Rzeczy ładne / kwiecień

Aby sprawić, że choć na chwilę się uśmiechniecie i przeniesiecie choćby myślami, do jakiegoś lepszego, spokojnego, stabilnego świata, przesyłam Wam moje pomarańczki – oby naładowały Was dobrą pomarańczową energią!

Do nich dodaję też garść pozytywnych inspiracji! Czyli mam dla Was kolejną porcję rzeczy ładnych, które zwróciły moją szczególną uwagę ostatnimi czasy. Niechaj dzięki nim wiosna będzie jeszcze bardziej kolorowa!

  1. Jak tylko zobaczyłam tę sukienkę, wiedziałam, że wcześniej czy później ją założę. Tak bardzo spodobał mi się ten energetyczny retro print, który nie tylko przenosi w czasie, ale po prostu zamienia cię w kolorową pogodność! / Reserved
  2. Cena swoją drogą… ale jaka fajna ta lampa! Marki Lladró / Desho
  3. Zostałam niedawno szczęśliwą posiadaczką kurtki zimowej polskiej marki Naoko i przepadłam! Teraz czaję się powoli na coś kolejnego. Ta bomberka najbardziej przypadła mi do gustu! / Naoko
  4. Mam nadzieję, że nie tylko ja lubię wazony! Ten jest piękny – Wazon Astera / Sfmeble.pl
  5. Najładniejsze, jakie widziałam kieliszki na jajka – HK Living / Deco Skład
  6. Energetyczne kimonko z cytrynowym kolorze / Parfois
  7. Czyż to nie jest najbardziej pozytywny zestaw talerzy? I każdy wyjątkowy! / Jot Ceramika

  1. Śliczna sukienka z niebanalnymi haftami / Zara
  2. Krawacik jedwabny Baltic Blue / Kaaskas
  3. Retro wzorzysta torebka listonoszka / Parfois
  4. Plakat Papiers Découpés Taniec Kuriosis – plakat wystawy prac Henri Matisse’a, które odbyła się w 2014 roku w londyńskim muzeum Tate Modern / Yestersen
  5. Aby śnic o nocy na łące – piżama Nocna Łąka / White Pocket
  6. No jaka ładna wielka torba! Taka trochę babcina, trochę współczesna. I na pewno zmieści wszystko! / Zara
  7. Całkowicie mnie kupiła! Tapicerowana ławka VISTOSO kwiaty / Onemarket.eu

Sesja kosmetyków Vianek

Od dawna nic tu Wam nie wrzucałam z oczywistych powodów. Chciałam pozostawić przestrzeń naszego onlinowego świata sprawom znacznie ważniejszym. Z resztą, jak nas wszystkich, i mnie wypełniała rozpacz, przerażenie, współczucie i niedowierzanie. Ostatni wpis z relacją z naszego krótkiego wypadu do Barcelony już teraz wydaje mi się jakby wyjęty ze snu. Z pięknego snu z czasów przed wojną…

Wciąż jednak pracowałam. Wciąż wprawdzie na pół gwizdka, bo moja mała Lilcia zajmuje mi większość czasu. Ale właśnie dzisiaj uznałam, że to już pora, aby zajrzeć do Waszych domów i pokazać Wam coś niecoś z moich ostatnich pracowych działań.

Będą to migawki, fragmenty sesji produktowej, kreatywnej kosmetyków Vianek, którą robiłam w styczniu i lutym. Marzec jest już pod znakiem całkowitej nowości, ale o tym niedługo!

Tymczasem – Vianek! Marka dobrze nam znana, jak sądzę. Młodsza siostra Sylveco, z szeroką gamą naturalnych produktów do pielęgnacji ciała, włosów i twarzy. Zdobiona przepięknymi zalipiańskimi wzorami, które chciałam uwypuklić i zaakcentować.

Wszystkie produkty marki Vianek znajdziecie na stronie Sylveco.pl


Załączam Wam tutaj część zdjęć i zapraszam nieustannie do mojego portfolio (tak wiem, będę je aktualizować, jestem z tym strasznie do tyłu…) – www.LiliCreative.pl :*


Barcelona w lutym

Udało się wyrwać choć na chwilkę. Na trzy dni ledwie. Do słońca, do morza, do Barcelony!

