NapisałaAdriana Sadkiewicz

Rytuał tropikalny z Pure Fiji

Czasem potrzebujemy odpłynąć… Nie ma w tym nic złego, nic zdrożnego. Odrobina przyjemności należy się każdemu. Nieco luksusu, nieco powiewu łagodnej ciepłej bryzy znad oceanu. Ultimate tropical SPA experience – tylko takie wyrażenie rodem z egzotycznych resortów, które niejednokrotnie wirtualnie zwiedzałam, przychodzi mi teraz na myśl. Zapraszam Was na wyjątkową, daleką, słoneczną podróż na Fidżi!
Zastanawiałam się w jaki sposób pokazać Wam kosmetyki marki Pure Fiji. I nie może być inaczej – muszą być potraktowane całościowo. A przynajmniej tych kilka sztuk, które zadomowiły się w mojej łazience. Razem bowiem tworzą uzupełniającą się całość. I dopiero razem potrafią wytworzyć całkowitą atmosferę wyspiarskiego rytuału.
O samej marce już Wam kiedyś pisałam (TUTAJ). Nie będę się więc powtarzać. Powiem tylko, że klimaty wysp pacyficznych są mi szczególnie bliskie i uwielbiam wszystko co jest związane z nimi i ma przełożenie na pielęgnację. Marka zrobiła na mnie duże wrażenie – ze względu na swoją historię, filozofię, pomysł na siebie, całą identyfikację wizualną i oczywiście – same produkty.
Mój rytuał ma zapach passiflory lub, jak kto woli, passion flower. Jest to jeden z tych niesamowicie dziwacznych, a jednocześnie magicznie pięknych tropikalnych kwiatów, które po raz pierwszy zobaczyłam, jak sobie ostatnio ich nazwę wgooglowałam. Jeśli jednak faktycznie pachną tak, jak te kosmetyki, to muszą zniewalać i uwodzić. Zakochałam się w tym zapachu!
W moim skromnym polskim mieszkanku rozgościł się zestaw kosmetyków o tym cudnym zapachu oraz dwa duże produkty – masło do ciała i olejek. Sam zestaw określiłabym raczej jako podróżny. Zawiera niewielkie praktyczne opakowania: szamponu, odżywki, balsamu do ciała, masła, olejku i peelingu. Idealny do zabrania na wakacje lub kiedy pragniemy się dopiero z ofertą marki zapoznać – mamy tutaj cały przekrój! 
Moi dwa najwięksi ulubieńcy to olejek i scrub! W składzie tego pierwszego odnajdziemy jedynie olej kokosowy, olej makadamia, sikeci i dilo, witaminę E i zapach. Niewiele, a całość tworzy cudowną mieszankę. Oleje wchłaniają się bardzo szybko, pozostawiają skórę odżywioną i miękką. To coś dla wielbicieli olejków suchych. 
Tą samą mieszaninę olejową znajdziemy w scrubie zmieszaną z cukrem trzcinowym. To jeden z moich ulubionych peelingów! Tłuściutki, ale nie pozostawia ciężkiej do zmycia warstwy. Bardzo mocny, dobrze ściera, ale skóra nie jest ani podrażniona, ani bolesna. Jest dokładnie w sam raz. Bo te nasze olejki bardzo o nią przy okazji oczyszczania dbają!
  
Nie będę ukrywać, że wśród składników kosmetyków odnalazłam te, które tak do końca w naturalnych produktach znaleźć się nie powinny. Stanowią jednak one całkowitą mniejszość, a stanowczo wygrywa przy nich umieszczana na pierwszych miejscach mieszanina czterech wspomnianych olejów.
Tak jestem nimi zafascynowana, zwłaszcza tymi, o których pierwszy raz słyszałam (dilo i sikeci), że jednak zacytuję Wam coś niecoś o nich! Bo warto wiedzieć!

