NapisałaAdriana Sadkiewicz

Coś dla osób o mocnych nerwach – tonik kwaśno-rokitnikowy

Kochani,

Dzisiaj mam przepis dla osób o mocnych nerwach, a raczej o bardzo wytrzymałym nosie! Tonik kwaśno-rokitnikowy jest świetny dla skóry tłustej i problematycznej. Myślę więc, że dla urody warto troszeczkę pocierpieć wyjątkowo nieprzyjemną woń toniku. A wiem po sobie, że efekty są przyyyyjemne! Jeśli zatem nie przestraszyliście się zapachu, polecam Wam wykonanie tego bardzo prostego kosmetyku!
Do wykonania toniku potrzebujecie
  • 3-4 łyżki soku z rokitnika
  • łyżeczkę octu jabłkowego lub winnego
  • szklankę wody lawendowej lub ewentualnie zwykłej przegotowanej
Wszystkie płyny dokładnie ze sobą mieszamy. Tonik przechowujemy w chłodnym miejscu i stosujemy rano i wieczorem przed nałożeniem kremu. O cudownych właściwościach rokitnika pisałam już TUTAJ, przy okazji wprowadzania bardzo ciekawej marki BIO2YOU.  Dodam tylko, że jest niezwykle zdrowy i skuteczny zarówno stosowany zewnętrznie jak i wewnętrznie. Jako kosmetyk odmładza, odżywia, rozjaśnia, reguluje i uelastycznia. Wadą soku jest niestety jego zapach i smak. Możemy go jednak „ukryć” wśród aromatów i smaków owoców czy warzyw. Ocet natomiast przywraca odpowiedni odczyn pH skóry, zmiękcza i doskonale nadaje się do pielęgnacji cery tłustej! Polecam!

Zwycięzcy Lili Konkursiku

Kochani,

Zwycięzcy wylosowani! Pomogła mi w tym moja mała córeczka, która przy okazji miała niezły ubaw:) Cztery osoby otrzymają szampony Coslys! Jeśli zwycięzcy mają preferencję co do wyboru szamponu (włosy suche lub normalne) proszę o informację na maila. Będzie decydować kolejność maili!

Nagrody powędrują do:

nie jestem z cukru
Westki
Moniki (monikaskwr)
Justyny (myszolapka)

Serdecznie gratuluje i proszę o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl!
Wszystkim Wam dziękuję za udział i zapraszam do kolejnych konkursów! Już teraz możecie przygarnąć ziołowe mieszki do kąpieli, a na biurku już czeka kolejna niespodzianka! Ale to tym później!

Ziołowe mieszki do kąpieli – w dobre ręce oddam

Kochani,

Zanim poznamy zwycięzców Lili Konkursiku mam dla Was małą niespodziankę. Zrobiłam takie właśnie urocze ziołowe mieszki do kąpieli i chętnie oddam je w dobre ręce. Mieszki są dwa, więc potrzebuję dwóch chętnych! Jeśli zatem chcielibyście zaznać prawdziwej ziołowej rozkoszy, a jednocześnie sprawić, że Wasza skóra się ukoi, zregeneruje i upiększy – zapraszam do zabawy!
Ale zacznijmy od przepisu… Do wykonania mieszków potrzebujecie:
  • mniej więcej taką samą ilość: lawendy, rumianku, nagietka, korzenia żywokostu oraz soli morskiej gruboziarnistej
  • gazę
  • kolorowe wstążki
Zioła i sól dokładnie mieszacie. O żywokoście już kiedyś pisałam – zapraszam TUTAJ. A lawenda, rumianek i nagietek to trzy cudowne zioła, niezbędne wręcz do łagodnej i skutecznej pielęgnacji skóry. Szczególnie polecam je w tym okresie, kiedy skóra jest poszarzała, podrażniona, wysuszona i przemęczona. Garść mieszanki wsypujemy na środek gazy i tworzymy mieszki, które związujemy wstążką. Mieszki wrzucamy do kąpieli, najlepiej pod strumień wody. Wskazane jest także w trakcie kąpieli masować powoli takim mieszkiem skórę. Zupełnie tak jak stemplem do masażu. Polecam też do wanny wlać dwie-trzy łyżki np. oliwy z oliwek!
A żeby zakosztować kąpieli z mieszkiem ziołowym, proszę o sympatyczne komentarze pod tym postem. Wpisujcie się proszę do środy 7.03 do godziny 20:00. Osoby anonimowe proszę o pozostawienie namiaru na siebie. W czwartek wylosuję dwie osoby, do których mieszki powędrują:) Mam nadzieję, że je przygarniecie i się Wam spodobają!

W roli głównej – czary mary od Ecozone

Kochani,

Dawno nic kosmetycznego nie zrobiłam… nie licząc cotygodniowych warsztatów. Obiecuję się poprawić i coś wkrótce stworzyć! Tymczasem z serii „w roli głównej” – czary mary od Ecozone!

(Zdjęcie marnej jakości, ale cudem przywrócone)
Zacznę od małej historii z życia wziętej. Razu pewnego doszłam do wniosku, że łazienka potrzebuje już dokładnych porządków. Pech chciał, że trafiło na wyjątkowo leniwy dzień. Może ciśnienie było niskie, może zły czas w miesiącu, a może po prostu potrzebowałam raczej wyciszenia niż aktywności. W każdym razie wybitnie nie chciało mi się sprzątać! Aby się zmobilizować i łazienkę wymyć na pewno postanowiłam wypróbować nowy (dla mnie) płyn od Ecozone. Wiadomo – jak już spryskasz sanitariaty to po prostu trzeba już skończyć i je umyć:) I spryskałam tym środkiem wszystkie baterie, odpływy i miejsca podatne na kamień. Po czym wyszłam z łazienki zapominając w mgnieniu oka o niej. 
Gdy już pamięć mi powróciła, weszłam do mego przybytku długich musujących kąpieli i oniemiałam. Wszystko co było spryskane po prostu lśniło czystością! Serio! Lśniło! Nie wymagało nawet przecierania ściereczką! Ależ się ucieszyłam! Aż zrezygnowałam z mycia reszty (do następnego dnia jedynie…). I tak rozpoczęła się moja przyjaźń ze środkiem do czyszczenia łazienek o osadu kamiennego Ecozone.

I Wam bardzo go polecam. Na aktywne i leniwe dni. Na co dzień.  Dobrze się u mnie też sprawdza środek do czyszczenia toalet, kule piorące oraz wybielacz. Warto wypróbować, bo ekologicznie nie znaczy mniej skutecznie!
Facebook