KategorieMisz Masz

IN LOVE 06

1. Genialny pomysł! Sama z chęcią pomalowałabym tak ścianę! Magia i wrażenie przestrzeni! Sposób wykonania na Apartment Therapy. Zdjęcie Pam Lostracco.
2. Od dawna kusi mnie zastosowanie kosmetyczne węgla. Do tej pory miałam okazję użyć go jedynie w mydle. Taka maseczka z węglem, wodorostami i glinką kusi!  Bohemian Harvest
3. Fajny! Nordycko-vintage! Galeria Emu
4. Bardzo mi się ostatnio podobają wszelkiej maści dywaniki, naturalne, w prostych, ciepłych kolorach i tradycyjnych wzorach. Nieco geometrii, nieco folku, nieco dalekiego powiewu. Z potrzeby piękna…
5. I kolejny fajny plakat! Tak, krowa to mój faworyt! Warsztat Artystyczny
6. Uwielbiam kolorystyczne połączenia autorki bloga Miss Miss. Sztuka łączy się z modą. Idealnie! Tutaj autorka po raz kolejny udowodniła, jak świetne ma oko. Nowa kolekcja Valentino na tle obrazów prezentuje się fantastycznie! Miss Moss, obraz August Strindberg, Storm Landscape.
7. Czy wszyscy już słyszeli o najnowszych warsztatach? Zapraszamy do Warszawy! Będzie się działo! Szczegóły TUTAJ
8. Powoli wrzucam nowości w Lili in the Garden! Wszystko jest piękne! Zapraszam do sklepu TUTAJ oraz do śledzenia Lili na sklepowym Facebooku!

In the mood: Ocean

Czasami nachodzi mnie ogromne pragnienie piasku pod stopami. Takiego ciepłego, drobnego. Słońca na skórze, szumu fal i tego niezwykłego uczucia szczęścia, którego doświadcza się jedynie na plaży nad ciepłym morzem czy oceanem.
Dzisiaj właśnie to uczucie mnie dopadło, kiedy zobaczyłam jedno z poniższych zdjęć. I przepadłam! I nie mogłam Wam ich nie pokazać!

Zdjęcia pochodzą ze sklepów – Gray Malin i Society6 (wszystkie chciałabym mieć na ścianie!)
Od góry:

1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9

10 ulubionych polskich blogów

Bardzo często zaglądam na różne blogi. Zazwyczaj angielskojęzyczne, ale i do rodzimych lubię wpaść i zobaczyć, co tam nowego. Oj, sporo tego, więc moje wizyty zazwyczaj są sporadyczne. Jest jednak kilka blogów, które odwiedzam regularnie. Które przyciągają mnie swoją atmosferą, klimatem, humorem, ciekawymi treściami lub zdjęciami. Każdy z tych blogów jest inny, różnią się tematyką i charakterem. Każdorazowo jednak, całkowicie i stanowczo, lubię ich autorów, choć tylko w kilku przypadkach osobiście poznałam.

Część już Wam kilkukrotnie linkowałam, więc może znacie? Lubicie?
Jakie są Wasze typy?

Oto moja top lista!

Szafa Tosi

Taki blog, co to przy każdym jednym poście, płacze się ze wzruszenia! Taki co uskrzydla i sprawia, że wszystko jest jakieś takie bardziej sensowne! Ciepły i przyjazny. Uwielbiam!

Edyta Zając

Edyta mnie motywuje, bardzo motywuje. Do działania, planowania, systematyczności. Dodaje energii i pomaga rozumieć świat. No i z Edytą współorganizujemy super warsztaty!

My Pink Plum

Uwielbiam Magdę i jej artystyczne spojrzenie na świat! Można się tu wspaniale zainspirować i nacieszyć oczy. Całość bardzo ciepła, pełna uśmiechu i tego elektryzującego spojrzenia!

Mammamija

Stanowczo – jeden z najpiękniejszych blogów ever! Piękne zdjęcia, piękna rodzina, piękne podróże. Do pozazdroszczenia, do wracania często.

Love to Work

Blog freelancerek – dwóch, niezwykle sympatycznych sióstr, które zapewne znacie z innych projektów. Pokazują, jak pracować bez etatu, jak lubić to, co się robi. Pełno tu świetnych porad i dobrej energii.

Stay Fly

Co tu dużo pisać – śmieję się czasem do rozpuku! Zabawny blog fajnego chłopaka z Krakowa. Życiowy taki 😀

Black Dresses

Mądry, zabawny blog, pełen przemyślanych, ciekawych tekstów. Autorka potrafi wspaniale motywować, zaintrygować i inspirować. Jeden z najbardziej kobiecych blogów jakie znam.

Panna Mi i jej zabawki

Uwielbiam obie te dziewczyny – i mamę i córcię w wieku Róży. Obie tak piękne, obie zabawne i mądre. No i zawsze wiem, jaką książeczkę kupić Różyczce!