DZIEWICZY OLEJ KOKOSOWY – KOKOS WŁAŚCIWY 
Olej ten jest uzyskiwany w ciągu kilku godzin od zerwania kokosa, dzięki czemu zachowana zostaje naturalnie wysoka zawartość witamin A, B, C i E oraz przeciwutleniaczy. Olej ma krótki łańcuch molekularny, dzięki czemu jest łatwo przyswajalny i wykorzystywany przez naszą skórę. Olej nie jest tłusty i ma lekką konsystencję.

OLEJ Z ORZECHÓW SIKECI – TUNG MOLUKAŃSKI

Pochodzenie organiczne. Certyfikowany produkt organiczny
Olej przenikający barierę naskórkową, który jest łatwo przyswajalny przez skórę. Szczególnie przydatny w dolegliwościach suchej skóry, łuszczycy i egzemy. Bardzo mocno nawilża i zmiękcza skórę, działa rewitalizujaco i odmładzająco. Bogaty w witaminy A, E i F.

OLEJ DILO – CALOPHYLLUM INOPHYLLUM 

Pochodzenie organiczne. Zbierane z dziko rosnących roślin. 
Znane jako „drzewo tysiąca cnót”, święte drzewo dilo porasta białe piaski dziewiczych wysp Fiji – pobierając niezbędne składniki bezpośrednio z ciepłych wód Pacyfiku bogatych w wartości odżywcze. Znane jest ze swoich niezwykłych właściwości, które wspomagają naturalne procesy regeneracji skóry, łagodzą ból i podrażnienia oraz sprzyjają utrzymywaniu skóry w zdrowiu. Z tego powodu, olej z orzechów drzewa dilo jest tradycyjnie używany przez mieszkańców wysp Pacyfiku jako środek na różne dolegliwości. Przynosi ukojenie, odżywienie i odmłodzenie skórze, która została narażona na: oparzenia słoneczne, zaczerwienienia spowodowane wiatrem, zapalenia, wysuszenie skóry, wysypki, ukąszenia owadów, trądzik, egzemę, łuszczycę, wysypki po depilacji woskiem i podrażnienia po goleniu.
 
OLEJ Z ORZECHÓW MAKADAMIA – MACADAMIA TERNIFOLIA 
Pochodzenie organiczne. Certyfikowany produkt organiczny
Odpowiedni do wszystkich rodzajów skóry. Zawiera najwyższy poziom kwasu oleopalmitynowego spośród wszystkich olejów roślinnych. Jest on zawarty w sebum człowieka, ale jego poziom drastycznie spada wraz ze starzeniem się skóry. Z tego powodu olej z orzechów makadamia jest idealny dla skóry osób starszych. Tonizuje oraz zmiękcza zniszczoną i suchą skórę. Wspomaga gojenie ran. Olej makadamia bardzo szybko wchłania się w skórę.
Warto zauważyć, że w przypadku szamponu do włosów zastosowano składnik myjący Sodium Laureth Sulfoacetate, który jest łagodniejszą alternatywą nielubianych SLS-ów, pochodzącą z orzechów kokosowych i dopuszczoną przez Ecocert. Dzięki niemu szampon dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy, jest łatwy w użyciu, dobrze się pieni i rozprowadza. W połączeniu z odżywką, która przypomina mi nieco miąższ kokosa, a w której ponownie odnajdziemy bogactwo czterech fidżyjskich orzechów, tworzą zgraną całość.
Wolicie balsamy czy masła do pielęgnacji skóry? Sama nie wiem! I ciężko mi się tutaj zdecydować. Masełko jest gęste, wygląda trochę jak lody kokosowe. Pozostawia na ciele ten cudowny zapach i wspaniałą gładkość. Balsam jest znacznie lżejszy, wchłania się ekspresowo. To dobra opcja, jeśli nam się spieszy. Masłem lepiej delektować się wieczorem, po kąpieli. Kiedy skóra potrzebuje specjalnego wytchnienia po ciężkim dniu i porządnego nawilżenia.
Jak wygląda mój tropikalny rytuał?
  • Zaczynam od dobrego przygotowania – zaopatruję się w sok ze świeżych owoców, zamykam się w łazience, wyciągam świecę, zapalam ją, wchodzę do wanny z ciepłą wodą… 
  • Dolewam do niej łyżkę olejku odżywczego. Dzięki temu zapach zaczyna unosić się w powietrzu…
  • Relaksuję się przez chwilę, zamykam oczy i przenoszę się myślami na rajską plażę….
  • Masuję ciało scrubem prosto z Fidżi, powoli, delikatnie, rozkoszując się aromatem i chwilą tylko dla siebie…
  • Spłukuję pozostałości peelingu, myję głowę i wmasowuję kokosową odżywkę…
  • Wychodzę z wanny, lekko osuszam skórę ręcznikiem i nakładam na nią masło do ciała…
  • Pamiętam jeszcze aby zadbać o codzienną pielęgnację twarzy, zawijam się w najmilsza piżamkę, szlafroczek i mykam cichcem do łóżka!
Wiecie co jest najprzyjemniejsze w tych wszystkich kosmetykach Pure Fiji i moim tropikalnym rytuale? Świadomość, że używam produktów, które właśnie na Fidżi powstały, ze składników, które tam zebrano. Od razu robi się w sercu przyjemniej, a przed oczami pojawia się lazur oceanu kontrastujący z niemalże bielą piasku. Ech… rozmarzyłam się….

