Nagietek w kosmetyce naturalnej

Materiał stworzony przeze mnie dla portalu Ekoistka.pl i wykorzystany dzięki uprzejmości właścicieli:) Zapraszamy na www.ekoistka.pl!
Jego pomarańczowo-żółte kwiaty są wspaniałą ozdobą nie tylko letniej łąki, ale także naszych ogrodów i balkonów. Nagietek jest kwiatem niemalże magicznym – jednocześnie pięknym i tak cennym w ziołolecznictwie i kosmetyce. Warto pomyśleć nad posadzeniem go w najbliższym naszym sąsiedztwie już wkrótce, ponieważ okres jego kwitnienia przypada na ciepłe miesiące pomiędzy czerwcem a wrześniem.

W czasach jeszcze nie tak dawnych nagietek służył za swoisty barometr. Ludność wiejska obserwowała jego kwiaty, aby dowiedzieć się, jaka zapowiada się pogoda. Jeśli o poranku kwiaty nie były rozwinięte, można było z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że tego dnia spadnie deszcz.

Nagietka najlepiej sadzić na otwartych, słonecznych, ale także dobrze nawodnionych powierzchniach. Kwiatostany natomiast zbiera się całe lato. Jeśli jest słonecznie to nawet co 2 dni. Uważa się, że najlepiej zbierać je jednak w okresie pełni księżyca – rośliny posiadają wtedy najwięcej właściwości leczniczych. Kwiaty nagietka możemy suszyć we własnym domu. Chrońmy je jednak przed wystawieniem na słońce i codziennie przewróćmy, aby nie dopuścić do pleśnienia.

Nagietka możemy również z powodzeniem wykorzystywać w kuchni. W jego płatkach zawarty jest intensywnie żółty barwnik, który nada ciekawego koloru naszym potrawom – w szczególności poleca się go do zup i ryżu. Bywał także stosowany jako składnik dekoracyjny zwykłego masła! Obecnie hitem są potrawy, w których wykorzystuje się kwiaty. Nagietkiem możecie zatem udekorować sałatki, desery, kostki lodu lub po prostu talerze z ulubionym daniem.

Nagietek stanowi jedno z najpopularniejszych i najbardziej cenionych ziół leczniczych. Jego łacińska nazwa, pod którą łatwo znajdziecie go w składzie kosmetyków, to Calendula officinalis. Jego kwiaty zawierają duże ilości flawonoidów, karotenoidów i saponin. Do tego obfituje w związki śluzowe, kwasy organiczne, fitosterole, witaminę C, magnez czy mangan. O dobroczynnym działaniu rośliny decydują jednak w głównej mierze te pierwsze związki. Saponiny działają przeciwgrzybicznie, przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo. Do tego rozkurczowo i przeciwzapalnie. Podobnie funkcjonują flawonoidy, które także są substancjami przeciwzakrzepowymi i antyoksydantami. Silnymi przeciwutleniaczami są również karotenoidy.

Nagietka stosuje się zatem zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie. Popijany jako napar jest pomocny przy chorobie wrzodowej, nieżytach żołądka czy po zapaleniu wątroby. Łagodnie uspokaja i obniża ciśnienie krwi. Jako delikatny środek rozkurczowy, poleca się go przy bólach menstruacyjnych. Używany jest w profilaktyce nowotworów oraz w okresie rekonwalescencji po ich operacyjnym usunięciu.

Zewnętrznie nagietek stanowi panaceum na liczne dolegliwości skórne. Jest pomocny zarówno przy bardziej poważnych chorobach skóry, jak i po ukąszeniach, wysypkach, małych rankach czy owrzodzeniach. Pomaga goić się także cięższym ranom i zmniejsza opuchliznę wokół nich. Łagodzi i leczy skórę szorstką, spierzchniętą i podrażnioną. Jego przeciwbakteryjne i przeciwzapalne właściwości wykorzystuje się w leczeniu zapalenia spojówek, kobiecych dróg rodnych oraz jamy ustnej i gardła. Jest niezwykle przydatny przy dolegliwościach związanych z żylakami nóg, odleżynami, odmrożeniami oraz przeciwnie – oparzeniami. W kosmetyce wykorzystuje się go w preparatach do skóry suchej, wymagającej i wrażliwej. Doskonale regeneruje i przywraca równowagę. Jest idealnym dodatkiem do preparatów przystosowanych do pielęgnacji dzieci i niemowląt. Maści nagietkowe zapobiegają i leczą odparzenia i podrażnienia na delikatnej skórze najmłodszych.

