KategorieUncategorized

Mam dla Was 3 poradniki „ABC kosmetyki naturalnej”

Objęłam niedawno swym patronatem nową naturalną publikację, o której już może słyszeliście. Chodzi o poradnik „ABC kosmetyki naturalnej” Magdaleny Przybylak-Zdanowicz, wydawnictwa Gaj. Jest to pierwsza część całej serii. Ta akurat skupia 160 przepisów na domowe naturalne kosmetyki z owocami. Polecam też przystępny wstęp do kosmetyki i kosmetyków ekologicznych w ogóle. 
Poradnik możecie nabyć na stronie wydawnictwa (TUTAJ), na Allegro, w salonikach prasowych RUCH oraz… tutaj Kochani, w Lili! Mam dla Was trzy egzemplarze pełne owocowego dobra. A chyba warto się w taką księgę przepisów zaopatrzyć tuż przed sezonem! Jestem pewna, że się przyda nie raz:)
I chociaż cały czas trwa konkurs z WISE, zapraszam do nowego! Aby wygrać jeden z 3 egzemplarzy poradnika należy wpisać w komentarz pod tym postem
ulubiony przepis na domowy kosmetyk z wykorzystaniem owoców
oraz pozostawić namiar na siebie.
Na Wasze przepisy czekam do piątku 24 maja 2013 do północy. Spośród wszystkich zgłoszeń wybiorę dwa najciekawsze przepisy, do których autorów powędrują książki. Trzeci egzemplarz wylosuję spośród pozostałych wpisów. 
Wyniki ogłoszę do 26 maja 2013 na blogu. Na zgłoszenia zwycięzców z adresami będę czekała do 2.06.2013. Wysyłka jedynie na terenie kraju.

Zapraszam!

Dzień Matki: Pomysł na prezent

Najtańszy 7,50zł, najdroższy nieco więcej… Bo ważne, aby było z pomysłem i od serca!

Na zdjęciach:

  1. Kaktus dekoracyjny Kare Design Deco
  2. Orientana Balsam w kostce JAŚMIN I ZIELONA HERBATA
  3. OMIA Paczka Prezentowa: płyn pod prysznic + balsam do ciała ARGAN  
  4. Decobazaar Fartuch Carla proj. COOKie
  5. Balsamy nabłyszczające w kostce Shining Stars 
  6. Komplet świeczników z drzewa ScandiLoft
  7. Ecoworld Zestaw Serduszka kąpielowe 
  8. Home&You Szkatułka Sweetheart
  9. Sylveco Kuracja do rąk
  10. Babeczki Truskawkowo-Kakaowe do Kąpieli 
  11. SAVONNERIE Mydło Marsylskie na prezent 
  12. PAT&RUB Zestaw Żurawinowa Rewitalizacja
  13. Decobazaar Kubek MAMA proj. One Mug a Day
  14. Czekoladowo-Waniliowy Peeling Ust 
  15. Liftingujący peeling do ciała JOIK z mieloną kawą i brązowym cukrem
  16. Naszyjnik by Dziubeka
  17. Naturalna świeca sojowa lawenda i limonka
  18. Home&You ramka Diamond
  19. Dwufazowy morelowo-różany płyn do demakijażu
     

Dzień Matki: Czekoladowy Blok z Miłością

Na Dzień Matki, na urodziny, na pocieszenie. Albo może po prostu – dla zabawy. Z dziećmi, z przyjaciółką. Blok czekolady z miłością jest idealny na wszystkie okazje i bezokazje. Liczy się tylko odrobina serca i serduszek! Szczypta fantazji i dobrych chęci. Rozpływająca się w ustach rozkosz gwarantowana. Wraz z ogromnym uśmiechem obdarowanego!

Musze Wam powiedzieć, że samo przygotowywanie bloku przyniosło mi dużo radości. Może to ta czekolada tak działa, bo przecież nie da się nie oblizywać łyżki:) Miło mi więc będzie, jeśli mój blok z miłością stanie się inspiracją dla Was i ktoś wkrótce otrzyma taki słodki prezent. I myślę, że Dzień Matki może tu być świetnym pretekstem do prób!

