KategorieNaturalna pielęgnacja

Przepis na genialny złuszczający tonik drzewny – rozjaśniający i kojący stany zapalne skóry

Z pełnym przekonaniem stwierdzam, że jest to jeden z najlepszych moich przepisów. Jest jednocześnie bardzo prosty w wykonaniu, a co najważniejsze skuteczny. W dzisiejszym toniku drzewnym wykorzystałam moje odkrycie – wyciąg z kory czarnej wierzby. Jest to łagodna, wspaniała alternatywa dla chemicznych peelingów, zawiera bowiem naturalny, złuszczający kwas salicylowy. Więcej o nim przeczytacie poniżej, zachęcam Was do tego bardzo. Prawdziwa magia.

Postanowiłam też w końcu wypróbować sok z brzozy. O jego cudownych właściwościach słyszałam już dawno. Robi się też ostatnio modny w kosmetyce naturalnej – np. marka Madara w swej nowej linii Time Miracle zastąpiła nim tradycyjną wodę. Czemu? Jest bowiem mocno wysycony witaminami, minerałami, aminokwasami, proteinami i enzymami. Jest więc odżywczą bombą, która doskonale pielęgnuje skórę, wspiera jej regenerację, przyspiesza wzrost nowych komórek. Ma działanie antyoksydacyjne i ochronne. Spożywany, wzmacnia organizm, wspiera odporność, zapobiega infekcjom wirusowym. Polecany jest jako lecznicze wsparcie w bardzo wielu dolegliwościach.

SONY DSC

Wróćmy do czarnej wierzby. Jako, że jestem nią naprawdę zachwycona i chciałabym przekazać Wam o niej jak najwięcej, zacytuję po prostu jej opis z Zielonego Klubu:

„Ekstrakt otrzymuje się z młodej kory, zebranej w okresie wiosennym, gdy zawiera największe stężenie substancji aktywnych, w tym kwasu salicylowego, które wykazują się podobnymi właściwościami do syntetycznego kwasu salicylowego, ale nie mają jego wad, przede wszystkim nie powodują podrażnień. Jest to więc bezpieczny sposób na zastosowanie kwasów BHA.

Kwas salicylowy jest kwasem beta-hydroksylowym (beta hydroxy acids – BHA) i podobnie jak kwasy AHA ma właściwości złuszczania naskórka. Z tą różnicą, że działanie złuszczające kwasu salicylowego wiąże się z rozpuszczaniem lipidów w zewnętrznych warstwach skóry. Dzięki temu ułatwia uwalnianie martwych płatków skóry, oczyszcza pory, pomaga likwidować zaskórniki i zapobiega tworzeniu się wyprysków.

W badaniach naukowych zostało dowiedzione, że wyciąg z kory wierzby czarnej nawet w stężeniu 100% nie powodował podrażnień. Stwierdzono również, że był efektywniejszy w wymianie komórek w warstwie rogowej naskórka niż syntetyczny kwas salicylowy. Wyciąg z kory wierzby czarnej ma też podobne przeciwzapalne działanie do aspiryny, głównie za sprawą kwasu salicylowego, który jest pierwotną formą popularnej aspiryny czyli kwasu acetylosalicylowego, sprzyja więc procesom gojenia. Nie mniej ważne jest również działanie antybakteryjne wyciągu z wierzby czarnej. W testach in vitro wykazano, że hamuje rozwój szczepów bakterii Staphylococcus aureus i Propionibacterium acnes, wywołujących powstawanie trądziku, co podnosi jego użyteczność w preparatach przeznaczonych do zwalczania i zapobiegania wypryskom.

Wyciąg z wierzby czarnej jest tak samo zalecany dla cery tłustej, jak i cery suchej. Nie powoduje wysuszenia skóry, co jest istotne w przypadku suchej skóry.

Wyciąg z kory wierzby czarnej zastosowany w preparatach kosmetycznych będzie więc przyczyniać się do odnowy komórek skóry poprzez złuszczanie martwego naskórka, czemu towarzyszyć będzie poprawa ogólnego wyglądu skóry i wygładzenie drobnych zmarszczek. Będzie wspierał oczyszczanie porów, usuwanie nadmiaru łoju, zapobiegał rozwojowi trądziku a także będzie łagodził stany zapalne i podrażnienia.

