NapisałaAdriana Sadkiewicz

Summer Body Dessert czyli jeżynowo-śmietanowy lotion do ciała

Naszemu ciału też się należy! Oj, tak! Wierzcie mi, że na deser zasługuje ono czasami równie mocno. Rozpieśćcie więc dzisiaj swoją skórą specjalnym, bardzo prostym w przygotowaniu wakacyjnym deserem! Wiem, że będziecie się powstrzymywać przed zjedzeniem, ale naprawdę warto zaserwować go ciału.
Dlaczego? Bo cudownie koi skórę w upalne dni. Łagodzi codzienność, która odbija się na niej coraz większym piętnem. Wygładza, odżywia, oczyszcza, nawilża. Regeneruje i przywraca blask. A przy tym cudownie poprawia samopoczucie i pozwala się zrelaksować w słodkim jeżynowym aromacie.
Taki właśnie jest letni deser do ciała! Chwytajcie więc lato, póki tak wspaniale wypełnia powietrze, zbierajcie owoce i odpoczywajcie! Sięgnijcie po jeżyny, maliny i borówki. Stwórzcie sobie małe SPA – pretekst do chwili tylko dla Was! Smacznego!

 

Do jego wykonania przygotujcie:

  • garść świeżych jeżyn (ewentualnie borówki lub maliny)
  • 3/4 szklanki śmietany 18%
  • łyżkę płynnego miodu
Rozgniećcie w miseczce owoce ze śmietaną i miodem. Całość można także zmiksować na jednolitą masę. Stojąc pod prysznicem, tak powstałym lotionem masujcie całe ciało, niczym myjącym balsamem. Nie spłukujcie deserku od razu, pozwólcie mu się nieco wchłonąć. Wykonujcie delikatny masaż ciała przez kilka minut. Pozostałości zmyjcie wodą. Deser wykorzystajcie tego samego dnia.

 

 

Premiera sklepu Lili in the Garden – wygraj bon na zakupy!

Kochani, dzisiaj mamy dzień premiery! Dzisiaj chciałabym Was zaprosić na naszą nową stronę! Dotychczas Lili in the Garden funkcjonowało jedynie na DaWandzie, Pakamerze i Decobazarze. Od dzisiaj oficjalnie zapraszam Was na www.LiliGarden.pl! Czeka tam na Was nasza cudowna biżuteria i jeszcze coś niecoś!

www.LiliGarden.pl

Ale to nie wszystko!

Muszę Wam jeszcze donieść, że w najbliższych dniach spodziewamy się wspaniałych nowości! 
Będą cuda rodem z gorących Indii z kolekcji Dream oraz piękne nowe kamienie! Tym razem zadbaliśmy o to, aby było więcej srebra, będą kamienne kolczyki, bardziej różnorodne rozmiary pierścionków, będą też… motyle! Nowości będziemy sukcesywnie wrzucali na stronę, więc zapraszam do śledzenia! 

Mam też dla Was dwie niespodzianki!

Kod rabatowy dla czytelników Lili 
na 10% zniżki w sklepie
ważny do końca listopada 2014, na hasło
lili-blog

oraz 
zapraszam do konkursu, 
w którym do wygrania jest bon na zakupy w sklepie
 o wartości 100zł!
 Jeśli weźmiecie udział w konkursie, jednocześnie pomożecie mi w promocji nowej strony! Będę Wam więc ogromnie wdzięczna!
A wystarczy:
  • Udostępnić powyższy baner na swoim blogu (podlinkowany do tego posta) lub publicznie na Facebooku (poprzez udostępnienie TEGO zdjęcia) i dać mi o tym znać w komentarzu!
  • Dla przyjemności zapraszam też do spacerku po sklepie – www.LiliGarden.ploraz do polubienia Lili in the Garden na Facebooku – TUTAJ! (tak, tak, to jest inny fanpage niż bloga) 🙂
Na Wasze zgłoszenia będę czekała do 15 sierpnia 2014, do północy. Spośród wszystkich zgłoszeń wylosuję osobę, której przekażę mailowo kod rabatowy do sklepu, o wartości 100zł. Wyniki ogłoszę na blogu między 18 a 22.08.2014.  Nagrody nie można wymienić na pieniądze. Kod ważny będzie do końca września 2014. Na zgłoszenie zwycięzcy będę czekała 10 dni od ogłoszenia wyników.

Kody rabatowe należy wpisać w odpowiednim miejscu podczas składania zamówienia. W razie jakichkolwiek problemów, proszę o kontakt na lili@liligarden.pl.

