KategorieNaturalna pielęgnacja

Poznaj Rizes i przenieś się na chwilę na Kretę

Koniec listopada. Szaro, buro i ponuro. Deszcz zacina, wiatr świszcze w ogołoconych gałęziach drzew. W taki wieczór tylko kubek gorącego kakao i kominek… Myśl chwilę błądzi, po czym jak motyl ulatuje – w ciepłe kraje.

Tam gdzie błękit nieba, szum lazurowego morza i biało – różowy piasek.

Kreta.

Magiczna wyspa, gdzie góry zaczepiają szczytami o chmury rozświetlone słońcem i wpadają do morza, a małe rybki śmigają w ciepłych przybrzeżnych falach. Powietrze pachnie lawendą, tymiankiem i oregano. W powietrzu słychać pszczoły oraz dzwonki kóz, śmigających po zboczach gór porośniętych gajami oliwnymi.

Mydło_aloesowe3

To właśnie z owoców tych drzew – oliwek – pochodzi oliwa, która jest bazowym składnikiem kosmetyków produkowanych przez firmę Rizes. Kremy do twarzy, pod oczy oraz niezwykle bogate sera do twarzy zawierają to płynne organiczne złoto oraz inne olejki – jojoba czy arganowy. Dodatek miodu i protein zbożowych wpływa kojąco na skórę suchą i wrażliwą, organiczny aloes łagodzi podrażnienia skóry. Ekstrakt z róży, winogron i rumianku działa łagodząco i antyoksydacyjnie.

Ale firma Rizes to nie tylko kremy do twarzy. W ofercie znajdziemy również wachlarz produktów służących do pielęgnacji ciała. Balsamy, których podstawowym składnikiem jest organiczna oliwa z oliwek oraz aloes i lawenda. Łatwe w aplikacji, pozostawiają na skórze delikatny ochronny film. Niezwykle bogate w konsystencji masła, które oprócz oliwy zawierają (w zależności od rodzaju) olej arganowy, kokosowy, ekstrakt z wanilii czy papai i granatu. Masła wchłaniają się idealnie, skóra natychmiast staje się miękka i gładka. Oprócz ochronnego matowego filmu pozostawiają na skórze zaskakująco trwały delikatny zapach.

Rizes_serum_krem pod oczy

Rizes nie zapomina o włosach. Magiczny olejek, którego podstawowym składnikiem jest mieszanka oliwy organicznej i olejku arganowego, wzbogacona olejkiem z awokado oraz słonecznikowym. Zawiera wyciąg z pomarańczy, limonki, lawendy i pestek winogron. Już po pierwszym użyciu włosy są miękkie i lśniące, pachnące delikatnie cytrusami i lawendą.

A może sięgnąć po maseczkę do włosów? Oprócz oliwy podstawowym składnikiem jest w niej miód z ziół i kwiatów porastających góry Krety. Aloes i jagody goji oraz proteiny zbożowe normują gospodarkę tłuszczową skóry głowy, organiczna oliwa i miód idealnie nawilżają włosy, które stają się gładkie, lśniące i wyjątkowo łatwe do ułożenia.

Odżywka do włosów, bogata w proteiny zbożowe oraz prowitaminy sprawia, że włosy nabierają objętości, stają się puszyste, pełne życia i blasku.

Nie może tu też zabraknąć szamponu – również na bazie oliwy z dodatkiem olejku arganowego. Zawiera wyciąg z liści laurowych oraz prowitaminę B5, które wzmacniają cebulki włosów i zapobiegają ich wypadaniu.

Mydło_aloesowe

Oferta Rizesa kończy się mydlaną puentą – oliwne mydełka o magicznych zapachach, z dodatkiem wanilii, cynamonu, olejku różanego czy zielonej herbaty oraz wielu innych.

Firma Rizes czerpie z wielowiekowej mądrości i tradycji mieszkańców Krety i kultury helleńskiej. Oliwa jest stosowana jako kosmetyk od tysięcy lat, z biegiem czasu jej właściwości były wzbogacane przez inne składniki – zarówno lokalne, rosnące na wyspie jak też pochodzące z innych rejonów Morza Śródziemnego.