Ze względu na działanie przeciwdrobnoustrojowe wyciąg z wierzby czarnej może być użyty w kosmetykach również jako łagodny środek konserwujący.”

Brzmi dobrze, prawda?

SONY DSC

Wyciągi z wierzby znajdziecie w sklepach z półproduktami kosmetycznymi. Po sok z brzozy natomiast wystarczy się przejść do zwykłej Biedronki. Dostępne są teraz w marketach naprawdę fajne soki, czyste lub z dodatkami. Do naszego toniku wybrałam ten z dodatkiem naparu z owoców dzikiej róży. W składnie soku marki Oleofarm znajduje się 79,56 % soku z pnia brzozy oraz napar z owoców dzikiej róży na soku z pnia brzozy. Do tego dodano odrobinę kwasku cytrynowego. Dzika róża, jak wiadomo, również należy do cenionych w kosmetyce składników pielęgnacyjnych. Ze względu na swe bogactwo witaminy C, zapewni nam dodatkowy lekki efekt rozjaśniający.

To jeszcze nie koniec. Mieszaninę soków i naparu wzmocniłam szczyptą ałunu. Wprawdzie ekstrakt z wierzby jest już delikatnym konserwantem, lepiej jednak nasz tonik dodatkowo zabezpieczyć antybakteryjnymi właściwościami ałunu. O ałunie pisałam Wam ostatnio TUTAJ. Doskonale uzupełnia on nam nasz płyn, złagodzi podrażnienia, zadziała antyseptycznie. Sprawdzi się świetnie w przypadku cery problematycznej.

Zanim przejdziemy do przepisu, dodam, że tonik idealnie nadaje się do używania jako płyn po depilacji – koi podrażnienia, regeneruje skórę, a dzięki swym złuszczającym właściwościom, zapobiega wrastaniu włosków. Jeśli zdecydujecie się na takie jego wykorzystanie, warto wtedy dodać więcej ałunu. Skórę po depilacji należy delikatnie przemyć płynem na waciku.

SONY DSC

Złuszczający tonik drzewny

  • 30 ml wyciągu z wierzby czarnej – Water & Salix Nigra Bark Extract (ZielonyKlub.pl)
  • 70 ml soku z brzozy z naparem z owoców dzikiej róży (Oleofarm, supermarkety)
  • 1/3 łyżeczki sproszkowanego lub ukruszonego ałunu

Płyny przelewamy do czystej buteleczki. Dodajemy ałun (sproszkowane dostępne są w sklepach, mój jest wynikiem niefortunnego upadku sztyftu) i delikatnie wstrząsamy butelką, aby cały się rozpuścił. Płyn przechowujemy w lodówce, do dwóch tygodni. Polecam przygotowywanie go w mniejszych ilościach i dorabianie, jak tylko się skończy. Pozostały sok z brzozy najlepiej wypić lub zrobić z niego płukankę do włosów (po myciu włosów polewamy je sokiem, nie spłukujemy).

Tonikiem na waciku przemywamy twarz wieczorem. Następnie nakładamy na nią odżywczy krem.

 

SONY DSC

 

Zorganizuj warsztaty tworzenia kosmetyków naturalnych dla Twojej firmy!

Zapraszam do kontaktu i na stronę warsztatów!

Cudowne olejki IOSSI

Poznacie dzisiaj genialne olejki! A może je już znacie? Bo o IOSSI słyszeliście już, prawda? Sama pisałam Wam jakiś czas temu o ten małej manufakturze z Krakowa, przy okazji naprawdę fajnego kremu Naffi. Mam nadzieję, że pamiętacie, bo i warto o niej pamiętać. Mam też nadzieję, że udało Wam się od tamtego czasu wypróbować któreś z dzieł pani Joanny. Jeśli nie, dzisiaj będę Was do tego namawiać.

