Kochani, dzisiaj mam dla Was świąteczny drobiazg 🙂 Dodajemy naszej Wielkanocy nieco humoru, zapraszamy na Święta z jajem i wtykamy w jajeczka, babki czy sałatki wykałaczki z lili-figurkami! I do razu weselej!
Kochani, dzisiaj mam dla Was świąteczny drobiazg 🙂 Dodajemy naszej Wielkanocy nieco humoru, zapraszamy na Święta z jajem i wtykamy w jajeczka, babki czy sałatki wykałaczki z lili-figurkami! I do razu weselej!
1. Cudowny, cudowny talerzyk! I inne z serii. Oj, chciałabym trzymać na jednym z takich swoje pierścionki… Mają dokładnie to, co lubię – zwierzątka, pomysł, poczucie humoru! / Hella Jongerius /Nymphenburg via Ohh Dear
2. Kwietnie w butonierce – czemu nie? Czemu tak rzadko? I czemu nie w takiej ładnej formie? / flores del sol
Wiosna! Drodzy moi, wiosna! Nareszcie! Cały świat zdaje się nam sygnalizować nowy magiczny czas – najpierw zorza nad Polską, dzisiaj zaćmienie, jutro kalendarzowa wiosna i równonoc! Coś musi być na rzeczy! Dzisiaj więc skupimy się na wiosennych przyjemnościach – wybór subiektywny!
1. Wiosennie-obowiązkowy nowy numer Green Canoe! Do popołudniowej kawki, aby podładować baterie, zainspirować się i… zacząć działać! Zmienić coś w domu, stworzyć coś samemu, znaleźć coś pięknego w sieci!
2. Wraz z nadejściem wiosny mamy w Lili in the Garden nowe pudełeczka! Jestem nimi zachwycona! Całkowicie kobiece, kwiatowe i piękne! Idealne na prezent! Zapraszam do sprawienia sobie przyjemności – z kodem rabatowym „wiosna” macie 10% zniżki na naszą biżuterię do końca marca!
Jedną z najfajniejszych rzeczy w moim blogowaniu jest to, że kiedy znajdę coś cudownego w sieci, mogę się tym zaraz podzielić! Jakoś nie mogę tak zachwycać się sama… Zobaczcie więc moje najnowsze zauroczenie! Kiedyś już pokazywałam Wam podobne zawieszki woskowe, kiedyś sama coś tam zrobiłam, ale tutaj… no… arcydzieła!
Zobaczyłam jedną woskową zawieszkę Rosy Rings i od razu weszłam na stronę! I spodobała mi się każda jedna rzecz i choć nie czuję ich zapachów – mam wrażenie, ze unoszą się gdzieś koło mnie! Tak sugestywnie zaprezentowana jest każda z rzeczy marki – wspaniałe świece, pachnidełka, zawieszki. Ogromnie podobają mi się kompozycje roślinne – niczym małe obrazy! Równie mocno uwielbiam opakowania i wzory zaczerpnięte ze starych rycin, które sama od jakiegoś czasu kocham. Całość genialna! Czyż nie?
A wszystko powstało, a jakże, z pasji! Dwadzieścia lat temu w Stanach, w piwnicy, w towarzystwie kotów i pralki. Piękna historia, polecam przeczytać w zakładce „o nas”. I nie mogę nie odesłać do naszej polskiej marki, do Hani z Green Dragonfly!
Kto spróbuje własny pachnący woskowy obraz zrobić? Ja! Ja!
Całość z Rosy Rings
Dosyć często dopada mnie myśl, że to rodzaj przekleństwa. Jestem pewna, ze wiele z Was wie o co mi chodzi – o ogromną potrzebę robienia w życiu czegoś fajnego. Macie tak? Na pewno mają tak wszystkie z Was, która prowadzą swoje firmy, młode mamy, które rozpoczęły działalność, blogerki, dziewczyny, które łączą pasję z pracą zawodową. Wierzę też, że istnieje bardzo liczna grupa, która taka potrzebę ma, ale gdzieś tam ją w sobie tłumi i racjonalniej podchodzi do codzienności. Bo chyba każdy, choć trochę, chciałby coś ciekawego w życiu robić. Nie każdy jednak tak całkowicie nie nadaje się do normalnej pracy jak ja.
Sama tego do końca nie rozumiem. Zupełnie nie są w stanie zrozumieć tego moi rodzice. Mąż na szczęście w pewnym stopniu (choć też nie do końca) zaakceptował. Przez długi czas myślałam, że coś jednak nie jest ze mną w porządku, dopóki kiedyś, na jednym ze szkoleń, w którym uczestniczyły dziewczyny prowadzące własne biznesy, usłyszałam od trenerki, że… no… niektórzy po prostu do zwyczajnej pracy się nie nadają.
A żeby nie było – zwyczajne prace miałam, mają je moi przyjaciele i znajomi, ma je moja rodzina. Pracują od godziny, do godziny, mają swój zakres obowiązków i doskonale się w tym znajdują. I chwała im za to. I zazdroszczę im nieraz tego. Ja w swym życiu zawodowym natomiast miotam się od początku, poszukując czegoś w czym poczuję się dobrze. Pracowałam w administracji w korporacji – nie wytrzymałam długo… po pół roku odeszłam… Potem w małej kreatywnej firmie, która i owszem, bardzo dużo mi dała, ogromnie dużo się nauczyłam, ale po roku uciekałam gdzie pieprz rośnie przed szefostwem… Następnie w dużym hotelu z warszawskimi właścicielami, którzy wywierali ogromną presję i do którego jadąc – płakałam. Dosłownie… Miałam też prace studenckie, wakacyjne i dorywcze. To akurat było fajne, bo krótko i na luzie. Ale to już zupełnie inna historia…
Po kolei od góry:
1. Bardzo lubię sukulenty (o czym już dobrze wiecie – jako jedyne dosyć długo u mnie wytrzymują!), a jeszcze bardziej lubię podglądać pomysły na nie na amerykańskich blogach! To serduszko zauroczyło mnie totalnie! Cudowne kolory! Szkoda, że u nas takich nie ma… Ale i tak planuję zrobić kiedyś coś podobnego!! Rooted in Succulents
2. Równie mocno jak sukulenty uwielbiam tamborki na ścianach. Sama mam klika. Te tutaj chętnie dodałabym do kolekcji! Cudowne motywy! Feltress
3. Poroża nieco inaczej! Poroża roślinne! Całą ścianę mogę im oddać! Elkebana via Ignant.de (autorstwa Fabio Milito i Paula Studio)
4. Idealny pomysł na małą wnękę na okno! Oczywiście najbardziej podobają mi się poduchy do siedzenia! Od zawsze marzę, tak swoją drogą, o dużym wykuszowym oknie z podobnym siedziskiem 🙂 Zobaczcie pokój maluszka na Wit & Delight (Carla Fahden)
5. Idealna na lato! Idealne na wakacje! Metaliczne tatuaże! Młodzieży droga, nie możecie się w nie przed wakacjami nie zaopatrzyć! Bohotat
6. Ametystowe korki do wina! No cudo! I to do zrobienia samemu! Craft Box DIY To Go
7. Świetna oprawka na telefon – to, co się teraz liczy – pastele, geometria, drewno i minimalizm. Kto by pomyślał, że razem tak fajnie całość zagra! MichaelCase Shop
8. Kochani, w Lili prawie codziennie pojawiają się nowości, zapraszam więc do śledzenia! Pamiętajcie, ze większość to krótkie serie lub pojedyncze egzemplarze! Te kamienie – miedziane purpurowe turkusy to moi ulubieńcy! Są niesamowite – Lili in the Garden