swoisty mózg tonic / Biovea, cena: 49,25 zł

7. Planeta Organica – HM- krem do twarzy ANTI – AGE – dla wszystkich typów skóry, zawiera olej z centelli, ale też arganowy i z amli indyjskiej / BliskoNatury.pl, cena: 31,99 zł

Planery tygodniowe do wydrukowania

Mam ostatnio problemy z planowaniem. Lato, nawet takie jesienne jak teraz, ogromnie mnie rozprasza.

Postanowiłam temu zaradzić! Jak? Zrobiłam sobie tygodniowe planery, na które aż chcę patrzeć! I przestrzegać zapisanych tam rzeczy oczywiście…

Niniejszym dzielę się nimi z Wami! Mam nadzieję, że się przydadzą!

 

planer szaro-różowy 800

 Planer do druku szaro-różowy

ściągnij klikając poniżej

— [download id=”5235″] —

 

planer z dziką różą 800

 

 Planer do druku z dziką różą

ściągnij klikając poniżej

—  [download id=”5238″] —

 

Najlepszy kosmetyk

Mówią, że najlepszym kosmetykiem jest uśmiech.

Wierzę w to mocno.

Widzieliście kiedyś uśmiechnięta kobietę, na którą nie chciałoby się patrzeć? Chodzi oczywiście o taki wewnętrzny, ciepły uśmiech od serca. Uśmiechnięta kobieta zawsze będzie piękna.

Jest jednak coś co działa jeszcze lepiej. Przynajmniej na mnie. To weekend na wsi! Lub dłuższy czas oczywiście, zazwyczaj jednak do dyspozycji mamy tylko weekend.

Nic, naprawdę nic nie pomaga mojej cerze tak, jak te kilka dni spędzone na świeżym powietrzu, kiedy pielęgnację sprowadzam do totalnego minimum.

I może chodzi tu o lepszą wodę niż to coś, co leci z kranów w Krakowie. Może o lepsze powietrze, które w naszym mieście wyjątkowo nie sprzyja skórze. Może o to, że łazienka jest tam mała i ciemna, a i tak nie ma czasu na marnowanie go przed lustrem. W końcu las wzywa, ogród z leżakiem tym bardziej. Może mniejszą tam mam ochotę zastanawiać się nad tym jak wyglądam, a większą, aby po prostu żyć.

I słońce na mnie działa wspaniale. Z wiekiem nauczyłam się wprawdzie nakładać na twarz filtry, ale i tak uwielbiam to muśnięcie słońcem na skórze i piegi, które pojawiają mi się zawsze latem.

I wiatr uwielbiam, który lekko i delikatnie osusza moją mieszaną cerę. I wilgoć wieczorną, tą z lasu, która ją nawilża.

Naprawdę wystarcza wtedy jedynie coś do przemycia skóry rano i wieczorem, naturalny tonik i nawilżający krem. I oczywiście balsam z filtrem (ten o którym pisałam TU), który nakładam 2-3 razy dziennie po przemyciu twarzy wodą.

To i uśmiech wystarczają, żeby czuć się pięknie.

No… może jeszcze kilka odpowiednich słów z ust męża, jeśli akurat znajduje się blisko. Na to poczekam do września 🙂

Tez tak macie? Też to zauważyłyście?

Sierpień

Należę do osób beznadziejnie zakochanych w sierpniu. W lipcu i wrześniu też oczywiście, ale sierpień kojarzy mi się wyjątkowo beztrosko. W dzieciństwie zawsze w tym miesiącu wyjeżdżaliśmy na wakacje, do domków campingowych, w różne części Polski. Dlatego tak błogo mi w sierpniowe, lekko chłodne wieczory, dlatego tak bardzo lubię to sierpniowe, ciepłe światło, nie tak ostre jak w lipcu. Lubię kolor liści, ich dojrzałą zieleń, przechodzącą w żółcie i czerwienie. Lubię skoszone pola, wszechobecne kombajny, przysiadające na drzewie bociany i oczywiście te magiczne deszcze spadających gwiazd.