Zbliża się najbardziej magiczny czas w roku – okres Bożego Narodzenia, czas miłości, przebaczenia i obdarowywania się prezentami. Podarujmy sobie czy naszym bliskim odrobinę kreteńskiego płynnego złota, pachnącego śródziemnomorskim rajem. Niech zmiesza się z zapachem tradycyjnego polskiego świerka, odbije w śniegowych płatkach i spadnie delikatnym muśnięciem na nas i naszych ukochanych…

Post autorstwa Iwony Gierek

Kosmetyki Rizes znajdziecie na stronie Rizes.pl

Lavenda

post sponsorski

Przepis na świąteczny olejek ratunkowy

Najwięcej pracy mam zawsze w okresie przedświątecznym. Jest to jednak najprzyjemniejsza praca z możliwych! Pełna oczekiwania, radości i magii. W Lili in the Garden już zaczął się szał zakupów. Wkrótce ruszamy z Wielkim Świątecznym Konkursem i Katalogiem Prezentów. Będzie się działo!

Gdzieś w między czasie musi pojawić się miejsce na kolejne inspiracje! Mam dzisiaj dla Was pomysł na cudowny prezent i dla bliskich i dla siebie. Będzie to bardzo prosty, a doprawdy wspaniały olejek ratunkowy pełen gwiazdkowego aromatu. Olejek wysycony jest niezwykle kojącymi ekstraktami z rumianku i nagietka, które w połączeniu z odżywczą i łagodząca mocą oleju z pestek winogron i ryżowego, sprawią, że skóra odzyska blask, stanie się miękka i nawilżona. A co najważniejsze – zregenerowana!

Olejek działa też na zmysły! Otula je i dodaje im wigoru. Jest jednocześnie przytulny i mocno energetyzujący. A wystarczy przejść się do pobliskiego supermarketu i sklepu zielarskiego! W tym pierwszym zakupimy dobrej jakości oleje i goździki, w drugim zioła i olejek pomarańczowy.

Zaczynamy od przygotowania maceratu. Najlepiej już teraz o tym pomyśleć, bo najlepsze maceraty potrzebują kilku tygodni!

SONY DSC

Świąteczny olejek ratunkowy

Składniki

  • garść suszonych kwiatów nagietka
  • garść suszonych kwiatów rumianku
  • olej z pestek winogron – około szklanki
  • olej ryżowy – około szklanki
  • słoik, gaza
  • kilka gożdzików
  • olejek pomarańczowy
  • butelka ze spryskiwaczem

 

SONY DSC

SONY DSC

Przygotowujemy macerat. Suszone kwiaty wkładamy do słoika. Zalewamy je olejami, po równo, do takiego poziomu, aby całkowicie zakryły kwiaty. Słoik zamykamy i odstawiamy w ciepłe i suche miejsce na około 2 tygodnie, co kilka dni całość wstrząsając. Macerat można też przygotować szybciej – podgrzewając mieszaninę na malutkim ogniu, w kąpieli wodnej, przez kilka godzin, co jakiś czas mieszając. Gotowy macerat przecedzamy przez gazę i przelewamy do czystego słoiczka.

Przygotowujemy butelkę ze spryskiwaczem – wybrałam taką, ponieważ idealnie sprawdza się w przypadku olejków ratunkowych do suchej i podrażnionej skóry, a także do codziennej pielęgnacji. Na buteleczkę 30 ml – na dno sypiemy kilka goździków, zalewamy je maceratem i dodajemy ok. 15 kropelek olejku pomarańczowego. Całość wstrząsamy.

Olejek najlepiej sprawdza się nakładany na wilgotną skórę, zaraz po kąpieli.

Po dodaniu do buteleczki kokardy – zamienia się we wspaniały prezent!

 

SONY DSC

Lodowe torciki kąpielowe – przepis na 3-składnikowe cuda

Uwielbiam przepisy proste i spektakularne jednocześnie! Takie właśnie są nasze dzisiejsze cuda. Wystarczą Wam bowiem 3 składniki, dostępne w zwykłym spożywczym sklepie, aby stworzyć lodowe torciki kąpielowe. No… i jeszcze posypki do pierniczków, które teraz znajdziecie prawie wszędzie. Nie macie torcikowych foremek? To nie jest przeszkodą – zróbcie je w zwykłych foremkach silikonowych na babeczki, a potem ozdabiajcie według własnego uznania. Też pięknie wyjdą!