Do wykonania bloku przygotujcie:

  • tabliczkę białej czekoady
  • 2,5 tabliczki ciemnej czekolady
  • ulubione dodatki – tutaj skórka pomarańczowa kandyzowana i płatki migdałów
  • karton po mleku, nóż
  • foremki na pralinki czekoladowe w różnych kształtach
  • do opakowania: celofan, wstążki lub taśmy samoprzylepne, dodatki
Od czego zaczynamy? Od miłości, czyli od wykonania serduszek z białej czekolady! I gwiazdek też oczywiście. Białą czekoladę podzielcie na kawałki i włóżcie do miseczki. Roztopcie ją w kąpieli wodnej lub w mikrofali, co chwile mieszając. Przygotujcie sobie silikonowe foremki
Roztopioną czekoladę wlejcie do foremek na grubość około 0,5 cm. Nie musicie przejmować się, jeśli czekolada będzie się rozlewać po ściankach – najwyżej się ja potem poobrywa.

Napełnione foremki odstawcie na noc w chłodne miejsce, ale nie do lodówki. W ten sposób ładnie nam zastygną i stwardnieją, a nazajutrz będziecie mogli spokojnie je z foremek wyciągnąć.

Następnego dnia, po wyjęciu białych serduszek i gwiazdek, możecie zabrać się za przygotowywanie bloku. Rozetnijcie nożem karton po mleku tak, aby powstała prostokątna foremka. W miseczce roztopcie tym razem ciemną czekoladę, w ten sam sposób w jaki robiliście to wczoraj z białą.

Przygotujcie też ulubione dodatki. Ja wybrałam kandyzowaną skórkę pomarańczową i płatki migdałów, ale możecie użyć także kolorowych posypek, rodzynek, żurawiny, wiórków kokosowych, orzechów czy nawet płatków róży.

Roztopioną czekoladę przelejcie delikatnie do foremki. Za pomocą łyżki rozprowadźcie ją na całej powierzchni. Na tak przygotowanym podłożu możecie zacząć układać białe serca i gwiazdy. Po prostu wstawcie je tam, gdzie Wam najbardziej odpowiada. Ale nie dociskajcie mocno, bo same się odrobinę jeszcze zapadną w czekoladową masę.

Kiedy serca i gwiazdki odnajdą swoje miejsce, dodajcie posypki, skórkę pomarańczową i migdały. Te z kolei warto delikatnie do czekolady docisnąć, aby się dobrze przymocowały, kiedy czekolada zastygnie.

Tak przygotowany blok odstawcie na kilka godzin w chłodne miejsce. Ponownie nie polecam lodówki. Kiedy czekolada stwardnieje, można ją delikatnie wyciągnąć z kartonowej foremki. Myślę, że nie będziecie mieli z tym żadnych trudności. Blok zawińcie w celofan lub bibułkę i udekorujcie według upodobań. Ja użyłam samoprzylepnej taśmy materiałowej oraz papierowej serwetki koronkowej. I gotowe!

Inaczej: butelka samonawadniającą się doniczką

Mam dla Was pomysł! Nieco na opak, ale nie taki trudny do wykonania! A wierzcie mi – wygląda oryginalnie, zaskakująco, ale też uroczo! Polecam Wam dzisiaj samonawadniające się doniczki ze szklanych butelek! Ot, taki pomysł na domowy recycling. 
Znalazłam Wam kilka zdjęć takich buteleczek. Można je nawet kupić w gotowych zestawach z nasionami i całym ekwipunkiem. Jestem przekonana, że mogą stać się świetnym prezentem. A o co tu chodzi? Otóż butelki przepołowiono i tą część z szyjką włożono do drugiej, w kierunku dna. W ten sposób powstało niewielkie miejsce na zasadzenie ziół. Na spód nalewa się wodę, która za pomocą sznureczków i przez szyjkę butelki przedostaje się do rośliny. I z podlewaniem mamy spokój na dłuższy czas!
Ale, ale… zapytacie, w jaki sposób w całkiem zwyczajnym domu przeciąć szklaną butelkę? Okazuje się, że nie jest to takie trudne. Polecam filmiki na ten temat na Youtubie – na przykład TEN. Wystarczy sznureczek, zmywacz do paznokci i zapalniczka! Jeśli tylko zachowacie dużą ostrożność, może wyjść prawdziwe cudo!