To takie olejki dopieszczone. W każdym calu przemyślane i z pewnością bardzo dobrze sprawdzone. Chociaż sama często coś mieszam, biorąc do ręki jeden z olejków IOSSI mam wrażenie, jakbym brała coś drogocennego, pełnego tajemnej, wciąż będącej poza moim zasięgiem wiedzy. Bo tak naprawdę to nie są zwykłe olejki. To są cudowne eliksiry, które pokocha Wasza skóra.

Sięgamy więc po Rozświetlające serum z dziką różą i witaminą C oraz Intensywną nocną regenerację serum do twarzy z olejem wiesiołkowym IOSSI. Który lepszy? Nie umiem zdecydować…

SONY DSC

SONY DSC

Oba są oczywiście całkowicie naturalne. Stanowią skomplikowaną mieszaninę wielu olejów roślinnych z równie wieloma olejkami eterycznymi. Oba są żółciutkie. Oba szybko się wchłaniają i nie pozostawiają uczucia tłustości. No, może serum rozświetlające szybciej. Jest lżejsze. Logiczne jest jednak, że olejek regeneracyjny musi nieść ze sobą sporą dawkę odżywczego natłuszczenia.

Ma jednak jedną, dla mnie sporą wadę – zapach. O ile olejek z dziką różą ma słodki, całkiem przyjemny aromat, o tyle ten drugi… no… nie dla mnie. Jest to intensywne połączenie paczuli, mirry, cedru, kadzidła, liści cynamonu, lawendy i rumianku, bardziej męskie, ciężkie. Cóż, może Was uwiedzie? Kto wie! Nie jest to jednak w gruncie rzeczy takie ważne. Olejki eteryczne bowiem nie tylko pachną, o czym z pewnością doskonale wiecie. One w naturalny sposób oddziałują na skórę, ewidentnie więc taka mieszanka jest dobrze skomponowana.

Jakie serum wybrać? Po olejek rozjaśniający sięgnijcie, jeśli Wasza cera jest poszarzała, zmęczona, jeśli pojawiły się na niej przebarwienia, jeśli potrzebuje energii i blasku. Intensywna nocna regeneracja jest natomiast… intensywną nocną regeneracją. Nic dodać nic ująć. Doskonale się sprawdzi w przypadku suchy podrażnionej, przesuszonej, problematycznej, wystawianej na częste zmiany temperatur i szkodliwe czynniki zewnętrzne.

Jak je stosować? Mamy różne możliwości. Używam olejków naprzemiennie, najbardziej lubię łączyć na dłoni kilka ich kropli z odrobiną kwasu hialuronowego i takie cudo wmasować w twarz. Polecam też oczywiście standardowe stosowanie serum – na oczyszczoną, stonizowaną skórę nakładamy kilka kropli, pod krem. Możecie też zastępować nimi krem, wystarczy wklepać nieco więcej olejku w skórę.

Sami zdecydujcie. Ważne, aby używać ich regularnie i konsekwentnie. A nad ranem budzić się z miękką buzią!

Olejki znajdziecie na stronie IOSSI.

(nie mogłam się oprzeć i dodałam poniżej kilka zdjęć zrobionych przy okazji IOSSI :D)

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Wish List: Kwasy

Dopiero niedawno rozpoczęłam swoją przygodę z kwasami, ale już wiem, że wsiąkłam całkowicie. Pokochałam je miłością zaiste wielką. Lubię, wprost uwielbiam, dotykać swoją skórę po takim kwasowym peelingu. Jest miękka, delikatna i gładka.

Jak to jednak z początkami bywa, cały czas poszukuję kosmetyków idealnych. Poniżej znajdziecie więc mój mały kwasowy wish list!

