Posts Tagged‘przepisy’

Peeling Bakaliowo-Miodowy

Każda z Was, drogie i wspaniałe Panie Domu, w pewnym momencie przygotowań świątecznych może poczuć zmęczenie, może nawet lekką irytację i złość… Oby nie… ale natłok sprzątania, gotowania, planowania, pakowania i tak dalej, może przytłoczyć. Nawet jeśli wszystko zaplanuje się dokładnie z wyprzedzeniem. 
 
Kiedy więc poczujecie, że zbliża się ten moment, powiedzcie mu stanowcze NIE! W tym roku się nie damy! 
Weźcie głęboki oddech i, nie wychodząc z kuchni, chwyćcie po blender! Zróbcie sobie Peeling Bakaliowo-Miodowy z dokładnie tych samych składników, które wykorzystujecie podczas pieczenia świątecznych specjałów. Zamknijcie się same w łazience i sprawcie sobie chwilę głębokiego relaksu – kąpiel lub gorący prysznic z peelingiem! Gwarantuję, że odzyskacie siły, humor i zapał!

Do wykonania  Peelingu Bakaliowo-Miodowego zbierzcie w kuchni:

  • garść migdałów
  • garstkę żurawiny suszonej
  • garstkę rodzynek
  • garść suszonych moreli, przekrojonych na ćwiartki
  • łyżkę miodu
  • 2 łyżki oleju, który akurat macie pod ręką

W blenderze lub mikserze zmielcie najpierw same migdały na drobny proszek i przesypcie je do miseczki. Następnie zmielcie morelki, żurawinę i rodzynki i dodajcie całość do migdałów. Zmieszajcie je dokładnie, dolewając olej i miód. Delikatnie zwilżonym wodą peelingiem powoli masujcie całe ciało. Doda mu on energii, odżywi, oczyści, pobudzi do regeneracji i przyjemnie lekko natłuści. A to co zostanie, można zjeść:)

Święta w Lili – Rozgrzewająca Kąpiel Stóp

Zimno… Ostatni dzień listopada jest szary, ciemny, mokry i stanowczo nieprzyjemny! W taki dzień przyda nam się Rozgrzewająca Kąpiel Stóp! W taki i w każdy zimowy. Polecam Wam zatem wykonanie prostego musującego pudru, który uprzyjemni wygrzewanie stópek w wodzie i stanie się wspaniałym prezentem świątecznym!

Do wykonania Rozgrzewającej Kąpieli Stóp przygotujcie:

  • 80g sody oczyszczonej
  • 40g kwasku cytrynowego
  • 60-80g soli morskiej drobnoziarnistej
  • szczyptę fioletowej miki/pigmentu
  • łyżeczkę oleju słonecznikowego
  • 3-4 kropelki olejku z drzewa herbacianego
  • 10-12 kropelek olejku pomarańczowego
  • 8 kropelek olejku goździkowego

Do opakowania wykorzystałam:

  • szklane małe buteleczki z korkiem – wys. 67mm z Beads.pl
  • Bakers Twine czyli sznurek bialo-czerwony ze sklepiku powyżej (oba cuda od jutra będą do wygrania w Lili!)
  • serduszka Made For You z Allegro – 3 sztuki kosztują 1,16zł

  

Zmieszajcie dokładnie sodę, kwasek i sól. Ja dodałam szczyptę fioletowej miki dla odrobiny koloru i błysku na stopach. Oczywiście nie jest ona konieczna. Do mieszaniny dolejcie teraz olej i olejki i ponownie dokładnie wymieszajcie. Olejek z drzewa herbacianego jest szczególnie polecany w pielęgnacji stóp, ze względu na swoje działanie przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne. A pomarańcza i goździk pozwolą Wam się odprężyć i dodadzą energii! Całość przełóżcie do słoiczka lub wspomnianych buteleczek. Jedna buteleczka starcza na jedną kąpiel stóp. Należy zamoczyć buteleczkę po odkorkowaniu w wodzie i pozwolić musującemu pudrowi swobodnie z niej wypływać. Wrażenie bezcenne:)
Kąpiel stóp, którą przygotujecie sobie lub bliskiej osobie może być jeszcze bardziej magiczna, jeśli dodacie do miedniczki z wodą pokrojoną w plasterki pomarańczę i prawdziwe goździki!
Zamierzacie podarować Rozgrzewającą Kąpiel Stów w prezencie? Stwórzcie zestaw! Dołączcie pumeks, zestaw do pedicure lub naturalny krem do stóp. Całość umieśćcie w małym koszyczku lub zawińcie w celofan. Obdarowana osoba na pewno się ucieszy!
A może zaszalejecie? I stworzycie własną nutę zapachową takiej kąpieli? W pielęgnacji stóp poleca się olejki z drzewa herbacianego i lawendowy. Świąteczne aromaty to połączenie nut cytrusowych i korzennych. Zapachy kwiatowe, np. różane, jaśminowe czy ylang ylang to afrodyzjaki. Możecie tez wykorzystać kompozycje zapachowe i wyczarować puder o zapachu czekolady czy truskawek! Dostosujcie Wasze wyroby do Waszych gustów!