Czym są torciki? Cudownymi kosmetykami – bombami do kąpieli. Wrzucone do wanny z wodą będą wspaniale musować, a porządna dawka oleju kokosowego, tego najlepszego, ekologicznego, nierafinowanego, pachnącego niebiańsko świeżym kokosem, odżywi skórę. Po takiej kąpieli będzie ona miękka, nawilżona i zadbana.

SONY DSC

Lodowe torciki kąpielowe

Składniki na 3-4 torciki

  • 4 łyżki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki kwasku cytrynowego
  • 8 łyżek roztopionego oleju kokosowego nierafinowanego
  • ulubione posypki cukrowe do ciasteczek – wybrałam gwiazdki i perełki

SONY DSC

Olej kokosowy musi być roztopiony, lekko go więc podgrzewamy w mikrofali lub kąpieli wodnej. Do miski przesypujemy suche składniki, dolewamy olej, całość dokładnie mieszamy. Mieszanina będzie dosyć płynna, warto, aby lekko zgęstniała przed przelaniem w foremki. W tym celu wyciągamy z zamrażalnika lód lub mrożonkę, na niej ustawiamy miseczkę w mieszaniną i lekko mieszamy, czekając, aż chłód sprawi, że olej kokosowy zacznie twardnieć. Gęstszą, dobrze wymieszaną masę przelewamy do foremek. Odstawiamy do lodówki do stwardnienia. Przed wyciągnięciem torcików z foremek, polecam włożenie ich na 20 minut do zamrażalnika.

Zabieramy się za ozdabianie torcików. Przygotowujemy cukrowe posypki do ciasteczek oraz kuchenną zapalniczkę. Miejsce, do którego chcielibyśmy przymocować cukrową ozdobę delikatnie ogrzewamy, aby olej lekko się roztopił. Sprawnie doklejamy kształt. Gotowe torciki ponownie odstawiamy do lodówki.

Torciki przechowujemy w lodówce lub w temperaturze pokojowej. Będą się lekko roztapiać pod wpływem ciepła dłoni.

Dodajemy je do kąpieli – jeden torcik na jedną kąpiel. Uwaga – mogą sprawić, ze wanna będzie tłusta. Można też odłamać fragmenty torcików i dodawać do wody ich mniejszą optymalną ilość.

Cudownie pachną kokosami!

SONY DSC

W roli głównej: NAFFI Nawilżający krem z olejem awokado IOSSI

IOSSI ma wszystkie znamiona klasycznej manufaktury. Markę tworzy ciepła, sympatyczna dziewczyna z ogromną pasją. Zgłębiła tajniki naturalnej biochemii i całą swoją wiedzę przeobraża w małe cuda. Sama, ręcznie, tradycyjnie. Jak to się niegdyś robiło. Swoje dzieła zamyka w szkło – ciemne buteleczki i przezroczyste słoiczki, typowo manufakturowe. Dokleja nie zawsze równo przycięte etykiety. A potem całe to dobro wysyła w świat. Co akurat cieszy mnie bardzo, bo mogę czerpać z ich mocy.

Pokazywałam Wam niedawno na FB olejki IOSSI. Już wiem, ze są genialne. Dzisiaj jednak nie o nich. Dzisiaj o ich gęstszym koledze – kremie NAFFI. Żółciutkim, słonecznym, takim wręcz… optymistycznym!

Spodziewałam się większego tłuściocha. Takie wrażenie sprawiał na zdjęciu w sklepie. Tymczasem NAFFI to, wbrew pozorom, całkiem lekki i natłuszczacz i nawilżacz. Przyjemnie kremowy, ale lekki. Pełen dobroczynnych olejów, ale lekki. Nałożony na skórę, znika w niej bardzo szybko. Pomimo tego pozostawia dobrze wyczuwalną, ale w ogóle nie przeszkadzającą warstwę ochronną. Delikatną tarczę chroniącą nas przed wiatrem, chłodem i smogiem. Skóra przyjmuje go bardzo chętnie i niemal natychmiast staje się bardziej elastyczna, miękka i odżywiona. Pozostaje niestety widoczny efekt świecenia, ale nie jest to sprawa mocno problematyczna. Z pewnością jest to idealny produkt na okres jesienno-zimowy, kiedy tak bardzo potrzebujemy mocnej dawki i ochrony i odżywienia.