Kiedy mówiłam, że się wybieramy, pytali – czemu w lutym? Czemu nie poczekać, aż będzie cieplej?

Bo w lutym doprawdy czeka się najgorzej!

Bo to właśnie w lutym potrzeba tego słońca, tej wiosny, tej energii. I nawet te trzy dni potrafią tak wspaniale baterie naładować.

Dzidziuś więc pozostał pod troskliwą opieką taty i dziadków, a ja zabrałam starszą córę i siostrę i poleciałyśmy ku przygodzie.

I było wspaniale! Minęło ekspresowo, ale w te trzy dni, mam wrażenie, wydarzyło się więcej niż przez ostatnie nasze zimowe miesiące.

Czerpałyśmy z tych kilku chwil tak bardzo, że wieczorami padałyśmy bez sił. A jakie to było dobre zmęczenie! Twarze i włosy pełne wiatru i promieni słońca. Najedzone pysznym jedzonkiem, wyleżane na ciepłym piasku, wsłuchane w szum fal. Wyjeżdżone na rowerach, kolejką linową i metrem. Przechodzone kilometry, nakupowane pamiątki, lody i świeże, soczyste owoce.

Czy było ciepło? O wiele cieplej niż u nas! Jednego dnia nawet dwadzieścia stopni. Może kąpać się jeszcze nie dało, ale plażować a i owszem!

Czy warto pojechać w lutym choć na chwilkę do Barcelony? TAK!


Wrzucam kilka zdjęć, wszystkie robione telefonem. Wpatruję się w nie i uśmiecham w duchu.

Jeszcze wrócimy!

Rzeczy ładne / luty

Natura moja jednak zwyciężyła i nawet w tym wiecznym dzidziusiowym niedoczasie wynalazłam kilka rzeczy, które cieszą oczy! I które musiałam Wam pokazać!

Spieszę więc z garścią inspiracji! Część polecam osobiście, bo coś niecoś sama kupiłam, coś dostałam, coś podarowałam. Byle luty zyskał trochę barw i przyjemniejszych chwil!

  1. Gdybym poszukiwała pięknych krzeseł, wybrałabym te! Tento Gold Vintage z podłokietnikami / Sklum
  2. Jestem niezachwycona kolekcją Nord z kolorowego szkła. Prosta, a piękna! / Duka
  3. Bo sztukę można nosić 🙂 Parka Eviva L’arte damska wzorzysta multicolor / Medicine
  4. W ciągłym zachwycie – buty z błyskiem! Najpiękniejsze Focus On Me – Glamoursy
  5. Poszewka astralna w pudrowym różu / H&M
  6. Jakże tajemniczy i jak pięknie opakowany – Roll-on Czterech Alchemików od Klaudyny Hebdy – Jego głównym zadaniem Czterech Alchemików jest dawanie bezpieczeństwa. Tworzenie dla Ciebie spokojnego miejsca, w którym poczujesz się dobrze sama ze sobą. Rozgrzewanie nie tylko ciała, ale i duszy. / Hebda
  1. Piękna, elegancka, bardzo na czasie – Szafa z drewna Enricka / Sklum
  2. Żeby kupować herbatę dla puszek… Tak! Jeśli to takie piękne puszkowe książki Basilur / Sklepzherbatami.pl
  3. Urocza kartka Ciała niebieskie Sister Paper Co. / Rzeczownik
  4. Przepiękne drewniane ozdoby lampki to dzieło r o o m G A G A / Pakamera
  5. Zamierzam przechodzić z nią całe lato – Maxi torba ASTRO / Promod
  6. Moja nowa ulubiona bluza – w dzikie kwiaty i ulubione chryzantemki / Medicine
  7. Milutka bluza z baranka z górskim widoczkiem / Pull & Bear

Co nowego – 2022

Kochani, być może zauważyliście mały zastój tutaj w Lili. Nie może mi się ten nowy dziwny rok odpowiednio rozpędzić. Myśli krążą innymi torami niż zawsze. Zamiast poszukiwać inspiracji, tworzyć nowe lili-cuda, pokazywać Wam to, co piękne i warte polecenia, mam w głowie raczej zimę – dosłowną i metaforyczną. I do słońca mnie ciągnie. Choć na chwilę. A najlepiej – na zawsze.

