Najlepsza musaka i moja przygoda z Amica

Sprzęt do kuchni można kupić. A jakże! Sama kupiłam większość. Ale można też przeżyć niezwykłą przygodę, a i przysłużyć się wielu, oj wielu z Was. No i producentowi piekarników przy okazji. Bo można, moi drodzy, wziąć udział w testach konsumenckich i na własnej skórze, przez calutki miesiąc testować piekarnik Amica.

Tak i zdecydowałam się dołączyć do testów! A co mi tam! Czemu nie! Co nam szkodzi! A na dowód, że było warto, i że opanowałam obsługę tego naszego nowego piekarnika, upiekłam naszą ulubioną musakę! Nam i Wam – poniżej znajdziecie sprawdzony od lat przepis na najlepszą pod słońcem musakę. A wierzcie mi, na musakach to ja się znam. Jestem bowiem urodzonym musakożercą!

 

 

Ale przepis na końcu, bo chciałam Wam napisać kilka słów o tej niecodziennej przygodzie. Może i Wy kiedyś skusicie się na podobny program? Dla mnie to sytuacja typu “win-win” – przez miesiąc wykonujecie proste zadania, co jakiś czas coś sobie pieczecie, przesyłacie wszystko do etnografa, a na koniec – piekarnik zostaje już z Wami.

Wzięłam udział w TYM programie. Jako influencer, ale każdy mógł się zgłosić. Po wypełnieniu takiego zgłoszenia, pewnego dnia przyjeżdża do domu etnograf oraz ekipa montująca sprzęt – w moim przypadku właśnie piekarnik. Co ciekawe, całe spotkanie jest szalenie miłe i wydaje się bardzo niezobowiązujące. Nasza etnograf, socjolożka z Warszawy, okazała się być przemiłą dziewczyną, która cały wywiad przeprowadziła w formie luźnej, lekkiej rozmowy. Podpytała o nasze zwyczaje żywieniowe, o to co lubimy jeść, kto i kiedy gotuje itp. Po montażu piekarnika, podpatrywała, jak radzę sobie z jego obsługą i jak pierwszy raz coś w nim piekę. I to był początek przygody.

Przez następne tygodnie miałam wykonać kilka prostych zdań, np. opowiedzieć o najważniejszym dla mnie daniu albo każdy z domowników miał narysować nasz piekarnik. W sumie naprawdę nic wielkiego czy trudnego. Do tego, za każdym razem, kiedy coś piekłam, musiałam zrobić temu zdjęcie lub nakręcić filmik i podesłać to ekipie. Stanowczo najfajniejsze były okulary z kamerką! Niczym prawdziwy szpieg nagrywałam moje pieczenie właśnie tymi okularkami. Dwa ledwie razy, a ileż zabawy przy tym było!

 

 

Piekłam więc i piekłam. Piekł mój mąż i nawet dziecko raz sobie upiekło ciastka. Piekłam rano bułeczki na śniadanie, piekłam ciasta dla przyjaciół, zapiekałam warzywa i mięsa na obiady. Ot, po prostu – jak to się piecze w domu. Z tym, że w porównaniu z naszym starym piekarnikiem, jakieś sto razy wygodniej, przyjemniej i sprawniej. I choć nie jest to jakiś specjalnie specjalny, mega nowoczesny, z milionem funkcji piekarnik, jestem z niego bardzo zadowolona. Poznaliśmy się już trochę, zaprzyjaźniliśmy i całkiem dobrze wychodzi nam współpraca.

Moje testy właśnie się kończą. Z czystym sumieniem mogę Wam polecić takie przygody. A nuż Wasze codzienne obiady, jakby to nie brzmiało, pomogą etnografom i marketingowcom, twórcom i architektom, designerom i producentom, pomogą stworzyć sprzęt, który będzie funkcjonalny i bezpieczny. Dołożycie swoją małą cegiełkę do obiadów całej rzeszy innych rodzin. Brzmi dobrze, co? A przy okazji sami zaopatrzycie się w fajny piekarnik!

 

 

A skoro już mam taki fajny piekarnik, co piecze mi takie pyszne rzeczy, postanowiłam, że jest to idealna okazja, aby w końcu zdradzić Wam mój przepis na musakę!

Być może śledzicie Lili na facebooku i wiecie już, że musaka w naszym domu oznacza powrót mojego męża z jego 2-3-miesięcznych wyjazdów do pracy. Tak, tak, właśnie musaka. Nie tam żaden schabowy, tylko musaka. Za każdym razem pytam, co mu zrobić, kiedy wróci i za każdym razem słyszę – musakę. A że jest to danie nie tylko pracochłonne, ale niestety też dosyć tłuste, robię ją właśnie zazwyczaj od takiego święta. Kojarzy się więc nam bardzo dobrze, z ogromną radością i miłym wyczekiwaniem na lotnisku.