SONY DSC

Zapach… dosyć charakterystyczny dla kosmetyków naturalnych, które wykorzystują zbawienne właściwości olejków eterycznych. Bardzo ziołowy. Mamy tu i olejek lawendowy, i palmarozę, i geranium, i cytrynę, drzewo sandałowe, tymianek czy kadzidłowiec. Czyli bardzo dużo pachnących elementów, tworzących tą charakterystyczną mieszankę. Głęboko wierzę, że wielu z Was taki właśnie aromat może się spodobać. Nie jest drażniący, ale jednak nie są to moje nuty. Niemniej jednak bardzo sobie cenię taką mieszankę olejków, za ich wpływa na skórę.

W kremie znajdziemy też moją ulubiona wodę różaną, a pierwszym w składzie z olejów, jest także jeden z moich ulubionych – olej krokoszowy. Poza tym mamy tu wspaniały, mocno odżywczy olej awokado, a także oleje z zarodków pszenicy, pachnotki, ogórecznika i rokitnikowy (oj, też uwielbiam!). Wszystkie opisane są świetnie na stronie IOSSI – odsyłam Was więc TU. A od siebie dodam, że wszystkie znam i wszystkie są bardzo wartościowe pod względem pielęgnacyjnym.

Pozostaję więc w zachwycie, a marce IOSSI życzę samych sukcesów. Wiem, że nie jest łatwo tak małym manufakturom na naszym rynku. Ich mocą jest jednak wysoka jakość, niekonwencjonalne podejście i całe to serce wkładane w przygotowanie każdego z produktów. Bo to serce czuć.

Krem dostępny na stronie IOSSI.

SONY DSC

Przepis na ujędrniające kawowe mydełka – różyczki z luffą

Ot, taka moja wariacja na temat tradycyjnego kawowego peelingu antycellulitowego, który zapewne każda z Was choć raz w życiu w domu zrobiła. Formę pasty kawowej zamieniłam tym razem na… mydełko! Intensywnie ścierające, bo w środku umieściłam luffę – naturalną gąbkę. A gdzie kawa? Ano ukryta pod postacią masełka i olejku kawowego.  Wszystko naturalne. Wszystko mocno, cudownie pachnące! Jeśli więc lubicie aromat kawy, a do zależy Wam na ujędrnieniu skóry, bardzo polecam!

Mydełko dzięki masłu kawowemu przy okazji mycia ciała, przyjemnie odżywia. Kawa wzmaga krążenie krwi i usuwanie toksyn. Jej zapach pobudza i dodaje energii. Intensywny peeling najbardziej newralgicznych miejsc na ciele wykonany trzymanym w dłoni mydełkiem jest genialnym zabiegiem ujędrniającym. Świetnie też przygotowuje skórę do wchłonięcia składników nawilżających z Waszego ulubionego balsamu.

Do dzieła!

SONY DSC

Kawowe mydełka – różyczki z luffą

Składniki na 3 mydełka:

  • 3 około 2-centymetrowe fragmenty gąbki luffa (po prostu odkroiłam od dużej gąbki)
  • 4 łyżki drobno pokrojonej białej bazy mydlanej, najlepiej eko
  • łyżeczka zmielonej kawy
  • ok. 2 szklanki drobno pokrojonej transparentnej bazy mydlanej, najlepiej eko
  • 3 łyżki masła kawowego
  • łyżeczka olejku kawowego (kawa arabska)
  • foremki silikonowe – różyczki

Na dno foremek sypiemy kilka szczypt zmielonej kawy. W kąpieli wodnej lub mikrofali roztapiamy białą bazę mydlaną, nie dopuszczając do wrzenia. Roztopioną mieszamy z 1 łyżeczką masła kawowego i sprawnie przelewamy na dno foremek, po równo, aby powstały białe wzory na powierzchni mydełek. Następnie do foremek wkładamy po jednej uciętej gąbce. Roztapiamy transparentną bazę mydlaną, często ją mieszając. Do roztopionej dodajemy pozostałe masło kawowe oraz olejek kawowy (na samym końcu). Dokładnie i szybko mieszamy. Bazą zalewamy foremki z gąbkami. Mydełka odstawiamy do stwardnienia.