Ubieraj się klasycznie
Podziwiam autorkę! Za jej przemyślane analizy, wyczucie stylu i za to, że odkrywam coraz to nowsze odcienie kolorów!

Candy Company

Jakże słodki blog o słodkościach! Pełen niezwykłych pomysłów, pięknych zdjęć i przepisów. Sprawdzałam też sama – wypieki z Candy są przepyszne!

IN LOVE 05

Długi był ten powrót do rzeczywistości po Świętach, ale chyba w końcu się udało! Zapraszam na kolejny post z nowej serii IN LOVE!
1. Zaczynamy od Lili in the Garden i jednej z moich ulubionych serii – Fairy ze skrzydełkiem! Taki onyks czeka już na Was w sklepie. Wkrótce pojawią się kolejne nowości. Czekamy także na przepiękne kamienie z nowych kolekcji! A tymczasem wpadajcie na noworoczne wyprzedaże!! Zapraszam do śledzenia Lili na Facebooku!
2. Przyciągają mnie od jakiegoś czasu geometryczne wzory. W połączeniu z pastelami dają wspaniały efekt. Fajnie byłoby się do takiej poduchy przytulić! Ferm Living
3. To zdjęcie ma w sobie coś tak szalenie energetyzującego, że nie mogę od niego oderwać wzroku! via Pinterest
4. Najbardziej magiczne i malownicze zdjęcia grzybów autorstwa Martina Pfister. Do zakochania! Zobaczcie koniecznie na BoredPanda.
5. Chcę taką tapetę w przedpokoju! Team Hawaii w Photowall
6. Porcelana Kalva zawsze zachwyca. Jest fajnie jest bardzo fajne! Kalva
7. Niesamowita kopertówka z folii wypchanej wielobarwnymi piórami! KOPI w Pakamerze
8. Kolejna tapeta powyższego Team Hawaii i kolejne zakochanie! Gdybym taką miała w pokoju, to całość, nie powiem, wyszłaby spójnie! Cudo! Photowall
I na koniec dwie informacje! 
Po pierwsze, szykujemy z Edytą Zając kolejny warsztat! Tym razem w Warszawie, 21 lutego. Wkrótce podamy wszystkie szczegóły, ale szykujcie się już!!!
Po drugie, zapraszam do konkursu z Sylveco —>  na FB!

Taka trochę opowieść wigilijna, bo o o Świętach minionych z przepisami, teraźniejszych też z przepisami i o kulebiaku

To już prawie koniec świątecznej akcji w Lili. Prawie, bo jeszcze jutro rozwiązanie naszego Wielkiego Konkursu. Tymczasem, w ramach podsumowania, chciałabym jeszcze napisać Wam o trzech rzeczach. O przepisach zeszłorocznych, o tym, co w tym roku i o kulebiaku.

Pewnie część z Was pamięta zeszłoroczne Święta w Lili. Mamy tu jednak w tym roku sporo nowych czytelników, których witam z ogromną radością! Kochani, zajrzyjcie koniecznie do starszych postów. Jeśli poszukujecie ciekawych przepisów i pomysłów na ręcznie robione prezenty, to i rok temu było ich sporo! Zebrałam się też w końcu za uzupełnienie strony z przepisami, która od września nie była aktualizowana. Zebrało się tego sporo 🙂 Jestem pewna, że każdy znajdzie tam coś dla siebie – przepisy są proste, sprawdzone i do zrobienia przez każdego!

Wejdźcie więc koniecznie TUTAJ! 

 

Tegoroczne Święta… Cóż… Zaczęłam się do nich przygotowywać w październiku. Wydawałoby się, że to bardzo wcześnie. Ale naprawdę nie wiem, kiedy ten czas minął. I jakim cudem nie zdążyłam zrealizować tak wielu pomysłów? One nie uciekną. Poczekają na swoją kolej. To pewne. Teraz czas bowiem na chwilę się zatrzymać…

Kiedy pracuje się w sprzedaży i marketingu, w swojej firmie i dla innego sklepu, kiedy chce się wszystko robić maksymalnie profesjonalnie, tworzyć świetne treści i wartościowe materiały na bloga, organizować warsztaty i jeszcze z milion innych rzeczy, okres świąteczny mija niesłychanie szybko! Łatwo w tym wszystkim się zatracić i przeholować. A nie można, bo i mamą trzeba być możliwie najlepszą. A i spotkać się z kimś, wyjść czasem gdzieś. I tak kończy się dzień późną nocą. Zaczyna świtem. Tak… pracy było w te ostatnie miesiące bardzo dużo. Nie narzekam, bo satysfakcji dała mi ona mnóstwo. Naprawdę lubię wszystko to, co ostatnimi tygodniami robiłam.

Czas się jednak zatrzymać. Czas na magię i dzieciństwo.

To nie będą Święta jak co roku. Nie będzie z nami mojego męża, który aktualnie opływa Półwysep Arabski na jakimś wielkim statku. Smutno nam, nie powiem. Ale cóż, czasem i tak bywa. Czasem i tak trzeba. Nadrobimy, jak wróci.

