NapisałaAdriana Sadkiewicz

Przepis na podwieczorek idealny

Kochani,
Od dawna marzymy z mężem o własnym domu. Gdzieś za miastem. Dom musi mieć koniecznie duży ogród, w którym dzieci mogłyby się bawić, a pies wariować. W ogrodzie tym chciałabym też jadać podwieczorki w letnie popołudnia. Byłyby to angielskie podwieczorki. Z herbatą lub kawą i koniecznie czymś słodkim. Na przykład takimi bułeczkami scones z masełkiem miodowym! Są to po prostu idealne maślane bułeczki! Lekkie, przepyszne, nie za słodkie. Musicie uwierzyć mi na słowo… lub wypróbować.
Do bułeczek chciałabym Wam zaproponować masełko miodowe, podane w ciekawy sposób, bo w papilotkach na pralinki czekoladowe. Są kolorowe, pastelowe, idealnie się wpisują w trendy. Jeśli macie gości, takie masełka możecie położyć każdemu na spodeczek wraz z przeciętą na pół bułeczką. Wyglądają obłędnie, więc na pewno zadziwicie przyjaciół. A wykonanie – banalne. Czyli to, co w Lili lubimy – niedużym nakładem pracy osiągać wspaniałe efekty!
Do wykonania masełka miodowego przygotujcie:
  • 2 łyżki dobrej jakości masła
  • łyżkę twardego miodu
  • szczyptę soli
Wszystkie składniki dokładnie ucieracie. Gdy się dobrze połączą, przekładacie je do papilotek na pralinki i odstawiacie do lodówki. I gotowe!
To teraz przepis na bułeczki scones według Ady (mnie). Wielokrotnie modyfikowany:) Przygotujcie:
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4-5 łyżek cukru
  • 2 jajka
  • 3 łyżki zimnego masła
  • 5 łyżek śmietany
  • szczyptę soli

Wymieszajcie mąkę z cukrem, solą, proszkiem do pieczenia. Do tego dodajcie pozostałe składniki i całość wyrabiajcie rękami. Powinno wyjść dosyć mokre ciasto, które będzie się przylepiać do wszystkiego. Ciasto przekładajcie do foremek na mufinki i włóżcie do piekarnika nagrzanego na 200 stopni na około 20 minut. Bułeczki powinny się ładnie przyrumienić. Podawajcie je przekrojone na pół i posmarowane masełkiem miodowym lub konfiturą np. malinową.
I idealny podwieczorek gotowy!

Wiatraczek

Kochani,

Ze też nigdy mi w dzieciństwie nie przyszło do głowy, żeby zrobić sobie taki wiatraczek? Zawsze kupowało się je na odpustach. Takie bajecznie kolorowe, mieniące się, trochę może tandetne. A tymczasem przecież wykonanie takiego wiatraczka samemu jest banalnie proste. I może to być naprawdę ładny wiatraczek! Jak Róża nieco dorośnie będę jej takie robić!
Pomysł pochodzi z THE WEDDING CHICKS. Tam też znajdziecie obrazkową instrukcje wykonania. Wystarczy mieć kawałek ładnego papieru, pinezkę, patyczek, klej i nożyczki. Może Ameryki nie odkryłam, ale, jak dla mnie, pomysł jest super! Tam takie wiatraczki zaproponowano do uatrakcyjnienia przyjęć weselnych!

Zdjęcia z THE WEDDING CHICKS.

Nowość – farby Sanotint

Kochani,

Zaangażowałam się ostatnio w jeden projekt i postanowiłam sobie mniej czasu poświęcać na bloga. Stąd posty będą troszkę rzadziej, ale na pocieszenie muszę uprzedzić, że już pomysły kłębią mi się w głowie:)
 
Tymczasem chciałabym przedstawić Wam pewną nowość, którą zdecydowałam się wprowadzić do Lili. Są to produkty szwajcarskiej marki Sanotint. Słyszeliście już? Mają bardzo pozytywne opinie, więc mam nadzieję, że i Wam się spodobają. Marka ta w swej ofercie ma kosmetyki do pielęgnacji włosów oraz to, z czego jest najbardziej znana – farby do włosów!
Na szczególną uwagę zasługują farby z linii Light dla alergików i kobiet w ciąży. Jest to 12 przyjemnych i bezpiecznych odcieni. Jakie to miłe, że teraz będąc w ciąży możemy poszaleć także na głowie!
Farby z linii Clasic to już gama 30 odcieni (TU i TU), wśród których z pewnością dobierzecie coś dla siebie. Ja także polecam Zestaw Rozjaśniający do włosów oraz szampony koloryzujące. Do wyboru, do koloru!

Jeśli macie jakieś doświadczenia z tymi farbami – chętnie poczytam! Wszystkie produkty marki dostępne są TUTAJ.

A na koniec wycinek z e!stilo, który może kogoś zachęci:)

Very Cherry czyli wiśniowe babeczki do kąpieli

Kochani,

Taki słodki zapach wiśniowy kojarzy mi się z dzieciństwem! Bardzo go lubię! Postanowiłam więc zrobić babeczki do kąpieli w wersji Very Cherry! Spód musujący jest mleczno-waniliowy, a krem mydlany totalnie wiśniowy z posypką kokosową. Wyglądają obłędnie.