 

wish list kwasy

 

1. GlySkinCare Emulsja do twarzy z kwasem glikolowym 10%. Peelingująca  emulsja do twarzy na noc, przeznaczona do cery normalnej lub tłustej. Korzyści kuracji kwasem glikolowym to usunięcie martwego naskórka, lepsze przenikanie składników aktywnych, rozjaśnianie przebarwień posłonecznych, hormonalnych, pociążowych, spłycanie zmarszczek, regulacja wydzielania sebum. / Diagnosis.pl

2. Zestaw do własnoręcznego przygotowania Serum z kwasami AHA 10%. Delikatnie złuszcza skórę, wygładza i poprawia koloryt skóry, przyśpiesza odnowę naskórka. Polecany jest do każdego typu cery, w szczególności do cery szarej, zwiotczałej, zanieczyszczonej, z zaskórnikami i trądzikiem młodzieńczym. / Ecospa.pl

3. MÁDARA Aktywna rozjaśniająco peelingująca maseczka AHA. Daje natychmiastowy efekt rozświetlający skórę dzięki super dawce aktywnych kwasów. Kwasy owocowe i witamina C pochodząca z owocu pigwy połączone  z aktywnym kwasem mlekowym i kojącym kwiatem dzikiego bzu dają efekt natychmiastowego złuszczenia, promiennej i gładkiej skóry. / Matique.pl

4. Ava Kremowy peeling kosmetyczny z kwasami AHA 10%. Kuracja do głębokiej odnowy skóry, szczególnie polecany dla cer tłustych. W kremie zastosowano fitokompleks kwasów owocowych AHA dodatkowo wzmocniony ekstraktami owocowymi. Alfahydroksykwasy złuszczają naskórek – wygładzają drobne zmarszczki, rozjaśniają i wyrównują koloryt. / Ava-laboratorium.pl

5. Suki Regerenujący peeling do twarzy. Kwas glikolowy i alfa-hydroksylowy pozyskany z żurawiny złuszcza uszkodzony naskórek, regeneruje komórki skóry, oczyszcza i zwęża pory. Botaniczny kompleks enzymatyczny oparty na wyciągach z dyni, jabłka i papai odblokowuje pory, zmniejsza wypryski i odświeża odcień skóry. Stabilizowana 5% witamina C, zapewnia działanie antyoksydacyjne, przyspiesza produkcję kolagenu. 15% kwas beta-hydroksylowy z kory wierzby białej działa przeciwzapalnie i złuszczająco bez podrażniania skóry. / Organicall.pl

6. Aubrey Clarifying Therapy Oczyszczająca Maska z 1% Kwasem Salicylowym z Kory Wierzby. Przywracająca równowagę maska, głęboko oczyszcza pory i zanieczyszczenia oraz delikatnie złuszcza, pozostawiając tłustą, skłonną do zmian trądzikowych cerę czystą i zdrową. / Biomania.pl

 

Na koniec dodam, że teraz stosuję peelingi z zestawów z Ecospa.pl. Odkryłam też ekstrakt z kory czarnej wierzby, o którym wkrótce napiszę Wam więcej (fajny i prosty przepis szykuję!). Jako delikatną alternatywę polecam też, opisywaną kiedyś, rozjaśniającą piankę złuszczającą do twarzy Saisona.

A może polecicie mi coś sprawdzonego? Chętnie poznam ciekawe nowinki!

Przepis na bardzo różane musujące serduszka do kąpieli z miodem i kozim mlekiem

Ach… Walentynki tuż tuż…

Ja spędzę je niestety sama, bo mąż mój wyjechał na długo, ale i tak przygotowałam coś niezwykle romantycznego! Mam więc dla Was przepis, a dla siebie – wizję kilku prawie-romantycznych domowych SPA. Zrobimy bowiem luksusowe, miłosne serducha kąpielowe! Takie, co to musują, roztaczają piękną swą woń, a dodatkowo pielęgnują skórę.

SONY DSC

Są pełne róży – najbardziej afrodyzującego ze wszystkich kwiatów. Pachną więc wspaniale, relaksująco, koją zmysły. Sprawiają, że różany aromat pozostaje na skórze na cały wieczór. Mamy w nich bowiem płatki róż, olej-macerat z płatków róży damasceńskiej, olejek zapachowy różany i wodę różaną. Ach…

Do tego dołożyłam coś, co dodatkowo rozpieści Waszą skórę – miód i mleko kozie w proszku oraz masełko kakaowe. Całość odżywia, nawilża, regeneruje i łagodzi. Wystarczy zamknąć oczy w kąpieli z takim serduchem, aby na chwilę stać się… Kleopatrą. To ona właśnie tak bardzo uwielbiała kąpiele, zwłaszcza w mleku. I to one ponoć pomagały zachować jej urodę. Do dzieła!