Więcej o Pure Fiji na stronie marki.

Książki o kosmetyce naturalnej – polecam do poczytania

Coraz częściej dostaję od Was zapytania o literaturę, która mogłaby przybliżyć Wam zagadnienie kosmetyki naturalnej. Zmotywowało mnie to do stworzenia osobnego posta z moją własną domową kolekcją. Przedstawiam Wam więc pozycje, do których sama zaglądam, które polecam i które z pewnością Wam się mogą przydać!

Zaczynamy od góry:

Kieszonkowa Encyklopedia Zdrowia i Urody Kosmetyki Naturalne, Isolde Brackle, wyd. Videograf – mała książeczka z 1993 roku, ale stanowczo jedna z najciekawszych! Pełno praktycznych porad, długi i naprawdę pomocny wstęp, przepisy i pomysł na 4-tygodniową pielęgnację.
Kosmetyka moje hobby, Stephanie Ober, Oficyna Wydawnicza „ABA” – cieniutka, ale ciekawa. Najczęściej widuję ją w tanich książkach. Trochę teorii, trochę praktyki. Naprawdę warto wydać to całe 5zł 🙂
Młodość i uroda na długie lata, Jadwiga Owczarczyk Van Oyen, wyd. SPAR – książka, która już swoje lata ma i zapewne bardzo jej daleko do nowoczesnego spojrzenia na kosmetykę, ale wprowadziła mnie prostym i przystępnym językiem w podstawy wiedzy o pielęgnacji skóry, jej budowie, zachodzących procesach, itd.
Domowy Salon Piękności poradnik nowoczesnej kosmetyki naturalnej, Anna Kołodziejczyk, wyd. Borgis – pozycja stworzona pod ofertę marki Fitomed. W przepisach odnajdziemy co rusz np. kremobazę Fitomed albo ich mikronizowane zioła. Jest jednak kilka innych wartych uwagi i nieco wartej interesującej treści teoretycznej.
Poradnik zdrowia i urody Kosmetyka Naturalna, Katarzyna Detka, Skarbnica Wiedzy – kolejny skarb wygrzebany w taniej książce i często w takowych miejscach widziany. Przyjemna graficznie, przyjazna dla kosmetycznych laików, z dobrymi przepisami i sporą dawką teorii.
Dobroczynne rośliny dla zdrowia i urody, Raphaele Vidaling, wyd. KDC – jej główną zaletą są przepiękne zdjęcia i kilka fajnych przepisów. Do tego dochodzi sporych rozmiarów wstęp o historii ziołolecznictwa na świecie i opis kilku najczęściej stosowanych roślinek.
Encyklopedia porad babuni, Twoja Pani Domu – książka dodawana do popularnej gazetki, a jakże pomocna! Nie zniechęcajcie się do tytułów ze słowem „babcia” – widziałam już kilka podobnych pozycji w księgarniach. Znajdziemy tu wiele naprawdę ciekawych porad, w tym z zakresu kosmetyki domowej. Takiej maminej i babcinej, z dziada pradziada znanej.
Jak być piękną 1000 szybkich sposobów, Rona Berg, wyd. KDC – typowy popularny w tych czasach poradnik. Czy ta się go szybko i z przyjemnością, a potem co jakiś czas zagląda w poszukiwaniu prostych porad. Wiedzieliście na przykład, że aby wyciągnąć gumę do żucia wplątaną we włosy dziecka należy polać ją rozcieńczonym octem?