Spośród kosmetyków naturalnych, dostępnych obecnie na naszym rynku, a wykorzystujących działanie nagietka, na pierwszym miejscu chciałabym wymienić Laverę. Posiada ona całą serię produktów pielęgnacyjnych do twarzy opartych właśnie na tej roślinie i przeznaczonych dla cery mieszanej. Najciekawszy jest krem przywracający równowagę oraz nawilżający krem z samoopalaczem. Nagietek wykorzystywany jest także w produktach marek Weleda i Logona. Obydwie marki mają w swojej ofercie m.in. linię do pielęgnacji dzieci i niemowląt na bazie nagietka właśnie. Warto także wspomnieć o dwóch kosmetykach Balm Balm, w pełni naturalnych balsamach do twarzy i ciała zawierających ekstrakt z nagietka, oraz o organicznej marce Equavie i jej kremie oczyszczającym Botaniczna Świeżość z nagietkiem. 

Wśród marek kosmetyków naturalnych znanych na świecie, ale trudno dostępnych (lub niedostępnych) w Polsce warto z kolei wspomnieć o australijskiej, luksusowej marce Jurlique i jej trzech nagietkowych produktach do pielęgnacji cery wrażliwej (krem, lotion, nawilżająca esencja nagietkowo-lawendowa), oraz marce Melvita należącej do pionierów kosmetyki naturalnej certyfikowanej ekologicznie na rynku francuskim, która ma w swojej ofercie produkty pielęgnacyjnych z nagietkiem dla dzieci i niemowląt oraz ich mam (krem przeciw odparzeniom, olejek do masażu, balsam do piersi dla matek karmiących).

Zrób to sam(a)

Na początek polecam bardzo prosty olejek nagietkowy do skóry wrażliwej oraz do pielęgnacji niemowląt. Garść kwiatów nagietka wsypcie do dużego słoja, zalejcie naturalnym olejem roślinnym (np. oliwą, słonecznikowym czy ze słodkich migdałów) i odstawcie do maceracji w dobrze nasłonecznionym miejscu na 2 tygodnie. W razie braku słońca, codziennie delikatnie podgrzejcie słój w kąpieli wodnej. Po tym czasie, przefiltrujcie i przelejcie olej do małych flakoników z ciemnego szkła i przechowujcie go w chłodnym miejscu. Aby zwiększyć jego moc, można powtórzyć całą operację, wykorzystując ten sam olej i nowe kwiaty.

Szybko i sprawnie stworzycie również pielęgnacyjny i łagodzący peeling do suchej i wrażliwej skóry. Garść płatków owsianych zmielcie na drobny pył razem z garścią kwiatów nagietka. Do tego dodajcie łyżkę płynnego miodu oraz 1-2 łyżki oliwy z oliwek. Warto też dodać kilka kropelek ulubionego olejku eterycznego, aby peeling miał ładny zapach. Wszystko dokładnie zmieszajcie. Przed użyciem dodajcie trochę wody i delikatnie masujcie cale ciało i twarz.

Do cery mieszanej oraz problematycznej polecam tonik nagietkowy. Garść kwiatów zalejcie szklanką wrzątku i odstawcie pod przykryciem na 15-20 minut. Następnie ciecz odcedźcie i lekko wystudźcie. Do naparu dodajcie kilka kropel soku z cytryny oraz – opcjonalnie – pół szklanki wody lawendowej. Tonikiem przemywajcie twarz rano i wieczorem.

Zdjęcia: Wikimedia.org/CC, materiały promocyjne

Herbata w kosmetykach naturalnych

Materiał stworzony przeze mnie dla portalu Ekoistka.pl i wykorzystany dzięki uprzejmości właścicieli:) Zapraszamy na www.ekoistka.pl!

Doskonale gasi pragnienie i stanowi świetny pretekst do spotkania. Od „zawsze” była pijana czarna – z cytryną, miodem, mlekiem lub sokiem malinowym. Uroki tej zielonej czy białej poznaliśmy w sumie niedawno, lecz już pozostały w naszych kuchniach na dobre. Herbata jest znana każdemu, bez względu na wiek czy pochodzenie. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z bogactwa jej zalet, i to nie tylko smakowych, ale także kosmetycznych!
Zacznę tym razem od legend… Jest ich kilka, a każda próbuje wyjaśnić, skąd herbata się wzięła. Wersja chińska mówi, że w trzecim tysiącleciu przed nasza erą cesarz Szen Jung wypoczywał pod drzewem dziko rosnącej herbaty, popijając przegotowaną wrzącą wodę. Podmuch wiatru wywiał mu kilka liści do dzbana, a nieświadom niczego cesarz spróbował zaparzonego napoju. Nowy smak go oczarował. Indyjska wersja legendy mówi, że mnich Bodhidharma postanowił medytować przez całe 7 lat, nie mrużąc ani razu oczu. Na dzień przed upływem tego czasu zaczęły mu się zamykać powieki. Postanowił zerwać kilka liści z nieopodal rosnącego krzewu i zacząć żuć. Natychmiast opuściło go zmęczenie i szczęśliwie dotarł do końca medytacji. Inaczej widzą to Japończycy, którzy uważają, że tenże mnich, nie chcąc, aby jego śluby zostały złamane, wyrwał sobie opadające powieki i rzucił je na ziemię. W tym właśnie miejscu wyrósł pierwszy krzew herbaty.