Na szczęście moje małe światełka rozświetlają mi codzienność, która biegnie swoim tempem. Lilcia ma już 9 miesięcy i powili zaczynam myśleć o tym, co będzie po tej mojej macierzyńskiej przerwie. Choć ciężko to nazwać faktyczną przerwą, bo kiedy tylko młoda śpi lub cieszy się bliskością dziadków, ja pracuję. Pracuję dla moich stałych klientów i mam jeszcze jeden nowy, bardzo ciekawy projekt. Robię zdjęcia, dużo zdjęć. Robię grafiki – na nowe produkty i na potrzeby social mediów. Staram się też douczać, bo bez tego nie ma szans utrzymać się na rynku. Ale na to już ledwie starcza mi sił, energii i tego o co najtrudniej – czasu.

Myślami jestem wciąż przy wiośnie. Jak tylko wyjdzie słońce, łapiemy jego promienie i wystawiamy do niego twarze. Jeśli tylko zawieje cieplejszy wiatr, dajemy mu poszarpać nasze włosy. Częściej jednak otulamy się ciepłem naszego mieszkania niczym bezpieczną kołderką. I za to kocham to miejsce.

Wiosna w końcu przyjdzie. Oby przyniosła ze sobą spokój, nadzieję i radość.


Tymczasem spieszę Wam pokazać kilka dosłownie rzeczy, nad którymi pracowałam w ostatnim czasie.

To na początku i końcu tego wpisu to moja kolejna ilustracja z Misią. W pełni oddaje nostalgiczny nastrój tej zimy. 🙂

Poniżej – nowości dla marek, z którymi współpracuję.

Nowa seria o!figa – Ukochanie, a w niej peeling i masełko. Całość przyoblekłam w taki kobiecy magiczny kolaż.

Dostępne są na stronie – o!figa


Są tez już dostępne dwie nowości Rosa. Panna Poranna – hydrolat lawendowy i malinowe masełko do ust. Polecam je Waszej uwadze 🙂

Znajdziecie je na strona PannaPoranna.pl


Nie dajcie się tej zimie! Jeszcze trochę!


Sylveco świątecznie

Miałam ostatnio przyjemność wykonać kolejną sesję produktową dla marki Sylveco, tym razem w świątecznych klimatach. Marka całkiem niedawno postawiła na totalny rebranding. Kosmetyki zmieniły swe oblicze diametralnie – ich nowe etykiety bazują na skandynawskiej prostocie, czystym przekazie i bardzo przyjaznych kolorach. Znacznie lepiej wpisują się w obecne trendy i pasują do współczesnych łazienek. Najważniejsze jednak, że zawartość wciąż jest ta sama i tak samo dobra!

W związku z tym zdecydowałam się na dwie odsłony sesji – leśną i białą. Ta druga miała wydobyć piękne barwy opakowań. Lekko połyskujące, monochromatyczne tło jest nienachalne, ale jednocześnie bardzo oczywiste i gwiazdkowe. Głównymi bohaterami są tu jednak nasze kosmetyki.

Sesja leśna także miała nawiązywać do prostoty – stąd tylko jeden dodatek w postaci lustra z białą ramką która miała delikatnie przypominać o śniegu. Najistotniejsza jednakże jest natura, czyli to, z czego marka czerpie. W lustrze odbija się naturalna przestrzeń, inny świat, który przyciąga. Tak jak kosmetyki mają być odbiciem tejże natury.

Poniżej fragment efektów obu sesji 🙂


Zrobiłam też trochę zdjęć mikołajkowego zestawu pięknych niespodzianek – SYLVECO BOX oraz kalendarza adwentowego marki. Te cuda pokażę Wam w social mediach dokładniej! Zajrzyjcie koniecznie!

Wszystkie produkty marki znajdziecie na stronie Sylveco.pl

Facebook