W roli głównej: Clochee Odżywczy peeling cukrowy

Gwiazda nowa, gwiazda pachnąca i błyszcząca! Dzisiaj w roli głównej wystąpi przed Wami Odżywczy peeling cukrowy Clochee!
Peelingi, jak mało które kosmetyki,  kupuje się dla przyjemności! Możemy przebierać w niezwykłych aromatach, konsystencjach i kolorach. Cieszyć się zapachami i masować, masować, masować… Od niedawna, do mojej czołówki ulubionych peelingów dołączył ten właśnie od Clochee! Jako drugi, bo już kiedyś zakochałam się w cynamonowym. I tak polska, młodziutka, naturalna marka podbija moje serce.
Tym razem mamy mango. Jest to tylko zapach mango, choć nie ma on dużo z samego owocu. Pachnie bardziej jak ciasteczkowy deser z mango. Nie powiem, bardzo przyjemnie. A zapach ten dodatkowo na długo pozostaje na skórze!
Ciekawostką może być to, że standardowy ścierający cukier połączono ze zmielonymi na proszek malinami. Ma on dzięki temu łagodniejszą konsystencję. Znajdziemy tu jeszcze odżywcze i nawilżające tłuszcze, jak masło shea, olej ze słodkich migdałów i kokosowy. Do tego nieco gliceryny i wody pomarańczowej. Brzmi smakowicie!
Co ważne, pelling w stosowaniu jest i skuteczny i przyjemny. Zdziwił mnie fakt, że prawie nie pozostawia tłustej warstwy, a jedynie leciutko natłuszczoną, miłą w dotyku, wygładzoną skórę. Idealnie złuszcza i poprawia humor, czyli ma wszystko to, co dobry scrub mieć powinien!
Przy okazji poprzedniego peelingu pisałam, że nie podobają mi się szare opakowania. Teraz jestem już mądrzejsza i wiem, że one zostały celowo tak wybrane, ze względu na swoja ekologiczność. A jest to spora zaleta. I plus dla młodej marki.
Radzę tylko uważać z temperaturą, w której kosmetyk jest przechowywany. Na co dzień stoi on sobie w mojej łazience i nie ma z nim żadnych problemów. Przy okazji pisania tego posta wyciągnęłam go na kilka godzin do pokoju i postawiłam przy komputerze. Ciepło sprawiło, że zmienił się w płyn. I oczywiście, otwierając, musiałam się nim ochlapać. Cóż, taka to uroda naturalnych tłuszczy. W każdym razie, trzymajcie swoje peelingi w łazienkach! Niech się Wam tam na dobre rozgoszczą!
Peeling znajdziecie w Clochee

Przechowujemy biżuterię pięknie!

Tak się jakoś złożyło, że ostatnimi czasy mam w domu bardzo dużo biżuterii. Znaczna większość przeznaczona jest do sklepu, ale sporo też zachowałam na własne potrzeby 🙂 Bo jakże by inaczej! Coraz większy mam więc problem z jej przechowywaniem i coraz częściej rozglądam się za czymś nowym i ciekawym. Uwielbiam wszelkie skrzyneczki i puzderka. Przekonuję się do wieszaczków i miseczek na pierścionki. Zobaczcie, co też interesującego wyszperałam w internecie!

1. Szkatułka Silvery, Home&You, cena: 25zł
2. Cudowne szklane pudełka z Agnetha.Home, cena: 58zł
3. Cudowne pudełeczka marki Bloomingville w idealnych kolorach – fioletowe z okienkiem, ScandiShop.pl, cena: 39zł
4. I miętowe malutkie, ScandiShop.pl, cena: 15zł
5. Królik na pierścionki, Oh Deer, cena: 48,99zł
6. Świetny wieszak z jeleniami, Oh Deer, cena: 37,99zł

7. Szkatułka z ptaszkiem, Home&You, cena: 19zł
8. Magiczne szklane pudełko, Lulu Living, cena: 200zł
9. Wieszak na biżuterię z ptakami, Pracownia miedzi – Pociecha, cena: 59zł
10. Ręcznie malowane talerze na biżuterię, The Object Enthusiast, via Design Love Fest, cena: 25-36$
11. Urocze etui na biżuterię, Szmaciane Misie, cena: 69zł

A jak Wy dziewczyny przechowujecie biżuterię? Jakieś sprytne sposoby?

Burger sezonowy z kurkami i crumble brzeskwiniowym

Jakoś tak się złożyło, że ostatnimi czasy to mój mąż głównie gotuje. Cieszy mnie to oczywiście bardzo, bo też i kucharz z niego wspaniały. Mam więc dla Was dzisiaj małą inspirację obiadową od niego! Bardzo na czasie, bardzo letnią, bardzo słoneczną! Taką, która zasmakuje i panom i paniom. 
Polecamy Wam sezonowego burgera z sosem kurkowym i grillowanym filetem z kurczaka, z fasolką szparagową w roli frytek i brzoskwiniowym crumble na deser. Pyyyychota! Obiad prosty, szybki i nie wiejący nudą. Smaki wakacji!