Faktem jest, że pierwsze wzmianki o herbacie pochodzą z Chin, gdzie była traktowana jako lekarstwo i środek wzmacniający. Z Chin przywędrowała do Japonii, a tam sztuka parzenia herbaty urosła do rangi ceremonii. Do Europy herbata trafiła w XVII wieku dzięki zamorskim wyprawom Holendrów. Kojarzona z popołudniowymi herbatkami Anglia poznała smak herbaty po Francuzach czy Niemcach. Na królewskim angielskim dworze rozpropagowała ją dopiero portugalska księżniczka Katarzyna Braganza, poślubiając króla Karola II w drugiej połowie XVII w. Herbata w tym czasie była napojem wyższych sfer ze względu na wysoką cenę. Wożono ją z Chin karawanami liczącymi nawet 300 wielbłądów. Transport stał się szybszy i tańszy dopiero po wybudowaniu kolei transsyberyjskiej.

Dzisiaj słowo „herbata” popularnie używa się do określenia nie tylko naparu z liści herbaty „właściwej” (tj. pochodzących z krzewu o nazwie Camellia sinensis), ale również do yerba mate czy rooibos’u, które pochodzą z zupełnie innych roślin. Trzema podstawowymi rodzajami herbat są herbata zielona, czerwona i czarna. Ta pierwsza posiada najniższy stopień fermentacji. Herbata czarna jest całkowicie sfermentowana, a czerwona (tzw. ulungi) tylko w części. Bywa, że do tej klasyfikacji dodaje się także herbaty białe. Są to liście niesfermentowane, a pozyskuje się je z nierozwiniętych pąków liściowych. 

Herbata od zawsze stosowana była nie tylko jako napój, ale doceniano także jej wartości kosmetyczne i lecznicze. Jest bogatym źródłem substancji o działaniu przeciwrodnikowym. Dzięki temu wykorzystuje się ją często w preparatach odmładzających. Duże znaczenie mają zawarte w herbacie zielonej ekstrakty glikolowe i alkoholowe. Zawartość polifenoli w herbacie może przekraczać nawet 10proc. tzw. suchej masy liści. Znajdziemy w nich także kofeinę, witaminę C i aminokwasy, do których zalicza się znana nam teanina. O składzie chemicznym i działaniu kosmetycznym herbaty decyduje stopień jej fermentacji. Herbaty mniej sfermentowane – zielone – zawierają więcej witamin, chlorofilu, kwasów organicznych i polifenoli.

Właściwości kosmetyczne herbata zawdzięcza w głównej mierze zawartości właśnie polifenoli i kofeiny. Działa odmładzająco, łagodzi podrażnienia skóry i chroni ściany naczyń krwionośnych. Stabilizuje skórę tłustą i problematyczną. Wspominane często polifenole mają pozytywny wpływ na krążenie w okolicach skóry oraz działają przeciwzapalnie. Zawarte w herbacie taniny ściągają i poprawiają stan napięcia cery. Herbata wykazuje działanie przeciwobrzękowe, pomocne na wrażliwą skórę wokół oczu. Jest szczególnie polecana osobom z cerą z problemami naczyniowymi.

Spośród dostępnych na rynku kosmetyków naturalnych zawierających wyciąg z herbaty chciałabym polecić wam jak zwykle kilka. Marka La Clarée posiada serię kosmetyków opartych na oliwie z oliwek Oliv – zawarty jest w nich także ekstrakt zielonej herbaty. Szczególnie tu polecam La Clarée Antyoksydant oraz żel konturujący na okolicę oczu i ust. Fridge by yDe także proponuje nam krem wokół oczu 1.4 eye, w którym zielona herbata wzmacnia system odpornościowy i chroni komórki skóry przed wolnymi rodnikami. Sante zawarło białą herbatę w swojej serii Lotus&White Tea dla skóry bardzo wrażliwej, a Lavera w serii przeciwzmarszczkowej Faces My Age.

Zrób to sam(a)

Napar z zielonej herbaty bywa bardzo pomocny sam w sobie. Jeśli mamy zapuchnięte, przekrwione i przemęczone oczy, wystarczy wykonać kompresy z płatków bawełnianych zanurzonych w herbacie. Dodatek bławatka lub świetlika jeszcze wzmocni to działanie. Herbata taka jest również świetnym tonikiem do cery tłustej, problematycznej i naczynkowej. Należy przemywać nią twarz dwa razy dziennie. Przygotowany napar z herbaty dobrze jest także wlać do kąpieli. Skóra poczuje się dużo lepiej.