Zdjęcia: duitang / uncommongoods / minoakastudios

W roli głównej: Wise Aroma serum NEROLI

Taki mamy tydzień z marką Wise, bo przecież cały czas czekam na Wasze zgłoszenia w konkursie, więc jedno małe, choć w sumie wielkie, serum poprosiło o pokazanie. Chciało się wpasować tematycznie i wizerunkowo, więc się z przyjemnością zgodziłam. Przed Wami w roli głównej Aroma serum NEROLI!

Dawno już mówiłam Wam, że w olejkach aromaterapeutycznych tkwi moc wielka. Nie doceniamy jej na co dzień. Czasem jakiś olejek znajdzie się w naszym kosmetyku lub zapalimy sobie kominek, żeby ładnie pachniało. A przecież olejki to prawdziwe dobroczynne esencje z roślin, z ich kwiatów, liści, kory czy skórki owoców, które mają zbawienny wpływ na wiele męczących nas dolegliwości. Wiem… wiem, że aromaterapia nie jest nauką łatwą czy szybko przyswajalną… możemy więc czasem zaufać tym, którzy się na niej znają. A z pewnością znają się na niej twórcy Wise.
Moje aroma serum przeznaczone jest do cery mieszanej i tłustej. Cytuję: „charakteryzuje się łagodnym działaniem napinającym, ściągającym i
regulującym pracę gruczołów łojowych.
Nawilża i odżywia nie zatykając porów, stymuluje odbudowę komórek i pomaga pozbyć się blizn, przeciwdziała zmianom skórnym.” Brzmi dobrze?
Skład jest zadziwiająco prosty i krótki. Bazujemy tutaj jedynie na olejach bazowych i olejkach eterycznych. Te pierwsze to uwielbiane przeze mnie oleje: jojoba i z krokosza barwierskiego. Pisałam już o nich TUTAJ i TUTAJ. Wspomnę więc tylko, że oba są bardzo dobrze przyswajalne przez skórę, wnikają głęboko, doskonale ją odżywiają i regulują jej funkcjonowanie. Są lekkie i świetnie pielęgnują.
Do olejów dodano olejki neroli, lawendowy, geraniowy i jałowcowy. Patrząc po efektach, muszą to być olejki dobrej jakości. O podobnym połączeniu jeszcze nie słyszałam, ale muszę przyznać, że działa świetnie. Podoba mi się też charakterystyczny olejkowy zapach, który jednak nie pozostaje długo na buzi.
Serum używam wieczorem, dosłownie odrobinę, przed nałożeniem kremu również marki Wise (o którym więcej nieco później). Czasem także kropelkę wklepię o poranku. Z mojej aromaterapeutycznej kuracji jestem bardzo zadowolona. Zaobserwowałam znaczne zmniejszenie pojawiania się niedoskonałości i zaczerwienień. Cera jest widocznie wygładzona i nawilżona. Buzia się uśmiecha:)
Serum jest bardzo wydajne, bo nakłada się go naprawdę nie dużo. Nie chodzi tu o to, żeby buzię natłuścić, a jedynie dobrze rozprowadzić olejki eteryczne. Jego minusem jest jednak opakowanie z pompką, które nieco utrudnia używanie i sprawia, że „główka” zawsze jest natłuszczona. Myślę, że lepiej sprawdziłaby się tu jednak pipeta. 
Na koniec powtarzam raz jeszcze – w olejkach eterycznych drzemie moc wielka!
Facebook