I tak bardzo, bardzo się cieszę, że w sierpniowe weekendy możemy wyjeżdżać z Różą z Krakowa na wieś, do domku rodziców, do przyjaciół. Gdzie tam nas akurat plany i zaproszenia niosą. Korzystamy chętnie i radośnie. I nawet te niedzielne powroty drogami wciśniętymi w pola i lasy, przy zachodzącym słońcu, po prostu kocham.

Postanowiłam sobie, że w sierpień będzie nieco lżejszym zawodowo miesiącem. Nie chcę go przegapić, a siedząc w nadmiarze przed komputerem tak się właśnie dzieje. Oczywiście pracy jest sporo, ale możemy siedzieć dłużej z Różą w łóżkach rano, dłużej spacerować, czerpać z lata ile się jeszcze da.

Jesteśmy jeszcze same, mój mąż wróci do nas we wrześniu dopiero. Wtedy też planujemy wakacje, które już teraz siedzą mi w głowie. Tymczasem zawożę Różę codziennie do dziadka, gdzie ma duży ogród i basen, gdzie i ja mogę sobie wieczorami chwilę posiedzieć i podjeść malin. Takie powinno być właśnie jej dzieciństwo, tak ja je widzę. Chcę, żeby tworzyła sobie wspomnienia lata z babciami, dziadkami, słodkim lenistwem i zabawami. Chciałabym żeby i ona tak bardzo kochała sierpień.

Prace nad książką powoli zmierzają ku końcowi. Jednocześnie mnie to mocno ekscytuje i stresuje, cieszy i wprawia w zdenerwowanie. Sama bardzo ciekawa jestem efektu. No… zobaczymy jesienią 🙂

Zostawiam Was więc z kilkoma zdjęciami-migawkami z książkowych sesji, które na szczęście już dobiegły końca.

I życzę Wam magicznego długiego weekendu. Pamiętajcie, żeby patrzeć nocą w niebo i liczyć perseidy. I życzyć sobie czegoś miłego!

4 5 3 2 1

Nowości i ciekawostki ze świata kosmetyki naturalnej 03

Jak to dobrze wracać do tej mojej Lili! Musiałam się ostatnio trochę bardziej skupić na innych rzeczach, ale powiem Wam, że aż mi tęskno było za blogowaniem! Pomysły wróciły, sierpień taki piękny, nawet pomimo deszczów, kubek ciepłej kawy w ręce i można wrócić do pisania!

A wracam z porcją nowości i ciekawostek ze świata kosmetyki naturalnej, na które natknęłam się ostatnimi czasy.

1. Sukin

W sklepie Iwos.pl pojawiła się bardzo intrygująca seria kosmetyków australijskiej marki Sukin. Zawierają one węgiel bambusowy, który zapobiega pojawianiu się zaskórników. Ciekawi mnie bardzo Krem matujący do twarzy, który „za pomocą pudru ryżowego i oleju moringa zapewnia domknięcie i czystość porów skóry”. Brzmi dobrze, prawda? / więcej na Iwos.pl

 

70

2. AnneMarie Borlind

Marka, która już od bardzo dawna gości na naszym rynku, wypuściła serię kolorowych Beauty Shotów. Od razu przyciągają uwagę, gratuluję więc pomysłu marketingowego na formę serum. Do dyspozycji mamy 5 rodzajów shotów – Vitamin Energizer, Skin&Pore Balancer, Hudro Booster, SOS Sensitive oraz Anti-Aging Revitalizer. Który wybieracie? / więcej na Organeo.pl

 

 

71

3. White Agafia

Bardzo zainteresowała mnie nowa seria syberyjskich kosmetyków do włosów. To kontynuacja serii receptur Babuszki Agafii. Zawierają w sobie one oleje i ekstrakty roślin syberyjskich, aż 95% składników jest pochodzenia naturalnego i są certyfikowane ekologicznie. A do tego w bardzo przystępnych cenach. / więcej na Siberica.com