Dla pełnej blasku cery proponuję wykonanie maseczki z zielonej herbaty. Cztery łyżeczki liści należy zalać niewielką ilością wrzątku do zaparzenia. Do tego dodajemy łyżeczkę mąki ziemniaczanej i całość mieszamy. Papkę nakładamy na skórę na 15 minut, a następnie dokładnie zmywamy wodą.

Na koniec dodam jeszcze przepis na peeling herbaciany. Zaparzone i odcedzone, jeszcze mokre, liście herbaty, około 4 łyżeczki, mielimy na drobną miazgę w blenderze razem z łyżką płatków owsianych. Do tego dolewamy łyżeczkę oliwy z oliwek. Peelingiem delikatnie masujemy ciało przed kąpielą.

Naturalna pielęgnacja dzieci

Tym razem słowo o naturalnej pielęgnacji dzieci i niemowląt. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę jak wrażliwa i delikatna jest skóra maluszków. Warto zatem przestawić się całkowicie na naturalne łagodne preparaty, pozwalające zapobiec podrażnieniom, infekcjom i wszelkim innym problemom. Polecę wam dzisiaj kilka w pełni naturalnych produktów, pozwalających pielęgnować nasze pociechy w sposób ekologiczny, czysty i skuteczny.
Zacznę od najprostszego oleju ze słodkich migdałów. Olej jest szczególnie ceniony w aromaterapii jako olej bazowy ze względu na fakt, że praktycznie nie posiada zapachu, a jednocześnie niezwykle zmiękcza i odżywia. Łatwo wchłania się przez skórę i bardzo rzadko powoduje reakcje uczuleniowe. Jest tak łagodny, że poleca się go do pielęgnacji skóry niemowląt. Można go dodawać do kąpieli lub smarować ciałko. Stwierdzono nawet, że dzieci pielęgnowane w ten sposób w późniejszym wieku odznaczają się mniejszą skłonnością do alergii. Dodatkowo jest to jeden z najtańszych dostępnych olei bazowych na rynku!
Czysty olej słonecznikowy, jojoba i z owoców dzikiej róży w połączeniu z ekstraktem z nagietka zawiera ultradelikatny bezzapachowy olejek dla dzieci i niemowląt do ciała i kąpieli marki Balm Balm. Marka ta oferuje kosmetyki w 100% naturalne oraz w 100% organiczne, co jest potwierdzone certyfikatem Soil Association Organic. 
Wspomnę tu także o bezzapachowym balsamie dla dzieci Balm Balm.  Zrobiony z masła shea, olejków ze słonecznika, jojoba i nagietka oraz wosku pszczelego delikatnie połączonych ze sobą, tak aby stworzyć wyjątkowo delikatną, nawilżającą i odżywczą formułę balsamu dla niemowląt i dzieci. Doskonale sprawdza się u dzieci z atopowym zapaleniem skóry (AZS) i egzemą. Jest tak delikatny, że może być stosowany już od pierwszych dni życia dziecka, także jako balsam pod pieluszkę, na ciemieniuszkę lub do ochrony przed zimnem i wiatrem. 
Dużą popularnością cieszą się produkty do pielęgnacji dzieci marki Lavera. Szczególnie tu polecam serię Neutral Baby & Kinder, stworzoną do bardzo wrażliwej skóry. Kosmetyki są bezzapachowe i całkowicie bezpieczne. Jednym z nich jest Krem ochronny przeciw odparzeniom z naturalnym woskiem pszczelim.  Zabezpiecza wrażliwą skórę delikatnym filmem. Cynk i lanolina delikatnie pielęgnują i zapewniają naturalną ochronę wilgotności skóry. Olejki z rokitnika zwyczajnego i substancje kojące pochodzenia roślinnego działają łagodząco na skórę. Krem może być też stosowany przez chorych na atopowe zapalenie skóry bezpośrednio na ranę.
 Na koniec koniecznie muszę wspomnieć o aromaterapii dla dzieci! Warto pamiętać, że jej zalety możemy wykorzystywać także w przypadku dolegliwości naszych pociech. Jest jednak kilka bezwzględnych warunków, które należy przestrzegać. Po pierwsze nigdy nie stosujemy nierozcieńczonych olejków na skórę dzieci! Wyjątkiem jest tylko olejek lawendowy, którego bardzo małe ilości doskonale łagodzą wszelkie poparzenia, ranki, zadrapania czy ukąszenia.
Olejki zawsze starannie rozcieńczamy np. w oleju bazowym, jakim jest olej ze słodkich migdałów lub w szklance pełnotłustego mleka. Stosujemy ich też stosunkowo mniej, niż dla dorosłego człowieka. Zwracajcie na to uwagę, przygotowując olejek do masażu dla maluszka. Jeśli korzystamy z inhalacji, nigdy nie zostawiamy dziecka samego z wrzątkiem, a pojedyncza sesja może trwać nie dłużej niż kila sekund. Nigdy nie podajemy olejków doustnie i w żadnym wypadku nie stosujemy olejków uznanych za toksyczne! A co najważniejsze, nigdy nie leczymy poważnych chorób olejkami sami w domu bez konsultacji z lekarzem!
Jeśli maluszek jest blady, podrażniony, nadpobudliwy, nie śpi, itp. doskonale go wyciszy i złagodzi ciepła kąpiel z dodatkiem od dwóch do czterech kropli rozcieńczonego oleju lawendowego lub rumiankowego. W przypadku niemowląt do kąpieli dodajemy jedną kropelkę! Oba te olejki mają działanie kojące, łagodzące i uspokajające. Zniwelują zły nastrój, wybuchy gniewu, złagodzą ból i sprowadzą zdrowy sen. Regularne dodawanie tych olejków do kąpieli zapobiega wysypkom, ponieważ uniemożliwiają one rozwój bakterii na skórze. 
Zwłaszcza olejek rumiankowy uważany jest za typowy olejek dziecięcy. Zawdzięcza to swojej delikatności i całkowitemu brakowi toksyczności. Przydatny jest podczas ząbkowania, wysypek, dolegliwości i bólów brzucha, itp. Innymi polecanymi dla dzieci olejkami są różany, benzoesowy, mandarynkowy i miętowy (ale w bardzo małych ilościach, ponieważ może nadmiernie pobudzić).
W przypadku niemowląt kropelkę olejku możemy umieszczać na prześcieradle w łóżeczku, dzięki czemu dziecko może wdychać utleniający się olejek. Poleca się także kropelkę olejku lawendowego umieścić na piżamce niesfornego maluszka. Pozwoli to mu się uspokoić i zapaść w łagodny sen.