SONY DSC

SONY DSC

 

 

Wish List na chłody

Zimno. Coraz zimniej. Coraz częściej marznę. Pora pomyśleć o porządnej ochronie dla skóry. O odżywczej, tłuściutkiej pielęgnacji, o tworzeniu bariery chroniącej nas przed mrozem, ale też o zimowej przyjemności! Tak więc powstała mała wish lista listopadowa, w której najważniejsza jest ochrona, regeneracja i odżywienie!

A może znacie już któryś kosmetyk z mojej wisty marzeń?

 

wish list cold

1. IOSSI Intensywna Regeneracja Serum z olejem z wiesiołka. Olejowe serum przeciwzmarszczkowe, które ujędrnia, uelastycznia i wzmacnia skórę. Ma działanie silnie regenerujące. Zastrzyk witamin i mikroelementów dla skóry, który przywraca jej młodzieńczy wygląd. Zawiera moc naturalnych olejków i ekstraktów, w tym olej z wiesiołka, baobabu, rokitnikowy, olejek z kadzidłowca i mirrowy. / IOSSI cena: 89 zł

2. Saisona Kojący Balsam z Ochronną Odżywką. Zimowa edycja kosmetyków, którymi zachwyciłam się jesienią. Odżywczy nawilżacz o działaniu blokującym. Zapobiega starzeniu się skóry, suchości oraz efektywnie chroni skórę przed obrażeniami spowodowanymi zanieczyszczeniami, oraz mrozem. Chroniona i nawilżona skóra jest ponownie miękka i jędrna. Zmarszczki i bruzdy są wygładzone, a cera jest odnowiona i promienna. / Erato Organic, cena: 86 zł

3. Lass Naturals Cold Cream – ochrona przed czynnikami zewnętrznymi. Szybko wchłaniający się, nietłusty krem o ultra nawilżającej formule, który tworzy barierę ochraniającą przed czynnikami zewnętrznymi, takimi jak wiatr czy zimno. Pomaga utrzymać skórze odpowiedni poziom nawilżenia, zapewnia przyjemne uczucie ukojenia suchej skóry. Dzięki zawartości naturalnych olejków, aloesu, masła shea ma właściwości intensywnie nawilżające. / BliskoNatury.pl cena: 15 zł

4. Martina Gebhardt WINTER BALM Balsam Ochronny na Zimę. Gęsty balsam na bazie bio-oliwy z oliwek i olejku z orzechów laskowych. Intensywnie pielęgnuje i chroni skórę przed chłodem i ostrym wiatrem. Odpowiedni również dla niemowląt i dzieci. / BIOmania.pl cena: 36 zł

5. Phenome Warming Rozgrzewające masło do ciała z imbirem i olejkiem z mandarynki. To dla przyjemności! Aromatyczne masło, o bogatej, gęstej konsystencji, doskonale pielęgnuje każdy rodzaj skóry. Opracowane na bazie ekologicznych wód roślinnych oraz organicznych olejów i ekstraktów doskonale nawilża, odżywia, wygładza i odpręża naskórek. Delikatnie rozgrzewa skórę, pobudzając jednocześnie procesy mikrokrążenia i dotleniania. / Phenome, cena: 155 zł

6. MÁDARA Superseed Organiczny olej do twarzy Wibrująca Energia. Intensywnie stymulujący rozświetlenie skóry koncentrat 9 rzadkich suchych olejów, który nadaje skórze młodzieńczy i luksusowy blask. Multiwitaminowa i antyoksydacyjna moc olejów z nasion czarnej jagody, maliny moroszki i żurawiny, synergicznie połączona z działającymi rewitalizująco olejami z nasion czarnej porzeczki, czarnego kminu, pietruszki i owinięta w zmiękczające skórę trio olejów z nasion dyni, ogórecznika i jojoby. / Matique, cena: 168 zł

Który z tych kosmetyków wybrałybyście?

Facebook