Do wykonania babeczek Very Cherry przygotujcie:

  • 200 g sody oczyszczonej
  • 100 g kwasku cytrynowego
  • 2 łyżki mleka w proszku
  • olejek waniliowy
  • wodę kwiatową lub zwykłą w spryskiwaczu
  • nieduże mydełko wiśniowe
  • pół szklanki wody
  • wiórki kokosowe
  • posypkę do ciast
Aby wykonać spód wymieszajcie dokładnie sodę, kwasek i mleko w proszku. Następnie dodajcie kilkanaście kropelek olejku zapachowego waniliowego – tak, aby zapach Wam odpowiadał. Całość dokładnie mieszajcie ręką i spryskujcie wodą. Ciasto ma mieć taką konsystencję, że jak ściśniecie je w dłoni to powstanie zwarty kształt. Teraz przełóżcie je do foremek na muffinki (najlepiej silikonowych), dokładnie uciskając. Powinno wyjść około 5 babeczek. Pamiętajcie, że jeżeli ciasto było zbyt wilgotne to Wam jeszcze urośnie. Możecie co jakiś czas je dociskać. Foremki odstawiamy na całą noc do stwardnienia. Nazajutrz wyciągamy i przygotowujemy krem.
Mydełko należy zetrzeć na tarce o dużych oczkach i przesypać do ceramicznej miseczki. Do tego dolewacie ok. pół szklanki wody i odstawiacie do kąpieli wodnej, aż mydełko w większości się rozpuści lub porządnie zmięknie. Wtedy przelewacie całość do większej miski i miksujecie na najmniejszych obrotach, aż do uzyskania konsystencji gęstego kremu lub bitej śmietany. Krem przekładacie do rękawa i wyciskacie na nasze spody. Nie obawiajcie się za bardzo – im bardziej koślawo wyjdzie, tym bardziej będzie to do serca:) Pamiętajcie, aby zahaczać o brzegi spodów, aby krem się dobrze trzymał (ja tego w dwóch przypadkach nie uczyniłam i góra się nie trzyma…). Jeśli jest zbyt suchy bardzo szybko twardnieje i trzeba się spieszyć. Babeczki posypujecie wiórkami i posypką, a następnie odstawiacie na dobę lub dwie do stwardnienia. Im wilgotniejszy krem tym dłużej będzie schnąć. I gotowe!

Małe polecenie blogowe

Kochani,

Chciałabym polecić Wam bloga, na którego natrafiłam ostatnio. Jest niezwykle inspirujący i pełen pomysłów na hand-made’owe cuda! Same zdjęcia przyciągają wzrok. Jest tam też pełno tutoriali jak wykonać własnoręcznie stempelki, co oczywiście bardzo mnie podekscytowało i już widzę siebie dłubiącą i stemplującą:) Jest to blog ISHTAR OLIVERA. Poniższe zdjęcia pochodzą właśnie z niego:

Zdjęcia z ISHTAR OLIVERA. Polecam:)

Boski Eliksir Łagodzący + wyniki!

Kochani,
Zacznę od wyników ostatniego małego konkursiku La Clarée! Zestaw mini produktów tej francuskiej marki wylosowała… zufik! Mam nadzieje, ze się spodobają! Proszę o przesłanie danych do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl. A wszystkim bardzo dziękuję za udział i Wasze opinie o nowej odsłonie La Clarée.
Mam też dla Was dzisiaj przepis na Boski Eliksir Łagodzący! Czemu boski? Przekonacie się, jak go zrobicie! Pojawiły Wam się brzydkie podrażnienia po goleniu? Słoneczko w długi weekend nieco zbyt mocno przypiekło? Jeśli tak, to nie czekajcie długo, tylko do dzieła! Mi eliksir bardzo pomaga:)
Do wykonania Boskiego Eliksiru Łagodzącego przygotujcie:
  • 30 ml hydrolatu aloesowego
  • 10 ml hydrolatu oczarowego
  • 10 ml hydrolatu lawendowego
  • 10 ml hydrolatu z róży damasceńskiej
  • pół łyżeczki płynnego miodu
  • łyżeczkę oleju jojoba
  • 5 kropelek olejku lawendowego

 
Wszystkie hydrolaty dokładnie mieszacie w szklanej miseczce. Do tego dodajecie miód i rozpuszczacie go w wodach. Do płynów dolewanie olejek jojoba i lawendowy. Wybrałam olej jojoba ze względu na jego wręcz idealną zgodność z ludzkim sebum i dobrą wchłanialność. Olejek lawendowy natomiast ma zbawienny wpływ na skórę podrażnioną. Całość przelewacie do buteleczki ze spryskiwaczem. Przed każdym użyciem wstrząsacie. Spryskujecie podrażnione miejsca na ciele kilka razy dziennie i pozwalacie eliksirowi się wchłonąć. Dzięki niemu skóra szybko się regeneruje, jest elastyczna, nawilżona i przyjemna w dotyku.
Facebook