A jakaż ona pyszna!

Dodam jeszcze, że jest to NASZA musaka. Jest to moja wersja musaki, którą robię od wielu, wielu lat. Jest to polska musaka, z dostępnych w każdym markecie składników – z polskiego mielonego mięsa, z polskiej udawanej fety, z moimi smakami i wariacjami. Muszę jednak napisać, że jako rasowi musakożercy, zajadaliśmy się nią porządnie i na Cyprze i w Grecji. I ta nasza jest naprawdę podobna. Żeby nie było, że co my tam wiemy o musace!

Ach, jeszcze tylko wyjaśnię wszystkim tym, którzy o musace pierwsze słyszą – to tradycyjne zapiekane danie greckie (i zarazem cypryjskie) z bakłażanów i mięsa, pod beszamelem, z charakterystycznym cynamonowym posmakiem. No, uwielbiam!

 

Nasza najlepsza musaka

Składniki:

  • 500 g mięsa mielonego (używam wołowo-wieprzowego, najlepsze byłoby jagnięce)
  • 3 średnie bakłażany
  • 1 mała cukinia
  • 1 puszka krojonych pomidorów lub dwa letnie pomidory, najlepiej bez skórki, pokrojone w kosteczkę
  • 1 opakowanie, ok. 270 g sera feta (używam naszej udawanej fety, oryginalna też oczywiście może być)
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 mała cebula
  • olej do smażenia
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 3 średnie ziemniaki
  • opcjonalnie przyprawa z suszonych pomidorów i bazylii do posypania z wierzchu

 

Beszamel

Składniki:

  • 100 g masła
  • 1/2 szklanki mąki
  • 3 szklanki mleka
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 jajko

 

 

Bakłażany kroimy w 6-8 mm plastry i porządnie zasalamy z obu stron. Odstawiamy na minimum godzinę, aby pozbawić je goryczki. Po tym czasie dokładnie je opłukujemy i osuszamy suchą ściereczką.

Na patelni grillowej (nie mam jeszcze takiej na naszą nową płytę indukcyjną, więc tym razem podsmażyłam je na zwykłej), grillujemy bakłażany do miękkości, a z niewielką ilością oleju. Cukinię kroimy na podobne plastry i również je grillujemy, oprószając lekko solą.

Ziemniaki obieramy i gotujemy do miękkości. Gotowe, kroimy w 6-8 mm plastry.

Cebulę kroimy w kosteczkę. Na dużej patelni podsmażamy na oleju cebulę, aż się lekko zarumieni. Dodajemy mięso. Podsmażamy razem, dodając do smaku sól i pieprz oraz oregano, tymianek i cynamon. Dodajemy drobno pokrojony czosnek i pomidory. Redukujemy na małym ogniu przez 15-20 minut, aż całość lekko zgęstnieje.

Robimy beszamel. W rondelku roztapiamy masło z mąką. Mieszamy przez chwilę, nie doprowadzając masła do wrzenia. Zalewamy całość mlekiem, dodajemy przyprawy. Po chwili sos zacznie gęstnieć, trzeba go więc regularnie mieszać, aby nie przypalił się od spodu i aby nie było grudek. Gęsty sos ściągamy z ognia i odstawiamy do ostudzenia. Do chłodnego beszamelu dodajemy jajko i dokładnie mieszamy.

Przygotowujemy formę do zapiekania. Na jej spód wylewamy niewielką warstwę beszamelu. Na niej układamy ziemniaki. Na ziemniaki wykładamy mięso, na którym układamy grillowane bakłażany i cukinie. Całość posypujemy rozdrobnioną w palcach fetą i zalewamy beszamelem, tak, aby pokrył wszystko. Wierzch można posypać suszonymi pomidorami z bazylią.

Musakę wstawiamy na około 45 minut do piekarnika na 180 stopni. Kiedy ładnie się zarumieni, wyciągamy ją. Podajemy z lekką sałatą i zajadamy ze smakiem.

 

  • Magdalena N.

    Ale super akcja z tym piekarnikiem 🙂 Zrobię sobie kiedyś wersję wege tego dania 🙂

    • http://www.lilinaturalna.com/ Adriana Sadkiewicz

      Na pewno też wyjdzie pycha :*

  • Monika

    A skąd te piękne kuchenne meble? Ikea? 😍😍😍

    • http://www.lilinaturalna.com/ Adriana Sadkiewicz

      To od stolarza, na wymiar 🙂

Facebook