SONY DSC

SONY DSC

(Pomagała mi Różyczka. Jestem naprawdę z niej bardzo dumna. Zrobiła nawet jedno z poniższych zdjęć – to, na którym mam obie ręce nad miską! Taka już duża…)

Musujące serduszka do kąpieli

  • 0,5 szklanki masła kakaowego (bliskonatury.pl)
  • 2 szklanki sody oczyszczonej
  • 1 szklanka kwasku cytrynowego
  • 0,3 szklanki miodu w proszku (zielonyklub.pl)
  • 0,3 szklanki mleka koziego w proszku (zielonyklub.pl)
  • 0,5 szklanki płatków róży (sklep zielarski)
  • 5 łyżek oleju – maceratu z płatków róży damasceńskiej w oleju ze słodkich migdałów (bliskonatury.pl)
  • łyżka olejku zapachowego róża angielska (zielonyklub.pl)
  • woda różana w spryskiwaczu
  • foremka na serduszka do kąpieli (ecospa.pl)

 

SONY DSC

 

Męski świat: przepis na najlepszy balsam do brody, Mr Bear i „Porąb i spal”

Mam w domu brodacza. Brodę nosi, bo mu w niej dobrze. I wygodniej podczas długich wyjazdów do pracy. Może więc przypadkowo, a może i nie – wpisał się w trendy. Mój brodacz o swoją brodę dba. Bo porządny mężczyzna z rozwichrzonym włosem nie chodzi. Nawet po lesie z siekierą.  Mój brodacz używa więc naturalnych balsamów do brody. Ma i te kupne, markowe, modne, drogie, co to w prezencie dostał i takie, które sama robię. Oba dobre, nie powiem. Ale mój lepszy, bo ma jeszcze dodatkową dawkę serca w sobie.

To słodkie było, prawda?

Wracając do sedna, brodacze o brodę swoją dbać muszą. Bo tylko zadbana broda wygląda dobrze. Nie hipstersko, nie warszawsko – dobrze po prostu. I w dbaniu o brodę nie ma nic, co brodaczom mogłoby urągać.

Mój brodacz jest byłym wojskowym, na misji w Afganistanie był, teraz pływa po morzach i oceanach. Mój brodacz też codziennie, jak tylko jest w domu, kąpie dziecko, bawi się z nim i pomaga we wszystkim. Mogłam zostawić z nim Różę bez najmniejszych obaw od jej pierwszych dni. Mój brodacz, jak tylko jest w domu, gotuje obiady. Mój rosół nigdy tak dobry nie jest jak jego. Mój brodacz nie ogląda telewizji, za to zawsze i wszędzie czyta książki. Lub ich słucha, myjąc kuchnię. Mój brodacz pija tylko niszowe piwa, sam też je tworzy. Mój brodacz ma co najmniej tyle samo pasji i pomysłów, co ja.

Mój brodacz dba o brodę, bo tylko wtedy wygląda ona dobrze.

Mam zatem dla Was dzisiaj przepis na balsam do brody i polecenie balsamu Mr Bear Family, które możecie sprezentować swoim brodaczom.

SONY DSC

Zacznę jednak od książki. Ale jakiej! Idealnej dla współczesnego brodacza. Może trochę hipsterskiej, ale co tam. Kupiłam ją, bo wyobraziłam sobie, jak ją podczytujemy w naszym przyszłym domu, przed kominkiem. I jak nad tym kominkiem leży ona sobie wieczorami spokojnie.