Balsam Nagietkowo-Rumiankowy

W między czasie różnorakich premier (a czeka Was jeszcze coś niecoś), mam dla Was bardzo prosty przepis na cudownie łagodzący, przyjemnie natłuszczający, delikatnie leczący i doskonale pielęgnujący Balsam Nagietkowo-Rumiankowy!
Pamiętacie Oliwkę Nagietkową, którą robiłam niedawno (TUTAJ)? Wykorzystajcie ją! Stwórzcie uniwersalny kosmetyk, który mogą stosować nawet najmniejsze maluszki. Balsam świetnie sprawdzi sie o tej porze roku. Pomoże na szorstkość, podrażnienia, zadrapania. Ochroni skórę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Do dzieła zatem!
Do wykonania Balsamu Nagietkowo-Rumiankowego przygotujcie:
  • 2 łyżki masła shea
  • 1 łyżkę oliwki nagietkowej (macerat nagietkowy na oliwie z oliwek)
  • 5 kropelek olejku rumiankowego (rozcieńczony w oleju jojoba)
W kąpieli wodnej roztopcie masełko shea. Zanim zdejmiecie je z gorącej wody, dolejcie oliwkę nagietkową i całość dokładnie wymieszajcie. Mieszaninę odstawcie, aby delikatnie ostygła. Po chwili dolejcie olejek rumiankowy i ponownie wymieszajcie. Całość przelejcie do wyparzonego pojemniczka i odstawcie w chłodne miejsce do zastygnięcia. Możecie również wykonać prostszą wersję, bez olejku rumiankowego!

O róży, o winie i o maseczce

Lubię to, co związane jest z różami. Lubię kwiaty, zwłaszcza te dzikie. Lubię przetwory, szczególnie konfiturę z płatków róż. Lubię kosmetyki z różami, olejek różany i wodę różaną. A najbardziej lubię moją córeczkę Różyczkę. 

Mąż mój dobrze o tym wie i ostatnio zrobił mi prezent. Przechodził przez kiermasz żywności tradycyjnej (czy coś takiego) i zakupił mi specjalne winko! Różane Unioque Rose z bułgarskiej plantacji Pamidovo Chateau! Tak, tak, nie różowe a różane, choć zapewne na bazie wina różowego powstało. Etykieta mówi, że jest to połączenie wina z wodą różaną i olejkiem z róż bułgarskich. A te róże bułgarskie znane są ze swego niesamowitego aromatu, piękna i wspaniałych właściwości pielęgnacyjnych i smakowych. Co zatem zrobiła najpierw nieco ześwirowana na pewnym punkcie żona? Maseczkę!
Słyszeliście o winoterapii? Staje się ona ostatnio coraz bardziej modna i bardzo dobrze adaptuje się w naszych rodzimych SPA. To nic innego jak leczenie winem, które sprowadza się często do zabiegów pielęgnacyjnych na bazie winogron, moszczu (czyli soku z winogron przeznaczonego do fermentacji) i samego też wina. Są one pełne antyoksydantów, które zwalczają wolne rodniki, pozwalając skórze dłużej zachować młodość. Najbardziej znana i cenna jest tu zawarta głównie w pestkach
winogron tanina, która działa ściągająco i przeciwzapalnie.
Maseczki na bazie wina stają się zatem panaceum na wiele dolegliwości. Przeciwdziałają starzeniu się skóry, dezynfekują i regenerują. Kąpiele w winie mają działanie wyszczuplające i relaksujące. Jeśli do tego wszystkiego dodamy jeszcze olejek różany ze swą drogocenną mocą i kieliszek wina do popicia, to czegóż nam więcej trzeba?
Pozostańmy jednak przy maseczce… Trochę się obawiałam, przyznam, bo jednak wino zawiera alkohol, a alkohol wysusza. Pomimo tego musiałam spróbować. Zmieszałam więc dużą łyżkę naturalnego jogurtu z łyżeczką różanego winka i nałożyłam na twarz na 20 minut. Jogurt lekko zasechł, ale nie było problemu z jej zmyciem. Pozostałą częścią, za pomocą wacika, przemyłam twarz wieczorem. A efekty? Bardzo przyjemne! Winko razem z jogurtem nieco ściągnęło skórę, ukoiło ją i mam wrażenie, ze dodało odrobinę blasku. Moja wino-różo-terapia wyszła pozytywnie!
Resztę winka postanowiłam jednak skonsumować w tradycyjny sposób🙂 Jest bardzo słodkie, niczym likier. Sprzedawca polecił dodawać go do wina wytrawnego i muszę przyznać, że pite w ten sposób smakuje doprawdy wybornie. Ten słodki różany aromat doskonale pasuje! 
Na zdjęciu umieściłam jeszcze kandyz różany, czyli połączenie cukru z likierem różanym. Świetny dodatek do deserów czy po prostu do herbaty. Polecam Waszej uwadze także przepiękny album Rose Petal Jam (B.Zatorska, S.Target), pełen przepisów i wspomnień z Polski. 
Ale i tak najcudowniejszą Różą świata pozostanie ten mój mały bąbel… 