Do jego przygotowania potrzebujecie:

  • pierś z kurczaka, dla dwóch osób
  • sól, pieprz, ulubione przyprawy do kurczaka
  • olej
  • 3 garści świeżych kurek
  • dużą śmietanę 12%
  • małą cebulę
  • letniego dużego pomidora
  • sałatę pekińską – dwa duże liście
  • 2 duże bułki
  • musztardę
  • pół kilograma fasolki szparagowej
  • 2 brzoskwinie
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżki miękkiego masła

Pierś z kurczaka przekrawamy na mniejsze filety. Nacieramy solą, pieprzem, ulubionymi przyprawami i olejem. Odkładamy do zamarynowania na dwie godziny.
Kurki dokładnie oczyszczamy i myjemy. Kroimy na drobniejsze części. Podsmażamy przez chwilę na oleju z pokrojoną w kostkę cebulką. Dolewamy śmietanę (warto ją odrobinę zahartować ciepłymi kurkami z patelni) i dusimy całość przez około 30 minut na małym ogniu. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Fasolkę myjemy, odcinamy końcówki i gotujemy w osolonej wodzie do miękkości.
Brzoskwinie myjemy i kroimy w półksiężyce. Z mąki, cukru i masła ucieramy kruszonkę. Brzoskwinie układamy w kokilkach do zapiekania i posypujemy kruszonką. Wkładamy do piekarnika nagrzanego na 200 stopni, aż ciasto się zarumieni.
Mięso smażymy na rozgrzanej patelni grillowej.
Bułki przekrawamy i wkładamy na 2-3 minuty do nagrzanego piekarnia. Dół bułek smarujemy musztardą. Na to nakładamy sałatę, mięso, duży kawałek pomidora i sos kurkowy. Burgery przykrywamy drugą częścią bułki. Podajemy na ciepło wraz z fasolką w roli frytek.
Do deseru można dodać jeszcze gałkę waniliowych lodów.

Proste!

Lavender & Calendula Rescue Balm – balsam ratunkowy z lawendą i nagietkiem

Po angielsku jednak lepiej mi to brzmi! Lavender & Calendula Rescue Balm czyli balsam ratunkowy z lawendą i nagietkiem powinien znaleźć się w każdej torebce! A już na pewno w każdym wakacyjnym plecaku! A robi się go bardzo prosto!
Chyba dopadłam już ostatnią w tym roku lawendę w ogrodzie teściowej. Już prawie przekwitła, ale jeszcze swoim zapachem cudownie przepełnia powietrze! Do tego soczyście pomarańczowy nagietek, który jak mało co potrafi ukoić naszą skórę! Jeśli nie uda Wam się znaleźć świeżych kwiatów, nic się nie martwcie. Zawsze można zajrzeć do sklepu zielarskiego i zaopatrzyć się w suszone. Ostrzegam, że efekt będzie nieco inny, zapach odrobinę mniej wspaniały, ale i tak warto!

Nasz balsam ratunkowy potrafi przynieść ulgę w bardzo wielu sytuacjach. Jest niezwykle uniwersalny i praktyczny. Po pierwsze – zamknęłam go w małej aluminiowej puszce, która się wszędzie zmieści. Po drugie – jego składniki gwarantują nam skuteczne działanie! Wykorzystajcie go, kiedy tylko pogryzą Was owady, na podrażnioną skórę, na drobne ranki, na otarcia i przesuszenia, na stwardnienia i szorstkość, na wypryski i zbliznowacenia. Posmarujcie nim gardło przy pierwszych oznakach bólu i zatoki przy drobnym katarze. Nanieście nieco na skronie przy bólu głowy i niepokoju. Używajcie jak zmiękczający balsam do ust, krem do rąk i stóp lub krem na noc. Balsam działa regenerująco, łagodząco i antyseptycznie. Idealnie nadaje się do pielęgnacji nawet najmniejszych dzieci.
A jak pachnie?! Cudownie! Lawendowo!

Do wykonania balsamu ratunkowego przygotujcie:
  • pół szklanki oleju ze słodkich migdałów
  • garść kwiatów lawendy
  • garść kwiatów nagietka
  • łyżeczkę wosku pszczelego bielonego
  • 3 łyżeczki masła shea rafinowanego (jeśli lubicie zapach nierafinowanego, też może być, ale przytłumi on aromat lawendy)
Zaczynamy od przygotowania maceratu z lawendy i nagietka. Do naczynia do gotowania przelejcie olej. Do tego dodajcie kwiaty (możliwie bez elementów zielonych, same kwiatostany). Całość zamieszajcie i postawcie na malutkim ogniu. Mieszajcie co chwilę i nie dopuśćcie do zagotowania oleju. Kiedy będzie już gorący, odstawcie go na chwilę, a kiedy się przestudzi, powtórzcie podgrzewanie. Idealnie, aby mieszanina taka postała w suchym miejscu, przykryta, przez dwa dni (kilka razy wstrząśnięta). Jeśli nie macie tyle czasu, powtórzcie podgrzewanie 2-3 razy i odstawcie całość na dwie godziny.
Przecedźcie dokładnie przez małe sitko lub gazę olej. Kwiaty wyrzućcie. Olejek, który nie wykorzystacie do balsamu dodajcie do kąpieli lub wmasujcie w wilgotną skórę po niej.
W ceramicznej miseczce w kąpieli wodnej rozpuśćcie wosk i masło shea. Do tego dolejcie 4 łyżeczki maceratu, zamieszajcie i ściągnijcie całość z ognia. Przelejcie do czystego pojemniczka i odstawcie w chłodne miejsce do stwardnienia. Gotowe!

Facebook