Aromaterapia i inne terapie naturalne, wyd. REA – jedna z licznych pozycji dotyczących aromaterapii na rynku która w dosyć prosty sposób ukazuje temat. Może nie wyczerpująco, ale na potrzeby domowe wystarczająco. Do tego dochodzą rozdziały poświęcone masażowi, refleksologii, siatsu, akupresurze i reiki.
Ajurweda a uroda, jak być pięknym, Melanie Sachs, a-ajurweda.pl – coś dla wielbicieli medycyny indyjskiej, temat potraktowany kompleksowo, bardzo obszernie. Zaczynamy od podstaw, mamy coś niecoś o zdrowym stylu życia, masażu, przepisy i porady. Przyznam, że jeszcze przez nią nie przebrnęłam. Wymaga bowiem, dla osoby nie związanej z ajurwedą, dużego skupienia i uwagi – strasznie tu dużo pojęć typu dosza, prakriti czy dhatu, które trzeba zapamiętać 🙂 Z pewnością jednak ją przeczytam do końca! A nawet dobrze by było kilka razy 🙂
Aromaterapia od A do Z czyli poradnik leczenia zapachami, Patricia Davis, wyd. OPUS – książka, o której wspominałam już niejednokrotnie. Jak dla mnie najciekawsza z zakresu aromaterapii. Czyta się ją jak powieść, z przyjemnością! Pełno tu przykładów z życia i praktyki autorki.
ABC Kosmetyki Naturalnej, Magdalena Przybylak-Zdanowicz, wyd. GAJ – przyjemny poradnik typu „babcinego” zawierający 160 przepisów na proste kosmetyki domowe na bazie owoców – to dopiero tom I. Z tego co wiem planowane są następne z kolejnymi recepturami.
Zmysłowe ciało, Hanna Łopuchow Monika Jucewicz, wyd. G+J – to raczej ładnie wydany album, który czyta się dla przyjemności, z dużym akcentem położonym na aromaterapię. Z ciekawostek – znajdziemy tu kalendarz księżycowy dla urody!
Ziołowa księga urody, wyd. Publicat – pierwsza z dwóch pozycji tego wydawnictwa, które bardzo lubię. Dużo praktycznej ciekawej wiedzy, ładnie wydanej, ładnie graficznie rozłożonej.
Zioła z apteki natury, wyd. Publicat – grubsza siostra powyżej książki. Jak dla mnie – pozycja obowiązkowa w każdym domu! Nie tylko do stosowania, ale po prostu do podczytywania wieczorami. W cegle tej, pięknie wydanej, znajdziemy opisy wieeeelu ziół, ich zastosowanie w domowej apteczce, przepisy kulinarne na dania z ziołami, obszerny rozdział poświęcony domowemu salonowi piękności, pomysły na dekoracje domu przy użyciu ziół i sposoby ich uprawy. Dużo, dużo, dużo ciekawostek, zdjęć, przepisów i wiedzy!
Masaż Poradnik Zdrowia i Urody, Susan Mumford, Skarbnica Wiedzy – coś dla osób nie mających nic wspólnego z masażami, a pragnących sprawić co jakiś czas komuś przyjemność. Instrukcja obrazkowa podstawowych technik masażu wraz z wprowadzeniem w temat i specjalną częścią poświęconą… masażowi zmysłowemu! Znajdziemy tu też przystępny przewodnik po olejach bazowych i eterycznych.

