Ja to, nie chwaląc się, robię totalnie najpyszniejsze tofucznice. No, odkąd w ogóle odkryłam takie coś, przeszłam długą drogę prób i błędów i oto stałam się tofucznicową ekspertką.
Bo po prostu moja tofucznica jest PYCHA!

Oczywiście można ją robić na milion sposobów. To przecież jak z rosołem – każdy ma swój patent. Ja jednak najbardziej lubię tą tutaj – z porem, pomidorkami i szpinakiem. I czymś zielonym na wierzchu. I z tofu wędzonym, który doda tego lekkiego aromatu wędzonki.
Dobra wegańska tofucznica wymaga kilku patentów. Są to magiczne składniki, o których jeszcze całkiem niedawno nie miałam pojęcia, że istnieją, a teraz są po prostu częścią mojej kuchennej codzienności. Chodzi o czarną sól kala namak oraz płatki drożdżowe nieaktywne. Ta pierwsza ma charakterystyczny jajowy zapach, więc dodaje się ją do dań, które powinny przypominać te z jajkami. A płatki drożdżowe to taki wegański aromat serowy, a do tego są bogatym źródłem witamin z grupy B. Oba te składniki, w połączeniu z kurkumą (dla koloru, ale też jest mega zdrowa i ma znaczące działanie przeciwnowotworowe) sprawiają, że tofu zamienia się w tofucznicę!
Polecam więc mój przepis, zapewne bardzo podobny do tak wielu innych, ale i klasyki trzeba udostępniać, bo tak naprawdę mało jeszcze są popularne. A szkoda, bo tofucznica jest pysznym, bardzo zdrowym śniadaniem, pełnym dobrego białka!

Najlepsza tofucznica
Składniki:
- pół kostki tofu – może być naturalne, może być wędzone – to drugie nadaje jeszcze aromatu wędzonki
- kawałek pora – około 4 cm, pokrojone na drobniejsze kawałeczki
- kilka pomidorków koktajlowych
- garść liści szpinaku baby
- sól kala namak – do smaku, około pół łyżeczki
- kurkuma – około łyżeczki
- płatki drożdżowe nieaktywne – około łyżki, też do smaku
- świeżo mielony pieprz
- oliwa o łagodnym smaku
- mleko sojowe – około 3-4 łyżki
- do podania garstka czegoś zielonego – szczypiorku, cebulki dymki, kiełków, rzeżuchy

Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oliwy. Dorzucamy pora, mieszamy. Dodajemy rozdrobnione nieregularnie w rękach tofu, mieszamy. Dodajemy sól kala namak, kurkumę, pieprz do smaku. Kiedy całość lekko się zarumieni, podlewamy odrobinę mlekiem sojowym. Dzięki niemu ustalamy odpowiednią dla nas konsystencję tofucznicy (niektórzy wolą bardziej płynną, inni mniej). Dodajemy łyżkę płatków drożdżowych i pomidorki przekrojone na pół. Mieszamy. Jeśli przywiera do dna, znowuż podlewamy odrobiną mleka sojowego. Na koniec dodajemy szpinak i mieszamy aż się zblanszuje i połączy z całością. Tofucznicę przekładamy na talerz, posypujemy zieleninką i zajadamy ze smakiem.
Ach, jeśli nie macie czarnej soli kala namak i płatków drożdżowych – zróbcie Waszą tofucznicę bez nich. Też będzie pyszna 🙂