Porąb i spal Larsa Myttinga ma swoją premierę zdaje się dzisiaj (kupiłam w przedsprzedaży). Jej poddtytuł mówi: wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie. Nie jest to jednak tylko czysto praktyczny poradnik opalania drewnem. Doskonale wciąga także kobiety (mnie). Jest bowiem lekko napisaną gawędą, którą autor opowiada jakby znad ogniska. Przenosi nas do nieco innego świata – do pokrytej lasami Norwegii, dalekiej nam północy, gdzie drewno jest czymś więcej niż tylko paliwem. Książka rozbudza potrzebę ognia, wpatrywania się w niego, świętego, niezmąconego współczesnością spokoju. Polecam do dołożenia do balsamu do brody i sprezentowania brodaczowi. I na niedzielne popołudnie. Przy kominku, jeśli macie.

Wiele osób spędziło przed pieńkiem do rąbania chwile pełne najgłębszych przemyśleń. Łupanie to znakomite połączenie czynności powtarzalnych i zróżnicowanych, a przy tym jest to często pierwsza poważna praca na dworze po długiej zimie. Trzeba wyciągnąć siekierkę lub łuparkę, a po wsiach zaczyna się nieść wycie pilarek tarczowych należących do emerytów, którzy znów czują się potrzebni. Rozchodzi się woń świeżej żywicy lub soków – właśnie nadeszła chwila na zacytowanie tego, co Hans Borli napisał o zapachu sztapla opału: „to tak, jakby samo Życie przechodziło obok, boso, z rosą we włosach… Zapach świeżego drewna to jedna z tych rzeczy, które najpóźniej zapominamy, gdy zaciągamy zasłony”.

Lars Mytting, Porąb i spal

/Książka Wydawnictwa Smak Słowa /

SONY DSC

Powróćmy jednak do brody. Musze polecić Wam (Waszym brodaczom) balsam szwedzkiej marki Mr Bear Family. Przyznam, że mocno zauroczyło mnie opakowanie. Niby zwykła aluminiowa puszka, ale etykieta czyni z niej traperska maść rodem z dalekiej Północy. Wizerunek pana misia z wąsem jest genialny. Hasło „hurry up to furry up” też. Mój brodacz ma balsam o zapachu wilderness. Czy tak pachnie dzikie pustkowie? Nie sądzę. Jest to zapach bowiem po prostu przyjemny, choć sama nie skomponowałabym go do kosmetyku dla mężczyzny. Składa się na niego mocno orzeźwiający olejek cytrynowy w połączeniu z olejkami rozmarynowym, lawendowym, z bergamotki, drzewa różanego i sandałowego. Brzmi dobrze! Pachnie też.

Balsam jest w pełni naturalny. To połączenie masła shea, wosku, lanoliny, olejów z pestek moreli, jojoba, kokosowego, arganowego, z pestek dzikiej róży i słonecznikowego. Ma konsystencję gęstego masła, które najpierw należy rozetrzeć w dłoni, a następnie wsmarować w brodę. Mój brodacz mówi, że jest dobry. Po prostu. Nic więcej chyba nie potrzebujemy. Kropka. Cena tylko dosyć wysoka, ale wydajność bardzo duża.

/ BeardMan.pl /

SONY DSC

Jeśli jednak wolimy przyprawić balsam dla naszego brodacza szczyptą serca, polecam mój własny przepis. Nie powiem – całkiem fajny! Zapachem przenosi nas w te wspomniane powyżej północne lasy. I tylko siekierkę chciałoby się w rękę włożyć i wędrować. Zawdzięczamy to olejkowi z czarnego świerku. Jest niesamowity! Wystarczy zamknąć oczy, w wyrasta przed nami najprawdziwszy świerk. Magia! Do niego dodałam nieco cedru atlaskiego, jałowca i sosny – dla lepszego efektu. A żeby w pełni zatroszczyć się o brodę, uzupełniłam mieszankę porcją lawendy i rozmarynu. Żeby dobrze rosła i mocno się trzymała.

Bazą mojego balsamu są odżywcze, dobrze wchłanialne masła i oleje, które znane są ze swych właściwości pielęgnacyjnych. Zadbają nie tylko o samą brodę, ale także o skórę pod nią. Balsam wzmacnia włosy, zapewnia im ochronę przed czynnikami zewnętrznymi (także przed słońcem) i odpowiedni stopień nawilżenia. Wosk pszczeli pomaga układać brodę i ujarzmiać niesforne włoski. Balsam zmiękcza ją i sprawia, ze staje się silna i lśniąca. Dodatkowo zapobiega podrażnieniom skóry i wzmaga jej regenerację.