Co jeszcze polecacie?

– Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z kosmetyką naturalną zobacz koniecznie –

To nie jest post z podsumowaniami, ale warto zjarzeć dla świetnych kalendarzy :)

Nie robię podsumowań. Nie wiedziałabym chyba nawet od czego zacząć. Albo wręcz przeciwnie – na czym poprzestać. Nie umiałabym wskazać sama najciekawszych postów w Lili, bo co jeden wydaje mi się fajniejszy od poprzedniego. Cóż… ja po prostu lubię tą moją Lili. A jak już coś publikuję, to to mi się musi podobać 🙂 Mogłabym wprawdzie posiłkować się statystykami, ale nie wydają mi się miarodajne – zwycięża bowiem Wielki Świąteczny Lili Konkurs i post o olejku lawendowym i jego zastosowaniu, który to jest wyświetlany co najmniej kilkanaście razy każdego dnia. 
Nie będzie zatem podsumowań. Będzie zaproszenie. Zapraszam Was, Kochani, to przejrzenia sobie wszystkich zeszłorocznych postów. Na spokojnie, raz jeszcze, przy kawce. Może natkniecie się na jakieś ciekawe pomysły, które Wam umknęły? Może odnajdziecie coś nowego, co tym razem zainteresuje Was bardziej? Dla ułatwienia podpowiem, że w prawym pasku, pod wszystkimi banerkami i innymi gadżetami, znajdziecie „Lili Archiwum”. Pozwoli Wam ono powracać do poszczególnych miesięcy 2013 roku, po kolei, bez przerzucania na nowo wszystkich stron.
Zapraszam Was też do Lili w nowym roku. Nie chciałabym tu robić jakichś specjalnych postanowień. Zupełnie bowiem nie wiem co się wydarzy, ciężko mi planować. Już wspominałam, że czeka nas duża zmiana, że mąż mój będzie zmieniał pracę. Nawet nie wiem, gdzie sama znajdę się za kilka miesięcy. Czy tutaj, po staremu? Czy może w nowym miejscu? Co przyniesie ten 2014?
Mogę jednak coś obiecać! Obiecuję, że w Lili zawsze będzie kolorowo i inspirująco! Ja już coś wykombinuję, żeby tu zawsze działo się coś ciekawego! Cóż… ja po prostu lubię tą moją Lili 🙂
Wracając do ostatnich dni… sylwester nie zaskoczył nas niczym… Ale, ale – to wcale nie jest źle! Miało być wesoło, miał być zwariowany, w przyjaznym, dobrze znanym gronie, w domku pod lasem – i dokładnie taki był! Wróciliśmy wczoraj wieczorkiem całkowicie wymęczeni, ale bardzo zadowoleni. Nie było ciepłej wody, do pieca trzeba było co chwilę dokładać, ale miało to swój urok. Rozpoczęliśmy wszyscy pod kocykiem, z grzanym winkiem z plasterkiem pomarańczy, grając w Tabu (znacie to?). Szybko zrobiło się przytulnie i ciepło. 
Sceneria dookoła była niesamowita. Wszystko spowijała gęsta mgła, rodem z angielskich wrzosowisk. Było magicznie, nostalgicznie i tajemniczo. W taką pogodę ogień w kominku, światło małych lampek i śmiejące się znane twarze wydają się być najlepszym, co nas może spotkać! Z resztą – sami zobaczcie!