Oliwka nagietkowa

Tak, tak, wiem, przepis stary i sprawdzony. Ale tak sobie pomyślałam, że bardzo aktualny. Zaczęła się szaro-bura jesień. Skóra zaczyna być sucha, podrażniona, spierzchnięta, szorstka… Zróbmy sobie zatem bardzo prostą oliwkę nagietkową, która pomoże nam na powyższe dolegliwości!
 
 
 
Do wykonania oliwki przygotujcie tylko:
  • suszony koszyczek nagietka
  • oliwę z oliwek extra vergine
  • słój nieduży
 Do słoja wsypujecie nagietka, tak około 1/3 do 1/2 jego objętości. Całość zalewacie oliwą, zamykacie, wstrząsacie i odkładacie na około tydzień w suche i ciepłe miejsce. Codziennie wstrząśnijcie słoje ze dwa razy. Aby w pełni wydobyć moc nagietka możecie też codziennie lekko podgrzać słój w kąpieli wodnej. Po tygodniu dokładnie odcedźcie oliwkę i przelejcie ją do szklanej buteleczki.
Jeśli wolicie, wykorzystajcie tutaj inne oleje, np. ze słodkich migdałów albo lepszy słonecznikowy czy rzepakowy. Oliwa ma niestety to do siebie, że dosyć intensywnie pachnie, ale za to pełna jest dobroczynnych dla skóry składników. Możecie też, dla ładnego zapachu, dodać kilka kropelek olejku np. lawendowego.
Oliwkę stosujcie jako olejek do ciała lub składnik do innych, bardziej skomplikowanych kosmetyków. Jest to też świetny środek do pielęgnacji, zwłaszcza zimowo-jesiennej, dzieci.

Musujące Babeczki do Kąpieli Truskawkowo-Kakaowe

Kochani,

Jutro już ostatni dzień nadsyłania zgłoszeń na Lili Solne Wyzwanie. Serdecznie Was zapraszam do udziału. Jeszcze zdążycie! Poza tym, zauważyłam, że najwięcej przyjemności sprawia mi wymyślanie słodkości do kąpieli:) Mam zatem dla Was nowy przepis na Musujące Babeczki do Kąpieli Truskawkowo-Kakaowe z masełkiem shea i olejem migdałowym. Mniamuśne:)

Do ich wykonania przygotujcie:

  • 80g sody oczyszczonej
  • 40g kwasku cytrynowego
  • 20g mąki ziemniaczanej
  • 0,5ml miki/pigmentu w kolorze różowym
  • łyżkę kakao
  • łyżeczkę oleju ze słodkich migdałów
  • łyżeczkę masła shea
  • 10-15 kropelek olejku zapachowego truskawkowego
  • posypkę czekoladową do tortów
  • wodę w spryskiwaczu
  • foremki silikonowe na muffinki

Zmieszajcie sodę, kwasek i mąkę. Do tego dolejcie olej migdałowy i  roztopione masełko shea i spryskajcie kilka razy wodą ze spryskiwacza. Całość mieszajcie niczym ciasto. Kiedy będzie miało ono taką konsystencję, że kiedy ściśniecie je w dłoni pozostanie zwarty kształt, przesypcie 1/3 do osobnej miseczki. Tam dosypcie pigment oraz dolejcie olejek truskawkowy i zmieszajcie dokładnie. Do pozostałej masy dodajcie kakao i również wszystko wymieszajcie.

Powinny wyjść trzy małe babeczki. Na dnie foremek umieśćcie nieco posypki czekoladowej. Na to rozłóżcie równomiernie warstwę masy truskawkowej i ugniećcie palcami. Resztę wypełnijcie mieszaniną kakaową i porządnie dociśnijcie. Babeczki odstawcie na noc do całkowitego stwardnienia. Po tym czasie są gotowe do użycia, czyli do wrzucenia do wanny z wodą. Smakowitych kąpieli!!
Facebook