Piękne zdjęcia maluszków pochodzą ze strony http://www.iriscreationsphotography.com/. Warto zajrzeć!
Informacje o aromaterapii pochodzą z „Aromaterapia od A do Z czyli poradnik leczenia zapachami” Particia Davis – bardzo polecam!

Róża w kosmetykach naturalnych

Materiał stworzony przeze mnie dla portalu Ekoistka.pl i wykorzystany dzięki uprzejmości właścicieli:) Zapraszamy na www.ekoistka.pl!

Symbol kobiecości. Kwiat subtelny, delikatny, ale także silny, z kolcami. Róża ma wiele odmian, lecz zawsze pozostaje oznaką piękna. Co takiego w niej jest, że od wieków uznawana jest za doskonały afrodyzjak, kosmetyk i lekarstwo? Dzisiaj poznamy tajemnice róży, które pomogą nam nie tylko zadbać o cerę, ale także o relacje z najbliższą osobą.

Uważa się, że to róża była pierwszym kwiatem, z którego wydestylowano olejek eteryczny około X wieku w Persji. Jego autorstwo przypisuje się wielkiemu arabskiemu lekarzowi Awicennie, choć prawdopodobnie był to po prostu wypadek przy pracy. Różę w tych czasach wykorzystywano jako składnik alchemicznych eksperymentów, skierowanych na przemianę metali w złoto. Być może jeden z takich eksperymentów skończył się właśnie tak aromatycznie.

Olejek różany należy do najdroższych na świecie. Spowodowane jest to ogromną ilością płatków różanych (oraz pracy ludzkiej) potrzebnych do wyekstrahowania jednej kropli olejku. Dokładniej, są to wielkości na poziomie: 4 tony płatków na 1 kg olejku! Jest on jednak bardzo skoncentrowany i niewielkie ilości wystarczają, aby w pełni docenić wagę jego zalet. Do produkcji olejku wykorzystuje się najczęściej trzy odmiany róż: różę stulistną, różę damasceńską i różę francuską. Za najlepszy i najdroższy olejek uważany jest ten produkowany z róż bułgarskich.

Róża jest kwiatem bardzo kobiecym i taki też jest olejek różany. Oddziaływuje bowiem leczniczo na kobiece drogi rodne, a zwłaszcza na macicę. Oczyszcza, reguluje i tonizuje. Pomocny jest w przypadku osłabienia mięśni macicy, skłonności do poronień, reguluje cykl miesięczny i zmniejsza krwawienie. Do tego jest łagodnym i skutecznym antydepresantem. Szczególnie poleca się go w kłopotach emocjonalnych powiązanych ze sferą intymną kobiet. Sprawia on, że kobieta potrafi się otworzyć, rozluźnić i wydobyć na wierzch własne pragnienia. Ta właściwość olejku znana była już od wieków – uważany jest on za doskonały afrodyzjak.

Olejek różany jest także cenionym produktem do pielęgnacji cery. Świetnie sprawdzi się w przypadku cery suchej, wrażliwej i starzejącej się, ale poleca się go właściwie do każdego rodzaju skóry. Tonizuje i ściąga naczynia włosowate. Ta jego właściwość sprawia, że usunięte zostają zaczerwienienia spowodowane rozszerzonymi naczynkami. Kuracja przynosi bardzo dobre efekty, ale wymaga sporo czasu.