Chciałabym polecić Wam jeszcze trzy cudowne kalendarze do wydrukowania! Sama nie wiem, który podoba mi się najbardziej… Chyba ten pierwszy… Jak sądzicie?
Mają wszystkie niestety pewną wadę – dni rozmieszczone są w systemie amerykańskim, z niedzielą na początku tygodnia, co może nieco mylić, dopóki się nie przyzwyczaimy. Ale co tam – są piękne!
Poniżej znajdziecie linki do stron, z których pochodzą. Tam też każdorazowo można sobie kalendarz ściągnąć na własny komputer, a potem wydrukować.
 
THE INK NEST

Szampon czy Szampan? czyli w roli głównej m.in. BIOSELECT Oliwkowy szampon do włosów tłustych

Szampon, szampan… Wszystko jedno? No… prawie! Przy okazji bowiem zaprezentowania Wam pewnej kosmetycznej gwiazdy nie mogę nie wspomnieć o dzisiejszym sylwestrze!  Mąż mój własny za nim nie przepada. Uważa, że znacznie lepiej spotkać się z kimś bez tego całego tłumu strzelającego, pijanego, zwariowanego. Ja jednak sądzę, że jest to jedna z nielicznych okazji w roku do niecodziennej celebracji. I nie chodzi mi tu nawet o samą sylwestrową zabawę. W dzień ten znacznie łatwiej się zmobilizować do czegoś więcej, do czegoś innego, czegoś specjalnego. To zupełnie jak z walentynkami. Niby powinniśmy się kochać i okazywać sobie uczucie codziennie, ale i tak często o tym zapominamy, a dedykowane miłości święto pozwala nam sobie o czymś przypomnieć. 
Sylwestra więc lubię spędzać z przyjaciółmi.
A spędzam go z tymi samymi ludźmi już któreś…nasty raz. Kiedyś wyjeżdżaliśmy nieco dalej, na dłużej, na narty, znacznie większą grupą. Zawsze było wesoło, zawsze coś się dziwnego wydarzało, zawsze trochę pojeździliśmy po polskich lub słowackich stokach. Z biegiem czasu grupa nam zmalała. Szkoda… Ale cóż, pewnie to naturalna kolej rzeczy. Większości porodziły się dzieci. Znacznie ciężej jest się spotkać, ale nam i tak się udaje. I ponownie w sylwestra musimy się choć na chwilę gdzieś wybrać. Babcie i dziadziowe zostali uszczęśliwieni obecnością wnuczków, a rodzice mykają na jedną jedyną noc. Do domku pod lasem, jak już niedawno pisałam. Z ginem, tonikiem, spaghetti na następny dzień, kiełbaskami na grilla, galaretą mojego męża i dobrymi nastrojami. 
Mykam więc za godzinkę…. Wam życzę wspaniałej magicznej nocy! Bez względu na to, czy zostajecie w domu czy będziecie bawić się na balu! I pozostawiam jeszcze słówko o pewnym wartym zauważenia szamponie! 

BIOSELECT Oliwkowy szampon do włosów tłustych – to nasza gwiazda sylwestrowa. No… w każdym razie bardzo przyzwoity produkt, który chętnie polecam. Choć muszę się też pożalić. Nie rozumiem tak małych pojemności szamponów… Ten, jak wiele innych ma zaledwie 200ml. Ja włosy myję zazwyczaj codziennie i szampony kończą mi się w ekspresowym tempie. Zaczynam więc przestawiać się na butelki 0,5 litrowe! Stanowczo 🙂
Wracając do tematu… Po raz pierwszy miałam styczność z marką BIOsecet. Jest to marka grecka, której kosmetyki są certyfikowane ekologicznie przez ICEA, a która jest dostępna w kilku polskich sklepach internetowych. Szampon należy do jednych z lepszych szamponów naturalnych, co oznacza dla mnie to, że dobrze zmywa włosy. Nie łatwe jest to bowiem zadanie bez drogeryjnych detergentów.
Do moich tłustych włosów sprawdził się idealnie. Wprawdzie nie używam go bez odżywki, ale z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona. Ma on dwie istotne dobre cechy: dobrze oczyszcza i nie podrażnia skóry głowy ani włosów. W jego skaldzie znajdziemy kilka ciekawych roślinnych składników. Zacytuję tu za producentem: „ekstrakty z winogron i nagietka regulują wydzielanie sebum. Szałwia jest doskonałym środkiem antyseptycznym, ściągającym i ograniczającym wydzielanie sebum, hamuje rozwój bakterii. Dzięki starannie dobranym składnikom włosy stają się czyste, zdrowe i lśniące.” Cóż… zgadzam się 🙂