 

87

4. Lush Botanicals

Nowa, polska, mała marka kosmetyków naturalnych, której jestem bardzo ciekawa. Kolejna po Fridge by Yde z bardzo krótkimi terminami ważności – 10 tygodni i z przeznaczeniem do trzymania w lodówce. Kosmetyki cenowo plasują się na wyższej półce. Doceniam ciekawy pomysł na ich „ciemny” charakter. Niemniej jednak w oczy rzuca się pewien dysonans pomiędzy tym, jak kosmetyki wyglądają na zdjęciach, a jak w rzeczywistości, kiedy to etykieta wyraźnie rysuje się na ciemnym szkle. W każdym razie, trzymam kciuki i z chęcią będę obserwować dalszy rozwój marki. / więcej na Lushbotanicals.com

74

5. YOPE

YOPE mknie jak burza. A dokładnie rozwija się w szybkim tempie, co bardzo mnie cieszy, bo marka to o zacna i ciekawa. Tym razem wypuścili na rynek ekologiczne środki czystości o pięknych zapachach i jeszcze piękniejszych etykietach. Ponoć świetne (wkrótce się przekonam). / więcej na BliskoNatury.pl

75

6. Orientana

Jeden z hitów azjatyckiej pielęgnacji – śluz ślimaka, znalazł się w nowych produktach polskiej, znanej nam od dawna marki Orientana. Przyznam, że sama nie umiałabym nałożyć na skórę ślimaczej wydzieliny… Choć ma ona ponoć dla niej zbawienny wpływ. „Śluz to bogate źródło naturalnego kolagenu, elastyny, kwasu glikolowego, allantoiny, witamin i naturalnych antybiotyków. Ma silne działanie naprawcze, regenerujące, wygładzające, ujędrniające. Bardzo popularny w krajach azjatyckich w kosmetykach do pielęgnacji cery podrażnionej, w stanie zapalnym, a nawet po zabiegach chirurgii plastycznej gdyż błyskawicznie regeneruje skórę.” / więcej na Orientana.pl

78

7. It’s Skin i Mizon

A propos azjatyckiej pielęgnacji – ciężko je nazwać naturalnymi, ale pomimo tego z ogromną ciekawością śledzę rosnące zainteresowanie koreańskimi kosmetykami. Na fali bestsellerowej książki Charlotte Cho „Sekrety urody koreanek” (sama ją mam), produkty te pojawiają się w coraz większej ilości sklepów. Sama też już słyszałam o kilku dziewczynach, które zamierzają sprowadzać do nas te azjatyckie cuda. I dobrze, z chęcią wypróbuję którąś z esencji, kremy BB i CC czy tak popularne maski w płachcie i myjące olejki. Tymczasem coś niecoś, a dokładniej kosmetyki It’s Skin i Mizon znajdziecie też już w Triny.pl

86

8. Ilia

Od razu mnie zainteresowały! Organiczne rozświetlacze w sztyfcie pełne są naturalnych olejów i maseł. Wyglądają mocno kusząco, elegancko i praktycznie. „Rozświetlacz ILIA działa subtelnie, podkreśla urodę wydobywając jej najlepsze cechy, dodając wymiaru i witalności. Pozostawia cerę pełną zdrowego blasku.„/ więcej na Organicall.pl

79

9. Herbatki Infuz

Na koniec coś innego – herbatki, wokół których nie można przejść obojętnie. Puszki są po prostu piękne! Herbaty mają nam pomóc w codziennych problemach. Do wyboru mamy herbatkę Miłość, Witalność, Spokojny sen, Piękno, Trawienie, Relaks, Oczyszczenie i Wyszczuplenie. Którą by tu wybrać? 🙂 / więcej na Ekodrogeria.pl

80-tile

Facebook