O wiele łatwiej dostępna jest woda różana. Jest to hydrolat powstały w wyniku destylacji parą wodną kwiatów róży. Posiada dokładnie te same właściwości co olejek, ale w znacznie bardziej rozrzedzonej formie, co czyni ja bezpieczną i łatwą w użyciu. Sprawdzi się świetnie jako tonik do przemywania twarzy lub odświeżająca mgiełka. Ma działanie kojące, lekko antyseptyczne i tonizujące. Polecana zwłaszcza do pielęgnacji skóry wrażliwej, jest na pewno dobrym uzupełnieniem każdej kosmetyczki.

W naszym kraju w celach leczniczych, kosmetycznych i kulinarnych hoduje się dziką różę (Rosa canina L.). Rośnie ona u nas w pobliżu wiejskich dróg, zarośli i lasów, zatem warto czasem zebrać i wysuszyć płatki róży i jej owoce. Te ostatnie zbierane są w sierpniu i wrześniu i od razu suszone. Owoc róży jest niezwykle bogatym źródłem witaminy C, ale obecne są tu także witamina P, K, E, z grupy B i prowitamina A oraz bioflawonoidy, karotenoidy, garbniki, cukry, pektyny i kwasy organiczne (cytrynowy i jabłkowy). To właśnie z owoców dzikiej róży pozyskuje się olej, który zawiera witaminę E, sterole i nienasycone kwasy tłuszczowe. Stosuje się go w stanach zapalnych skóry, oparzeniach i trudno gojących się ranach. Warto zauważyć, że witamina C pochodząca z tych owoców jest 3-5-krotnie bardziej aktywna w organizmie niż jej syntetyczny odpowiednik, właśnie ze względu na towarzyszące jej flawonoidy i kwasy organiczne.

Dzika róża ma działanie nawilżające, zmiękczające i wygładzające naszą skórę. Jest to wynikiem właśnie jej składu, a w głównej mierze zawartości kwasów owocowych. Przyczyniają się one do rozluźnienia komórek naskórka w warstwie rogowej. Dzika róża będzie pomocna w przypadku zmian trądzikowych i potrądzikowych. Polecana jest szczególnie do cery tłustej. Dzięki obecności witaminy A i kwasu askorbinowego, dzika róża rozjaśnia skórę i zapobiega powstawaniu plam pigmentacyjnych.

Spośród kosmetyków naturalnych, zawierających róże chciałabym wam tym razem w szczególności polecić sama wodę różaną. Znajduje się ona w ofercie m.in. marki Florame czy manufaktury Lavea. Zalety róży wykorzystuje ponadto Lavera – w dwóch wersjach. W serii Faces są to produkty do pielęgnacji cery z dziką różą, a jako Body SPA pod nazwą Rose Garden kryją się cudnie pachnące balsamy do ciała, wody toaletowe czy sole i żele do kąpieli. Warto także wspomnieć o marce Logona i jej serii do cery suchej z dziką różą. Na bazie wody różanej powstały kremy fridge by yDe – 1.2 water coat i 1.3 faceguard. Polecam ponadto wspaniale pachnący peeling solny Rose z płatkami róż marki Salco au Naturel.

Zrób to sam(a)

Tym razem zachęcam was do romantycznych uniesień. Aby stworzyć różaną kąpiel wystarczy dodać kilka kropelek olejku różanego do wanny wody. Doskonale sprawdzą się tu także świeże lub suszone płatki róży oraz dwie szklanki tłustego mleka.

Warto udoskonalić codzienny krem do pielęgnacji twarzy – zwłaszcza, jeśli macie problemy z rozszerzonymi naczynkami lub chcielibyście rozjaśnić cerę. Do kremu dolejcie dwie krople olejku różanego i delikatnie je wmieszajcie. Prawdziwy olejek jest bardzo drogi, ale ze względu na to jak małe ilości są wam tu potrzebne – warto zainwestować!

Na koniec polecam tonik różany na bazie octu. Garść suszonych płatków róży zalejcie 200 ml octu owocowego i w szklanej buteleczce odłóżcie na dwa tygodnie w suche, ciemne miejsce. Po tym czasie odcedźcie ocet i rozcieńczcie go wodą różaną w proporcji 1 do 3. Takim tonikiem przemywajcie twarz rano i wieczorem. Warto także dodać dwie łyżki octu do kąpieli – wyrówna on odczyn pH skóry i zmiękczy wodę.