Szampon pochodzi z Balm Shop.

Szampańskiej zabawy!

Po-Weekendowe Cuda no59 – edycja noworoczna

Karnawał czas zacząć! I bez znaczenia jest to, czy wybieracie się na prawdziwy najprawdziwszy bal, domówkę z przyjaciółmi, do klubu, na Rynek w Krakowie czy pod kocyk z bliską osobą, psem czy po prostu ulubionym filmem – warto się szczególnie przygotować! Mam dla Was kilka inspiracji sylwestrowych i noworocznych!
Zaczynamy od prawdziwego cuda – domowej waty cukrowej (1)! A raczej wariacji na jej temat, bo nie jest taka lekka i puszysta, jak ta prosto z maszyny. Warto wypróbować i podać gościom jako oryginalny smakołyk. Z Cooking Books.
Do ozdoby – balony (2)! Ale tym razem nieco inaczej – malowane!
A może baloniki wypełnić kolorowym konfetti (3)? A o północy wszystkie potraktować szpileczką? 🙂
Prosty sposób na sylwestrową dekorację stołu – tace wyłożone papierem do pakowania (4)! Z House of Earnest.
Postanowienie noworoczne (5)! Do powieszenia na ścianie, żeby nie zapomnieć! Uśmiechać się częściej, denerwować rzadziej.
Czas na picie szampana i tańczenie na stole (6)!!!!
Do ściągnięcia i wydrukowania – kalendarz nieco inny – kalendarz nastrojów (7)! Cudny! Do zaznaczania Waszych humorków każdego dnia 2014 roku. Z Funkytime!
Szykuje się babski sylwester lub karnawałowa impreza? Może dobrym pomysłem będzie wspólne sporządzenie pachnących balsamów do ust (8)! Na Zachodzie można już nawet zakupić specjalne zestawy imprezowe półproduktów i opakowań. Pomysł genialny!
Do miętowych balsamów – miętowy sernik (9)! Czekoladowo-miętowy! O leśnym kuszącym wyglądzie! Zaskoczy wszystkich gości! Ze Sprinkle Bakes.
Przeurocze torebeczki (10), które można samemu zrobić w domku i zaprać na każdą zabawę. Z Felow Felow.
Czego nie może zabraknąć każdej kobiecie w karnawale? Biżuterii!!! Mam więc dwa pomysły na zrobienie cudnych bransoletek – delikatnych z kamieniem (11) z Henry Happened oraz szalonych kolorowych z mulinki i koralików (12) z HonestlyWTF.
Świetne ścienne kalendarze autorstwa KOKO by HOKO – szary z ptaszkiem (13) oraz diamentowy (13).
A dla kobiety romantycznej – kwiatowe kalendarzowe cudo (14) z papirell.
Szampańskiej zabawy!!

