Before & After: mój kącik pracy

Cieszę się ogromnie, bo w końcu mogę rozpocząć cykl, na który tak długo czekałam! A w zasadzie część mojego wnętrzarskiego cyklu, jego finałową część. Będą to wpisy typu before & after, pokazujące co udało nam się zrobić w poszczególnych pomieszczeniach naszego nowego mieszkania.

W końcu! W końcu tu mieszkamy!

Na początek – mój kącik pracy. Nie jest to może całe pomieszczenie, ale miejsce bardzo dla mnie ważne. To tutaj spędzam większą część dnia. Tutaj potrzebuję móc się skupić, wyżyć kreatywnie, tworzyć, pisać, rysować. To dlatego tak bardzo mi zależało mi na tym moim małym kąciku.

Jak być może pamiętacie, kącik ten postanowiliśmy umiejscowić w salonie. Idealnie byłoby mieć osobny pokój, przeznaczony jedynie na biuro. No ale cóż. Póki co, pozostajemy przy kąciku.

Stworzyłam go zamykając do połowy kuchnię, co do teraz wydaje mi się doprawdy genialnym pomysłem. Po pierwsze – nigdy nie chciałam mieć w pełni otwartej kuchni. Bardzo chciałam, aby było można choć trochę tam się ukryć. Po drugie – powstał idealny kąt do pracy.

I choć w domu mamy sporo kolorów, tutaj postawiłam na biel. Biel przełamaną dodatkami i tą cudowną krzaczastą tapetą. Stworzyłam sobie miejsce do pracy dla freelancera, które jednocześnie pozwala się skupić, ale także potrafi wydobyć ze mnie nową energię i pomysły. Już to dobrze wiem, bo od kilku dni tu właśnie pracuję.

Coś czuję, że z biegiem czasu pewnie dojdzie tu coś niecoś. Życie pokaże czy będę potrzebować jeszcze jakieś schowki czy szufladki. Na razie większe rzeczy zamknęłam w witrynce po drugiej stronie pokoju, ale już wyczaiłam w Ikei takie urocze małe segmenciki z szufladami, które świetnie się tu wpasują. Zobaczymy.

 

Tymczasem, oto i mój kącik pracy!

Najpierw w wersji bardzo before i before!

 

 

U góry wersja całkowicie otwarta. Poniżej już z postawioną ścianką.

 

 

Jeszcze muszę Wam przypomnieć piękne wizualizacje, autorstwa Agi z pracowni projektowej JOOKA.PL.

Podobnie wyszło, co?

 

Wizualizacje skradły wtedy moje serce, ale muszę przyznać, że rzeczywistość podoba mi się jeszcze bardziej!

 

W moim kąciku:

  • Najefektowniejsza część czyli tapeta Rebel Walls – Bellewood Grey Toile – zamawia się na wymiar, pod konkretną ścianę, wygląda po prostu cudownie! / Rebel Walls
  • To o co najczęściej już pytacie – biurko! Pasuje mi tu idealnie i cieszę się z niego bardzo. Zwłaszcza, że kosztuje naprawdę niedrogo, a przy tym jest bardzo praktyczne – można poupychać sporo “niezbędnych” rzeczy / Meble & Tkaniny
  • Największy kłopot miałam z krzesłem obrotowym. Zależało mi na tym, aby było praktyczne, ale też, żeby prezentowało się godnie. I nie biurowo. Kandydatów było kilku, ale kiedy zobaczyła ten fotel, wiedziałam, że to jest właśnie ten, który powinien się tu znaleźć. Może nie jest to mebel szczególnie dobrze wyprofilowany dla kręgosłupa, ale, jak na razie, siedzi i pracuje mi się na nim bardzo dobrze. I jest taki… lekki, nie dominuje, nie zwraca bardzo uwagi na siebie. / Mebel Partner
  • Półeczki – ot, po prostu półeczki z Ikei, jedne z najprostszych, o bardzo wdzięcznych podpórkach. Pasują świetnie. / Ikea
  • Na półkach – obrazek idealny – złote “Inspire” na tle ciemnych kwiatów / Złote Plakaty
  • Reszta rzeczy z półeczek jest już ze mną od dawna. Wszystkie uwielbiam – zwłaszcza zdjęcie z Różą w zlotej ramce z H&M Home, zegar Ikea i pojemniczek z uszami na biżuterię z H&M Home
  • Na biurku – świetnie psująca lampka / Konsimo z Allegro
  • Doniczka, filiżanka i pojemnik na długopisy – vintage, wygrzebane na ciuchach, moje ulubione znaleziska!

Cóż mi pozostaje… tylko pracować dwa razy więcej teraz 🙂

 

 

  • Kasia Matwiejczuk

    Ale ślicznie! Naprawdę inspiruje do pracy. To jest dla mnie w zasadzie idealna mieszanka: prostota, jasność, kobiecość, akcenty roślinne. Ta tapeta jak z XVIII wieku jest super.

Facebook