WODA KRÓLOWEJ WĘGIER

Woda Królowej Węgier to złotobrązowy, aromatyczny eliksir, pierwsze alkoholowe perfumy, które swą nazwę zawdzięczają Elżbiecie Królowej Węgier (1305-1381). Była ona córką Władysława Łokietka, żoną Karola Roberta Andegaweńskiego i matką króla Polski Ludwika Andegaweńskiego. Ponoć zachowała ona urodę i zdrowy, piękny wygląd do późnych lat starości. Zgodnie z legendą, recepturę wody przekazał Elżbiecie pewien tajemniczy mnich, choć uważa się także, że stworzył ją nadworny alchemik. Początkowo woda ta stanowiła destylowana nalewkę na spirytusie z rozmarynem i tymiankiem Późniejsze receptury łączą ją także z lawendą, miętą, szałwią, majerankiem, kostusem, kwiatem pomarańczy i cytryną.

Ja chciałabym wam zaproponować bardzo przyjemny przepis, który z łatwością można wykonać w domu.

Będzie potrzebowali:

  • 50g rozmarynu
  • 1/2 cytryny
  • 1/2 pomarańczy
  • 1 łyżkę mięty
  • 20g alkoholu 70-procentowego
  • 100g wody destylowanej
  • wodę różaną według preferencji

Cytrynę i pomarańczę sparzamy wrzątkiem lub kupujemy z ekologicznych upraw, niepryskane. Następnie obieramy jedynie ich zewnętrzną, tą „woskową” warstwę skórki. Siekamy ją na drobne kawałeczki i wkładamy do szklanej lub porcelanowej miseczki. Do tego dodajemy miętę i rozmaryn. Całość zalewamy alkoholem i dopełniamy wodą. Miseczkę zakrywamy folią lub ściereczką i odstawiamy na noc do naciągnięcia. Następnego dnia przecedzamy płyn przez filtr do kawy lub gazę. Woda jest mocno skoncentrowana, więc, według gustu i preferencji, możemy ją rozcieńczyć wodą różaną.
Woda jest szczególnie polecana do cery tłustej, ze skłonnością do niedoskonałości. Wygładza, tonizuje i usprawnia ukrwienie skóry. Należy stosować jako tonik, do przemywania twarzy rano i wieczorem. Po oczyszczeniu twarzy regeneruje kwasowy płaszcz ochronny skóry i łagodnie oczyszcza pory. Pozwoli zachować promienny i zdrowy wygląd cery!

Zdjęcia: Wikimedia Commons

SÓL w kosmetykach naturalnych

Materiał stworzony przeze mnie dla portalu Ekoistka.pl i wykorzystany dzięki uprzejmości właścicieli:) Zapraszamy na www.ekoistka.pl!

Nazywamy ją białą śmiercią i przyczyną chorób cywilizacyjnych. Sól należy jednak do tej kategorii produktów, które – jeśli używane w odpowiedni sposób, z umiarem oraz rozwagą – niosą nieocenione właściwości lecznicze i kosmetyczne, o czym przekonały się już nasze babcie i prababcie. Spójrzmy zatem do solniczki…

Sól towarzyszy nam od zarania dziejów, a dokładniej od czasów prehistorycznych. Uważa się, że na terenach dzisiejszej Polski pierwsze warzelnie, które wytwarzały sól z solanek, powstały już ok. 3500 lat p.n.e. Natomiast pierwsze pisemne wzmianki o soli datuje się na 3000 lat p.n.e., a pochodzą one z egipskich dokumentów, w których mowa o konserwacji mięsa.

Sól zawsze stanowiła wartość samą w sobie. Służyła nie tylko jako przyprawa, ale konserwowała żywność. Tą jej cechę doceniano niemalże wszędzie, a zwłaszcza tam, gdzie nie istniała możliwość wykorzystania lodu do przechowywania jedzenia podczas głodu i nieurodzaju. Służyła także jako środek płatniczy – swoisty ekwiwalent pieniężny. W starożytnym Rzymie powstało nawet określenie „salarium”, pochodzące od sal – sól, które stało się podstawą angielskiego słowa „salary”, czyli pensja. Po dzień dzisiejszy w niektórych częściach świata nadal stosuje się handel wymienny – sól za inne codzienne dobra.

Sól może być jednak bardzo niezdrowa. Według opinii WHO powinno się spożywać maksymalnie 6 gramów soli dziennie, co stanowi około jednej łyżeczki do herbaty. My tymczasem, stosujemy jej nawet kilka razy więcej! I często nieświadomie. Pełne soli są gotowe dania do odgrzania, zupy instant, kostki rosołowe, wędliny, a nawet pieczywo! Nie wspominając już o fast foodach. Nadmiar soli prowadzić może do nieodwracalnych zmian w organizmie – otyłości i chorób naczyniowo-sercowych. 