 

Gorączka Sylwestrowej Nocy

Sylwester pojutrze, a dzisiaj cały dzień, od rana do wieczora, co chwilę, słychać było za oknem strzelające petardy! Nie wiem jak Wy, ale ja w takich chwilach mam przed oczami a/ odpadające małe paluszki b/ totalnie przestraszone spanikowane psy c/ Różę, która przez przypadek w taką petardę wchodzi d/ rozwrzeszczane niemowlaki, które spać spokojnie nie mogą, bo je jakieś huki co chwilę budzą. Ludzie, doprawdy, trochę opamiętania! Nie jesteście sami! Trochę wyobraźni!
A skoro już ponarzekałam, to czas na zabawę! Wprawdzie ta jedna jedyna noc już tuż tuż, ale jeszcze mamy chwilkę na przygotowania i poszperanie w wyprzedażowej ofercie sklepów! Być może Was czymś zainspiruję? Może wypróbujecie nowe drinki? Mnie bardzo kuszą!
Przy okazji – gdzie się wybieracie na sylwestra? My mykamy do małego domku w górach, pod lasem, na dosłownie chwilę, bo tylko na jeden dzień. Będą przyjaciele, będzie muzyka, szampan i… pustka dookoła! Szkoda tylko, że nie będzie śniegu…

1. Naszyjnik Green Envy, House of Mima, cena: 49zł
2. Bieliźniana sukienka, Zara, cena: 229zł
3. Połyskująca sukienka MOHITO, cena: 119,99zł
4. Bee’s Knees, Cold Glass – drink składający się z 2 części ginu, połowy części syropu miodowego (można spróbować ze zwykłym miodem), i po ćwiartce części soku cytrynowego i soku z pomarańczy. Brzmi dobrze!
5. Sukienka ze złotym kwiatowym printem, Top Shop, cena: 35 funtów
6. Sukienka Vissavi, Perhapsme, cena: 249zł
7. Cienie do powiek w sztyfcie Sante, BIOmania, cena: 37zł/szt.
8. Naszyjnik grafitowy Crystal, Iloko.pl, cena: 11,90zł
9. Sukienka DRESS COLOUR, Bartek Janusz, Mostrami, cena: 1800zł

10. Sukienka White Swan, Edyta Jermac, Mostrami, cena: 1773zł
11. Mandarin Cocktail, Martha Stewart – kuszący drink z 1 części likieru mandarynkowego i 4 części szampana (no… wino musujące też chyba może być!) , przyozdobiony skórką z mandarynki. Idealny na Sylwestra!
12. Lily Lolo Intensywnie Różowa Szminka Romantic Rose, Costasy, cena: 48,90zł
13. Even&Odd
Sukienka koktajlowa różowa, Zalando, cena: 199zł
14. French Connection – Sukienka Passing Clouds, Answear.com, cena: 419z
15. Even&Odd Sukienka koktajlowa czerwona, StyleFruits, cena: 169zł
16. Molly Bracken
Sukienka dzianinowa, Zalando, cena: 199zł
17. Róż do policzków 02 – Shiny Pink – ALVA, NaturaiJa, cena: 69,07zł
18. Blood Orange Champagne Cocktails, Martha Stewart – w podobnym smaku jak ten powyżej, tutaj tylko zmieszano szampana ze świeżo wyciśniętym sokiem z czerwonych pomarańczy!

19. Naszyjnik Machine Gun, Vezzi, cena: 42,90zł
20. Kolczyki Koko Cobalt, House of Mima, cena: 36zł
21. Sukienka Vissavi, Perhapsme, cena: 259zł
22. Sukienka z mini ćwiekami, Mango, cena: 89zł
23. Sukienka z koronki, Mango, cena: 99zł
24. Molly Bracken Sukienka koktajlowa, Style Fruits, cena: 229zł
25. French 75, Creative Culinary, Barbara Kiebel – połączenie ginu, soku z cytryny, cukru i kostek lodu z odrobiną szampana wlaną na końcu, do kieliszków, przyozdobione skórką z cytryny. Mmmmm….
26. ARGILE PROVENCE/ RHEA Zestaw do makijażu, Biolander, cena: 225zł
27. Sukienka z ażurowym przodem, Reserved, cena: 149,90zł

Facebook