SONY DSC

Do wykonania balsamu do brody przygotujcie:

  • 40 g masła shea rafinowanego
  • 20 g oleju kokosowego (użyłam nierafinowanego, bio)
  • 20 g wosku pszczelego
  • 10 ml oleju jojoba
  • 10 ml oleju z pestek malin
  • 10 ml oleju konopnego
  • 10 ml oleju z krokosza barwierskiego
  • 5 ml oleju z pestek wiśni
  • 5 ml oleju z pestek czarnej porzeczki
  • 15 kropelek olejku z czarnego świerku
  • 10 kropelek olejku lawendowego
  • 10 kropelek olejku z cedru
  • 10 kropelek olejku rozmarynowego
  • 5 kropelek olejki z jałowca
  • 5 kropelek olejku z sosny
  • 2 ml witaminy E

(oleje, masło i wosk z BliskoNatury.pl, olejki z ZielonyKlub.pl)

SONY DSC

W kąpieli wodnej roztapiamy wosk, masło shea i olej kokosowy. Oleje przelewamy do osobnej miseczki, powinny mieć temperaturę pokojową. Kiedy masła staną się płynne ściągamy je z ognia i przelewamy do wysokiego naczynia. Powoli dolewamy do nich oleje, cały czas intensywnie mieszając całość mieszadełkiem, ubijaczką, ewentualnie widelcem. Dolewamy witaminę E oraz olejki eteryczne i mieszamy jeszcze przez kilka minut. Konsystencja powoli będzie stawać się cięższa, bardziej kremowa. Balsam przelewamy do wyparzonego wcześniej pojemniczka i odstawiamy do stwardnienia.

A potem cieszymy się piękna brodą brodacza!

SONY DSC

Nowości i ciekawostki ze świata kosmetyki naturalnej

Dzieje się. Oj, dzieje się sporo. Co rusz odkrywam kolejne marki, serie i pomysły ze świata kosmetyki naturalnej. Podglądam, czasem próbuję, często podziwiam. A że dzieje się coraz więcej, postanowiłam i z Wami podzielić się czasem najnowszymi odkryciami.

Być może część z nich to nowości tylko dla mnie, może o tych produktach słyszeliście już dawno. Tym lepiej! Chętnie poczytam Wasze opinie i uwagi. A może sami znacie jakieś ciekawe, gorące nowości, którymi warto się podzielić? Czekam na Wasze komentarze!

1. H&M Conscious Beauty Collection

Największa nowość i niespodzianka – H&M wypuszcza całą linię kosmetyków organicznych! Seria H&M Conscious Beauty Collection wyprodukowana jest zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju, jest także opatrzona certyfikatem Ecocert. W ofercie znajdzie się 30 produktów, wśród nich balsamy do ust, żele pod prysznic, maseczki do twarzy, szampony do włosów, kremy do rąk, suche szampony, dezodoranty roll-on bez dodatku aluminium i olejki do włosów.  Opakowania wszystkich produktów wykonano z materiałów pochodzących z odzysku, nadają się też do recyklingu. Przedział cenowy kosmetyków będzie się plasował pomiędzy 22,90 zł a 39,90 zł.

No, ciekawa jestem bardzo! Kosmetyki mają się pojawić w sklepach sieci już w lutym. Wypróbujecie?

Info i zdjęcia: Elle.pl /  serwis prasowy H&M

 

601 601 1

2.Natura Siberica Make Up

Kolejna nowość to seria do makijażu popularnej, rosyjskiej marki Natura Siberica. To chyba jedna z najprężniej rozwijających się marek. Jej nowości pojawiają się naprawdę co chwilę, nie wszystkie są sobie równe, także jakościowo, ale trzeba przyznać, że producent umie zadbać o oprawę kosmetyków i wzbudzać zainteresowanie nimi. Tym razem Natura Siberica, razem z laboratorium naturalnej kosmetyki Labophyto we Włoszech, opracowała nową, certyfikowaną serię kosmetyków do makijażu. 99.90% wszystkich składników są pochodzenia naturalnego, a 10.70% wszystkich składników to składniki organiczne.