Warto tu także wspomnieć o rodzajach soli dostępnych na rynku i w spożywanej żywności. Sól kuchenna, czyli chlorek sodu, jest najbardziej popularna. Często wzbogaca się ją związkami jodu. Sama posiada makro (sód, magnez, wapń) i mikroelementy (jod, mangan, żelazo, fluor i in.). Oczyszczoną wersją soli kuchennej jest sól warzona, która w 99proc. stanowi chlorek sodu. Jest stanowczo solą o niższej jakości, natomiast cechuje się bardziej słonym smakiem, jest bielsza i często drobniejsza. W wyniku odparowania wody morskiej powstaje sól morska. Jest ona najcenniejsza z punktu widzenia zawartości ważnych dla zdrowia składników. Muszę też zaznaczyć obecność we wszystkich żywych organizmach i w pożywieniu – soli mineralnych. Nie o nich jednak tu mowa.

Jak racjonalnie używać soli? Po prostu solić mniej! Zamiast niej można stosować inne, aromatyczne przyprawy. Co ciekawe, aby odzwyczaić się od znanego słonego smaku, nasz organizm potrzebuje zaledwie 2-3 dni! A różnica w nastroju psychicznym i fizycznym może być ogromna. W ciągu dwóch tygodni spadnie nam ciśnienie krwi, schudniemy też o około 1-2 kg (sól zatrzymuje wodę w organizmie). No i oczywiście – sól, którą w ten sposób zaoszczędzimy, możemy stosować jako kosmetyk!

Właściwości pielęgnacyjne i kosmetyczne soli są bardzo duże. Oczyszcza ona organizm z toksyn. Pozwala skórze pozbyć się zbędnych produktów przemiany materii. Poprawia krążenie krwi. Leczniczo sól stosowana jest przy schorzeniach alergicznych, łuszczycy, problemach dermatologicznych, reumatyzmie, bólu mięśni, rekonwalescencji po złamaniach kości, chorobach dróg oddechowych. Sól skutecznie redukuje stres i silne wyczerpanie nerwowe. Jest pomocna przy przemęczeniu – zarówno tym fizycznym, jak i psychicznym. Kąpiel w soli ma działanie wyszczuplające, redukujące cellulitis, przeciwzapalne i odkażające. Pomocna jest także w walce z rozstępami i polecana dzięki temu np. kobietom po przebytej ciąży. Najbardziej cenna jest sól z Morza Martwego. To właśnie w jego wodach znajduje się 21 minerałów, z czego 12 nie występuje w żadnych innych.

Znane są uzdrowiskowe kuracje solne z Ciechocinka, Zabłocia, Iwonicza czy z Bochni. Chciałabym wam przy tej okazji polecić bocheńską Solankę Jodowo-Bromową marki Salco au Naturel. Solanka ta stanowi doskonały dodatek do kąpieli czy inhalacji. Jest wodą bogatą w minerały i zawierającą ponad 15g na litr chlorku potasu, jodu, bromu i innych pierwiastków. Kąpiel w takiej solance pozwala skórze otworzyć pory i stymuluje proces wymiany jonowej. Solanka jest bezzapachowa, w pełni bezpieczna i zapewnia wszystkie walory pielęgnacyjnej kąpieli solnej.


W kosmetyce naturalnej sól stanowi często główny składnik soli do kąpieli i peelingów solnych. Szczególnie polecam sole marki Lavera z serii Body SPA. Mają one uwodzicielskie zapachy pomarańczy, mleka i miodu, wanilii i kokosa czy lawendy. Warto zapoznać się także z szeroką ofertą naturalnych soli dostępnych na wagę, w tym soli z Morza Martwego. Wspomnę też o dwóch peelingach solnych: Absolute Organic Scrub Solny z oliwą z oliwek i fridge by yDe Pelling do ciała – Sól z lini Professional.

Zrób to sam(a)

Własna sól do kąpieli to kwestia jedynie naszej wyobraźni i gustu! Przygotujcie szklankę soli morskiej – grubo lub drobnoziarnistej. Dodatkami do soli mogą być – suszone kwiaty, zioła, przyprawy zimowe (imbir, cynamon, goździki), suszone pomarańcze czy otręby. Zmieszajcie sól z wybranymi dodatkami i do tego dolejcie kilka kropel ulubionego olejku eterycznego. Dobrze, aby tak przygotowana sól postała w zamkniętym słoiku kilka dni. Sól będzie świetnym pomysłem na prezent lub doskonałym dodatkiem do odprężającej kąpieli.

Jeśli macie przetłuszczające się włosy podgrzejcie lekko dwie łyżeczki soli i wcierajcie ją we włosy przez kilka minut. Następnie owińcie głowę ręcznikiem na ok. 10 minut i dokładnie wymyjcie włosy.

Własny peeling solny stworzycie mieszając cztery łyżki soli morskiej drobnoziarnistej z łyżką oliwy z oliwek i łyżką miodu płynnego. Do tego dolejcie dwie kropelki olejku lawendowego lub pomarańczowego i możecie już delikatnie masować całe ciało. Pozostanie ono potem nie tylko oczyszczone, ale także odżywione i lekko natłuszczone.

Facebook