Póki co sama obserwuję Różę, która w końcu jest na tyle duża, żeby coś rozumieć ze Świąt. Jak ona się cieszy! A ja robię wszystko, żeby tą świąteczną magię wokół niej tworzyć. Żeby w końcu świadomie wzięła udział w tradycjach starych i tworzyła z nami te nowe.

Bo Święta dla mnie czas właśnie magii. Magii i dobra. I nie ważne, czy ta magia pochodzi z nieba, czy sami ją zaczarujemy. Ona jest, niezaprzeczalnie w tym czasie jest. Taka magia, która wyzwala dobro. A tego nam tak bardzo brakuje.

A…..nie byłoby świątecznej magii bez kulebiaka! A w zasadzie pierożków drożdżowych, które u nas co roku goszczą na wigilijnym stole! Od kilku jednak lat przed Świętami, na wigilię z przyjaciółmi, robię kulebiaka. Za każdym razem obiecuję sobie, że go w Lili pokażę! Więc i pokazuję w końcu! I polecam, bo pyszny!

 

Świąteczny kulebiak najlepszy
Składniki:

  • 300g kapusty kiszonej
  • 2-3 garście grzybów leśnych
  • 4-5 pieczarek
  • 1-2 łyżki masła
  • sól, pieprz, czarnuszka
  • 200ml mleka
  • 2 jajka
  • opakowanie drożdży
  • 1/3 kostki masła
  • 3-5 szklanek mąki
  • łyżeczka cukru
  • 2 żółtka do posmarowania

Nadzienie

Kapustę kiszoną
płuczemy i gotujemy z wodą, która ją zakrywa. Jeśli jest kwaśna, po zagotowaniu odlewamy wodę, dodajemy nową i znowu gotujemy. Jeśli jest nadal bardzo kwaśna, powtórnie ją płuczemy i zagotowujemy. Kiedy zmięknie, odciskamy na durszlaku i kroimy na mniejsze części
lub mielimy w maszynce. Grzyby leśne zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na 10 minut. Odcedzamy, a potem gotujemy w
wodzie do miękkości. Ugotowane, kroimy na drobne części. Pieczarki pokrojone smażymy
na masełku. Mieszamy grzyby z kapustą i doprawiamy do smaku (można
już tu wrzucić troszkę czarnuszki).
Ciasto
W wysokim pojemniczku robimy zaczyn – do szklanki lekko ciepłego mleka rozdrabniamy całe drożdże, dodajemy łyżeczkę cukru i mąkę do
konsystencji śmietany. Całość dokładnie mieszamy, przykrywamy czystą
ściereczką i ostawiamy pod kaloryfer, aż urośnie.
Do
dużej miski sypiemy trzy-cztery szklanki mąki, dwa jajka (odstawione
wcześniej z lodówki, aby nie były zimne), nasz zaczyn, łyżeczkę soli. W osobnej miseczce roztapiamy 1/3  kostki masła.
Wyrabiamy
ciasto ręką, dodając mąki, według potrzeb. Kiedy będzie lepiącą się do
wszystkiego kulą, wlewamy powoli na to masełko i znowu wyrabiamy. Powinno zacząć ładnie odchodzić od ścianek i robić się elastyczne. Można jeszcze podsypać mąką. Gotowe przykrywamy ściereczką i odstawiamy pod kaloryfer, aż podwoi swoją objętość.
Ciasto wałkujemy i wycinamy z niego duży prostokąt. Na środek nakładamy farsz – tak, aby nie dotykał krańców ciasta i zawijamy brzegi. Aby się lepiej zlepiły, można brzegi nałożyć nieco roztrzepanego żółtka – podziała jak klej. Całość przekręcamy na druga stronę, żeby nie było widać
zlepienia i przekładamy na blachę wyłożona papierem do pieczenia.
Wierzch smarujemy żółtkiem i posypujemy czarnuszką (może tez być na blasze od spodu).
Pieczemy w temperaturze 180-200 stopni, aż się ładnie zarumieni. Podajemy na ciepło lub zimno – zawsze jest pyszny!(na zdjęciu poniżej przekrój przez mniejszego pierożka – kulebiak poszedł na imprezę 🙂

Świąteczne etykiety do ściągnięcia i wydrukowania!

Kochani, mam nadzieję, że jeszcze nie pakowaliście prezentów?! A jeśli pakowaliście, to jeszcze nie są opisane? Przygotowałam Wam bowiem etykietki do ściągnięcia i wydrukowania! mam nadzieję, że się spodobają. Możecie dodawać je same, lub łączyć mniejszą z większą. Na odwrocie można napisać małą dedykację lub imię osoby obdarowywanej. A potem cieszyć się pięknie opakowanymi prezentami!

Aby ściągnąć i wydrukować etykietki, wejdźcie:

Etykietki jedynie do użytku własnego, niekomercyjnego. Mam ogromną nadzieję, że sprawią radość!
Facebook