Zaciekawieni? Jak tak!

Strona producenta Natura Siberica / kosmetyki dostępne w Polsce na Siberica.com.pl

623 625 624

3. Madara Time Miracle

Mocno zaciekawiła mnie najnowsza linia łotewskiej marki Madara – Time Miracle. Stworzona została na bazie CELL REPAIR BIO-COMPLEX  – bio kompleksu naprawiającego komórki, chronionego patentem. Seria pełna jest soku z brzozy, którym zastąpiono wodę w kosmetykach. Do tego dodano ekstrakty z nadbałtyckich ziół, kwas hialuronowy i naturalne oleje. Całość zamknięta w bardzo eleganckich opakowaniach. Brawo!

Linia dostępna w sklepie Matique.pl

630

4. Claré Blanc

Kosmetyki mineralne zyskują sobie coraz więcej wielbicieli. Coraz też więcej pojawia się marek, oferujących mineralny make up. Claré Blanc to jedna z nich, ale muszę przyznać, że wyglądająca na jedną z ciekawszych. W prostych, ale eleganckich opakowaniach zamoknięto sypkie i prasowane podkłady, pudry rozświetlające i matujące, bronzery, róże, korektory, cienie do oczy, eyelinery i cienie do brwi. Do tego dodano całą kolekcję pędzli.

„Claré Blanc powstała z miłości do piękna i zdobywanej latami wiedzy o minerałach. To więcej niż kolejna marka kosmetyków – to wybór innego stylu życia. Wierzymy, że makijaż może równocześnie upiększać i pielęgnować. Że może podkreślać atuty urody i tuszować niedoskonałości. Że może być świetną zabawą bez kompromisów zdrowotnych.”

Dostępne na stronie Clareblanc.pl

620 619 621

5. BIO2YOU

Marka BIO2YOU szaleje! Niegdyś w ofercie posiadała jedną linię, bardzo dobrych przyznaję, kosmetyków. Od jakiegoś czasu co chwilę dodaje nowości. Wprawdzie większość pokazała się już dłuższą chwilę temu, ale być może jeszcze nie widzieliście tej kolorowej eksplozji żeli pod prysznic i mgiełek do ciała z letniej kolekcji? Pojawiła się też cała gama peelingów, bardzo soczystych kremów do ciała, seria dla dzieci i do włosów oraz bardzo ciekawe kremy BB.

Dostępne na Bioekodrogeria.pl

626

11351449_968160783223960_468508301797342104_n

6. Alchemia Lasu

Zauważyłam też bardzo duży wysyp naturalnych manufaktur. Wśród nich znajdują się prawdziwe perełki, które staram się wyłapywać. Jedną z nich jest Alchemia Lasu. Cytuję: „Tworzymy produkty w 100% naturalne, wykonywane na małą skalę z dbałością o dobór jak najczystszych i najświeższych składników botanicznych, zbierając wiele z ziół własnoręcznie i radośnie z łąk i lasów w górach południowej Polski. Nasze pomysły często rodzą się w lesie, a pierwsze prototypy botaników powstają w naszym domku na drzewie – wysoko w koronach drzew. Botaniki to po prostu w pełni naturalne i roślinne zastępniki kosmetyków.”

W Alchemii powstają więc przepełnione magią lasu kosmetyki – eliksiry olejowe, olejki i balsamy dla brodaczy, pasty myjące i peelingi do twarzy, kwiatowe kąpiele parowe, masła, peelingi i olejki do ciała, sole do kąpieli i maski do włosów.

Główny minus – Alchemia posiada jedynie fanpage na Facebooku, a zamówienia składa się mailowo. Czekamy na stronę!

Alchemia Lasu na FB

600

Próbowaliście już któreś z powyższych kosmetyków? A może coś szczególnie Was zaintrygowało?

Facebook